Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

W drodze na Hokkaido

Autor:

więcej informacji
tytuł oryginału: Hokkaido Highway Blues
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 978-83-245-9038-4
liczba stron: 528
słowa kluczowe: japonia, podróże, autostop, hokkaido
język: polski
typ: papier
dodał: tove
6.76 (59 ocen i 13 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 34,10 zł

Książka podróżnicza. Jeden z najzabawniejszych, a zarazem najbardziej pouczających tekstów o Japonii, jakie dotychczas napisano. Wiosenne święto wiśniowych kwiatów, które przesuwa się ku północnemu k... Książka podróżnicza. Jeden z najzabawniejszych, a zarazem najbardziej pouczających tekstów o Japonii, jakie dotychczas napisano.

Wiosenne święto wiśniowych kwiatów, które przesuwa się ku północnemu krańcowi Japonii - wyspie Hokkaido, wywołuje u Japończyków nie mniej entuzjazmu niż dziwaczne teleturnieje i maleńkie gadżety.
Will Ferguson uczestniczył w typowych obchodach tego święta. Po spożyciu stanowczo zbyt dużej ilości sake oświadczył, że zostanie pierwszą w historii osobą, która dotrzyma kroku kwitnieniu kwiatów w ich wędrówce na północ. A chcąc, by wyzwanie było jeszcze trudniejsze, postanowił odbyć całą podróż autostopem, który w Japonii jest praktycznie nieznany, i polegać na uprzejmości obcych ludzi. Jak się okazało, ci byli nieraz cudowni, a kiedy indziej cudaczni.
pokaż więcej.


źródło opisu: http://www.empik.com/w-drodze-na-hokkaido-ferguson-will,prod60210200,ksiazka-p

źródło okładki: http://www.gandalf.com.pl/b/w-drodze-na-hokkaido/



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (1)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Podróże, Japonia
Przeczytana: sierpień, 2011

Weszłam na zakładkę książki, zerknęłam na oceny i przetarłam oczy ze zdumienia. Średnia CZTERY?! Za co?

Czujność powinien obudzić już sam wstęp, gdzie autor uskarża się, że wydawca zmusił go do skrócenia książki. Nie byłam pewna, czy sposób, w jaki opisuje ten epizod, wynika z jego przeświadczeniu o własnym geniuszu, czy ma znamionować jakże wysublimowaną ironię i dystans, ale wrażenie było kiepskie. Po ponad pięciuset stronach polskiego wydania mam ochotę napisać do wydawcy, żeby nakłonił autora do okrojenia treści o przynajmniej kolejne sto stron.

Jest takie powiedzenie, że podróże kształcą, ale tylko wykształconych i nie ujmując nic Fergusonowi, co drugi rozdział jego pisaniny przypominał mi o prawdziwości tego powiedzenia z bolesną wręcz ostrością. Pomysł przejechania Japonii autostopem z południa na północ śladem kwitnących wiśni może zawrócić w głowie. Mi zawrócił. Spodziewałam się zatem obrazu Japonii małomiasteczkowej, "prawdziwszej" niż powierzchownie zwesternizowane wielkie ośrodki miejskie, rozmów z ludźmi, wrażeń, impresji, chociaż dwóch słów o samych wiśniach. Po pięciuset stronach nie jestem do końca pewna ani po co autor opisał swoje "przygody", nużące i jednostajne, ani tym bardziej, co tak naprawdę chciał w tej książce przekazać.
Ferguson bardzo często zwraca uwagę na to, jak był brany za Amerykanina i jak Japończycy oceniali jego, Kanadyjczyka, na podstawie stereotypowego obrazu obywatela USA. Ciekawe powód do urazy jak na kogoś, kto dziwnym trafem opisuje głównie Japończyków ksenofobicznych, aroganckich, nietolerancyjnych i bezmyślnych, dosłownie pławiąc się we własnym poczuciu wyższości albo dumie ze swojej ignorancji (passusy o muzeach, teatrze no i nauce japońskiego) - w czym upatruję raczej generalizowania Ferusona niż stanu faktycznego. Im bardziej autor stara się wykazać duchową pustkę i prymitywizm Japończyków, tym bardziej z niego samego wychodzi pyszałek i zadufany w sobie prostacki arogant, a uroku w żaden sposób nie dodają mu słaby humor, nietaktowne wstawki i chamskie zachowana, o jakich z lubością opowiada (pokazywanie obraźliwych gestów na zdjęciach, na przykład).

