Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Cień gejszy

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
data wydania: marzec 2011
ISBN: 978-83-76740-95-9
liczba stron: 252
słowa kluczowe: Klejzerowicz
język: polski
typ: papier
dodał: izusr
6.38 (45 ocen i 18 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 22,20 zł

Miłość, sztuka, pieniądze i śmierć splatają się w fascynującą fabułę powieści Anny Klejzerowicz.Spokojne życie znanego gdańskiego dziennikarza – Emila Żądło – zostaje zakłócone: okazuje się, że ktoś p... Miłość, sztuka, pieniądze i śmierć splatają się w fascynującą fabułę powieści Anny Klejzerowicz.Spokojne życie znanego gdańskiego dziennikarza – Emila Żądło – zostaje zakłócone: okazuje się, że ktoś podszywa się pod niego na licznych forach internetowych. Zostawiane komentarze dotyczą zagadkowych japońskich drzeworytów. Zaintrygowany sprawą Żądło rozpoczyna prywatne śledztwo.



Choć akcja powieści rozgrywa się w dzisiejszym Gdańsku, czuć w niej niewątpliwie powiew Dalekiego Wschodu. Jaki związek z morderstwami popełnianymi w polskim mieście ma historia drzeworytów? Dziennikarz, w towarzystwie swojej ukochanej Marty, próbuje rozwiązać tajemnicę, której korzenie sięgają Japonii początków XX wieku. Oboje odkrywają przy tym piękną, ale burzliwą historię miłosną, której echo wciąż pobrzmiewa, mimo upływu lat…

„Cień gejszy” w fascynujący sposób wiedzie nas przez historię i współczesność, odkrywając sekrety miłości i sztuki. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, przez co zainteresuje zarówno miłośników kryminałów, jak i romantycznych historii.
pokaż więcej.


źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2011

źródło okładki: http://www.replika.eu



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (1)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: kwiecień, 2011

Gdy tylko pojawiła się zapowiedź wydawnicza książki „Cień gejszy”, zainteresowała mnie piękna okładka, interesujący tytuł oraz opis. Mając jednak całe stosy książek do przeczytania odłożyłam ją sobie na później. Dziś nadszedł szczęśliwy moment, kiedy mogłam zabrać się za czytanie, co uczyniłam z niemałą przyjemnością. Książka choć zawiera historyczne odnośniki, które niekoniecznie lubię, przypadła mi do gustu:).

Opowieść rozpoczyna się w Tokio w 1905 roku. Będziemy świadkami morderstwa trzech osób, na razie nam zupełnie obcych. Następnie akcja powieści przenosi się w czasy współczesne, do Gdańska. To właśnie tu, były policjant a obecnie dziennikarz Emil Żądło musi zmierzyć się z osobą, która na forach internetowych podpisuje się jego imieniem i nazwiskiem. Tajemniczy internauta podszywający się pod Emila, wypytuje o zagadkowe drzeworyty japońskie. Dziennikarz postanawia wyjaśnić to i znaleźć winowajcę całego zajścia. Niestety mężczyzna jak się okazuje już nie żyje. Od tego momentu zaczyna się robić niebezpiecznie. W całą sprawę zostaje wplątany Marek Zebra, przyjaciel z policji oraz Marta, znawczyni historii sztuki a jednocześnie ukochana Emila. Przed tą trójką stoi niełatwe zadanie, zwłaszcza że między ostatnio popełnionymi zabójstwami w Gdańsku, drzeworytami oraz zbrodnią dokonaną ponad sto lat temu w Japonii, istnieje ścisła zależność. Czy uda się im rozwikłać zagadkę i dokąd ich to zaprowadzi?

„Cień gejszy” to interesująca lektura. Wartka akcja wciąga czytelnika a dzięki „lekkiemu” językowi lekturę czyta się bardzo dobrze. Współczesność przeplatana wątkami historycznymi, dziwne drzeworyty oraz tajemnicze morderstwa mające z nimi jakiś związek, kuszą aż miło. Na uwagę zasługują też bohaterowie, którzy zostali przedstawieni w interesujący, barwny sposób. Nie da się ich nie lubić:).

Intryga kryminalna, egzotyczna kultura i historia Japonii oraz zagadki i tajemniczy klimat, z pewnością ucieszą niejednego czytelnika i nie pozwolą oderwać się od książki. A w tle tego wszystkiego piękna, namiętna historia miłosna… Polecam i pozdrawiam!!

Moja ocena: 4,5/6


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 26 kwietnia, 2011

Spokojne życie znanego gdańskiego dziennikarza – Emila Żądło – zakłócone zostaje po tym, jak ktoś podszywa się pod niego w Internecie, udzielając się na licznych forach. Wszystkie komentarze dotyczą zagadkowych drzeworytów, o których sam Żądło nie ma pojęcia. Zaintrygowany sprawą rozpoczyna prywatne śledztwo. Kluczem do rozwiązania zagadki wydają się japońskie obrazki sprzed ponad wieku, przedstawiające tajemniczą gejszę na tle urokliwej, japońskiej przyrody. Ich wartość na rynku sztuki jest jednak niewielka, dlaczego zatem po kolei ginie każdy, kto miał z nimi do czynienia? Co kryje historia drzeworytów i jaki ma związek z morderstwami we współczesnym Gdańsku? Emil Żądło, w towarzystwie swojej ukochanej Marty, próbuje rozwiązać tajemnicę, której korzenie sięgają Japonii z początku XX wieku. Oboje odkrywają przy tym piękną, ale burzliwą historię miłosną, której echo pobrzmiewa mimo upływu lat…
Choć akcja powieści rozgrywa się w dzisiejszym Gdańsku, czuć w niej niewątpliwie powiew Dalekiego Wschodu. Wplecione w fikcję literacką historyczne fakty dotyczące dziejów Japonii, jej kultury i sztuki, stały się podstawą do stworzenia opowieści łączącej dwa tak różne światy. Punktem je łączącym są istniejące naprawdę japońskie drzeworyty, wokół których skonstruowana jest książkowa intryga. Namalowane w Japonii i przywiezione do Polski, przeleżały w domu gdańskiej rodziny prawie sto lat, by w końcu ujrzeć światło dzienne i stać się inspiracją do napisania powieści. Stworzony przez autorkę fikcyjny kryminał jest próbą wyjaśnienia romantycznej historii jaką skrywają japońskie drzeworyty i odpowiedzenia sobie na pytanie, kim była uwieczniona na obrazkach tajemnicza gejsza.

