Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lucian

Tłumaczenie: Anna Wziątek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,19 (920 ocen i 143 opinie) Zobacz oceny
10
134
9
130
8
144
7
198
6
155
5
73
4
36
3
32
2
12
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788310118325
liczba stron
528
słowa kluczowe
Isabel Abedi
język
polski
dodała
Sweet

- Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Lucian może… nie być człowiekiem? Spuściłam wzrok. - Nie - wyszeptałam. Pomyślałam jednak: "Tak". Lucian nie ma przeszłości. Ma za to niepokojące sny – o nieznanej, ale bardzo mu drogiej dziewczynie. Rebeka od pierwszego spotkania czuje, że coś ją ciągnie do tego dziwnego chłopaka. Oboje rozpaczliwie próbują uwolnić się od siebie, lecz łącząca ich więź...

- Czy przyszło ci kiedyś do głowy, że Lucian może… nie być człowiekiem?
Spuściłam wzrok.
- Nie - wyszeptałam. Pomyślałam jednak: "Tak".

Lucian nie ma przeszłości. Ma za to niepokojące sny – o nieznanej, ale bardzo mu drogiej dziewczynie. Rebeka od pierwszego spotkania czuje, że coś ją ciągnie do tego dziwnego chłopaka. Oboje rozpaczliwie próbują uwolnić się od siebie, lecz łącząca ich więź okazuje się zbyt silna. Zresztą czy na pewno tego właśnie pragną?

Przejmująca opowieść o przeznaczeniu, miłości i poświęceniu. Po prostu magiczna.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2011

źródło okładki: http://www.nk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 928
Yael | 2012-06-08
Na półkach: Pożyczone, Przeczytane, 2012
Przeczytana: 2012 rok

Na "Luciana" trafiłam zupełnie przypadkiem i tak się złożyło, że początkowo byłam dość zawiedziona tym przypadkiem, dopiero później rozwinął się on w coś lepszego. Podobno początki są najgorsze i tę regułę właśnie potwierdza Isabel Abedi swoimi pierwszymi rozdziałami tej książki.

Zaczyna się nieciekawie. Od wspomnień na strychu z chwil dzieciństwa, które wcale specjalnie mnie nie wciągnęły. Nie spodobał mi się styl autorki, później jej sposób opowiadania tej opowieści, nie spodobały mi się wspomnienia, nie spodobały mi się postacie przedstawiane w pierwszych scenach, może z wyjątkiem Wróbelka. Irytowała mnie główna bohaterka, Rebeka, która wydawała być się nad wyraz dziecinną szesnastolatką. Jej reakcja na koszmar była najgorszą reakcją na sny jaką kiedykolwiek spotkałam w książkach. Denerwowały mnie jej pytania, które zadawała Lucianowi, jej niby paniczny strach, ogólnie irytowało mnie w niej wszystko, poczynając od dialogów i reakcji, a kończąc na myślach i charakterze w ogóle.
Tak, zdecydowanie to wszystko zaczyna się nieciekawie i ostatkiem sił powstrzymywałam się od zamknięcia książki, zakończenia tej lektury raz na dobre, ale wyznaję zasadę, że każdą rozpoczętą książkę należy skończyć, nieważne jak bardzo jest nieprzemyślana i dziecinna, bo można się zaskoczyć. Na szczęście moja zasada pozwoliła mi się rozkoszować dalszą, znacznie lepszą częścią książki.

Trudno mi określić moment, w którym na dobre zaczynam się przekonywać do tej lektury, ale nastąpił on na pewno po pierwszych kilkudziesięciu stronach. Coś się zmienia gdzieś koło momentu Luciana i Rebeki na plaży, później jej charakter staje się mniej denerwujący. Tak, nadal jest prosty i banalny, ale już nie irytuje, przypomina dość normalną osobę, choć nieco uproszczoną. Lucian nadal nas ciekawi (przynajmniej jego od pierwszych stron autorka nie zepsuła). Patrzymy na wzloty i upadki, chwile załamania i szczęścia, dzieje się dobrze i źle. Irytuje mnie to, jak szybko Rebeka zakochała się w Lucianie, gdy pod nosem miała kochanego Sebastiana, ale późniejsze wytłumaczenia istnienia Luciana i jego związku z Rebeką pomagają zrozumieć tak szybkie i gwałtowne uczucia. Szkoda tylko, że na wytłumaczenie musiałam czekać tak długo, gdy już zdążyłam zwyzywać Beks od jednych z najgłupszych bohaterek jakie spotkałam. Ale warto czekać na wyjaśnienia, które początkowo są mocno zawiłe, jednak później tworzą całkiem zgrabną całość. Autorka jednak nie do końca zapanowała nad chaosem powieści.

Najbardziej podoba mi się zakończenie, które jest przeżyciem słodko-gorzkim. Z jednej strony dobrym, a z drugiej nieszczęśliwym. Taki "hend" ze zgubionym "appy".

Koniec końców warto przeczytać, bo po słabym początku znajduje się całkiem niezła historia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pokój

Emma Donoghue (ur. 1969)...... (Wikipedia): "....is an Irish-Canadian playwright, literary historian, novelist, and screenwriter. Her...

zgłoś błąd zgłoś błąd