Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błękitna miłość

Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Cykl: Błękitna miłość (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
6,89 (1150 ocen i 144 opinie) Zobacz oceny
10
155
9
99
8
178
7
243
6
228
5
113
4
63
3
41
2
21
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Small blue thing
data wydania
ISBN
9788324139071
liczba stron
344
język
polski
dodała
Querida

Tajemnicza bransoletka z błękitnym kamieniem zaprowadzi śmiertelną dziewczynę do duchów umarłych, które żywią się ludzkim szczęściem, i zwiąże z chłopakiem, który może obdarzyć ją miłością lub odebrać to, co najcenniejsze… Siedemnastoletnia Alexa ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Rob, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią. Ale dziwna...

Tajemnicza bransoletka z błękitnym kamieniem zaprowadzi śmiertelną dziewczynę do duchów umarłych, które żywią się ludzkim szczęściem, i zwiąże z chłopakiem, który może obdarzyć ją miłością lub odebrać to, co najcenniejsze…

Siedemnastoletnia Alexa ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Rob, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią.

Ale dziwna bransoletka znaleziona na brzegu Tamizy wszystko zmienia. Bo za sprawą tego niezwykłego przedmiotu Alexa spotyka Calluma – uwięzionego pomiędzy życiem a śmiercią pięknego chłopaka, w którym zakocha się bez pamięci. Lecz im głębsze uczucie ich łączy, tym częściej Alexa zaczyna wątpić, czy Callum mówi jej prawdę. Zwłaszcza gdy odkryje coś, co przeczy jego słowom i wzbudza w niej lęk. I każe zadać pytanie, czego naprawdę chce jej widmowy ukochany…

 

źródło opisu: Amber, 2011

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1258

Pierwszy tom trylogii "Błękitna magia".
Tajemnicza bransoletka z błękitnym kamieniem zaprowadzi śmiertelną dziewczynę do duchów umarłych, które żywią się ludzkim szczęściem, i zwiąże z chłopakiem, który może obdarzyć ją miłością lub odebrać to, co najcenniejsze…

Siedemnastoletnia Alexa ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Rob, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią.

Ale dziwna bransoletka znaleziona na brzegu Tamizy wszystko zmienia. Bo za sprawą tego niezwykłego przedmiotu Alexa spotyka Calluma – uwięzionego pomiędzy życiem a śmiercią pięknego chłopaka, w którym zakocha się bez pamięci. Lecz im głębsze uczucie ich łączy, tym częściej Alexa zaczyna wątpić, czy Callum mówi jej prawdę. Zwłaszcza gdy odkryje coś, co przeczy jego słowom i wzbudza w niej lęk. I każe zadać pytanie, czego naprawdę chce jej widmowy ukochany...

Żałobnicy to dusze uwięzione w nieszczęsnym pół życiu, szczególnie po tym jak utonęli w rzecze Fleet w Londynie. Jedyny kontakt z żywymi mają poprzez magiczną bransoletkę z błękitnym kamieniem. Która łączy nierozerwalnie żałobnika z żywym. Jedyny warunek to stale trzeba nosić tą bransoletkę. W świecie żywych znajduje się zawsze jedna bransoletka. Ten, kto posiada takową ma możliwość kontaktu z żałobnikami. Jest to najczęściej jeden żałobnik, który zostaje jakby przydzielony do tego żywego. Ten żywy jest jakby szansą na wyzwolenie, na ucieczkę od życia jakie wiedzie żałobnik. Żałobnik jest niewidzialną istotą, zobaczyć możemy go jedynie w lustrze. Głównym zajęciem żałobników jest przechwytywanie niekończących się strumieni wspomnień żywych ludzi. Codziennym obowiązkiem żałobnika jest każdego wieczora o określonej porze wrócić do katedry Świętego Pawła, gdzie spędzają noce w Galerii Szeptów.

Historia powstania bransoletki z magicznym błękitnym kamieniem.
W roku 1665 w Londynie mieszkała dziewczyna, która zawsze wiedziała, że jest inna, szczególnie obdarzona. To czego chciała, zwykle udawało się jej zdobyć; jeśli coś postanowiła, najczęściej tak się działo. Ale nigdy nikomu nie powiedziała o swym niezwykłym talencie; to nie byłoby bezpieczne. Szczególnie w mieście, gdzie ludzie byli światlejsi, ale tuż poza murami wściekły tłum powiesiłby ją albo utopił uznając za wiedźmę.
Tak więc jej życie było łatwe i przyjemne. Rodzina miała mnóstwo pieniędzy, nikt nie chodził głodny, a ona zawsze ubierała się w najładniejsze suknie. Kiedy pojawił się w jej życiu mężczyzna, doszła do wniosku, że chce go mieć. Był wysoki, miał piękne, gęste włosy i uśmiech, którym zdobyłby serca wszystkich dam na dworze. Na szczęście dotychczas nie został tam wezwany, podobnie jak ona, lecz czasu pozostało niewiele. Mając już siedemnaście lat, wiedziała, że wkrótce czekają ją zaręczyny, a to właśnie jego pragnęła poślubić. Pochodził z dobrej rodziny, ich ojcowie nie powinni się sprzeciwić. Bez dłuższego zastanowienia otoczyła swą magią ich serca, łącząc go ze sobą na zawsze.
Wiosna była piękna. Spacerowali i jeździli konno, najczęściej poza miastem, żeby uniknąć zarazy i biedaków, którzy włóczyliby się za nimi, błagając o jałmużnę. Rozmawiali o ślubie i nawet ustalili jego datę na dzień Świętego Jana. Jej ojciec wyruszył wprawdzie w podróż na północ, ale do tego czasu miał wrócić. Czekała więc z niecierpliwością, pragnąć rozpocząć życie zamężnej kobiety, być z nim na zawsze.
Czas mijał, a wmieście robiło się coraz bardziej nieprzyjemnie. Większość dobrze urodzonych kobiet i mężczyzn wyjechała na wieś, gdzie powietrze było zdrowsze, lecz ona wiedziała, że jest bezpieczna, bezpieczna przy swoim ukochanym, z którym już niebawem połączy się w jedno.
Kiedy ojciec nareszcie wrócił, przywiózł bajeczne prezenty na jej posag, a także wieść, że otrzymała zgodę na ślub w najlepszym kościele w okolicy.
U Świętego Pawła. Ślub w takiej katedrze. To miał być piękny dzień. Ojciec porwał ją na ręce, uniósł i radował się razem z nią. Z wyprawy przywiózł jeszcze coś. Coś wyjątkowego. Dwie identyczne bransoletki, misternie wykute ze srebra, każda z tajemniczym, hipnotyzującym kamieniem. Jedna założył na nadgarstek córki, a drugą wręczył mężczyźnie, który wkrótce miał zostać jego zięciem. Bransoletki pochodzące z bardzo daleka. Ich niezwykłość polegała na tym, że istniały tylko ich dwie sztuki na świecie. Symbolizują miłość, która nigdy nie przeminie i nigdy nie zostanie zapomniana. Na obu wyryto te same słowa: „Amor Memoriae”, miłość pamięci. Nosząc je, w każdej chwili swego życia mieli pamiętać o miłości, którą do siebie czują.
Wszystko zniszczyła choroba; choroba, która zbierała żniwo w dzielnicach biedoty, gdzie ludzie żyli blisko siebie i tarzali się w brudzie. Myślała, że jej świat jest od tego daleko. Myliła się. ramek spędziła z ukochanym; spotkali się w jednym z miejskich ogrodów i spacerowali. Próbował ją namówić, żeby zrezygnowała ze ślubu u Świętego Parła i ciekła z nim jeszcze tej nocy. Ona jednak tylko się roześmiała i powiedziała mu, że to już bardzo niedługo i że musi poczekać. Zanim odszedł, pocałował ją z niezwyczajną namiętnością.
Gdy w drodze do domu przystanęła na chwile przed katedrą zobaczyła jednego ze swoich służących, poczciwego człeka, który biegł ulica. Zatrzymała go, a on spojrzał na nią oczami wytrzeszczonymi z przerażenia i nie chciał powiedzieć, co widział. Ona jednak nalegała. To co się dowiedziała na zawsze zmieniło ją. Na drzwiach narzeczonego postawiono znak oznaczający zarazę. Nie mogąc uwierzyć w to co powiedział służący sama udała się by obejrzeć dom. Idąc wzdłuż Flet Street, modliła się, żeby jej dar nie zawiódł. To czego pragnie najbardziej, musi się ziścić. Ale służący nie kłamał. Drzwi były opieczętowane i widział na nich świeżo namalowany znak zarazy. Wciąż nie wierząc własnym oczom, weszła w wąską uliczke z boku domu, gdzie czasami ukradkiem całowała się z ukochanym. Było tam małe okienko prowadzące do izby jednej z pokojówek. Sprawdziła pospiesznie czy nikt jej nie widzi, i pochyliła się, by zajrzeć do środka.
Tego, co zobaczyła, trudno było nie rozpoznać. Służąca leżała na posłaniu, blada i wycieńczona, najwyraźniej bliska śmierci. Ktoś zajmował się nią z najwyższą czułością, całował jej rozpalone czoło, przytulał ją, zapewniał o swojej miłości. Patrzyła na tę rozdzielająca serce scenę i nagle zdała sobie sprawę, kto tak troskliwie opiekuje się dziewczyną. Rozpoznała dłonie, które pieściły ją niecałą godzinę wcześniej; usta, które ją całowały tak namiętnie; i srebrną bransoletkę z błękitnym kamieniem. To był on, mężczyzna którego miała poślubić.
Uświadomiła sobie, że została oszukana, że chciał z nią uciec tylko po to, by uniknąć zarazy. Kiedy zaś odmówiła, postanowił wyruszyć sam, lecz został schwytany i odprowadzony do domu. Do dziewczyny, która zapewne go zaraziła. Teraz razem czekali na śmierć.
Zastanawiała się jak to się mogło stać. Jak mężczyzna, którego kochała nad życie, mógł sprawić jej taki ból? Cofnęła się chwiejnie od okna i pobiegła przed siebie. Nie zastanawiała się, dokąd zmierza, pragnęła tylko znaleźć się jak najdalej od tego miejsca. Gdy kilka minut później dotarła do nadbrzeża, zatrzymała się z trudem łapiąc oddech, spoglądała w mętna wodę. Lodowaty dreszcz przeszedł jej po plecach, kiedy uzmysłowiła sobie, co może ją czekać. Jeszcze nie wiedziała, czy jest chora, ale zanim zyska pewność, może zarazić swoich bliskich: ukochanych rodziców, małe siostrzyczki. Nie wolno jej do tego dopuścić, nie wolno jej ryzykować, że ktokolwiek się dowie, iż może być zarażona, wtedy bowiem cała rodzina zostanie odizolowana i nikt nie będzie mógł im pomóc.
Spojrzała na znajomą fasadę katedry Świętego Pawła, w której już nie weźmie ślubu i zrozumiała, że ma tylko jedno wyjście. Zerwała z ręki bransoletkę, rozejrzała się w poszukiwaniu ostrego kamienia i zaczęła nim drapać pierwsze słowo wyryte w metalu, aż zmieniła je na inne. Łacina nie była doskonała, ale jej to wystarczyło. Założyła bransoletkę z powrotem, wstała i ostatni raz popatrzyła na swój świat, żegnając się z nim w milczeniu. Owinęła się ciężkim wełnianym płaszczem sługi, stanęła na krawędzi i zrobiła krok naprzód. Kiedy zimne wody rzeki Flet zamknęły się nad jej głową, wypowiedziała w myślach ostatnie życzenie: niech jej wiarołomny ukochany cierpi dopóty, dopóki ktoś nie zgodzi się poświęcić wszystkiego dla niego.
Dwa dni później wóz przewożący ciała dostarczył kolejny ładunek do pospiesznie wykopanego grobu przy kościele ST Bride’s. Grabarze z zasłoniętymi ustami, pracowali w pośpiechu, wrzucając do dołu biedaków razem z bogatymi. Nie zadawali sobie nawet trudu, by sprawdzić, czy ktoś nie daje oznak życia- wszak i tak wszyscy byli skazani na śmierć. Kiedy zaczęli przysypywać ciała warstwą wapna, promienie słońca po raz ostatni rozpaliły ogień w bransoletce na nadgarstku jednego z mężczyzn. Cienka strużka wody, która wypłynęła z zatrutej ziemi, zawirowała wokół niego, gdy zaczerpnął tchu, woda dostała się do jego płuc. W ciemności zbiorowej mogiły i w mrocznej otchłani rzeki Fleet dwa amulety wprawiły w ruch jej ostatnie życzenie, lecz na znacznie większą skalę niż przypuszczała. Dostały swoja pierwsza ofiarę, pierwszą istotę, która miała bez końca poszukiwać tego, co teraz było wypisane na jej amulecie. Usunęła jedną literę i jedna dodała od siebie. „Mors Memoriae”, brzmiał nowy napis- śmierć pamięci. Taką karę ponosić miał jej ukochany do chwili, gdy czyjaś miłość okaże się na tyle silna, by wyzwolić i jego, i tych, którzy pójdą w jego ślady. Tak zaczęło się oczekiwanie.

Książka bardzo fajna. Szybko i fajnie się ją czyta. I co najważniejsze wciągająca.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Psychopaci są wśród nas

W przystępny sposób o skomplikowanym zaburzeniu osobowości. Myślę, że to bardzo pożyteczna książka. Szczególnie dla ludzi podatnych na manipulac...

zgłoś błąd zgłoś błąd