Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Niebo nad Maralal. Moje życie u boku wojownika Samburu

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Jolanta Janicka
tytuł oryginału: Der Himmel über Maralal
wydawnictwo: TELBIT
data wydania: maj 2011
ISBN: 978-83-62252-30-5
liczba stron: 384
słowa kluczowe: kobieta, Kenia, Samburu, wojownik
język: polski
typ: papier
dodał: Ag2S
6.53 (19 ocen i 8 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 34,10 zł

Niemal osiemnaście lat minęło od czasu, kiedy dla zakochanej w egzotycznym kraju turystki Kenia stała się drugim domem. Wtedy bowiem Christina Hachfeld-Tapukai, Niemka z Hanoweru, poślubiła wojownika... Niemal osiemnaście lat minęło od czasu, kiedy dla zakochanej w egzotycznym kraju turystki Kenia stała się drugim domem. Wtedy bowiem Christina Hachfeld-Tapukai, Niemka z Hanoweru, poślubiła wojownika z plemienia Samburu.
Powieść to rodzaj dziennika, w którym autorka przedstawia kilka miesięcy ze swego życia w Afryce. Snując pasjonującą opowieść o codziennym życiu mieszkańców wioski – ich walce o przetrwanie wśród dzikiej przyrody, plemiennych tradycjach i obyczajach – nie stroni od refleksji oscylujących wokół zderzenia dwóch kultur, które nierzadko prowokują do bezkompromisowych osądów.
Choć przepaja ją miłość do zniewalającego swoim pięknem kontynentu, jej spojrzenie jest wolne od naiwnego sentymentalizmu, a duchowa więź zarówno z przybraną, jak i prawdziwą ojczyzną każe jednakowo walczyć o godność Afrykanów i Europejczyków.
„Niebo nad Maralal” to czarująca opowieść o życiu kobiety, którego treścią jest trwająca mimo wszelkich przeciwności i różnic miłość dwojga ludzi.
pokaż więcej.


źródło opisu: Nota Wydawcy

źródło okładki: Wydawca



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
2012-01-10
Przeczytana: 10 stycznia, 2012

Czarny Ląd niejednego już urzekł swoją tajemniczą egzotyką i fantastycznym pięknem dzikiej przyrody. Wielu z nas marzy o odwiedzeniu tego fascynującego i urokliwego zakątka świata, ale czy ktoś zdecydowałby się pójść w ślady Christiny?

Christina Hachfeld - Tapukai, Niemka z Hannoveru, przed osiemnastu laty wybrała się na wycieczkę do Kenii. Niemal z miejsca zakochała się w tym egzotycznym kraju... i w dumnym, przystojnym wojowniku z plemienia Samburu imieniem Lpetati. Od tamtej pory niczym mityczna Kora - Persefona żyje na granicy dwóch światów dzieląc swój czas pomiędzy kenijską rodzinę mieszkającą w wiosce w pobliżu Maralal i niemiecką pod Hannoverem.