Książkę nie czytałem, ja ją "połykałem" w całości. Autorka jak zwykle doskonale ukazuje nam klimat Gdańska, prowadzi nas małymi uliczkami, a jej opisy są wręcz doskonałe. Dwa razy w życiu miałem okazję być w Gdańsku, ale język Ani sprawia że chcę lepiej poznać to miasto i jego tajemnice. Właśnie...tajemnice...Czy autorka przestanie mnie zadziwiać? Po poprzedniej książce z tarotem w tle teraz czas na Japonię. Doskonale wyważony styl, a to co uderza to wiele informacji dotyczących drzeworytów. Autorka solidnie się przygotowała do zadania, dzięki czemu czytelnik jest bogatszy o wiedzę dotyczącą zwyczajów, nazw a także innych aspektów życia w Japonii. Miałem okazję poznać Anię na jakiś płaszczyznach i wiem że jest to serdeczna kobieta, która jest profesjonalistką w każdym calu. A ta książka nas o tym głęboko przekonuje. Nie podaje suchych faktów. Podaje nazwy, miejsca, a fachowość pozwala nam mieć przekonanie że jej praca sięga daleko poza ogólnodostępne publikacje na temat tych obrazków. Anna Klejzerowicz jest okrzyknięta "Gdańską Agathą Christie". Ja jestem przekonany że zasługuje na tytuł "Polska Agatha Christie". Piszę to nie bez kozery. Zrozumie to każdy to przeczyta jej kryminały do których serdecznie zapraszam.


Przeczytana: 2011 rok

Najnowsza książka Anny Klejzerowicz to druga część przygód Emila Żądło, o czym dowiedziałam się właściwie dopiero od autorki. Szkoda, że nota wydawcy w żaden sposób o tym nie informuje.

Akcja powieści rozpoczyna się w Japonii w 1905 r. zabójstwem trzech osób. Na razie nie wiemy o nich właściwie nic, nie mamy pojęcia kim te trzy osoby były, co ich łączyło, i czym właściwie zasłużyły sobie na śmierć.

Następnie przenosimy się ponad sto lat w przód, lądując we współczesnym Trójmieście, u boku znanego detektywa Emila Żądło. Otóż okazuje się, że ktoś uparcie posługuje się jego imieniem i nazwiskiem wypisując różne głupoty na forach internetowych. Do tego dochodzą głuche telefony, a w końcu i kolejne zabójstwa. Ofiar w tej książce mamy całkiem sporo. Okazuje się, że każda z zabitych osób jest w jakimś, mniejszym lub większym stopniu, związana z tajemniczymi japońskimi drzeworytami.

Już przy okazji poprzedniej czytanej przeze mnie książki Klejzerowicz, chwaliłam sobie bardzo jej styl. Te krótkie, zwięzłe zdania i ogromna ilość dialogów to rzeczy, które naprawdę w literaturze uwielbiam. Pozwalają na maksymalne przyspieszenie akcji, a przez to wciągają czytelnika w wir wydarzeń tak mocno, że ciężko jest zająć się czymkolwiek innym. Autorka mimo natłoku wydarzeń na całe szczęście nie pozwala nam się jednak w sprawie pogubić, kilka razy podsumowując to, co bohaterom udało się do danej chwili odkryć.

Kolejny raz wielki plus należy się za bohaterów. Wszystkich, absolutnie, bo Emil Emilem, to jest niewątpliwie gwiazda tej książki i nie da się tego ukryć, ale jakby mógł sobie poradzić bez Marty i jej niesamowitej wiedzy na temat sztuki? Nie mówiąc już o tym jak wielką rolę w śledztwie odgrywa podkomisarz Marek Zebra.

To pozycja obowiązkowa, nie tyle dla fanów kryminałów, ile dla fanów japońskiej kultury, japońskiej historii i Japonii w ogóle, bo znaleźć tu można pełno tu ciekawostek na ten temat, dzięki którym widać jak wiele pracy autorka włożyła w przygotowanie swej powieści.

Dla mnie "Cień gejszy" okazał się kilkoma godzinami świetnej rozrywki, które skończyły się ogromną chęcia przeczytania pierwszej książki z Emilem Żądło w roli głównej.


Przeczytana: 19 czerwca, 2011

Sądzę, że wiele osób przeżyło zainteresowanie Japonią, inaczej zwanej Krajem Kwitnącej Wiśni, która niewątpliwie nie kojarzy się tylko z technologią i bajkami dla dzieci. Myśląc o tym państwie, przed moimi oczami pojawia się postać gejsz, o których czytałam już kilka książek, za każdym razem podziwiając i zachwycając się ich pracą oraz przede wszystkim – wiedzą. Towarzystwo pięknych kobiet zawsze podnosiło standard rozmowy, ukazując, jak wszechstronna może być osoba, praktycznie nie wyjeżdżająca z murów ojczyzny. „Cień gejszy" autorstwa Anny Klejzerowicz to właśnie kryminał, który wciąga nas do tajemniczego świata intryg oraz sekretów, które na odkrycie czekały prawie sto lat.

Emil Żądło, znany gdański dziennikarz, dotychczas wiódł spokojne życie u boku swojej przyjaciółki – Marty oraz kapryśnego kota. Jego dni zostają zakłócone, gdy okazuje się, że na forach internetowych zaczynają pojawiać się posty podpisane jego imieniem i nazwiskiem. Każdy z postów pozostawiony na danej stronie dotyczy japońskich drzeworytów, które intrygują zarówno Emila, jak i Martę, która pracuje w zawodzie bibliotekarki. Żądło rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, odkrywając, iż sprawa powiązana jest z morderstwem jednego z kolekcjonerów tychże dzieł. Otrzymując pomoc od miejscowej policji, udaje mu się ustalić, kto podszywał się za niego na forum, jednak młodociany przestępca nie chce wyjawić, dlaczego przywłaszczył sobie dane Emila ani też skąd zna pojęcie japońskiej sztuki. Ginie coraz więcej osób, które miały kontakt z drzeworytami, a życie Emila i Marty staje się coraz bardziej niebezpieczne. Okazuje się, aby zrozumieć wydarzenia z teraźniejszości, należy przyjrzeć się przeszłości, kiedy to niemiecki oficer oddał swoje serce pięknej gejszy.

