Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Syrena

Tłumaczenie: Anna Kloczkowska
Cykl: Syrena (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,1 (1573 ocen i 256 opinii) Zobacz oceny
10
137
9
181
8
288
7
437
6
309
5
137
4
44
3
23
2
10
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Siren
data wydania
ISBN
9788324589890
liczba stron
360
język
polski
dodała
Ag2S

Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor, w towarzystwie braci Carmichaelów. Jednak kiedy Justine wybiera się nad urwisko, by skakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg, Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż wypadek. Całe nadbrzeżne miasteczko wpada w popłoch, kiedy następuje seria ponurych zdarzeń – fale wyrzucają na...

Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor, w towarzystwie braci Carmichaelów.
Jednak kiedy Justine wybiera się nad urwisko, by skakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg, Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż wypadek.
Całe nadbrzeżne miasteczko wpada w popłoch, kiedy następuje seria ponurych zdarzeń – fale wyrzucają na brzeg ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w uśmiechu… Vanessa i Simon próbują ustalić, czy te wypadki mają cokolwiek wspólnego z Justine i Calebem. Ale to, co odkryje Vanessa, może oznaczać koniec jej wakacyjnej miłości, a może nawet życia…

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 767
Marzena P | 2014-08-06
Przeczytana: 30 lipca 2014

Stoisz na szczycie urwiska. Chłodna bryza łagodnie owiewa twoją twarz i włosy. Zamykasz oczy, rozkładasz ręce. Uśmiechasz się pod nosem. Wiatr przybiera na sile, na wodzie tworzą się fale. Rozkoszujesz się ich szumem. Na niebie pojawiają się nagle ciemne chmury, w dali słychać pierwsze grzmoty. Zbliża się burza, a ty bez zastanowienia skaczesz. Z pluskiem trafiasz do zimnego oceanu, ze wszystkich stron napiera na ciebie woda. Wynurzasz się i powoli podpływasz do brzegu. Rozpiera cię szczęście. Zrobiłeś to. I wtedy je słyszysz. Dookoła rozlega się jęk, dziwna, mistyczna pieśń. Siadasz na piasku, ból rozsadza ci głowę. Kątem oka zauważasz, że coś się do ciebie zbliża. Nie, ktoś. Mężczyzna z szerokim uśmiechem na twarzy. Martwy.

Vanessa i Justine miały spędzić spokojne wakacje w Winter Harbor. Jak co roku. Coś się jednak zmienia. Niepokojące warunki pogodowe, seria tajemniczych wypadków... To z pewnością będą wakacje, które zapamiętają, przepraszam, zapamięta (tylko jedna z nich przeżyje pierwsze rozdziały) na długo. Coś zbliża się do sennego i malowniczego miasteczka.

Tajemnicza, romantyczna, pełna grozy

Nie wiem, dlaczego ciągle sięgam po paranormale. Przecież ja ich nawet nie lubię. Mimo to ciągle sięgam po kolejne. Ciągle i ciągle, i ciągle, sama nie wiem po co. Może głupiutkie młodzieżówki mnie odprężają? Może lubię pośmiać się z naiwnych bohaterów? Może to sztuczny wątek miłosny? Albo szybko płynąca akcja? Górnolotne opisy? Przewidywalność? Pomysł? A może wszystko po trochu? Nie wiem, ale z bibliotecznej półki bez wahania wzięłam Syrenę, pomyślałam, że potrzeba mi czegoś lekkiego.

Tę rolę, niewymagającego czytadła, Syrena spełniła wyśmienicie. Zajęła mi może dwa dni i muszę stwierdzić, że przeczytałam ją z chęcią. Odprężyłam się, odpoczęłam od cięższych lektur. Po prostu się odmóżdżyłam, w końcu są wakacje. Gdy wymęczyłam w końcu pierwsze sto pięćdziesiąt stron (które były, nawiasem mówiąc, nudne jak flaki z olejem) akcja się nie zatrzymywała i biegła szybciutka aż do ostatniego zdania.

Na plus mogę zaliczyć też pomysł, który to właśnie zachęcił mnie do lektury. Mistyczne syreny, które zwabiają mężczyzn w głębiny oceanu, seria wypadków, ciągłe burze - coś takiego na pewno przyciąga naszą uwagę. Jestem więc zawiedziona, że autorka tak brutalnie go zmarnowała. Mógł być z tego ciekawy, wciągający thriller, wywołujący dreszczyk emocji. Autorka, rzecz jasna, poszła w odwrotnym kierunku, postawiła wszystko na wątek miłosny i "problemy" głównych bohaterów, co było decyzją raczej złą.

W ten właśnie sposób przechodzimy do najbardziej drażniącej mnie kwestii - głównych bohaterów. Rzadko zdarza mi się czytać o tak s t r a s z l i w i e kiepsko wykreowanych postaciach. Nikt, kompletnie nikt, nie ma nawet ciutki charakteru. Nawet odrobinki, nic. Zacznijmy od naszej ukochanej Vanessy. Postać wręcz tragiczna, jej życie jest pasmem nieszczęść, płaczu i rozczarowania. Wyobraźcie sobie tylko - jest cichą, szarą myszką, wszystkiego się boi, a jej beautiful sister jest popularna, piękna i odważna. Ach, żyć w cieniu siostry, co za koszmar! A potem ona umiera - jeszcze gorzej! Potem nagle okazuje się, że nasza Vanessa wcale nie jest taka brzydka i wszyscy za nią szaleje (jakże to naturalne) i ona jest jeszcze bardziej nieszczęśliwa z tego powodu. Oczywiście wcześniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jaka jest wyjątkowa. Podejrzewa, że jej jakże wielka miłość (nad tym poznęcam się za momencik), Simon, kocha ją nie za to kim jest, ale za to, jak wygląda. Och, ja nieszczęśliwa, jestem za piękna!

Dochodzimy do wątku miłosnego. Simona opisywać nie będę, ale on i Vanessa byli przyjaciółmi. Jednak wiemy, że znajomość damsko męska nie istnieje i to musiało przerodzić się w coś więcej. Dodać trzeba, że wcześniej rozmawiali ze sobą tylko monosylabami, ale to drobiazg. Nie trzeba rozmawiać, żeby kogoś pokochać, co nie? Miłość od pierwszego wejrzenia i te sprawy... Tak, więc później wielka miłość, trata ta, kochajmy się, nikt nas nie rozdzieli, zawsze będę cię kochać, bla, bla, bla...

Język autorki jest znośny, ale dosyć przeciętny. Akcja jest niesamowicie przewidywalna. Może by i taka nie była, gdyby nie za wiele mówiący tytuł. Wyobraźcie sobie, że przez dwie trzecie książki bohaterowie nie wiedzieli, kto jest odpowiedzialny za wypadki, a my wiemy, bo tytuł wyraźnie nam mówi, że to Syrena. Brak mi słów. Co jeszcze? Vanessa i reszta to oczywiście banda bohaterków, wszystko załatwiają na własną rękę i postanawiają uratować świat! Sami! Jej...

Więc jeśli masz ochotę na niewymagającą, luźną lekturę, z bandą głupich bohaterów-naiwniaków, jeśli interesuje cię watek syren i chcesz poznać je z trochę innej strony, jeśli pociąga cię woda, ocean i skoki z urwiska, jeśli lubisz drętwe i przesłodzone historie miłosne - ta powieść jest dla ciebie stworzona.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Walki stulecia. Bohaterowie wielkiego boksu

Pochodzę z rodziny, w której ze wzruszeniem wspomina się walki Andrzeja Gołoty. Nie brak jednak także innych emocji. Jak choćby wtedy, kiedy tata wspo...

zgłoś błąd zgłoś błąd