"Niebo nad Maralal" to swego rodzaju pamiętnik opisujący fragmenty życia Christiny w Kenii u boku wojownika Samburu i jego licznej rodziny. To fascynująca opowieść o życiu na zderzeniu dwóch diametralnie różnych kultur, o blaskach i cieniach Afryki widzianej oczami urzeczonej nią Europejki. Christina jest bystrą i obiektywną obserwatorką, jej spostrzeżenia są trafne, rzeczowe i bardzo realistyczne, pozbawione koloryzowania i upiększeń, których przecież można byłoby się spodziewać po kimś tak głęboko związanym ze swoją drugą ojczyzną. Miłość do Czarnego Lądu nie przesłania jej nawet negatywnych zjawisk oraz trudnych i bolesnych aspektów afrykańskiej rzeczywistości. Coraz powszechniejsze zjawisko sponsoringu wśród Afrykanów utrzymywanych przez bogate Europejki lub Amerykanki, natrętne i nierzadko niebezpieczne żebractwo, szokujący rytuał obrzezania dziewcząt, aranżowanie małżeństw, uciążliwi krewni reprezentujący typową, ale wybitnie irytującą postawę roszczeniową - obserwacje autorki dotyczące afrykańskiej codzienności wzbogacają cenne i celne refleksje na temat specyficznej mentalności i filozofii życiowej mieszkańców Czarnego Lądu oraz nieporozumienia, jakie wywołują w zderzeniu ze światopoglądem przedstawicieli europejskiej kultury.
Christina opowiada także o codziennym życiu w niespiesznym rytmie pór roku i zwyczajnych problemach mieszkańców wioski pod Maralal, opisuje prozę życia, która dla tubylców oznacza nieustanną walkę o przetrwanie oraz utrzymanie zdrowych relacji z liczną, a przez to bardziej narażoną na wewnętrzne konflikty rodziną. Niełatwą codzienność ubarwiają tradycyjne obrzędy, jak np. ceremonia zaślubin czy obrzezanie dziewcząt, które, choć nielegalne, nadal jest powszechnie praktykowane.
Choć pozycja kobiet w Kenii pozostawia wiele do życzenia, Christina zyskała w rodzinie Lpetati szczególną pozycję. Nie była własnością męża ani przedmiotem umowy handlowej; jako wykształcona Europejka zarabiająca na utrzymanie męża oraz jego licznej rodziny, zyskała sobie powszechny szacunek i akceptację - co nie oznacza, że wszystkie jej działania spotykały się z aprobatą starszyzny...

Podczas lektury "Nieba nad Maralal" nie opuszczało mnie zdumienie i podziw dla autorki. Różnice kulturowe i wynikające z nich nieporozumienia i konflikty zostały przedstawione na tyle obrazowo, że trudno było mi sobie wyobrazić, jakim sposobem udało jej się stworzyć szczęśliwy i trwały związek z afrykańskim wojownikiem. Christina zadziwia swoją cierpliwością, wyrozumiałością, taktem i nadzwyczajną otwartością w stosunkach ze swoją kenijską rodziną, niezwykłym stopniem adaptacji do tak krańcowo odmiennej rzeczywistości - i umiejętnością czerpania satysfakcji i radości z aktywnego uczestnictwa w plemiennym życiu Samburu.
No właśnie: zastanawiało mnie, do jakiego stopnia czuła się związana z rodziną Lpetati, ze swoją wysoką pozycją Europejki i żony wojownika. Z jednej strony bezwzględna akceptacji starszyzny powinna uciszyć moje wątpliwości; z drugiej jednak - jej relacje z mężem - którego traktowała trochę jak duże dziecko: utrzymywała go, dbała o jego potrzeby, chwaliła, liczyła się z jego zdaniem czasem tylko dla zachowania pozorów - oraz z jego rodziną, którą traktowała co prawda z szacunkiem, ale też ze szczyptą wyższości typowej dla białego człowieka - są dla mnie zastanawiające i świadczą jedynie o tym, jak trudno całkowicie wtopić się w tak odmienną pod każdym względem kulturę, mimo najszczerszych prób i chęci.

"Niebo nad Maralal" to interesująca lektura z wyjątkowym obiektywizmem ukazująca realia współczesnej Afryki z perspektywy kobiety, która poznała je od podszewki. Pozwala podziwiać bogactwo i różnorodność Czarnego Lądu, nie stroni jednak od tematów trudnych, kontrowersyjnych i bolesnych, być może burzących powszechny mit o Afryce jako kawałku raju, ale za to z dużym autentyzmem i rzetelnie ukazujących jej prawdziwe oblicze.
Jeśli chodzi o wrażenia, to niestety, książka mnie nie porwała. Mimo bogactwa treści zabrakło mi magii, o której autorka tyle mówiła. Suchy, rzeczowy język i bardzo konkretny styl nie potrafiły oddać entuzjazmu i zachwytu autorki ani jej fascynacji, co sprawiło, że trudno mi było się wciągnąć w lekturę, miejscami po prostu nudną.
Pomimo moich mieszanych uczuć polecam tę książkę miłośnikom Czarnego Lądu, fascynatom antropologii oraz wszystkim tym, którzy chcieliby poznać realia Afryki bez zbędnych upiększeń i zafałszowań.



[»] Pokaż wszystkie opinie o tej książce.