Książka drażni. Drażni niesamowicie brakiem wrażliwości wynikającym z ignorancji, powierzchownymi obserwacjami, płytkością myśli (a tak się pięknie zapowiadało po wstępie!) i prymitywizmem. I nie, żebym pisała z perspektywy zapalonej japonofilki, bo jak najdalsza jestem od tego - ale wystarczy sięgnąć po książki Cliffa Thubrona czy Paula Theraoux, żeby zrozumieć, jak nieprawdopodobny potencjał miała książka Fergusona i jak autor koncertowo go zmarnował.
Przepis na książkę: wziąć jednego kolesia przekonanego o swojej doskonałości, wytyczyć trasę, postawić na poboczu, żeby łapać stopa i liczyć na to, że dzięki chwytliwemu tytułowi i ładnej okładce napisana przez niego książka okaże się bestsellerem. Może nikt nie będzie się krzywić na porównywanie rześkości powietrza do świeżo złamanej łodygi selera ani rytmu tradycyjnej muzyki do ubijania masy na bezy ani nie napisze, że miasto nosiło swoją historię jak stary sweter, żeby wymienić co ciekawsze.

Przy okazji: wbrew temu, co pisze Ferguson, gejsze nie uczą się malarstwa, natomiast faktycznie studiują taniec, a aktorzy w teatrze no nie noszą masek "zazwyczaj" - maskę nosi odtwórca głównej roli i w wyjątkowych przypadkach towarzyszący mu aktor.
I wbrew temu, co autor wypisał na stronie 282 (wielka tajemnica muzeów): niektórzy naprawdę lubią odwiedzać muzea i nie myślą wtedy o obiedzie. Autorowi zaś bardzo współczuję świata rozrywek ograniczonego do piwa i nieudanych podrywów.


Przeczytana: 22 września, 2011

Książka ma dwa poważne minusy. Po pierwsze, co jakieś 30 stron ma się ochotę dać autorowi w mordę - za buractwo, za obrażanie lub protekcjonalne podejście do ludzi, którzy mu pomagają (!), podwożą go, często nadkładając drogi. O napotkanym Amerykaninie pisze, że "promieniował arogancką pewnością siebie" - cóż, kanadyjskie pochodzenie nie uchroniło autora przed promieniowaniem tym samym. Wydaje się też szalenie drażliwy, wypatrujący wszędzie drwiny z niego, naśmiewania się.

Drugim minusem jest rubaszne poczucie humoru, które (okej, z wyjątkami! : D) niezbyt do mnie trafia. (japońskie dzieci: "Powiedz coś po angielsku!", autor: "Nigdy świadomie nie spożywałem kału!")

To rzekłszy... książka wcale nie jest zła. Koncentruje się bowiem na tym, co w relacjach podróżników najcenniejsze - na rozmowach. Kiedy autor porzuca questa udowadniania, jaki to on jest fajny, okazuje się, że umie się wykazać zrozumieniem, wrażliwością, w ciekawy sposób przedstawić czytelnikowi Japończyków, których spotkał (a jest to bardzo oryginalna mozaika ludzi). I nagle spostrzegam się, że to znakomita książka! Rozmów z tubylcami często mi w literaturze podróżniczej brakuje. Autorzy mają tendencję do skupiania się na opisach krajobrazu albo tym, co sami robili, kosztem dialogów. A szkoda, bo krajobrazy mogę obejrzeć na zdjęciach, o tle historycznym poczytać, ale z Japończykiem sobie twarzą w twarz nie pogadam i na kawę czy piwo z nim nie pójdę. U Fergusona dialogi występują na niemal każdej stronie i chwała mu za to.

Proporcje w książce (bardzo dużo dialogów, garść ciekawych informacji o Japonii, kilka refleksji ogólnych) są świetne zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę, że jest to tekst skierowany do szerokiej publiczności. Czyli: łatwy, lekki, uczy i bawi (o ile, ekhem, trafi w poczucie humoru czytelnika). Osobiście pewnie wolałabym relację bogatszą w konkretne informacje o kraju, głębsze refleksje, wnioski, ale chyba nie mogę winić książki za swoje wygórowane wymagania, prawda? Pozostanę więc przy swoich dwóch minusach wymienionych na początku. I oczywiście chętnie ukamieniuję każdego, kto będzie mi twierdził, że to jakieś imponujące dzieło o Japonii. Nie żadne dzieło, tylko czytadło, które mimo minusów pozostawiło po sobie całkiem sympatyczne wrażenie, i z którego nawet wypisałam sobie kilka co ciekawszych informacji : )

Oceny się nie podejmuję, bo książka potwornie nierówna. Fragmenty na 3-4 gwiazdki, fragmenty na 1 - no nie mam pojęcia, co z tym fantem zrobić.


Na półkach: Przeczytane

Książki dotyczące Japonii chłonę, w każdej postaci zawsze i wszędzie. Jednak z tą pozycją miałam problem. Owszem, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, bo Japończycy chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać, jednak autor jednocześnie bardzo mocno krytykuje naród. Przede wszystkim opisuje ich jako zamkniętych, nieufnych i podchodzących bardzo nieufnie do obcokrajowców. Myślę, że gdyby to była pierwsza książka dotycząca tego kraju, najprawdopodobniej wyciągnęłabym błędne wnioski, nigdy nie sięgnęła po żadną literaturę japońską i na pewno nie marzyła o podróży do tego kraju, a wręcz zapierała się rękami i nogami od tego.
Jeżeli natomiast potraktujemy tą książkę z lekkim przymrużeniem oka i jako zupełnie subiektywną i dość mocno przerysowaną, może nam ona sprawić przyjemność. Autor opisuje wiele zwyczajów, znajdziemy również sporo historii, legend i wiele ciekawostek.
Japończycy są na pewno narodem pełnym sprzeczności, z jednej strony postrzegają obcokrajowców jako zagrożenie, z drugiej przemycają wszystko co amerykańskie i europejskie do swoich zwyczajów.
Książka ta na pewno jest dla osób, które interesują się Japonią czy wręcz tak jak ja są nią zafascynowane. Znajdziemy tutaj opisy przepięknych krajobrazów i z autorem przeniesiemy się w podróż autostopem.
Czy wiedzieliście, że u Japończyków czerwienie twarzy po alkoholu jest bardzo częste, ponieważ ich wątroby nie wydzielą enzymu rozbijającego aldehyd octowy - produkt uboczny wchłaniania alkoholu ?


Na półkach: Teraz czytam, Posiadam

„Na świecie są tylko dwa rodzaje ludzi – jedni zostają w domu, a inni tego nie robią. Ci drudzy są ciekawsi.” Rudyard Kipling

Will Ferguson należy do skromnego grona osób, z którymi mogłabym przemierzyć cały świat. Kanadyjski pisarz przez pewien okres swojego życia mieszkał w Japonii nauczając młodzież języka angielskiego. W swojej książce „W drodze na Hokkaido” w przezabawny sposób opisał podróż autostopem przez kraj Kwitnącej Wiśni.

Szaleństwo a może geniusz? Bo któż przy zdrowych zmysłach podejmuje tak niezwykłe wyzwanie? Pod wpływem sake i magicznego klimatu hanami postanowia przemierzyć Japonię zgodnie z kwitnięciem sakury. Z południa na północ. Czemu by nie… mieszkańcy kraju Wschodzącego Słońca to taki miły naród… no właśnie. Tutaj zaczynają się schodki. Japończycy, jako naród przez wiele lat odizolowany od reszty świata, to nie lada gratka dla obcokrajowców. Tak zwani „gaijin” (czyli osoby innych narodowości) zwracają na siebie sporą uwagę w tym tajemniczym kraju. Podróżowanie po Japonii jest sprawą drogą, co zauważył sam Ferguson, a Japończycy są bardzo mili i życzliwi (przynajmniej w większości przypadków). Czemu więc nie pojechać autostopem? Jest to najlepsza okazja by poznać prawdziwą Japonię. Nie tą katalogową, przedstawianą na zdjęciach biur turystycznych.

