Niedziela, która zdarzyła się w środę

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,29 (782 ocen i 73 opinie) Zobacz oceny
10
31
9
81
8
210
7
290
6
125
5
28
4
12
3
5
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362497
liczba stron
253
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Miałem szczęście być świadkiem, kiedy pewnym ludziom w środę przydarzyła się niedziela. To moja pierwsza reporterska książka. Z czasów, kiedy uwielbiałem pisać o Polsce, kiedy nie prowadziłem jeszcze talk-show w telewizji i kiedy nie miałem pojęcia, że pojadę w jakimkolwiek celu do Czech. Są to reportaże o przeciętności, bo sam pochodzę z przeciętnego miasteczka i, jak mówi mój tata Jerzy...

Miałem szczęście być świadkiem, kiedy pewnym ludziom w środę przydarzyła się niedziela. To moja pierwsza reporterska książka. Z czasów, kiedy uwielbiałem pisać o Polsce, kiedy nie prowadziłem jeszcze talk-show w telewizji i kiedy nie miałem pojęcia, że pojadę w jakimkolwiek celu do Czech. Są to reportaże o przeciętności, bo sam pochodzę z przeciętnego miasteczka i, jak mówi mój tata Jerzy Szczygieł, to piękne być przeciętnym. Nowa Polska po upadku komuny postawiła przed przeciętnymi nieprzeciętne zadanie. Dlatego proszę potraktować tę książkę jako relację z zawodów w utrzymywaniu się na powierzchni
— Mariusz Szczygieł (2011)

"Szczygieł łapie czas jak nikt inny nasycając swoje teksty choćby marzeniem bohaterki, by za odprawę z pracy kupić synowi 'kurtkę z koca'. Słucha wszystkich, jeżeli kogoś zawstydza, to tylko czytelnika, bo każe myśleć i mieć oczy szerzej otwarte. Jeżeli w przyszłości historycy będą chcieli się dowiedzieć czegoś o Polsce lat dziewięćdziesiątych, współczesna literatura piękna nie da im za dużo, książka Szczygła – bardzo wiele".
Paweł Dunin-Wąsowicz, "Machina" (1997)

"Za kilka lat ta książka będzie pewnie ważnym dokumentem historycznym o czasach, które badacze nazywają okresem transformacji. Bohaterowie reportaży Mariusza Szczygła są niczym marionetki, których losem pociągają niezrozumiałe wypadki. Te wypadki to nie choroba, śmierć, czy powódź. To: demokracja, rynek, prywatyzacja, popyt i podaż".
Paweł Śpiewak, "Życie" (1997)

"Przyszłość już nadeszła, owe kilka lat minęło dawno. (Niedziela, która zdarzyła się w środę wyszła pod koniec 1996 roku). Uznaliśmy, że dziś jest to już książka historyczna.

Tekstom reportera towarzyszą zdjęcia Witolda Krassowskiego, który w tym samym czasie co Mariusz Szczygieł, między rokiem 1989 a 1997, rejestrował życie nowej Polski. Był to czasy bardzo fotogeniczne, bo ludzkie twarze zmieniały się jak nigdy dotąd. Do tego Witold Krassowski zarejestrował je na prawdziwych negatywach, bo była to epoka sprzed fotografii cyfrowej.

 

źródło opisu: Nota Wydawcy

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2477)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 659
Jacek | 2018-04-09
Przeczytana: 08 kwietnia 2018

