Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sorry

Tłumaczenie: Bartłomiej Szymkowski
Wydawnictwo: Telbit
7,35 (482 ocen i 108 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
68
8
104
7
135
6
72
5
33
4
12
3
8
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sorry
data wydania
ISBN
9788362252312
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Szokujący, poruszający i przerażająco dokładny. Pierwszy w Polsce thriller Zorana Drvenkara. To on robi sprawców ze swoich ofiar… Ogłoszenie tej agencji wywraca do góry nogami świat biznesu. Przeprosiny za występki firm, wsparcie dla winowajców i pomoc ofiarom. Dzięki pomysłodawcom przedsięwzięcia, czwórce młodych berlińczyków, coraz więcej ludzi śpi spokojnie, a w dodatku przyjaciele...

Szokujący, poruszający i przerażająco dokładny.
Pierwszy w Polsce thriller Zorana Drvenkara.
To on robi sprawców ze swoich ofiar…
Ogłoszenie tej agencji wywraca do góry nogami świat biznesu. Przeprosiny za występki firm, wsparcie dla winowajców i pomoc ofiarom. Dzięki pomysłodawcom przedsięwzięcia, czwórce młodych berlińczyków, coraz więcej ludzi śpi spokojnie, a w dodatku przyjaciele zarabiają na tym niezłe pieniądze.
Jednak wszystko zmienia się w dniu, w którym ktoś zleca im odwiedzenie pewnej kobiety – z przeprosinami za niewyobrażalne męki, w których umarła…
Pułapka się zamyka, a lekcja, której pragnie udzielić im zleceniodawca, ocieka mrocznym przesłaniem. Bohaterowie natychmiast wpadają w błędne koło okrucieństwa i poruszają się jak pionki na szachownicy, gdzie nie ma już przebaczenia ani prostego rozróżnienia na sprawców i ofiary…
W wypaczonym świecie z powieści Drvenkara nie można uniknąć przemocy, a na pytanie o dobro i zło brakuje jednoznacznej odpowiedzi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo TELBIT, 2011

źródło okładki: http://www.telbit.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 610
Patrycja | 2016-01-23
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 22 stycznia 2016

„Sorry” to jeśli się nie mylę, mój pierwszy thriller i już wiem, że nie ostatni. Muszę się przyznać, że sporo naszukałam się tej książki, bo wcale nie tak łatwo ją zdobyć, ale wreszcie udało się. Wiedziałam jakie jest zakończenie i to właśnie przez nie zapragnęłam sięgnąć po tę pozycję. A to, że okazało się ono zupełnie inne niż sobie wyobrażałam, to już temat na osobną opowieść. Było inne, fakt, ale to nie znaczy, że złe. Ale po kolei.
Nie będę się rozpisywać o czym jest ta książka, bo jak widzę, chyba wszyscy, którzy podjęli się zrecenzowania jej, już to zrobili. Raczej skupię się na wadach i zaletach „Sorry”.
Trzeba wiedzieć, że nie jest to łatwa książka i można mieć problemy z pochłonięciem jej w jeden wieczór, mimo że gdzieś tak od połowy, staje się naprawdę ciekawa i wciągająca. Więc co to za problemy? Przede wszystkim język. Jest...strasznie dziwny. Albo po prostu straszny, jak kto woli. Autor bardzo często posługuje się krótkimi, zdecydowanie zbyt krótkimi zdaniami, które szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czemu miały służyć. Może miały ułatwić czytanie? Usunąć piękne, acz niepotrzebne opisy? Nie wiem. Mnie one jedynie wymęczyły i spowodowały, że postać narratora mocno się wyodrębniła. Często czytając jakąś książkę, nie czujemy obecności narratora. W przypadku „Sorry”, czułam, ze ktoś stoi obok mnie i to wszystko opowiada, co nie było zbyt przyjemne. Nie mam pojęcia, czy to tak specjalnie, czy może autor nie za bardzo poradził sobie z kreacją narratora, nie wnikam. Po prostu wolałabym, aby jego obecność nie była tak wyczuwalna. Dla mnie narrator powinien być, ale tak, jakby go nie było, rozumiecie o co chodzi.
Dlaczego jeszcze książkę czyta się ciężko? Jest strasznie zawiła, do końca nie wiadomo kto jest kim, przeplatają się w niej różne wątki, które dopiero na końcu udaje się jakoś posklejać w całość. Musiałam kilka razy przerwać czytanie i na spokojnie sobie wszystko poukładać w głowie, choć nadal nie mam pewności, czy dobrze rozumiem to co przeczytałam.
Na docenienie zasługuje oczywiście okładka– przyciągająca wzrok, niespotykana, zachęcająca do przeczytania no i...genialnie prezentuje się na półce.
Gdybym miała jednym słowem określić tę książkę, napisałabym "niepokojąca". Bo właśnie taka jest tematyka, którą podejmuje. Czuć, przynajmniej ja czuję, że to nie jedynie fikcja literacka, historyjka wymyślona przez autora, ale coś więcej, czyjeś autentyczne przeżycia. I właśnie świadomość, że ktoś mógł przeżyć coś takiego, co jest opisane w książce, powoduje to zaniepokojenie. Inaczej nie potrafię tego określić. Było to dosyć niespotykane doznanie, ale dosyć przyjemne. I myślę, że właśnie dla niego będę sięgać po inne książki z tego gatunku. Może to był ten słynny „dreszczyk emocji”, o którym wszyscy mówią?
Mimo że, początkowo książka niezbyt mi się podobała, (spodziewałam się po prostu czegoś lepszego), to tak jak wspomniałam, gdzieś od połowy, zaczyna naprawdę wciągać i przymyka się oko na niedociągnięcia, czyli w tym przypadku język i zawiłość fabuły. Dlatego mimo wszystko, nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Duży plus dla Drvenkara za to, jaką tematykę podjął w swojej powieści, nie każdy pisarz miałby na to odwagę. Pomimo tych wszystkich niedociągnięć, polecam tę książkę, bo jest inna niż wszystkie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wizja lokalna

kocham Lema bardzo szczerą miłością od niedawna. mam jednak nadzieję, że miłość ta będzie się rozwijała, rosła i sprawi mi jeszcze wiele szczęścia

zgłoś błąd zgłoś błąd