Na początku czerwca opublikowałam recenzję innej książki Anny Klejzerowicz – „Ostatnią kartą jest śmierć”. Wówczas napisałam, iż od tejże powieści bije pewnego rodzaju ciepło i spokój, które sprawiają, że czytelnik obserwując skomplikowaną akcję, przeżywa razem z bohaterami wszelkie wydarzenia, jednak zarazem relaksuje się, pozwalając, by ciekawa sprawa, rozgrywana na polskich ziemiach, na chwilę oderwała go od codziennych spraw. Również czytając „Cień gejszy” miałam podobne uczucia – ogromny fenomen pióra pani Klejzerowicz tkwi w tym, iż pisarka potrafi sprawnie operować emocjami swoich odbiorców, którzy z zachwytem wkraczają do świata intryg i zagadek. Autorka posiada lekki i przyjemny dla oka styl, dzięki któremu łatwo znaleźć się w słonecznym Gdańsku, gdzie dochodzi do licznych i niewyjaśnionych morderstw. Już od pierwszych stron, pisarka przedstawia zarys tego, co znajdziemy w tej lekturze – konflikt, który spowodował, iż za chęć ukrycia prawdy zginęło kilkoro ludzi w Japonii, a następnie – kilka lat później w Polsce. Sam prolog jest intrygujący i wprowadza pewnego rodzaju aurę tajemniczości, powodującą, że czytelnik od razu zaczyna zastanawiać się, kto jest mordercą oraz jakie są powody jego działań. Przyznam się, że początkowo spodziewałam się, iż opis wydarzeń z przeszłości będzie przeplatany z tymi z teraźniejszości, jednak jedynie wstęp i zakończenie są powiązane z wydarzeniami z XX wieku. Miłością do „Cienia gejszy” nie zapałałam od razu, jednak po przeczytaniu kilku stron z przyjemnością dałam wciągnąć się do zawirowanej współczesności. Anna Klejzerowicz wykazała się ogromną pomysłowością, powiązując wszelkiego rodzaju sprawy, tak, że ciężko przewidzieć, co odnajdziemy w kolejnych rozdziałach, widząc, że każdy element musi być na swoim miejscu, tworząc interesującą konstrukcję. Powiązanie całej fabuły z japońskimi drzeworytami niewątpliwie było wspaniałym pomysłem, dzięki czemu oprócz dostarczenia porządnej dawki emocji, czytelnik również miał okazję przybliżyć sobie pojęcie zagranicznej i mało znanej kultury, która zasługuje na szczególne uznanie. Emil i Marta, uporczywie szukając rozwiązania całej sprawy, musieli zaznajomić się poznać szczegółową historię Japonii, o której w pewnym momencie wiedzieli więcej niż o swym rodzimym kraju.

Anna Klejzerowicz wykreowała ciekawych bohaterów, którzy nadali tej lekturze pewnego rodzaju wyrazistości. Postać Emila zaskoczyła mnie nieraz swoim dynamizmem i trzeźwym umysłem, który w efekcie potrafił połączyć wszystkie fakty. Również ogromną sympatią obdarzyłam Martę, niekiedy spychaną na margines, z racji iż sprawa głównie dotyczyła jej przyjaciela. Posiadała wielką wiedzę, którą pokazywała niemal co chwilę, otrzymując słowa uznania od Emila oraz przede wszystkim – od odbiorców tejże lektury. Wydarzenia opisane w „Cieniu gejszy” są bardzo interesujące i wciągające. Dosyć trudno przewidzieć zakończenie całej sprawy, choć, gdy w powieści pojawia się pewien wątek, na spokojnie można dojść do rozwiązania tejże zagadki. Pomimo faktu, iż lektura wywołała u mnie pozytywne odczucia i bez wątpienia należy do wyjątkowych to czegoś w niej mi zabrakło. Książka jest dobrze zbudowanym kryminałem, który czyta się z przyjemnością, lecz czuć pewnego rodzaju prostotę bijącą z tego utworu. „Cień gejszy” nie wnosi niczego nowego do życia czytelnika, oprócz oczywiście informacji o wspomnianych drzeworytach, ani też nie powoduje, że człowiek zastyga w fotelu, starając się koniecznie rozgryźć całą sprawę. Zabrakło mi w tym wszystkim takiej siły, która nadałaby tej lekturze wyrazistości.

Na koniec pragnę jeszcze wspomnieć o cudownej okładce, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Ciemnowłosa gejsza, odwrócona tyłem do obserwatora, na tle gdańskich budynków sprawia, że nieznana siła przyciąga nas do tej lektury. „Cień gejszy” jest właśnie książką, która potrafi momentalnie przenieść do nadmorskiej miejscowości, gdzie bohaterowie uporczywie szukają rozwiązania japońskiej tajemnicy. Interesujący wątek z historii, barwne postacie i nieznane motywy zbrodni sprawiają, że z ową pozycją można spędzić kilka godzin, zastanawiając się, jak konflikty potrafią zniszczyć ulotne spojrzenia.


Na półkach: Przeczytane, 2011

Nigdy nie przepadałam za polskimi autorami. Zdarzali się jedynie czasami pisarze, którzy zachwycali mnie swoimi książkami. Ostatnio do tej listy dołączyła Anna Klejzerowicz. Jest autorką dwóch zbiorów opowiadań z cyklu „Złodziej dusz. Opowieści niesamowite” oraz powieści kryminalnych: „Sąd ostateczny”, „Ostatnią kartą jest Śmierć”, oraz licznych tekstów prasowych, beletrystycznych i publicystycznych. Współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie jak fotograf i redaktor publikacji teatralnych. W tym roku została wydana jej kolejna książka „Cień gejszy”, która mnie urzekła.

Powieść rozpoczyna się w roku 1905 w Japonii. Mężczyzna zamordował małżeństwo i służącą. To dlaczego zginęli i co ukryte jest w ich domu na razie pozostaje tajemnicą. Potem przenosimy się do współczesności. W Gdańsku zabito mężczyznę. Te dwie sprawy, jak się potem okazuje, mają ze sobą wiele wspólnego. Głównym bohaterem jest Emil Żądło. Pod znanego dziennikarza ktoś podszywa się na forach internetowych. Zostawione wypowiedzi dotyczą japońskich drzeworytów. Zainteresowany sprawą Emil rozpoczyna rozwiązywać zagadkę, jednak jego małe śledztwo przeradza się w poważną sprawę. Co łączy japońskie drzeworyty z ginącymi ludźmi?

„Ludzi tylko z pozoru się różnią, a tak naprawdę to tylko forma, bo w głębi duszy wszyscy jesteśmy do siebie podobni.”

Książkę przeczytałam w parę godzin. Tajemnicze zaginięcia sprawiły, że chciałam jak najszybciej dowiedzieć się kto za tym stoi. Wartka akcja i intrygujące sprawy sprawiają, że trudno oderwać się od książki. „Cień gejszy” nie jest przewidywalny. Starałam się sama znaleźć zabójcę, ale okazało się to niemożliwe. Autorka napisała tę książkę w taki sposób, że do ostatnich stron trudno domyślić się kto tak naprawdę za wszystkim stoi. Dodatkowym atutem książki jest to, że można wiele się dowiedzieć o Japonii. Żona Emila przekazuje nam informacje o drzeworytach, gejszach i tamtejszych tradycjach. Pierwszy raz czytałam o tym kraju i bardzo mi się podobało. Japonia ma w sobie pewien urok i „Cień gejszy” emanuje tą magiczną aurą.

Okładka ma swój specyficzny klimat i sprawia, że trudno oderwać od niej wzrok. Plecy gejszy wyróżniają się na tle Trójmiasta. Jak tu nie sięgnąć po tę książkę? Sama okładka ma w sobie tajemnicę.

„Cień gejszy” jest warty przeczytania. Polecam ją każdemu, nie tylko fanom kryminałów. Autorka wykonała solidną pracę i widać to podczas czytania. Spędziłam z tą książką miłe chwile i z chęcią zapoznałabym się z innymi dziełami Anny Klejzerowicz.


Przeczytana: 03 maja, 2012

Jeśli macie ochotę na książkę, która pomoże Wam choć na chwilę zapomnieć o codziennych troskach, zmartwieniach i innych problemach, a przy tym „trzyma poziom” polecam powieść „Cień gejszy” Anny Klejzerowicz. Znajdziecie tu miłość, pieniądze oraz sztukę w przystępnej formie, bez przysłowiowego „lania wody”. Ja tę powieść pochłonęłam w ciągu jednego wieczoru. Zaciekawiła mnie fabuła, a konkretne jej elementy skłoniły do intensywnych poszukiwań, nie tylko w internecie… No cóż, wygląda na to, że dobry pomysł, intrygujący bohater, ciekawy motyw przewodni i wartka fabuła, to przepis na udany kryminał z wyjątkowo subtelną sztuką w tle…

Anna Klejzerowicz, Gdańszczanka, kobieta o wszechstronnych zainteresowaniach. Z wykształcenia magister resocjalizacji, z zamiłowania pisarka i fotografka (zwłaszcza przyrody i swoich kotów). Jest także redaktorką i publicystką. Interesuje się: sztuką, literaturą, historią, archeologią, teatrem, kulturą dawnej Japonii, filatelistyką, ekologią, życiem zwierząt, górami... Uff, ma kobieta wiele pasji - i dobrze! Pewnie właśnie dzięki nim spod pióra pani Anny wyszły kryminały i książki fantastyczne, krótkie opowiadania oraz artykuły z zakresu historii sztuki, które bez problemu znalazły grono wiernych fanów.

A teraz przejdźmy do treści "Cienia gejszy": Emil Żądło, były policjant, a obecnie dziennikarz śledczy, wypisuje rzekomo na forach internetowych podejrzane informacje o japońskich drzeworytach. Jak się okazuje, ktoś z premedytacją podszywa się pod niego, później grozi mu telefonicznie, a ostatecznie próbuje zabić jego i jego dziewczynę, pracującą w muzeum, sympatyczną i wykształconą, Martę. Wszystko bez wątpienia ma związek drzeworytami (nazywanymi „przemijającym światem” dzięki temu, że w pewnym sensie pełniły rolę fotografii), będącymi jednakże dziełami sztuki o niewielkiej wartości dla kolekcjonerów. Ale jak widać, komuś szczególnie na nich zależy. Komuś, kto nie zawaha się przed niczym, nawet przed uśmierceniem kolejnych niewinnych osób... Na scenę wkraczają min.: przyjaciel Emila z policji-Marek Zebra, pomagający rozwikłać tę kryminalną zagadkę oraz prawicowy biznesmen-Jan Gniady, który odegra w tej historii niebagatelną rolę, no i oczywiście wyjątkowy, rudy kot Marty-Bolero. Autorka da nam także możliwość przeniesienia się w czasie do Kraju Kwitnącej Wiśni, w czasu wojny japońsko-rosyjskiej, ot tak wprost z gdańskiej kanapy Emila Żądło.

W książce czuć włożone w nią serce autorki oraz to, że dała z siebie dużo, nie tylko wyjaśniając zagadnienia z zakresu sztuki Dalekiego Wschodu! Podając na tacy podstawowe informacje o japońskich drzeworytach, zaraża czytelników swą pasją, krzewi miłość do sztuki, motywuje naszą wyobraźnię do wysiłku, by ogarnąć tę egzotyczną historię. To, co dla mnie jest ważne, to fakt, że „Cień gejszy” nie epatuje okrucieństwem, nie zamęcza krwawymi obrazami, których nie znoszę, choć wiem z jakim gatunkiem mam tu do czynienia. To sztuka mówić o morderstwach tak, by nie osłabić czytelnika bestialstwem, wyuzdaniem czy wynaturzeniem, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Widać pewne podobieństwa do kryminału skandynawskiego, ale atmosfera bez wątpienia nie jest tak mroczna. Jak dla mnie jest bardziej kobieca, ciepła, czuć klimat współczesnego Gdańska (który uwielbiam!), że o Japonii nie wspomnę. Książka nie jest też przeładowana treścią czy przegadana. Nie ma tu zbędnych wątków, co bardzo mi się podoba, bo akcja jest wartka, szybko posuwa się naprzód, dużo w niej dialogów, a łącząca się przeszłość z teraźniejszością intryguje. Podsumowując: jestem zdecydowanie na TAK, jeśli chodzi o „Cień gejszy” i już czekam na możliwość przeczytania nowej książki pani Anny o zgoła innej tematyce… Polecam serdecznie!