Zbiór reportaży Mariusza Szczygła z lat 1992-1996 (i jednym głosem z 1999 r.) skłania do napisania długiej opinii, a najlepiej odnoszącej się do każdego tekstu. Uważam jednak, że książką broni się sama znakomitością tekstów autora i wyrazistością przesłania, jakie poszczególne reportaże niosą ze sobą. mamy bowiem do czynienia ze znakomitą robotą dziennikarską, ciekawym doborem rozmówców, niebanalnym doborem tematyki, a przede wszystkim świetnym warsztatem, bardzo dobrym językiem, często ascetycznym, ale tym bardziej wyrazistym doborem treści.
Po przeczytaniu "Gottlandu" siłą rozpędu sięgnąłem po książkę Szczygła, chociaż wiele innych czeka na przeczytanie. I wyjątkowo szybko pochłonąłem ten zbiór reportaży, opatrzony ciekawymi (choć nie zawsze - moim zdaniem - adekwatnymi do treści) fotografiami. Dla mnie, jak wielu innych świadka opisywanych wydarzeń sprzed ponad 20 lat, dla mnie, jako historyka, reportaże to rewelacyjny zapis tamtych czasów, a zarazem częstokroć ciekawa diagnoza...

książek: 5556
kajsa | 2016-03-27
Przeczytana: 27 marca 2016

"Niedziela,która zdarzyła się w środę" to polska transformacja lat 90 w pigułce.Mariusz Szczygieł,z charakterystyczną dla siebie wnikliwością,ukazał przemiany dokonujące się w naszym społeczeństwie.Jest to spojrzenie wieloaspektowe i obejmuje rozmaite sfery życia zwykłych Polaków,od kultu świętości po makabryczne zbrodnie.
Mimo że teksty powstały 20 lat temu i można by traktować je jak historyczne,okazują się nadal aktualne,choćby ten poświęcony muzyce disco polo.Jak się okazuje :"Usta zawsze są gorące".To zadziwiający fenomen gustów naszego narodu.

książek: 0
| 2015-04-09

"Ma w sobie pogodę, która przyciąga, tolerancję, która ośmiela, ciekawość, która pochlebia i zjednuje. [...] pisze świetnie, zna wagę słowa, szczegółu, pointy, a przede wszystkim faktów" - tym peanem Małgorzata Szejnert otwiera zbiór reportaży Mariusza Szczygła, życząc mu jednocześnie by to nie był jego ostatni. Szczęśliwie dla nas, czytelników, pan Mariusz nie zakończył tak szybko swojej reporterskiej przygody.

"Niedziela...", skromniutkie wydanie I w porównaniu do kolejnego, to zbiór migawek z pierwszych lat transformacji w Polsce i przemian, jakie wówczas nastąpiły, od gospodarczych do mentalnych i językowych. Podglądanie okresu, gdy rzuceni na głęboką wodę, starliśmy się z kapitalizmem. Dla jednych stał się wiatrem w żagle, dla innych, nienauczonych i nieobytych - całkowitą porażką.

Szczygieł obserwuje, porównuje, oddaje głos bohaterom, nie komentując pozostawia ocenę nam samym za lat kilkanaście. Warte przeczytania ku pamięci, a jego bezstronne reportaże jakże są tu inne od...

książek: 479
Jeżynka | 2017-11-16
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki, 2017
Przeczytana: 16 listopada 2017

Lata 90-te ubiegłego wieku były dla mnie czasem powolnego wchodzenia w dorosłość. Moje dzieciństwo przypadło jeszcze na czas PRL-u. Wiek młodzieńczy przyszło mi przeżywać już w nowej Polsce, jakże różnej od od tej gdzie pomarańcze jadło się tylko na święta (pamiętam je w paczkach pod choinką), oglądało 10 minutową dobranockę o 19:00 (w weekendy film Disneya - 25 minut) a na lekcjach rosyjskiego w podstawówce słuchało się opowieści o dzielnych żołnierzach Armii Czerwonej którzy wyswobodzili nas z niewoli.
I nagle wszystko zaczęło się zmieniać: skończyły się kolejki, zniesiono cenzurę i jak grzyby po deszczu zaczęły się prywatne biznesy.
Dla wielu był to raj: nowe możliwości, szansa na zarobienie dużych pieniędzy a potem ich wydawanie.
Jednak wszystko ma drugie dno. Bo nowa Polska to też dzika prywatyzacja, sprzedawanie zakładów za bezcen, masowe zwolnienia, gigantyczne bezrobocie i morze ludzi którzy nie potrafili się w tej rzeczywistości odnaleźć.

Mariusz Szczygieł w zbiorze...

książek: 2575
Natalia-Lena | 2014-06-16
Przeczytana: 15 czerwca 2014

Niedziela, która zdarzyła się w środę jest swoistym alfabetem Polski lat 90. Od Amwaya zaczynając… na zabójstwach kończąc. Szesnaście reportaży skupia się na chyba każdej dziedzinie życia: pracy, seksualności, religii, rozrywce, mowie i języku, przestępstwach i prawie. Tematy spięte codziennością zwykłego człowieka tworzą wnikliwy obraz tamtych czasów, czasów niełatwych, bo pełnych zmian. ,,Nowa Polska po upadku komuny postawiła przed przeciętnymi nieprzeciętne zadanie. Dlatego proszę potraktować tę książkę jako relację z zawodów w utrzymywaniu się na powierzchni” – takimi słowami Mariusz Szczygieł podsumowuje swoją książkę. W czasie lektury kolejnych reportaży można zauważyć, jak trudne było utrzymywanie się na powierzchni, podczas gdy uderzały kolejne fale zmian. Jedni trzymali się starych przekonań, inni próbowali łapać kolejne fale licząc, że zaniosą one ku lepszemu życiu.

Reportaże te nie są ,,surowe”, jeśli mogę to tak ująć. W trakcie recenzowania powieści często wspomina...

książek: 1298
Monika | 2011-07-12
Na półkach: Przeczytane

"Polska (nie)przeciętna"

W 1997 roku Mariusz Szczygieł zadebiutował zbiorem reportaży „Niedziela, która zdarzyła się w środę”. W roku 2011 Wydawnictwo Czarne zdecydowało wznowić pierwszą, ważną publikacje polskiego reportera. I dobrze. Bowiem teksty, które składają się na książkę to niebanalne spojrzenie na „nową”, demokratyczną Polskę. Spojrzenie o tyle istotne, że ukazujące niezwykły klimat pierwszych lat transformacji, gdzie rozczarowanie i nadzieje jeszcze nigdy nie funkcjonowały na takim poziomie zażyłości.

Wznowienie literackiego debiutu zawsze niesie za sobą pewne ryzyko. Wymaga od autora niezachwianej wiary we własne umiejętności. Świetnie się stało, że Szczygieł owej ufności nie stracił. Świetnie dla czytelnika.

„Niedziela, która zdarzyła się w środę” to zbiór 16 reportaży z lat 90. ubiegłego wieku. Każdy z nich stanowi swoistą cegiełkę, ważny element w odkrywaniu i zrozumieniu specyfiki Polski okresu przełomu. Młode, kapitalistyczne społeczeństwo oszołomione nagłą...

książek: 1416
vandenesse | 2013-08-03
Przeczytana: 03 sierpnia 2013

Reportaże powstały między 1992 a 1995 rokiem. Choć sam autor krytycznie stwierdził, że po wzięciu książki do ręki każdy zauważy, jak zmienił się styl jego pisania, to dla mnie są to świetne, wciągające teksty i będę je polecała każdemu, kto jeszcze będzie chciał mnie słuchać (ostatnio jestem chodzącą reklamą Szczygła). Okładka to jedna z trzech propozycji - na stronie autora można obejrzeć pozostałe dwie. Myślę, że ta to strzał w dziesiątkę - idealnie oddaje ducha całej książki.