Od dłuższego czasu polowałam na tę książkę zachęcona dobrymi opiniami, piękną szatą graficzną i z dnia na dzień rosnącym uczuciem do Japonii. Gdy już zdecydowałam się ją kupić, spotkała mnie miła niespodzianka, dostałam ją na urodziny od koleżanek. Jako wielka miłośniczka kraju samurajów, gejsz i anime, nie czekałam ani chwili dłużej. Zaczęłam czytać. Zdołałam się od niej oderwać dopiero po ostatnim słowie. Głowę wypełniały mi mieszane uczucia. Przedstawiony w książce obraz Japonii nie był ani wyidealizowany, ani przerysowany (jak to się często zdarza). Język jakim posługuje się autor nie sprawił mi żadnych trudności w odbiorze. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Czasami pojawiają się terminy w języku japońskim, które nie sprawiają większego kłopotu.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 czerwca, 2011

"W drodze na Hokkaido" to przede wszystkim lekka, przyjemna i niezbyt wymagająca lektura. Narracja ma dobre tempo, autor jest spostrzegawczy, inteligentny i dowcipny, ma lekkie pióro i nie przeciąża czytelnika nadmiarem istotnych informacji.
Książka należy do tego nurtu literatury podróżniczej, który bazuje na podkreślaniu różnic kulturowych: to właśnie ze zderzenia różnych sposobów życia i myślenia wypływa w dużej mierze atrakcyjność tego typu pozycji. I często to właśnie okazuje się pułapką, odbierającą autorowi wiarygodność - pojawia się bowiem pytanie, czy z takim podejściem jest on w stanie zrozumieć to, co opisuje? Will Ferguson również tej pułapki nie uniknął - jednak nie wpadł w nią zbyt głęboko: znajomość języka japońskiego i lata przeżyte w tym kraju nauczyły go lepiej rozumieć jego kulturę, a dobroduszne pokpiwanie zarówno z tubylców jak i z samego siebie nie przeszkadza mu w ciekawym i pełnym sympatii opisie zwiedzanych miejsc i napotykanych ludzi.
Miłośnikom kultury japońskiej i tym, którzy chcą się o niej dowiedzieć czegoś więcej i na poważniej, "W drodze na Hokkaido" może wydać się nieco powierzchowna - ale statystycznemu czytelnikowi, którego wiedza o tym kraju jest dość ograniczona i bazuje na stereotypach, z pewnością poszerzy horyzonty.


Tak, z Fergusonem chciałoby się podróżować. Po Japonii. Po Kanadzie. Gdziekolwiek. W podróży swej (tutaj: autostopem przez całą Japonię) omija przewodnikowe atrakcje, omija miejsca, o których i tak wszyscy piszą, mówią, się zachwycają. Ferguson szuka Japonii innej. Tej głębszej. Tam w środku, Japończycy są bardziej aroganccy czy niepewni siebie? - pyta. Ale pyta i o wiele więcej. I zauważa. Obserwuje. Czasem się wścieka, też. I mówi językiem dość swobodnym, lekkim, czasem zbyt lekkim nawet. Ale to nie przeszkadza: podczas podróży - nocując czasem w świątyni, czasem w tanim hotelu czy wręcz pod gołym niebem - tak właśnie chce się rozmawiać.


Na półkach: Przeczytane

Z książki dowiedziałam się, że Japończycy to irytujący ignoranci, megalomani i egocentryczni patrioci. Ich horyzont zaczyna się i kończy w Japonii, nie istnieje dla nich inny świat, z wyjątkiem garstki oświeconych i odważnych. Japończycy nie znają języków obcych, a nawet jeśli się uczyli się angielskiego, to kaleczą go tak, że nie sposób ich zrozumieć. Ponadto ludzie wszystkich innych narodowości prócz kanadyjskiej są jacyś dziwni. Na szczęście to nie był pierwszy tekst, który o Japonii przeczytałam, w przeciwnym razie miałabym bardzo spaczony obraz tego kraju, choć sama czasem ze zdziwieniem obserwuję niektóre japońskie upodobania, trendy czy zachowania.
Hasło z tyłu okładki: "Jeden z najzabawniejszych, a zarazem najbardziej pouczających tekstów o Japonii, jakie dotychczas napisano." bynajmniej nie jest trafione, tym bardziej w stwierdzeniu "najbardziej pouczający". Ktoś, kto jeszcze nie sięgnął po tę książkę, powinien się nastawić raczej na relację z podróży pewnego kanadyjskiego wariata. Po przyjemnej i ciekawej "Krainie Zimnolubów", ta pozycja niestety jak na razie uplasowała się na niskim poziomie wg mnie. Mam nadzieję, że reszta tytułów z serii ("Zagubiony w Chinach", "Zew natury", "Na szlaku do Composteli") będzie bardziej wartościowa, choć na razie, z obawy przed rozczarowaniem, nie mam ochoty po nie sięgać.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, O Japonii
Przeczytana: maj, 2012

Niesamowicie ubawiłam się przy tej książce. Rzadko podczas czytania wybucham niepohamowanym śmiechem, a tutaj zdarzało się to całkiem często.

Will Ferguson w lekki i dowcipny sposób relacjonuje swą podróż autostopem z jednego krańca Japonii na drugi. Jego trasę wyznacza front kwitnienia wiśni. W swojej niecodziennej wyprawie spotyka ludzi - tubylców czyli Japończyków - o najróżniejszych zawodach, charakterach i sposobie w jaki go przyjmują. Te osoby, a także konkretne miejsca i zdarzenia są okazją do przedstawienia szerszych przemyśleń i wniosków o Japonii, Japończykach okiem człowieka zachodu.

Trzeba dodać, że choć nie brak też poważniejszych momentów, jego przygody są naprawdę zabawne i czasem zaskakujące, a miejsca które odwiedza - ciekawe (albo to wszystko wydaje się takie dzięki sposobowi, w jaki o tym opowiada).

Autor ma do siebie i rzeczywistości wokół siebie ogromny dystans, a także odwagę w wyrażaniu opinii o obserwowanych zjawiskach, doświadczeniach i swoich chwilowych, przypadkowych towarzyszy podróży. W swych dowcipnych uwagach nie oszczędza nawet siebie, przez co osobiście odbieram go jako ironicznie zabawnego ale nie irytującego.

Gorąco polecam!


Przeczytana: 21 maja, 2012

Zdecydowanie jestem rozczarowana. Spodziewałam się - zgodnie zinformacją podaną na okładce- humorystycznej ksiązki, w której autor opisuje RZETELNIE Kraj Kwitnącej Wiśni, a tu co???Nieudana ksiażka podróznicza, opisująca w sposób niesamowicie chamski, mieszkańców Nipponu. Gdyby nie to, iż jestem zafascynowana Japonią i bardzo dużo pochłaniam książek na temat tego pięknego kraju, pomyślałabym, że Japończycy są durnym, nieuprzejmym i niekulturalnym narodem. Mam wrażenie, że autor jest niezupełnie normalny...oraz niektóre informacje, które podaje są kłamstwem. Plusem jest to, ze ksiazka poszerza horyzonty. Poznajemy nieznane wczesniej tereny. Dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy dotyczących min kuchni japońskiej czy tez zwyczajów.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Lekka, zabawna i calkiem pouczajaca. Bardzo mi sie podobalo to, ze autor nie popelnia bledu typowego dla "bylem-w-japonii-zadawajcie-mi-pytania", czyli przekladanie cech jednej spotkanej osoby / jednego zaobserwownego zjawiska na ogol spoleczenstwa. Pisze o ludziach, ktorych spotkal i swoich przygodach, a wyciaganie wnioskow pozostawia czytelnikowi. Nie podobalo mi sie natomiast to, ze w miare lektury humor ustepowal wyraznemu przygnebieniu autora, az w koncu calos urywa sie bez sensu. Ja wiem, ze to nie powiesc tylko zapiski autora, ale jestem tradycjonalistka jesli chodzi o ksiazki i brakuje mi sensownego epilogu. Co nie zmienia faktu, ze caloksztalt odebralam bardzo pozytywnie.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 23 października, 2011

Bardzo ciekawa książka nie do końca podróżnicza. Opisuje wyprawę kanadyjskiego nauczyciela od przylądka Sato aż po wyspę Rishiri-zan. Po drodze Will miewa przeróżne perypetie związane z kobietami a także fascynacją alkoholem. Pomimo całej sterty śmiesznych historyjek dostrzec można również głębszą naturę książki, która stara się odpowiedzieć jacy są Japończycy, jaka jest Japonia.


Przeczytana: 09 kwietnia, 2012

Jeden z lepszych i bardziej zabawnych reportaży jakie czytałam.
Rzadko przy której książce tak często się śmiałam.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: sierpień, 2011

dawno nie czytałam książki, mając przy tym tak szeroki uśmiech na twarzy :)


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 maja, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: grudzień, 2011