Opinia opublikowana na moim blogu:
http://mojaksiegarnia.blogspot.com/


Przeczytana: 21 marca, 2012

Słyszałam i czytałam wiele dobrego o twórczości Anny Klejzerowicz. Nie jest tajemnicą, że lubię i cenię literaturę polską, odkrywam nowe dla mnie nazwiska, ale także powieści, które wzruszają, szokują i wprowadzają w świat tajemnic i morderstw. Właśnie te ostatnie cechy posiada "Cień gejszy" Anny Klejzerowicz. Muszę przyznać, że autorka już po jednej, dość krótkiej, ale jednak niesamowitej historii sprawiła, że czuje niesamowity niedosyt. Z pewnością ta książką była pierwszą i na pewno nie ostatnią! O nie, TA Autorka potrafi pisać i trzymać do końca czytelnika w napięciu! Mało tego przenosi nas do innego świata pełnego brutalności, a jednak realności, ale wszystko to słodzi nam dwudziestowiecznym romansem...
Na początku Autorka zabiera nas do XX wiecznej Japonii. W domu pięknej gejszy dochodzi do tragedii. Ginie właścicielka domu, jej europejski narzeczony oraz młoda kobieta. Sprawy morderstw nigdy nie wyjaśniono, aż do czasu, kiedy to jeden z lepszych gdańskich dziennikarzy śledczych bierze sprawy w swoje ręce. Emil Żądło całkiem przypadkowo odkrywa, że ktoś na forach internetowych podszywa się pod niego. Kiedy zaczynają się głuche telefony postanawia odkryć kto i dlaczego zakłóca jego spokój. Komentarze, które ktoś zostawia kierują go w stronę drzeworytów japońskich. Krótko po tym dochodzi do morderstw, włamań i wielu zbiegów okoliczności, które Żądło wraz z przyjacielem Zebrą próbują rozwikłać. Niestety nie obędzie się bez kolejnych trupów. W całej sprawie pomaga narzeczona Emila - Marta. Śledztwo jakie prowadzą zdecydowanie nawiązuje do historii sprzed lat...
"Wiedzieli już wprawdzie, że rzecz dotyczy jakiejś dawnej transakcji na wysokim szczeblu, lecz należało jeszcze doprecyzować szczegóły oraz naukową interpretację tła historycznego i prawnego dokumentu. No i stwierdzić, co wspólnego mogą mieć stare japońskie interesy ze współczesnymi morderstwami na terenie Gdańska"
Jestem pod ogromnym wrażeniem! Anna Klejzerowicz wykonała kawał dobrej roboty. Przede wszystkim tak zainteresowała mnie tematem drzeworytów, że postanowiłam odłożyć lekturę i poszperać w internecie, doczytać o drzeworytach, poszukać, czy rzeczywiście istnieją??? Jeśli tak, to jak wyglądają?! Ciekawość zwyciężyła, chciałam rozdzielić prawdę od fikcji literackiej. Bardzo rzadko to robię, jednak Klejzerowicz tak opisała całą historię, że człowiek nie potrafi się opanować, by nie zasięgnąć dodatkowych informacji. Cała historia jest niezwykle dopracowana, autorka z pewnością poświęciła dla tej książki mnóstwo czasu, by uzyskać końcowy efekt. A jest on rewelacyjny! Pani Anna stworzyła dwie historię - XX wieczną oraz współczesną, obie połączyła w ciekawy sposób. Do tego cały czas trzyma czytelnika w napięciu, do samego końca nie jesteśmy w stanie rozwikłać zagadki. Umiejętności Klejzerowicz są na wysokim poziomie. Do tego rewelacyjny styl, świeże pomysły, mało tego cudowna Japonia. Choć to wszystko okraszone jest historią i polityką, której serdecznie nie lubię, to o dziwo mnie to nie przeszkadzało. Autorka przekupiła mnie dawną historią romantyczną pewnej pięknej gejszy...
Postać Emila Żądło - świetnie ujęta! Zauroczona jego osobą na pewno sięgnę po "Sąd ostateczny".
Anna Klejzerowicz napisała rewelacyjny polski kryminał, jakich mało! Cudze chwalicie, swego nie znacie! Z pewnością to powiedzenie idealnie pasuje do Autorki!
Świetny kryminał, który zainteresuje z pewnością miłośników dobrych kryminałów, jak i miłośników Japonii, bo i wiele fantastycznych rzeczy o tym kraju i zwyczajach zawarła Autorka w swej książce. Z pewnością nikt nie będzie się nudził. "Cień gejszy" serdecznie polecam, tę pozycję warto przeczytać!
Anna Klejzerowicz okazała się być rewelacyjną pisarką, jeszcze nie raz sięgnę po jej twórczość.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca, 2011

[…] Każdy cenny klejnot, przyciąga do siebie zbrodnię”
Arthur Conan Doyle

Gdy zasiadłam do lektury kolejnej książki Anny Klejzerowicz, zatytułowanej „Cień gejszy”, czy wiedziałam czego się spodziewać? Ależ oczywiście, że byłam dobrze przygotowana. Po „Sądzie ostatecznym” i „Ostatnią kartą jest śmierć”, oraz po zbiorze opowiadań „Złodziej dusz”, nie na darmo nazwałam autorkę „moją ulubioną kryminalistką”. Bo w jej książkach jest zawsze zawiła intryga, zagadka, żmudne dochodzenie prawdy, trup ściele się gęsto, a bohaterowie dają się lubić, a nawet można się w nich zakochać. Tak więc z radością, otwartym umysłem i oczekiwaniem na niewątpliwą przyjemność z czytania, zasiadłam do lektury.
Ale Anna Klejzerowicz nie byłaby kryminalną babką, gdyby i tym razem mnie nie zaskoczyła. Bo książka wciąga od pierwszych stron. To akurat znam, w przypadku jej twórczości. Ale przedstawione w niej wydarzenia, sięgające roku 1905 i bohaterów żyjących w Japonii, w Tokyo, tajemnica, która już od początkowych stron zdaje się wypełzać z kartek i niemal do samego końca utrzymuje czytelnika w niepewności, sprawia że ma się nieopanowaną ochotę zajrzeć na ostatnią stronę. Co, w przypadku tego gatunku, jest wszakże zbrodnią samą w sobie! Tak więc zagryzając zęby, warcząc, wzdychając i wydając inne onomatopeiczne odgłosy, postanowiłam wytrwać, chociaż pokusa była wielka. I pewnie dlatego też, „połknęłam” tę książkę w sumie w 24 godziny, odliczając czas, kiedy byłam w pracy i robiłam inne rzeczy, zwane „obowiązkami domowymi” (czy tylko ja nie lubię tego określenia?)
Tak więc czytałam, przeżywałam, denerwowałam i… uczyłam się. Tak, właśnie. Uczyłam. Bo „Cień gejszy” to nie tylko kryminał, to także niezła lekcja historii, dotycząca Japonii, jej wojny z Rosją na początku ubiegłego wieku, budowy kolei transsyberyjskiej i wielu autentycznych wydarzeń. A także lekcja sztuki, dzięki której dowiedziałam się, jak powstawały drzeworyty, kto je tworzył, jakie było największe wydawnictwo w tamtych czasach w Kraju Kwitnącej Wiśni i kim były gejsze. To wszystko daje fantastyczne tło do przedstawionych w książce wydarzeń i godna podziwu jest tutaj konstruktywna wyobraźnia autorki, która połączyła wydarzenia sprzed ponad stu lat, z obecnymi czasami i stworzyła doskonałą konstrukcję zależności i chronologii wydarzeń. Za to dziękuję i wyrażam szczery podziw. Bo wszystko jest autentyczne, realne i zrozumiałe. Bo tak jak i obecnie, tak i kiedyś ludzie kochali się, nienawidzili i zabijali, a powodem często były po prostu… pieniądze. Tak jest zbudowany świat i my, ludzie. W „Cieniu gejszy” odnajdziemy i zdradę i stracone zaufanie, tragiczną miłość, morderstwa i współczesne afery polityczne. Ta książka to sieć powiązań i zależności odległych światów.
Polecam „Cień gejszy”, gdyż jest to kryminał z historią w tle, z Japonią w tle, a dodatkowym atutem są tutaj postaci głównych bohaterów, których znamy już z „Sądu ostatecznego”. Tak więc dziennikarz śledczy, Emil Żądło, jego ukochana Marta i przyjaciel Emila-komisarz Zebra. Jeśli lubicie zagadki, zagmatwane historie z przeszłości, połączone z obecnymi wydarzeniami, intrygi, wątek miłosny i akcję kryminalną, to ta książka na pewno jest dla was. Dajcie się uwieść czarowi dawnej Japonii i zagadkowemu spojrzeniu gejszy. Bo warto!

http://agnesscorpio.blogspot.com/2011/03/cien-gejszy-anna-klejzerowicz.html


Na półkach: Przeczytane

Jeśli oczekujecie od kryminału czegoś więcej, niż tylko ciekawej zagadki i dynamicznej akcji - zachęcam Was do przeczytania książki Anny Klejzerowicz "Cień Gejszy".
Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu tej lektury było właśnie takie: dobry kryminał. Bardzo lubię ten gatunek prozatorski z uwagi na finezyjne połączenie logiczności oraz akcji, rozgrywającej się najlepiej na jakimś ciekawym tle. I tutaj niczego nie brakuje.

Pod względem formalnym uważam za bardzo ciekawe wprowadzenie dwóch prologów i dwóch epilogów, które tworzą swoistą klamrę kompozycyjną, najpierw wprowadzają w nas świat (a właściwie dwa światy) bohaterów, by zamknąć go i wyjaśnić wszelkie niedopowiedzenia.

Narracja prowadzona jest - jak to najczęściej w powieści kryminalnej bywa - w trzeciej osobie. I również, jak przystało na kryminał, zdecydowanie więcej jest akcji - dość wartkiej zresztą - i dialogów. Z opisami mamy do czynienia głównie, gdy wchodzimy w ten "inny" świat - o czym za chwilę. Akcja właściwa powieści dzieje się bowiem współcześnie w Gdańsku, jednak wydarzenia opisywane w książce mają związek z przywołanymi z dalekiej przeszłości - i czasowo, bo sprzed stu lat i terytorialnie, bo aż z odległej Japonii.

I kolejna rzecz, która zasługuje na słowa uznania - bohaterowie. Otóż Klejzerowicz nie stara się wykreować wyidealizowanego detektywa, który jest albo wszechwiedzący, albo niebywale sprytny, a do tego oczywiście bardzo przystojny. Głównym prowadzącym dochodzenie jest przeciętny dziennikarz mieszkający w przeciętnym mieszkaniu, jeżdżący przeciętnym samochodem, itd. Żeby tej przeciętności nie było zbyt wiele (oprócz ponadprzeciętnej ilości wypalanych przez bohatera papierosów), jego partnerką jest piękna i inteligentna historyk sztuki Marta. Ten zbieg okoliczności, że historyk sztuki trafia na zagadkę starych japońskich drzeworytów mogę wybaczyć. Dlaczego? Ano dlatego, że dzięki takiemu a nie innemu wykształceniu bohaterki w bardzo przystępny sposób w książce wyjaśnione jest szerokie tło kulturowe, polityczne i historyczne zdarzeń.

Oto mamy drzeworyty japońskie, noszące w sobie jakąś tajemnicę, tak istotną, że za jej sprawą giną kolejni świadkowie. W przedziwny sposób w sprawę zostaje wmieszany dziennikarz śledczy. O ile na początku historia drzeworytów stanowi to dla niego jedynie zagadkę do rozwikłania, o tyle niedługo staje się śmiertelnym niebezpieczeństwem. A kto stoi za morderstwami? Tego już oczywiście nie zdradzę, tylko zaproszę Was do lektury :-)

Mocną stroną książki jest dynamiczna i bardzo spójna akcja. Nie ma tu czegoś, czego ja bardzo nie lubię, a nazwę roboczo "królikiem z kapelusza". Detektyw nie ma wiedzy większej niż czytelnik (a jest wręcz odwrotnie), nie zaskakuje go żadnymi faktami, których czytelnik nie ma możliwości znać. Na pewno dużym atutem jest to wyżej już wymienione, a szeroko zarysowane tło - kulturowe, a więc dowiadujemy się o historii drzeworytów japońskich i historyczne - przypominamy sobie o wojnie japońsko - rosyjskiej i jej konsekwencjach. Jak wyjaśnia autorka na końcu, tło to jest jak najbardziej autentyczne, co znacząco według mnie podnosi wartość książki.

Jedyną rzeczą, jaką mogę się realnie "uczepić" są reminiscencje głównego bohatera z wydarzeń, które miały miejsce wcześniej; czytelnik, który nie zapoznał się z wcześniejszą twórczością autorki może poczuć się zdezorientowany. No, może jeszcze parę przekleństw, które tak naprawdę niczemu nie służyły. Przecież irytację bohaterów można wyrazić na tak wiele sposobów...

Ze spraw czysto technicznych: uwielbiam praktykę dodawania przez wydawnictwa do książek zakładek, to jest rzecz, o której notorycznie zapominam, taka mała sprawa, a jak ułatwia życie :-)

I ja zatem skończę, jak zaczęłam - "Cień Gejszy" to dobry kryminał. Książkę się wręcz chłonie, a dodatkowo zawiera mnóstwo ciekawych informacji historycznych i ze świata sztuki. Gwarantuję, że po lekturze każdy będzie miał ochotę pooglądać wizerunki pięknych gejsz. Ja od razu po przeczytaniu wyszukałam w sieci, jak wyglądają drzeworyty :-) Polecam ją oczywiście jako lekturę obowiązkową wszystkim miłośnikom Japonii. I wszystkim, którzy zwyczajnie mają ochotę na dobry polski kryminał.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 sierpnia, 2011

Ostatnimi czasy coraz częściej sięgam po książki stworzone przez polskich autorów. Nie wiem dlaczego, ale wcześniej rzadko się to zdarzało. Może wolałam czytać o obcych miejscach, niż o polskich realiach? Nie wiem. Jednak coraz bardziej się przekonuję do twórców pochodzących z naszej ojczyzny.
Lubię kryminały oraz charakteryzującą je zagadkę i trudną układankę. Oczekuję od tego gatunku trzymającej w napięciu akcji. Nie lubię ciągnących się wydarzeń ani niepotrzebnych epizodów. Anna Klejzerowicz w swojej książce: „Cień gejszy” ukazała historię, w której wszystko jest na swoim miejscu, nic nie jest niepotrzebne. W tej powieści wydarzenia sprzed stu lat mieszają się z czasem teraźniejszym. Jak duży wpływ na współczesność ma przeszłość?

Gdański dziennikarz, Emil Żądło, ma do odgadnięcia bardzo ciężką zagadkę. Po pierwsze – dlaczego ktoś wypisuje dziwne rzeczy na forach internetowych i podpisuje się jego imieniem i nazwiskiem? A po drugie – czemu członkowie jednej rodziny w krótkim czasie giną w dziwnych okolicznościach? Sprawa nie jest prosta, gdyż w sidła wpadają także niewinni ludzie. Jedyną poszlaką w śledztwie są japońskie drzeworyty, przez które zginęło już kilkoro ludzi. Marta – narzeczona Emila – zaczęła się interesować historią owych drzeworytów i ich autorów, gdyż uważała, że przeszłość ma duże znaczenie w całej tej sprawie. Czy kobieta miała rację? Czas pokaże. Wiadomo jednak, że zadanie nie należy do zbyt łatwych, a będąc coraz bliżej rozwiązania zagadki, bohaterów czeka coraz większe niebezpieczeństwo.

Początek i koniec, to wydarzenia sprzed stu lat. Czytelnik na pierwszych stronach widzi zbrodnię oczami zabójcy, jednak nie zna jego tożsamości ani tym bardziej motywu zbrodni. Ten zabieg spowodował, że już na samym początku tej powieści, całkowicie poddałam się tej historii i szybko chciałam się zapoznać z wszystkimi wydarzeniami w niej zawartymi. „Cień gejszy” jest książką, którą przeczytałam w bardzo szybkim czasie. Sama nie wiedziałam, kiedy znalazłam się już na ostatnich kartkach. Dużym atutem tej książki są krótkie rozdziały, przez które po prostu się przepływa z ogromem wrażeń. Pisarka ukazała swoim czytelnikom historię, która bardzo ciekawi oraz czyta się ją z ogromną przyjemnością. Akcja wcale nie jest szybka, ani bardzo trzymająca w napięciu. Jednak mimo tego, powieść wciąga w świat zagadki. Styl pani Anny Klejzerowicz przypadł mi do gustu, gdyż nie jest ciężki. Jej tekst czyta się z łatwością, a same dialogi nie wydają się być sztuczne i przerysowane. Książka wydaje się być bardzo prawdopodobna, nie ma w niej scen, które byłyby nierealne.

Autorka w swojej powieści zaprezentowała bardzo ciekawe postaci, które można by było spotkać w swojej rodzinnej miejscowości. Emil Żądło, to były policjant, który porzucił służbę w imię kariery dziennikarskiej. Jego narzeczona, Marta, pracuje w muzeum i zajmuje się renowacją. Mieszkają wspólnie w Gdańsku i mają upartego kota o ciekawym imieniu – Bolero. Szczerze powiedziawszy, właśnie ten nieznośny kociak zawładnął moimi zmysłami podczas zapoznawania się z tą lekturą. Wydał mi się bardzo barwnym dodatkiem do całej zaprezentowanej historii. Emil oraz Marta mają znajomego policjanta – Marka Zebrę, razem z którym rozwiązywali całą zagadkę. Każde ich spotkanie było w miły sposób opisane, przez co czytelnik mógł odebrać, że taka grupka przyjaciół naprawdę istnieje.

„Cień gejszy” to naprawdę miła lektura, którą chętnie przeczytałam. Pani Anna Klejzerowicz w spokojny sposób opisała wszystkie zdarzenia w niej zawarte, przez co czytelnik z cierpliwością oczekiwał na rozwiązanie owej zagadki. Bardzo polecam tę powieść wszystkim fanom kryminałów i thrillerów, których akcja rozgrywa się w polskich realiach. Sama z miłą chęcią sięgnę po inne dzieła tej autorki, ponieważ jej styl oraz wyobraźnia są bardzo zachęcające.

Recenzja została opublikowana również na moim prywatnym blogu: http://zeswiatafantazji.blogspot.com/


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec, 2011

Podobno Anna Klejzerowicz jest jedną z lepszych polskich autorek kryminałów. Niestety, aż do teraz nie miałam okazji, aby się przekonać czy tak jest naprawdę. Po Cień gejszy sięgnęłam przez całkowity przypadek, ponieważ zachwyciła mnie okładka. Od dziecka interesowałam się kulturą japońską i dlatego byłam niezmiernie ciekawa, jak Anna Klejzerowicz przedstawiła Japonię w swojej książce. Jakież było moje zdziwienie, gdy już po kilku stronach okazało się, że Kraj Wschodzącego Słońca nie jest głównym bohaterem historii, a stanowi zaledwie tło dla wątku kryminalnego rozgrywającego się w Gdańsku.

Głównym bohaterem książki jest Emil Żądło – dziennikarz śledczy – którego spokojne życie zostało niespodziewanie zakłócone. Od pewnego czasu ktoś podszywa się pod niego w Internecie. Jednak nie to jest największym problemem dla naszego bohatera. Otóż ta tajemnicza osoba zamieszcza na wszystkich możliwych forach internetowych wpisy dotyczące japońskich drzeworytów. Żądło pewnie zapomniałby o całej sprawie, gdyby nie tajemnicze telefony, które nagle zaczął otrzymywać. Sam nie mając większego pojęcia o Japonii, a w szczególności o jej sztuce, postanawia rozpocząć prywatne śledztwo. Nie wie jednak, że to, co z początku brał za zwykłe żarty, sprawi, iż jego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie.

Intrygi, morderstwa, wartka akcja, tajemnicza Japonia i sympatyczni bohaterowie. Cień gejszy przyciąga od pierwszych stron i nie pozwala od siebie odejść aż do ostatniego słowa. Anna Klejzerowicz stopniowo buduje napięcie, sprawiając, że zagadka nie staje się nudna, a jej rozwiązanie wcale nie jest przewidywalne. Czytelnik podczas lektury tworzy własne teorie spiskowe, które wraz z rozwojem akcji rozlatują się jedna po drugiej. Nic nie jest takie na jakie wygląda. Sporym atutem książki są także jej bohaterowie – po prostu nie da się ich nie lubić. Nie są oni jakimiś geniuszami, którzy bez problemu rozwiązują zagadki. Do prawdy dochodzą poprzez intensywną pracę i własny upór.

Także wątki związane z Japonią są niezwykle interesujące. Widać, że autorka włożyła sporo pracy w napisanie tej książki. Dzięki niej możemy dowiedzieć się co nieco o drzeworytach japońskich, gejszach, realiach życia w Japonii na przełomie XIX i XX wieku oraz o wojnie japońsko-rosyjskiej. Czasami jednak wydawało mi się, że autorka tłumaczyła zbyt wiele, przez co zabrakło niedopowiedzeń. Z drugiej strony, dla osób, które nigdy wcześniej nie miały styczności z kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni, wycieczka taka może być niesamowitą przygodą oraz zachętą do bliższego zapoznania się z japońskimi tradycjami.

Cień gejszy jest kontynuacją przygód Emila i jego przyjaciół. Szkoda, że wydawca nie poinformował o tym fakcie na okładce. Uświadomiła mi to dopiero biblioNETka. Na szczęście bez znajomości poprzedniej części nadal wszystko można łatwo zrozumieć.

Podsumowując, Cień gejszy Anny Klejzerowicz jest pozycją obowiązkową dla wszystkich wielbicieli dobrych kryminałów oraz Japonii. Osoby niezainteresowane powyższą tematyką także znajdą tu coś dla siebie. Zwłaszcza, że Cień gejszy warto przeczytać choćby dla opisów pięknych drzeworytów, sympatycznych bohaterów oraz tajemniczej Japonii. Polecam!


Przeczytana: wrzesień, 2011

Ile razy natrafię na jakąś książkę wyjątkowo w mojej opinii słabą i sprawdzam opinie czytelników LC przeżywam zaskoczenie - teraz mam kolejną intrygującą zagadkę, jak to możliwe, że Cień gejszy ma taką wysoką średnią?

Przyznam, zaintrygował mnie tytuł, nawiązanie do kultury japońskiej i miejsce akcji - mój ukochany Gdańsk. Trzeba oddać autorce sprawiedliwość, że bardzo sprawnie i unikając niepotrzebnych dłużyzn przemyciła w akcji powieści całkiem sporą ilość rzetelnych informacji o japońskim drzeworycie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o plusy, skoro postacie nie przekonują, dialogi są sztuczne i "drewniane", a akcja nie wciąga, za to trup ściele się gęsto. Rozczarowałam się i zawiodłam: jakkolwiek nie jestem koneserem gatunku, od kryminału oczekiwałabym czegoś więcej niż banalnych rozwiązań i szczypty egzotycznego sztafażu.

Na odrębną krytykę zasługuje pretensjonalny disclaimer otwierający powieść i zamykające ją posłowie: nie wiem, skąd u miernych autorów taka tendencja do podkreślania niezależności stworzonych przez nich samych postaci, żenująca tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z charakterem do bólu nijakim.


Przeczytana: 14 maja, 2012

Muszę przyznać, że ostatnio mam szczęście do książek. Każda, którą czytam okazuje się rewelacyjna. Tym razem miłe chwile zapewniła mi powieść Anny Klejzerowicz „Cień gejszy”. Przepiękna, przykuwająca uwagę okładka od razu przenosi czytelnika do Kraju Kwitnącej Wiśni i nadaje powieści specyficzny klimat, mimo iż akcja rozgrywa się w Gdańsku. Cenię twórczość polskich pisarzy, a książka pani Klejzerowicz tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Z całą pewnością przeczytam pozostałe jej powieści, jak tylko nadarzy mi się okazja.

Akcja powieści rozpoczyna się w odległej Japonii w 1905 roku, kiedy to z rąk nieznanego nam sprawcy ginie piękna gejsza, jej polski narzeczony i ich służąca. Następnie przenosimy się do czasów nam współczesnych do pięknego Gdańska. Znany reporter śledczy, Emil Żądło, nagle znajduje w internecie mnóstwo dziwnych postów podpisywanych jego imieniem i nazwiskiem. Wszystkie umieszczane komentarze dotyczą japońskich drzeworytów, o których mężczyzna nie ma pojęcia. Gdy zaczyna zagłębiać się w temat z przerażeniem odkrywa, że wiąże się z nim kilka morderstw i włamań, do których ostatnio dochodziło w Gdańsku. Czy to tylko dziwny zbieg okoliczności? W prywatnym śledztwie pomaga mu jego ukochana Marta i przyjaciel z policji, Marek Zebra. Czy zdają sobie sprawę, jak wielkie grozi im niebezpieczeństwo? Każdy, kto choć trochę otrze się o sprawę, ginie w tajemniczych okolicznościach. Co łączy przepiękne drzeworyty z coraz bardziej licznymi morderstwami? I co ma z tym wszystkim wspólnego historia sprzed stu lat?

„Cień gejszy” to naprawdę świetny kryminał. Ma wszystkie cechy, które powieść tego gatunku powinna posiadać. Jest bogata, interesująca i trzymająca w napięciu fabuła, ciekawy i oryginalny wątek kryminalny i barwne postaci. Niepowtarzalności temu utworowi nadaje bogata wiedza Autorki na temat kultury i sztuki Japonii, a w szczególności historii powstawania drzeworytów, którą przekazuje w sposób subtelny i nie męczący czytelnika. Z posłowia dowiecie się co w książce jest faktem, a co fikcją, ale tego nie będę już zdradzać żeby nie psuć Wam przyjemności czytania. Polecam.

Recenzja pochodzi z mojego bloga http://sladami-ksiazki.blogspot.com/


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 29 listopada, 2011

Książkę Anny Klejzerowicz pochłonęłam w dwa dni, pewnie gdyby nie wyjścia na uczelnie i przerwa na obiad przeczytała bym ją jednym tchem !
Tytuł sugeruje nam, że książka pewnie będzie o gejszy, akcja będzie toczyć się w Japonii itd,. A tu nic bardziej mylnego ! Akcja rozgrywa się w naszym polskim Gdańsku. Wątek japoński zdecydowanie ożywia tą książkę, myślę, że to dzięki niemu jest ona tak ciekawa. Od samego początku książka trzyma jedno tempo, akcja jest szybka, następuje dużo zwrotów no i trupów też nie brakuje.
Ciekawie skonstruowana intryga, aż do momentu wyjaśnienia przez autorkę, nie potrafiłam sama powiedzieć co tak naprawdę się wydarzyło. I to jest jeden z wielu plusów tej książki.
Mimo wszystko jest to typowe czytadełko, jednak nie wątek romantyczny (który i tak jest mało rozbudowany i chyba na szczęście) jest najważniejszy, ale cała uknuta intryga. Postacie są ciekawie zbudowane, od razu czuje się sympatie do głównych bohaterów. Jednak jest to książka zdecydowanie na raz.

Polecam wszystkim, którzy chcą miło spędzić wieczór z przyjemną książką w ręce, nudzić się przy niej na pewno nie można !
Warto podążyć tytułowym "cieniem gejszy".


Na półkach: Przeczytane

Po książkę sięgnęłam przypadkiem, zwabiona fantastyczną - nie - śliczną okładką. Włosy, kark, plecy gejszy... Gejsza wpatrująca się w Gdańsk? Ale ten Gdańsk - jak obraz, rycina, szkic, jak... drzeworyt, który spełnia bardzo ważną funkcję, bo wokół niego (a właściwie całej serii drzeworytów z gejszą) skupia się cała akcja.



Co prawda nie miałam wcześniej styczności z głównym bohaterem - dziennikarzem Emilem Żądło (a w kryminale znajdują się nawiązania do „Sądu ostatecznego”, innej powieści Anny Klejzerowicz), ale braki w lekturze poprzedniej książki w ogóle nie szkodzą. Ot, napomknienia o poprzednich losach Emila, Marty, Bolera i ich przyjaciół tylko zachęcają do sięgnięcia po poprzedni tom przygód.



„Cień gejszy” to nie tylko ciekawy kryminał, ale i porządna lekcja historii oraz japońskiej historii sztuki. Urzeka i zachęca do dalszych poszukiwań - widzę, że nie tylko ja w trakcie lektury zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu drzeworytów :)



Polecam - zwłaszcza na wakacyjne odprężenie :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 stycznia, 2012

Fajnie napisana powieść kryminalna,osadzona dwutorowo we współczesnym Gdańsku i Japonii z początku XX wieku.Miłość,zemsta,pieniądze i sztuka,to wszystko znajdziemy w powieści Anny Klejzerowicz.Polecam na zimowe wieczory,wciąga:)


Na półkach: Przeczytane

Jeśli ktoś lubi książki z taką nutką zagadek i tajemniczości to jak najbardziej polecam. Książka zawiera historie japońskich drzeworytów a wraz z nią powiązane są liczne morderstwa...


Na półkach: Przeczytane

Wolę orła cień...