Wystarczy, że jesteś

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,55 (550 ocen i 70 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
62
8
58
7
148
6
91
5
88
4
19
3
29
2
5
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788310117359
liczba stron
296
język
polski

Weronika jest z natury pesymistką. Nie wierzy w siebie ani w to, że odnajdzie w życiu szczęście i miłość. zapamiętale czyta azmierzcha i skrycie marzy o wielkim, wyjątkowym uczuciu oraz księciu, zbyt doskonałym, by mógł być prawdziwy. Idealny chłopak rodzi się w wyobraźni dziewczyny i żyje w świecie wirtualnym, w prowadzonym przez nią blogu.Czy rzeczywistość może się upodobnić do marzeńa...

Weronika jest z natury pesymistką. Nie wierzy w siebie ani w to, że odnajdzie w życiu szczęście i miłość. zapamiętale czyta azmierzcha i skrycie marzy o wielkim, wyjątkowym uczuciu oraz księciu, zbyt doskonałym, by mógł być prawdziwy. Idealny chłopak rodzi się w wyobraźni dziewczyny i żyje w świecie wirtualnym, w prowadzonym przez nią blogu.Czy rzeczywistość może się upodobnić do marzeńa Najnowsza powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk opowiada o dojrzewaniu do miłości, potrzebie kochania i bycia kochanym, pierwszych rozczarowaniach oraz trudnej drodze do zrozumienia, co jest naprawdę wartościowe. Autorka jest laureatką nagrody aKsiążka Roku 2008a, przyznawanej przez Polską Sekcję IBBY, za powieść a13. Poprzecznaa.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-08-05
Na półkach: Przeczytane

Po Wystarczy, że jesteś sięgnęłam zupełnie przypadkiem. Wybierając się do Mediateki, gdzie stosy książek piętrzą się na półkach, a takie istotki jak ja nie potrafią wybrać z miliona różnych pozycji, nie chciałam pożyczać żadnej młodzieżówki. Miałam ich pod dostatkiem z innej biblioteki. Jednak coś mnie tknęło czytając opis wydawcy. Gdy znalazłam wzmiankę o tym, iż Weronika czyta „Zmierzch” nie mogłam się powstrzymać. Wzięłam ją w ręce i dalej penetrowałam półki w poszukiwaniu jakiejś perełki. Zupełny przypadek, impuls. Dobrze czy źle postąpiłam biorąc ją pod swoje skrzydła? Zaraz się dowiecie.

Jak już zdążyliście zauważyć – kocham bezsensowne młodzieżówki, które nie wnoszą nic do życia wielu, wielu osób. Nie wiem co w nich jest takiego, że chętnie je czytam, może to, że są przyjemne, lekkie i szybko dobrnąć do końca? Prawdopodobnie. Coś w tym jest, a ja raczej nigdy nie wyrosnę z pożyczania takich pozycji. Po prostu to lubię.


Fabuła wcale nieskomplikowana, zupełnie taka sama jak miliona innych powieści dla nastolatek. Weronika jest młodą dziewczyną kończącą liceum. Mieszka w Warszawie wraz ze starszym bratem i rodzicami w jednej z części dzielnicy Ursynów. Chodzi do liceum im. Klementyny Hoffmanowej na Śródmieściu. Jest dziewczyną jakich miliony po tym świecie chodzi. Jednak ciekawe jest to, że Weronika nie ma żadnych koleżanek, nie ma nawet jednej bliskiej przyjaciółki od serca. To również interesujące: jest ładna, zdolna i ambitna. Jest też pesymistką, która zawsze przewiduje najgorszy scenariusz. Pragnie być kochana, jednak nie w sposób, w jaki teraz kochają się ludzie w jej wieku. Pragnie miłości z książek – wiecznej, pięknej i idealnej. Może dlatego tak bardzo kocha Zmierzch? Pragnie tego samego czego wszyscy – akceptacji i uczucia, którym można się dzielić. Według niej nie jest to jej pisane. Jednak pewnego razu na jej drodze staje Marek – student socjologii (przynajmniej tak mówi), kiedyś był z jej bratem na koloniach. Niestety Weronika poznaje go w nieco przykrych okolicznościach – ktoś w metrze ukradł jej telefon, nigdy więcej go nie odzyskała, ale zyskała coś więcej – namiastkę najlepszej przyjaciółki w męskiej postaci. To na razie jej wystarczyło. A potem wszystko potoczyło się inaczej. Weronika pojechała w odwiedziny do babci, która mieszka we Wrocławiu. Podróż pociągiem sprawia jej radość, ale tylko dlatego, że poznaje Filipa, który do niej zagaduje. Filip jest studentem w Warszawskiej Akademii Teatralnej, młodą, wschodzącą gwiazdą. Dlatego tak bardzo spodobał się Weronice. Był idealny. Według niej oczywiście. Jakże wiele takich przypadków jest na świecie, że ktoś kogoś poznaje i od razu uważa go za ideał, boga niemalże. Dopiero potem do dziewczyny dociera, jak wielki błąd popełnia wchodząc w życie z tymże Filipem. Przyniesie on jej wiele smutku, a zdecydowanie mniej radości, a powinno być na odwrót. Jednak jest jeszcze Marek – osoba jej bliska, która stara się wywołać uśmiech na jej twarzy. Co zrobi Weronika? Dowiecie się tego sami, czytając „Wystarczy, że jesteś”.

Tytuł według mnie trochę nie pasuje. Nie o to w książce chodzi. Nawet takie słowa nie padają na żadnej z 296 stron. Owszem, w domyśle wszyscy wiedzą o co biega, pasuje idealnie do miłości i takich tam. Autorka mogła wymyślić coś lepszego, mniej banalnego i mającego więcej wspólnego z treścią i głównym wątkiem.

Okładka na szczęście lepsza. Lody makowe, tak zakładam, bo takich fanką jest Weronika. Bardzo często jest o nich wspominane i to chyba od nich wszystko się zaczęło. Znaczy no, głównie to się wszystko zaczęło od ukradzionego telefonu i komisariatu, ale jednak one mają bardzo dużo „do powiedzenia”. Ostatnia sytuacja w książce również zawiera w sobie tę słodką, zimną przekąskę. Okładka wyrównuje nieadekwatny tytuł, jednak minimalnie. Nie jestem z tego zadowolona.

Teraz o bohaterach. Głównych jest trzech: Weronika – dziewczyna, która myśli, że dla niej nie ma najmniejszej szansy na miłość, nielubiana przez koleżanki i kolegów z klasy, nie wiadomo właściwie czemu, ambitna, choć bardziej skupia się na tym, by zadowolić ocenami rodziców. Wie, że chce miłości aż do śmierci, wielkiej, pięknej, tajemniczej. Pragnie zmierzchowego Edwarda, który powie jej, że jest dla niej całym światem. Nieco zagubiona, nieśmiała dziewczyna. Taka jak miliony innych; Marek – przypadkowo poznany student. Troskliwy, pomocny i radosny. Cieszy się każdą możliwą chwila. Już na pierwszy rzut oka widać, że Weronika wpadła mu w oko. Stara się jak może, jest dla niej przyjacielem, oparciem, osobą, która zawsze pomoże i zawsze będzie. Cierpi jednak na dolegliwą przypadłość, której się wstydzi, która niszczy mu życie. Nazywa ją Patrycją. Chcecie się dowiedzieć co to takiego? Przeczytajcie; No i ostatni – Filip, chłopak z marzeń Weroniki. Ideał nad ideały. Opiekuńczy, czuły, romantyczny. Studiuje aktorstwo. W międzyczasie dostaje rolę w serialu. Bóg. Prawie, jak Edward, z tą różnicą, że nie jest wampirem. No i Edward był taki naprawdę. A Filip? Ech, szkoda gadać.

Zapomniałam powiedzieć o jednej bardzo ważnej rzeczy: Weronika przed poznaniem i Marka, i Filipa, postanawia założyć bloga „ja i pan W.”; W oczywiście znaczy: wyśniony, wymarzony, ale i wirtualny. Dziewczyna opisuje sytuacje, które mają miejsce w jej życiu, lecz ubarwia je swoją wyobraźnią. Pod wieloma jej postami odzywa się „Piotr SPP”. Z tego co pamiętam z książki, skrót SPP oznacza szybką pomoc psychologiczną. Początkowo Wera wymieniała z nim kilka maili tygodniowo, potem zaczęła wylewać mu swoje żale regularnie, dalej nie wiedząc kim jest owy Piotr. [SPOILER] Wyjaśnienie tego wcale nie jest takie trudne. Wystarczy wrócić pamięcią do rozmowy Weroniki z Markiem, kiedy mówił jej co studiuje. O nie! Zdradziłam co nieco.

Książkę czyta się przyjemnie, choć dla mnie uciążliwy był brak rozdziałów. Ciągnie się to i ciągnie. Jestem osobą, która lubi zakończyć rozdział i iść spać, w tym wypadku tak nie mogłam, znaczy, mogłam, ale strasznie trudno było mi się oderwać od lektury, gdy wiedziałam, że nie skończyłam jakiegoś etapu. To mnie irytuje w tej książce i odejmę za to trochę od oceny końcowej. Rozdziały się przyjemniej czyta. Coś takiego jest dobre na góra stustronicowe opowiadanie i nic więcej.

Daje trzy plus (3+/6). Mimo iż po części utożsamiam się z Weroniką, bo też cierpię wiele jej problemów, to nie uważam bym była tak głupia jak ona. Hm, może tyle nie głupia, co naiwna. Dziewczyna ma siedemnaście lat i zero pojęcia o ludziach. Według mnie to jest nie do pomyślenia! To właśnie zaważyło na mojej ocenie. Nie każdy jest idealny, ale każdy w tych czasach wie, jak to w życiu bywa, a ona czytając książki wie o tym najlepiej. Książkę polecam głównie nastolatkom, które chcą oderwać się od ich codziennego życia, ale nie za bardzo, bo brnąć przez strony tej powieści mogą natrafić na swoje własne życie. Dzięki tej książce zrozumiałam wiele kwestii życiowych, owszem, czegoś mnie nauczyła. Jednak wątpię, by nauczyła czegoś trochę starszych ode mnie ludzi. Są na to zdecydowanie zbyt doświadczeni.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wakacje z duchami

Książka z czasów mojego dzieciństwa. Jedna z pierwszych po jakie sięgnęłam i która zaszczepiła we mnie miłość do książek. Prosta, lekka, przyjemna. Ka...

zgłoś błąd zgłoś błąd