książek: 3799
Anna | 2012-12-17
Przeczytana: 15 grudnia 2012

Obiektywne spojrzenie na samego siebie to rzecz trudna – wydawałoby się wręcz nierealna. Kształtują nas wszak zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość. Czy postawienie sobie pytania, jakim jestem dziś Polakiem, ma jakikolwiek sens? W końcu, jeśli odpowiemy sobie szczerze, czy będziemy umieli zaakceptować to, czego dowiemy się o sobie? Przed tymi zagadnieniami stawia czytelnika Mariusz Szczygieł, oddając w jego ręce „Niedzielę, która zdarzyła się w środę”. Jakiś czas temu, nakładem wydawnictwa Czarne, pojawiło się rozszerzenie tej pozycji. Nie mając akurat okazji, przeczytania wznowienia książki, postanowiłam sięgnąć po pierwsze wydanie. Nawet w najmniejszym stopniu nie spodziewałam się, że ten zbiorek reportaży, wywrze we mnie tak wiele emocji i przemyśleń. Zanim jednak przejdę do części zasadniczej, cofnę się na chwilkę do 1996 roku.
Miałam wtedy dziewięć lat. Pamiętam, że rodzice siadywali w niedzielny wieczór przed telewizorem i z wypiekami na twarzy oglądali jakieś rozmowy. Nie...

książek: 1929
Wojciech Gołębiewski | 2014-06-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca 2014

SZUKAJCIE, A ZNAJDZIECIE. I znalazłem: jeszcze jednego SZCZYGŁA, w mojej torontańskiej bibliotece, ze skromnym działem polskojęzycznym, na półce REPORTAŻY PODRÓŻNICZYCH !!??, między „kapuścińskimi”.
NIESTETY, TO NIE DLA MNIE. Nim wyjąśnię dlaczego, przedstawię kryteria mojej oceny. A więc, jeśli czytam książkę obecnie, w 2014 roku, a jest ona zbiorem reportaży z „innej epoki”, w tym przypadku lat 1992-1996 i z niepowtarzalnych wydarzeń związanych z transformacją ustrojową w Polsce, wydanym w 1996 roku, to stosuję taryfę ulgową uwzględniającą tamtejszą mentalność reportera i, przede wszystkim, ówczesnego czytelnika. W tamtych czasach te reportaże mogły i powinny być ocenione wysoko i zaspakajać oczekiwania czytelnika.
NIESTETY, ja czytam WYDANIE Z 2011 ROKU, WYDANIE ZMIENIONE/!!!/, i Panie Szczygieł, kocham Pana, dałem trzem pańskim książkom po 10 gwiazdek, lecz ...

książek: 559
Konrad Urbański | 2017-04-05
Przeczytana: 04 kwietnia 2017

Co się w tej Polsce działo, to po prostu się w głowie nie mieści. Zwyczajni ludzie byli milionerami, którzy z trudem mogą kupić bochenek chleba. Wielkie zakłady plajtowały, fortuny „Bobów Kowalskych” kusiły, a w Licheniu budował się największy kościół w Polsce (chociaż i tak zmniejszony o jedną trzecią względem pierwotnego projektu). Dobrze znam te opowieści, od starszych. Jednak dopiero z reportaży Mariusza Szczygła wyłania się tamten prawdziwy świat – na zewnątrz śmieszny, głębiej: potwornie smutny i przygnębiający.

Nie ma co: reportaże Mariusza Szczygła są świetne. Po takim zdaniu trudno dodać cokolwiek obiektywnego. Spróbuję.

Odpowiedzieć na ogłoszenie. A później napisać jeszcze raz, już jako reporter. Reprezentować milionera i zadzwonić do muzeum z prośbą o wypożyczenie Hołdu pruskiego (milioner nie istnieje). Albo dotrzeć do pokrzywdzonych na podstawie ich skarg, wniesionych do RPO.

Czego nie zrobi reporter dla materiału…

Ale właśnie to wszystko – te i pozostałe, już...

zobacz kolejne z 2467 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kolejne zbiory dla Biblioteki Narodowej

Mariusz Szczygieł - reporter i felietonista „Gazety Wyborczej”, laureat wielu prestiżowych nagród literackich przekazał Bibliotece Narodowej część swojego archiwum. Gros przekazanych materiałów dotyczy utworów o tematyce czeskiej. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd