Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Z maską na twarzy

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Małe Formy Literackie". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
6,6 (10 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
4
6
2
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-06-03023-0
liczba stron
136
język
polski
dodała
Julka

Nowa książka Marii Lewińskiej napisana bogatym, żywym językiem zawiera szkice nowelistyczne i eseje pisane w dużej mierze w okresie zainicjowanej przez USA interwencji w Iraku. Autorka śledzi życie Żydów polskich przybyłych do Izraela, ich codzienne zmagania z islamskim terrorem. Z całkowitą szczerością pisze o wymuszonym niejako lękiem poczuciu rozluźnienia więzi łączącej ją i jej środowisko...

Nowa książka Marii Lewińskiej napisana bogatym, żywym językiem zawiera szkice nowelistyczne i eseje pisane w dużej mierze w okresie zainicjowanej przez USA interwencji w Iraku. Autorka śledzi życie Żydów polskich przybyłych do Izraela, ich codzienne zmagania z islamskim terrorem. Z całkowitą szczerością pisze o wymuszonym niejako lękiem poczuciu rozluźnienia więzi łączącej ją i jej środowisko z Polską. Będąc stroną (zagrożoną atakiem rakietowym) w konflikcie z Saddamem Husajnem, zajmuje postawę stronniczą, trudno jednak odmawiać jej do tego prawa - warto wysłuchać tych poglądów i próbować je zrozumieć.

 

źródło opisu: Internet

źródło okładki: jw.

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 902
Ewa K | 2012-01-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 stycznia 2011

Podejrzewam, że większość czytelników wie, kim jest Hanna Krall. Ba, niemal wszyscy potrafią wymienić chociaż jeden tytuł jej książki. A Maria Lewińska? W przeciwieństwie do tej pierwszej pani, tę drugą chyba niewielu kojarzy. Mało kto wie również, że obie te panie coś łączy.

Hanna Krall i Maria Lewińska dorastały równolegle. Obie urodziły się w Warszawie i są pochodzenia żydowskiego. Z tą jednak różnicą, że jak twierdzi Lewińska, jej wychowaniem zajął się Stalin, a Krallówny – Hitler. Lewińska bowiem w latach młodości mieszkała w ZSRR, podczas gdy Hanna Krall, jak większość Żydów w okupowanej Polsce, z dnia na dzień walczyła o własne życie. Niespodziewanie dla nich samych, obie kobiety spotkały się na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego- uznawanego w latach 50. XX wieku za forpocztę socjalizmu. Po ukończeniu studiów, losy późniejszych pisarek potoczyły się jednak zupełnie inaczej. Hanna Krall pozostała w Warszawie, pracowała jako dziennikarka, a z czasem zaczęła pisać książki podejmujące tematykę holocaustu. Natomiast Maria Lewińska w 1958 roku wraz z całą najbliższą rodziną emigrowała do Tel Awiwu, z nadzieją, że jako Żydówka znajdzie tam swoje miejsce na ziemi. To właśnie w Izraelu, Maria Lewińska rozpoczęła swoją działalność pisarską. Tematem jej książek, takich jak np. „Emigracji dzień pierwszy”, „Z moich trzech groszy” są często nastroje i zachowania środowisk izraelskich wywodzących się z Polski, ale przede wszystkim autorka skupia się na sytuacji politycznej panującej w Izraelu. Podobne tematy podejmuje także przeczytana przeze mnie ostatnio książka Marii Lewińskiej pt: „Z maską na twarzy”.

Jak twierdzi wydawnictwo, książka „Z maską na twarzy” to w zasadzie zbiór szkiców nowelistycznych i esejów pisanych w okresie interwencji USA w Iraku. Zgadzam się, co do zagadnień politycznych, które autorka porusza na kartach książki, jednak myślę, że należy zauważyć, iż szkice te układają się w jedno wielkie opowiadanie, o ściśle zaznaczonym początku i końcu. Pierwszy szkic pt.: „Dzień pierwszy z maską na twarzy” opisuje w zasadzie działania podejmowane w Izraelu, mające na celu przygotowanie mieszkańców na wypadek ataku zbrojnego ze strony Palestyńczyków, czy też Irakijczyków. Lewińska wraz z grupą ludności izraelskiej czeka w kolejce po maskę przeciwgazową. Widok ten powoduje u pisarki refleksję na temat losów Żydów od czasów II wojny światowej. Mówi ona o swoim narodzie tymi słowami:

„Gdyby zaistniała taka dyscyplina sportu jak cierpienie, mamy pierwsze miejsce, w tym jesteśmy najlepsi”*

Ostatni szkic pt.: "Trzecia rano trzeci miesiąc 2003 roku" doprowadza nas, czytelników do dnia, w którym w Izraelu wybucha wojna. Co znajduje się w środku, pomiędzy pierwszym a ostatnim szkicem? Można powiedzieć, że wszystko. Lewińska spisuje na kartach książki swoje wspomnienia, a raczej najważniejsze dla niej momenty z życia. Znajdziemy tam kilka anegdot z okresu dzieciństwa, dorastania w ZSRR, życia w Warszawie, a potem emigracji do Izraela. Najciekawsze wzmianki dotyczą jednak okresu studiów. Mało kto wie, że Maria Lewińska studiowała nie tylko z Hanną Krall, ale także z Jerzym Urbanem, którego postać potrafi po cechach wizualnych rozpoznać chyba każdy Polak. Pisarka z sympatią wspomina czasy studenckie, kiedy wraz ze znajomymi brała udział w obchodach świąt państwowych, czy manifestacjach. Dodaje, że zawsze działała trochę na przekór systemowi, chociażby na pogrzebie Stalina, gdy maszerując w kondukcie żałobnym, założyła na głowę kolorowy turban. Pisarska wspomina z lat spędzonych w Polsce chwile zarówno dobre, jak i złe. Nie zapomina o przyczynach jej rodzinnej emigracji do Izraela. Przemyca na kartach książki represje stosowane w Polsce wobec ludności żydowskiego pochodzenia, które sprawiły, że Żydzi zmuszeni byli do masowych emigracji.

W książce Lewińskiej znajdziemy również wiele informacji na temat Izraela. Autorka przedstawia czytelnikom najpiękniejsze atrakcje turystyczne, za sprawą których stara się zachęcić czytelnika do odwiedzenia bliskich jej miejsc. Jednak wszystkie te piękne opisy, mają w sobie pierwiastek wojen. Konfliktów, którym ludność izraelska jest poddana od lat. Maria Lewińska zauważa, jak wiele zmieniło się w tym kraju przez ponad 40 lat od czasu jej przyjazdu. Kiedyś Izrael był dla Żydów emigrujących z Polski Arkadią, krainą, której żadną miarą nie można było porównać z Polską lat PRL-u. W 2003 roku, kiedy autorka pisała tę książkę, było to miejsce ciągłych ataków ze strony zarówno Palestyńczyków, jak i Irakijczyków. Poczucie bezpieczeństwa mieszkańców Izraela zniknęło bezpowrotnie, choć żaden z nich nie ponosi winy za wszczynanie konfliktów. Polityce poświęca autorka większość swoich szkiców. Omawia w nich postaci najsłynniejszych przywódców politycznych, takich jak: Hitler, Stalin, Bush, Husajn, czy Arafat. Przedstawia analogię w ich działaniach, nie szczędząc przy tym ironii. Podkreśla jednak, że cierpienie Żydów na świecie rozpoczął Hitler, a wszyscy pozostali bezpośrednio czy też pośrednio podtrzymywali tylko jego ideę.

Pisarka przedstawia w swojej książce sylwetki osób, które dane jej było poznać jeszcze w Polsce, a z którymi spotykała się także będąc już w Izraelu. Są wśród nich ludzie różni, zarówno celebryci, jak i zwykli „zjadacze chleba”. Jest pośród nich również wspomnienie postaci szczególnie dla mnie istotnej. Mojego ulubionego pisarza – Marka Hłaski, którego Lewińska spotkała w 1958 roku, w Ejlacie. Jak zwykle pijany i skory do bójki Hłasko, niemal zaatakował późniejszego męża pisarki – pana Lewińskiego. Mimo tego incydentu, nawet Hłaskę wspomina autorka z sentymentem. Jednak większość przywoływanych przez Marię Lewińską postaci, niegdyś dumnych z mieszkania w Izraelu, w warunkach nieustannych wojen traci wiarę w jakiekolwiek możliwości zmian.

A co z samą Marią Lewińską? Kim właściwie jest? Czy jeszcze Polką, czy też już stuprocentową Izraelitką? Otóż trudno to stwierdzić. Sama autorka pisze, że jest podwójnej narodowości. Uznaje się za Polkę, której korzenie tkwią w Tel Awiwie. Ma sentyment do obu krajów i gdy tylko nadarzy się okazja, przyjeżdża do Warszawy, by pospacerować ulicami „z młodości”.

Po przeczytaniu „Z maską na twarzy”, stałam się zwolenniczką stylu pisarskiego Marii Lewińskiej. Autorka pisze językiem prostym i zrozumiałym. Wplata weń odniesienia do klasycznych utworów literackich, czy muzycznych. Nie unika ironii pisząc o latach swojej młodości. Przywołuje wiele trafnych cytatów, którymi ilustruje swoje poglądy. Po mistrzowsku przechodzi od jednej anegdoty, do drugiej, tak, że czytelnik ani na chwilę nie czuje się zdezorientowany. Subtelnie łączy wspomnienia swoich rodziców i dziadków z własnymi refleksjami na temat trudnej egzystencji narodu żydowskiego na przestrzeni wieków. Za sprawą swojej książki „Z maską na twarzy”, Maria Lewińska stara się uczulić czytelnika na bezsens czasów, w których żyjemy. Czasów, w których wielki konflikt może narodzić się z niczego. Czasów, w których mściwości i nienawiści wśród ludzi nie można opanować.

Polecam książkę „Z maską na twarzy” każdemu, kto ma dystans do świata, w którym żyje i widzi to, co dzieje się wokół. Ale zachęcam do jej przeczytania również osoby, które niewiele wiedzą o latach 50. i 60. XX wieku w Polsce i masowych wówczas emigracjach Żydów do Izraela. Z pewnością znajdziecie tam wiele subiektywnych przemyśleń, z którymi warto się zapoznać choćby po to, by móc się z nimi nie zgodzić.

Na koniec jeszcze istotny fragment z tej książki, recytowany przez znajomą Marii Lewińskiej – Łucję Gliksman. Według mnie te kilka słów trafnie ilustruje genezę powstawania zła na świecie.

"Jak Bóg stworzył człowieka
To przecież nie jest nowe
To dał każdemu dupę i dał każdemu głowę
Lecz się nie zgadza zgoła
Choć ciągle liczę znów
Bo stale dookoła jest więcej dup niż głów."*

* Cytaty pochodzą z książki Marii Lewińskiej "Z maską na twarzy". Warszawa 2006.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiedźmin. Szpony i kły

Miło było powrócić do wiedźmińskiego świata, choć powrót był dość różny jakościowo. Ale był! A jako rozszerzenie uniwersum - świetna sprawa! Chcę wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd