Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

1Q84 - t. 3

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Cykl: 1Q84 (tom 3)
Wydawnictwo: Muza
7,26 (3163 ocen i 243 opinie) Zobacz oceny
10
272
9
391
8
742
7
835
6
578
5
202
4
65
3
49
2
24
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
1Q84 / ichi-kew-hachi-yon
data wydania
ISBN
9788377580608
liczba stron
512
język
polski
dodała
miqa

W trzecim tomie tej fantastycznej powieści Murakamiego poznajemy dalsze losy Aomame i Tengo rozgrywające się w niezwykłym świecie roku 1Q84. Ona ukrywa się przed zemstą członków sekty za zamordowanie Lidera, a on czuwa przy łóżku nieprzytomnego ojca w mieście kotów. Czy mściciele trafią na ślad Aomame? Czy Tengo rozwiąże zagadkę powietrznej poczwarki? Czy Tengo i Aomame wreszcie się spotkają?...

W trzecim tomie tej fantastycznej powieści Murakamiego poznajemy dalsze losy Aomame i Tengo rozgrywające się w niezwykłym świecie roku 1Q84. Ona ukrywa się przed zemstą członków sekty za zamordowanie Lidera, a on czuwa przy łóżku nieprzytomnego ojca w mieście kotów. Czy mściciele trafią na ślad Aomame? Czy Tengo rozwiąże zagadkę powietrznej poczwarki? Czy Tengo i Aomame wreszcie się spotkają? Czy wydostaną się ze świata Little People i dwóch księżyców, czy też na zawsze pozostaną w zaskakującej rzeczywistości powieści wewnątrz powieści stworzonej przez Tengo, jasnowidzącą piękność, Fukaeri? Autor w kolejnym tomie "1Q84" odpowiada na te pytania, a do dwóch przeplatających się wątków dołącza trzeci...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2011

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42127

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2011-11-11
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 22 listopada 2011

Porażka!



Mam słabośc do Murakamiego i mam słabośc do grubych książek, więc liczący sobie 1400 stron 1q84 wydawał się byc idealną dla mnie kombinacją, tak się jednak nie stało, lektura skończyła się zaś dla mnie wielkim rozczarowaniem, tym bardziej, że czekałem prawie rok żeby móc przeczytac całośc (czekałem na wydanie trzeciego tomu). Ale po kolei... (UWAGA! SPOJLERY WIELCE PRAWDOPODOBNE!)



Pierwszy tom mi się podobał - było sporo akcji, poznawaliśmy bohaterów, ogólnie było na plus. W drugim tomie akcja spowolniła, w zasadzie tylko zabicie (eutanazja?) Lidera była wydarzeniem wartym wzmianki. Trzeci to to już masakra kompletna - zero akcji. Nie wiadomo po co wprowadzono trzeci wątek - Ushikawy, który nie pcha fabuły do przodu ani o milimetr za to męczy drętwością i smętnymi przemyśleniami "bohatera". Również nasi dotychczasowi protagoniści - Tengo i Aomame przez większośc powieści snują rozważania. Ghost writer kursuje między umierającym ojcem a własnym mieszkaniem w obu lokalizacjach ograniczając swoje życiowe funkcje do minimum. Zabójczyni sama będąc celem siedzi sama ukryta w mieszkaniu i wypatruje przez okno swojego księcia na białym koniu. Co robią Little People? Co robi sekta? Co z Fukaeri? Te kwestie rozwiązano gdzieś na kompletnym poboczu w sposób kompletnie nie satysfakcjonujący...



To co razi to kompletny brak logiki w poczynaniach bohaterów, kilka przykładów:



1. Aomame ukrywa się sama w mieszkaniu, i to nic że osoba która ją wynajęła i traktuje jak własną córkę mieszka w fortecy, doskonale zabezpieczonej przed światem zewnętrznym (o czym przekonał się Ushikawa) w dodatku mając jeszcze ochroniarza "specjalistę". Nic to - łatwiej jest zorganizowac mega zawiły sposób dostaw, wynając mieszkanie i zostawic kobietę samą sobie w zamknięciu na kilka miesięcy.

2. Wiem, że Murakami uwielbia historie ludzi którzy łączą się po latach ale tym razem przesadził chyba... jeden uścisk dłoni jako powód wywołania trwającej 20 lat miłości? Nie mogli się chociaż pocałowac? jak tak dalej pójdzie to w kolejnej powieści szukac się będzie dwoje ludzi, którzy zakochali się w sobie 45 lat temu kiedy dziewczyna spojrzała w metrze dziwnie na chłopaka... Grubymi nicmi szyte. W dodatku zadziwiające (czy na pewno? o tym dalej) że jak na ludzi umierających z miłości do siebie nawzajem nie robi NIC żeby się spotkac, wychodząc z założenia że albo los ich skojarzy albo umrą samotnie!

3. No właśnie biernośc bohaterów. Nie rusza ich NIC! Znajdują się w obcym świecie i co? I nic żyją jakby się nic nie stało, co najwyżej pogapią się na księżyc i posnują smętne rozważania. Tengo umiera ojciec - zero reakcji, ucieka Fukaeri - spoko, ktoś obcy dzwoni i mówi, że dziewczyna której nie widział 20 lat chce się z nim spotkac - jasne, tylko kiedy. Nic, dosłownie nic nie wywołuje w bohaterach emocji.

4.Domysły i porozumienia. Co ciekawe bohaterowie często działają wbrew zebranym faktom i temu co podpowiada logika. Prym wiedzie w tym Uschikawa, który jest detektywem i zbiera informacje ale w bitwie fakty vs. instynkt zawsze wygrywa instynkt i nigdy się nie myli! Brawo! Podobnie pozostali wykazują się tak wielką smykałką do domysłów że jakby usiedli przy stole i pomyśleli chwilę dłużej to powieśc mogłaby miec jakiś 1000 stron mniej.

5. Ghost writing nie jest znany od wczoraj, więc nie wiem skąd opory Tengo, ale nawet uwzględniając je zawsze mogli się pokusic o... TADAM! współautorstwo książki! Zupełnie legalne, często spotykane likwidujące wszystkie problemy w zarodku.



Bohaterowie. Niesamowicie irytujący... na początku wykazywali jakiś charakter i czymś się od siebie różnili w trzecim tomie są to już trzy mimozy bez tożsamości. Wszystko ich zlewa, żyją minimalistycznie (i dobrze im z tym) - nie potrzebują seksu, filmów, życia towarzyskiego, upicia się, wycieczek... Byleby mieli książki, jedzenie i stolik do rozmyślań i są happy. Główne rozróżnienie między bohaterami jest takie, że Tengo pisze powieśc, Aomame cwiczy a Uschikawa użala się nad sobą. Gdyby wykreślic kilka linijek z każdego rozdziału możnaby się nie zorientowac o kim Murakami aktualnie pisze. W dodatku naiwna jest końcówka całości - bohaterowie po spotkaniu (na które czekaliśmy 1350 stron, a oni 20 lat) od razu przechodzą na telepatię (dosłownie!!) - wow, the power of love! W dodatku stoicyzm Tengo nie ucierpiał na stwierdzenie że Aomame jest z nim w ciąży (chociaż nie widzieli się 20 lat), facet przyjmuje to na klatę bez cienia wątpliwości! Ciekawe też, że na fortele Uschikawy nie nabiera się żaden z głównych bohaterów ale już każdy spoza wąskiego kręgu łyka wszystkie historyjki jak młody pelikan! Nauczyciele bez szemrania wyjawiają wiadomości o uczniach i jeszcze się przymilają, współpracownicy bez szemrania zdradzają gdzie kto jest...



Zakończenie. W sumie przez całą powieśc nie dowiedzieliśmy się kim są Little People, jaki mają cel, skąd pochodzą, czy są przyjaźni, dlaczego jest ich zawsze tylko sześciu, jak się przemieszczają (najpierw jest sugestia że tylko przez martwe ciała ale potem ni z tego ni z owego pojawiają się np przy autostradzie) itd. Nie wiemy też jakie cele miała sama sekta... Nie wiemy co z Fukaeri, czy znormalmniała. Słowem sporo kwestii zostało pominiętych a zakończenie wydawało się byc wymuszone, byc może Murakami bał się już rozmiarów jakie osiąga jego powieśc.



Styl. Nie wiem czy zawsze tak było czy to nowośc u autora - dziwaczne porównania ocierające się o absurd (do którego Murakami nie sięga zbyt często) - najbardziej jaskrawy przykład: "Musiał byc twardy jak stalowa linijka w lodówce" - WTF? A podobnych kwiatków jest w książce mnóstwo.

Poza tym POWTÓRZENIA!!!! Jak wspomniana jest Fukaeri to za chwilę wiadomo, że będzie coś o jej piersiach, a że kształtne, a że duże, a że to, a że tamto. Jak tengo - to, że zwalisty. Jak Aomame - to, że wysportowana. Jak Uschikawa - to, że paskudny. I tak w kółko przez 1400 stron jakby autor nie wierzył, że tych kilka podstawowych informacji na temat bohaterów czytelnik jest w stanie spamiętac...



Słowem - banał, przerost formy nad treścią. Jakby powieśc liczyła 600 stron wyszłoby jej to tylko na dobre bo prawdę powiedziawszy na tyle jest tutaj treści. Tom 2 i 3 to głównie przemyślenia bohaterów a jeśli ktoś się spodziewa przyspieszenia akcji czy spektakularnego zakończenia to srodze się zawiedzie... Pierwszy raz piszę to w odniesieniu do Murakamiego ale: NIE WARTO!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zaproszenie do Prowansji

Za mało było tutaj Prowansji, klimatu nie czułam w tej książce czegoś w niej zabrakło. Jak dla mnie nudna jak flaki w oleju,mdląca ta książka...

zgłoś błąd zgłoś błąd