Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zła matka. Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały

Tłumaczenie: Katarzyna Janusik
Wydawnictwo: Znak
6,19 (62 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
13
7
10
6
7
5
13
4
4
3
7
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
d Mother. A Chronicle of Maternal Crimes, Minor Calamities, and Occasional Moments of Grace
data wydania
ISBN
978-83-240-1594-8
liczba stron
240
słowa kluczowe
matka, dziecko, wychowanie
język
polski
dodała
Ag2S

Zła matka: - kocha męża bardziej niż dziecko - woli realizować swoje pasje niż spędzać czas w piaskownicy - nie jest ekspertem od wychowania - często się myli Gdy Ayelet Waldman wyznała, że bardziej kocha męża niż swoje dzieci, „dobre matki” chciały ją pobić w programie Oprah Winfrey Show. Domagały się, aby zabrać jej dzieci! Incydent wywołał ogólnonarodową dyskusję, a Waldman napisała...

Zła matka:
- kocha męża bardziej niż dziecko
- woli realizować swoje pasje niż spędzać czas w piaskownicy
- nie jest ekspertem od wychowania
- często się myli


Gdy Ayelet Waldman wyznała, że bardziej kocha męża niż swoje dzieci, „dobre matki” chciały ją pobić w programie Oprah Winfrey Show. Domagały się, aby zabrać jej dzieci! Incydent wywołał ogólnonarodową dyskusję, a Waldman napisała książkę, która stała się bestsellerem.

Waldman szczerze i otwarcie mówi o tym, że niełatwo jest żyć w cieniu matki czy teściowej. Trudno jest rzucić pracę, a jeszcze trudniej zostawić maluchy pod czyjąś opieką. Do tego dochodzi zazdrość o synów, brak wsparcia ze strony męża i powszechne przekonanie, że kobieta musi być radzić sobie ze wszystkim.

Dawno nie opublikowano tak życiowej i mądrej książki o macierzyństwie i wychowywaniu dzieci.

 

źródło opisu: Nota Wydawcy

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3273

Nie ma to jak pierś

Czy gdy kobieta urodzi dziecko, to staje się na zawsze przede wszystkim - matką? A jeśli matką – to czy na pewno tą kochającą bezgranicznie, poświęcającą się zawsze, szczęśliwą i uśmiechniętą w każdym momencie swej macierzyńskiej roli? Zawsze matką – dla dziecka? Czy to aby nie wykroczenie chcieć być po prostu i tylko– matką dziecka, bo przecież jest się jeszcze i kobietą, i żoną, i kochanką, i pracownikiem?

Ayelet Waldman w atmosferze, jeśli nie skandalu, to na pewno ogromnej ekscytacji matczynej (i nie tylko) opinii publicznej w USA (występ w Oprah Winfrey Show zrobił swoje) wydała „Złą matkę”, w której odpowiada właśnie na powyższe pytania. Ta żydowskiego pochodzenia (swą żydowskość jako element własnej tożsamości rozważa nie raz) matka czworga dzieci, a przy okazji żona znanego amerykańskiego, nagradzanego m.in. Pulitzerem, pisarza Michaela Chabona, ma całkiem trzeźwe spojrzenie na macierzyńską rzeczywistość. Jej lekkie pióro, poczucie humoru i dystans do siebie (ach, ten opis piersi!), sprawiają, że czyta się książkę świetnie.

A pisze o sprawach które potrafią skutecznie zatruć poczucie zadowolenia z siebie, z własnego życia, z roli w nim odgrywanej nie tylko kobietom – matkom, ale i mężom tych matek również.

Z ogromną szczerością spogląda na codzienne domowe perypetie, podział ról w małżeństwie (bez pretensji i bez zacietrzewienia), swoje relacje z matką feministką, teściową – traktowaną jako rywalką, hipotetycznie – z potencjalną synową. Zaskakuje (jednak!)...

Czy gdy kobieta urodzi dziecko, to staje się na zawsze przede wszystkim - matką? A jeśli matką – to czy na pewno tą kochającą bezgranicznie, poświęcającą się zawsze, szczęśliwą i uśmiechniętą w każdym momencie swej macierzyńskiej roli? Zawsze matką – dla dziecka? Czy to aby nie wykroczenie chcieć być po prostu i tylko– matką dziecka, bo przecież jest się jeszcze i kobietą, i żoną, i kochanką, i pracownikiem?

Ayelet Waldman w atmosferze, jeśli nie skandalu, to na pewno ogromnej ekscytacji matczynej (i nie tylko) opinii publicznej w USA (występ w Oprah Winfrey Show zrobił swoje) wydała „Złą matkę”, w której odpowiada właśnie na powyższe pytania. Ta żydowskiego pochodzenia (swą żydowskość jako element własnej tożsamości rozważa nie raz) matka czworga dzieci, a przy okazji żona znanego amerykańskiego, nagradzanego m.in. Pulitzerem, pisarza Michaela Chabona, ma całkiem trzeźwe spojrzenie na macierzyńską rzeczywistość. Jej lekkie pióro, poczucie humoru i dystans do siebie (ach, ten opis piersi!), sprawiają, że czyta się książkę świetnie.

A pisze o sprawach które potrafią skutecznie zatruć poczucie zadowolenia z siebie, z własnego życia, z roli w nim odgrywanej nie tylko kobietom – matkom, ale i mężom tych matek również.

Z ogromną szczerością spogląda na codzienne domowe perypetie, podział ról w małżeństwie (bez pretensji i bez zacietrzewienia), swoje relacje z matką feministką, teściową – traktowaną jako rywalką, hipotetycznie – z potencjalną synową. Zaskakuje (jednak!) zdumiewającą - jak na polskie warunki - autoświadomością i odwagą w głośnym wyrażaniu własnych, intymnych przecież, przeżyć związanych z aborcją. Ten rozdział był dla mnie szczególny. Myślałam o tym, jak daleko jeszcze nam – polskim kobietom, ale i Polakom w ogóle, do takiej umiejętności mówienia o trudnych, kontrowersyjnych decyzjach. Jak inaczej się mówi, myśli u nas. Nie chcę oczywiście twierdzić, że wszystko, o czym pisze Waldman, jest lepsze, że przeciętna amerykańska mentalność jest taka, jaką ona prezentuje, nic bardziej mylnego. Ta histeria „wydziału ścigania Złych Matek”!, nadgorliwość matek przez duże M, spełniających się całkowicie w byciu dla dziecka, wokół dziecka, obok dziecka, z dzieckiem!, ta ckliwość WŁS-ów i forów pomocowych! odstręczają, drażnią, śmieszą. Ale przecież nie ma u nas jeszcze takiej otwartości rozważania potencjalnej seksualności własnego dziecka, nawet jeśli walczy się już z homofobicznymi lękami i zahamowaniami. To możliwe tylko w Berkeley, nie w całej Ameryce nawet, jak to wielokrotnie podkreśla dumna z miasta, w którym mieszka, autorka.

Część doświadczeń Ayelet Waldman jest mi bliska, bo też czasem jestem taką „złą matką”, też chcę „wolności w byciu sobą”. Nie jestem jednak pewna, czy dorównuję albo dorównam jej i jej partnerowi w „zuchwałości nadziei” o prawdzie mitu kraju, który każe im wierzyć, że dzieci żyją w lepszym świecie niż ten, w którym oni sami dorastali, świecie „zasadniczo przyzwoitym” i mają szansę na pełną akceptację drogi życiowej, jaką wybiorą.

Książkę Ayelet Waldman wydało krakowskie wydawnictwo Znak. To nie pierwsza ich publikacja, która odbija się szerokim echem i wywołuje, a na pewno powinna, szerszą dyskusję i świadomą refleksję społeczną, tym razem nad postrzeganiem macierzyństwa. Będę polecać tę książkę, nie tylko dlatego, że mi – żonie, podoba się stwierdzenie, że seksowny mężczyzna to mężczyzna z mopem.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (209)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 306
MamaJulki | 2012-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 lutego 2012

Popularność tej książki zaczynała mnie już irytować, ale i...intrygować! Po rozmowie na forum, w której okazało się, że fenomen autorki opiera się na fakcie, iż przyznała, że kocha męża bardziej niż dzieci, dosłownie się na nią wkurzyłam! Dlatego ze złością zabrałam się do czytania, kiedy Justyna podesłała mi tę lekturę! I tak, z każdą stroną, moje nerwy opadały i ustępowały miejsca...zrozumieniu, uśmiechowi, a często też głębokiej refleksji... Na kartach tej książki niejednokrotnie dostrzegałam siebie, ale i matki z mojego otoczenia, bo obok tych "złych matek" są też te "idealne" i w gruncie rzeczy nie wiadomo, które mają większe problemy...

"Zła matka" okazała się być totalnie inną książka, niż ta, o której słyszałam! przede wszystkim nie jest to ani historia fabularna, ani też poradnik. Podtytuł brzmi: "Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały" i rzeczywiście jest to taka kronika, wyznania samej autorki. Trudno powiedzieć, na ile jest ona...

książek: 109
niania09 | 2015-03-15
Na półkach: Przeczytane

Okropna książka, ciężko mi sie ją czytało. Najbardziej wkurzało mnie że autorka pisała o jakis aktorach czy kimś z ameryki kogo w ogóle nieznałam i nie miała jak porównać. Sama opowieść nie była taka zła, można by powiedzieć z życia wzięte.

książek: 157
Porcja | 2011-08-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2011

Z uśmiechem o terrorze, w jakim żyją matki. Wszystkie. Zawsze.

książek: 731
Agnieszka | 2012-03-21
Przeczytana: 21 marca 2012

"Dobra Matka nigdy nie jest znudzona, prawda? I nigdy nie jest nieszczęśliwa. Dobra Matka nie ma pretensji, że musi oderwać się od książki, by ocenić rysunek dziecka. Nie gapi się na zegar podczas lekcji muzyki, próbując pchnąć wskazówki do przodu z determinacją czwartoklasisty czekającego na przerwę. Nie chowa przed dzieckiem farbek do malowania palcami, bo nie może znieść bałaganu. Dobra Matka nie tylko wynosi potrzeby i zainteresowania dziecka ponad swoje, ale jeszcze sprawia jej to przyjemność. A jeśli mi nie sprawia przyjemności, nie jestem Dobrą Matką. Wręcz przeciwnie - jestem beznadziejna."

Tę książkę powinna przeczytać każda matka, ponieważ to my, matki, określamy inne jako złe, jeśli tylko w jakikolwiek sposób odbiegają od naszej własnej normy. To my jesteśmy kategoryczne i często nie dajemy sobie wmówić, że coś może nie być ani dobre, ani złe. To my sprawiamy, że matka wciąż czuje presję i się obwinia, gdy ma gorszy dzień lub jeśli po prostu nie jest idealna. Przez nas...

książek: 3273
jusola | 2011-10-26
Przeczytana: 29 września 2011

http://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje/171/nie-ma-to-jak-piers

książek: 1409
DM1994 | 2011-08-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 czerwca 2011

Głównym zadaniem dobrej matki jest bezgraniczne oddanie dzieciom- przewijanie ,gotowanie obiadków, wspólne zabawy i spełnianie wszelkich zachcianek pociech.Musi być ona zawsze pogodna i uśmiechnięta i zdolna zrezygnować ze wszelkich przyjemności na rzecz swoich potomków.Poza tym nie może zapomnieć o mężu ,o którego musi dbać - przygotowywać jego ulubione dania, prasować koszule i zaspokajać jego erotyczne potrzeby. A po tym całym natłoku obowiązków nie może narzekać na zmęczenie tylko z pogodą ducha zaczynać wykonywanie zadań od początku ,z krótką przerwą na sen.Tak większość naszego społeczeństwa widzi przeciętną ,"dobrą'' matkę.

Kolejną z naszych cech - jako społeczeństwa jest nietolerancja ,dla tego co odbiega od powszechnego poglądu .Z taką właśnie lekko powiedzianą nietolerancją spotkała się Ayelet Waldman - autorka książki:"Zła matka.Kronika matczynych wykroczeń, drobnych katastrof i rzadkich momentów chwały",która po napisaniu felietonu ,w którym stwierdziła ,że nie jest...

książek: 650
Dusia | 2011-09-07
Na półkach: Recenzyjne, Przeczytane, 2011
Przeczytana: 31 lipca 2011

Ayelet Waldman to znana za oceanem publicystka, jej artykuły ukazywały się między innymi w The New York Times, The Guardian czy Vogue. W 2002 roku zadebiutowała na książkowym rynku detektywistyczną serią "Mommy-Track" ("Mama na tropie"), a siedem lat później opublikowała swoje przemyślenia na temat macierzyństwa (jest matką czwórki dzieci) - i właśnie o tej pozycji dzisiaj napiszę.

Wszystko zaczęło się od artykułu, w którym pani Waldman oznajmiła, że bardziej kocha męża niż swoje dzieci. Poruszona opinia publiczna okrzyknęła ją Złą Matką. Kobieta zgadza się z ich opinią, ale na kartach tej książki snuje refleksje, czym Zła Matka różni się od Dobrej Matki. Wspominając różne momenty z życia swojej licznej rodziny (męża Michaela i czwórki dzieci: Sophie, Zeke'a, Rosie i Abrahama), konfrontuje je ze stereotypami. Nie próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy Dobrą Matką jest ta, która rezygnuje z pracy by zająć się dziećmi, czy ta która realizuje się na polu rodzinnym i zawodowym. Nie...

książek: 2800
porządekalfabetyczny | 2011-09-19
Na półkach: Przeczytane

http://porzadekalfabetyczny.blox.pl/2011/09/mini-biczyk.html

Zazwyczaj czytam kilka rzeczy jednocześnie i tym razem w zestawie miałam: artykuł z 'Wprost' o pisarzach którzy ujawnili zbyt wiele ('Literatura prosto z życia') i 'Złą matkę' Ayelet Waldman.

Bez problemu czytam Bernharda, Houellebecqa, Walsera i Rotha. Ale Waldman mnie denerwuje.

Dlaczego? Waldman pisze o wszystkim, od A(borcji) do Z(azdrości) i twierdzi, że jej rodzina nie ma z tym problemu. Ale ja mam:)

Po pierwsze, nie jest aż tak dobra, żeby było jej wszystko wolno :p (lepszym pisarzom jakoś łatwiej wybaczam).

Po drugie, i to jest pewnie główny problem, jestem zła na siebie, że _potrzebowałam_ przeczytać tę książkę, a ponieważ nie lubię się na siebie złościć, wolę być zła na Waldman.

Ta książka podobno jest plasterkiem na rany samobiczujących się matek. Ale jakoś wydaje mi się, że jest kolejnym mini-biczykiem. No bo jak to, ogarnęłam dziecko, dom, pracę, mam wieczorem dwie godziny dla siebie i zamiast...

książek: 1261
MoWi | 2011-05-23
Przeczytana: 21 maja 2011

"Dobra Matka: „żyje całkowicie dla swoich dzieci, pamięta o podaniu owoców na śniadanie, zawsze jest pogodna i nie krzyczy, powstrzymuje się przed projektowaniem swoich nerwic i niedoskonałości na dzieci, jest aktywną i uwielbianą członkinią społeczności, uwielbia się bawić i nigdy nie jest zbyt zmęczona na seks”. Takie m.in. odpowiedzi zebrała autorka wśród znajomych kobiet w wieku 30-40 lat, na temat ideału DOBREJ MATKI.

Jeśli powyższy opis zupełnie do Ciebie nie pasuje, jeśli czujesz, że zdradziłaś ideał - to koniecznie przeczytaj tę książkę! Jesteś znudzona i nieszczęśliwa spacerując z dzieckiem po parku? Masz wyrzuty sumienia? Jesteś bliska szaleństwa? - Musisz przeczytać tę książkę!

W 18 rozdziałach swojej książki autorka rozprawia się ze stereotypem macierzyństwa.
Po swoim felietonie w którym przyznała, że „ Wydaje mi się, że jestem złą matką, bo kocham swojego męża bardziej niż dzieci" rozpętała wielką burzę. Kiedy została zaproszona do programu Oprah Winfrey Show...

książek: 266
synafia | 2011-09-26
Na półkach: Przeczytane

Warto, naprawdę warto przeczytać tę książkę. Nie, żeby to była porywająca literatura, bo nie jest, ale za to cenne świadectwo dotyczące macierzyństwa, prawdziwego, ze wszystkimi jego blaskami i cieniami. Ayelet Waldman musi mieć chyba w sobie coś z masochistki, że zdecydowała się na tak szczere wyznanie - ale w tym wyznaniu jest wyzwolenie, którego może, jak sądzę, doznać każda z nas, matek udręczonych wieczną pogonią za nieosiągalnym ideałem. Nawet jeśli z autorką nie zawsze można się zgodzić, nawet jeśli czasami chciałoby się z nią szczerze rozmówić w niektórych kwestiach, to warto sięgnąć po tę książkę choćby po to, żeby zmierzyć się z cudzymi i własnymi demonami. Zmierzyć i przegnać, i przeżywać swoje macierzyństwo bez zbędnego balastu.

zobacz kolejne z 199 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd