Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Coś pożyczonego

Tłumaczenie: Anna Gralak
Cykl: Coś pożyczonego (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
6,78 (5876 ocen i 554 opinie) Zobacz oceny
10
418
9
450
8
812
7
1 754
6
1 335
5
708
4
177
3
166
2
22
1
34
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Something Borrowed
data wydania
ISBN
9788375151633
liczba stron
400
język
polski
dodał
gall21

Inne wydania

Przebojowa Darcy i rozważna Rachel są najlepszymi przyjaciółkami. Mimo różnic charakterów darzą się pełnym zaufaniem. Jedna noc wszystko zmienia. Kiedy Rachel budzi się u boku Deksa, narzeczonego Darcy, wie, że nic już nie będzie takie jak dawniej. Bo Rachel zakochuje się w Deksie, a data jego ślubu z Darcy jest coraz bliższa...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2011

źródło okładki: www.otwarte.eu

Brak materiałów.
książek: 1865
Sherry | 2014-08-07
Przeczytana: 18 lipca 2014

Darcy i Rachel przyjaźnią się od dzieciństwa. Łączy je wiele lat rozmów, zabaw, smutków i przygód w swoim gronie. Ale co takiego nadzwyczajnego jest w tej relacji? Ich odmienność charakterów. Rachel - a zarazem główna bohaterka książki, na której historii skupia się Emily Griffin, to niespełniona prawniczka, wobec której życie może nie było okrutne - bo przecież są ludzie, których dotykały poważne dramaty, ale na pewno, nie zawsze los obchodził się z nią najlepiej. Kobieta ma zasady, bardzo liczy się dla niej przyjaźń, dzięki czemu jest prawdopodobnie jedną z najlepszych przyjaciółek, jaką ktokolwiek mógłby sobie wymarzyć, a dzięki troskliwości i uprzejmości, zawsze znajdzie odpowiednie słowa, by pocieszyć znajomych. Darcy z kolei to przebojowe, egocentryczne, wiecznie piękne przeciwieństwo Rachel, które chce ciągle być w centrum uwagi. Nie liczy się z uczuciami innych, wszystko obraca wokół własnej osoby, a przy tym jest naprawdę wielką egoistką i samolubną zołzą - żeby nie nazwać jej innym, mniej łagodnym słowem. Jakimś cudem jednak, Rachel i Darcy, są dla siebie jak siostry i z całą pewnością, obydwie nie wyobrażają sobie życia bez tej drugiej. Do czasu...

W swoje trzydzieste urodziny, Rachel robi coś, za co w sumie nikt nie może być na nią zły, skoro to jej święto - upija się. Co gorsza - upija się również narzeczony Darcy, a gdy zostają sami... Istotne jest tylko to, że następnego dnia, budzą się w jednym łóżku i wiedzą, że właśnie zrobili coś, czego najlepsza przyjaciółka i jednocześnie pierwsza druhna Darcy, a także jej wybranek robić nie powinni - przespali się ze sobą. Rachel ciążą wielkie wyrzuty sumienia, zwłaszcza że jak już wspomniałam - w przeciwieństwie do Darcy, główna bohaterka jest kobietą z zasadami i nigdy nawet by nie pomyślała, by sprawić tak wielką krzywdę przyjaciółce. Szereg kolejnych wypadków i wydarzeń sprawia, że sekret staje się nie tylko czymś ciążącym na duszy, ale i czynnikiem więzi jaka odradza się pomiędzy Rachel, a wspomnianym narzeczonym Darcy - Dexem, którzy przyjaźnili się ze sobą w czasie gdy podczas studiów, uczęszczali na te same zajęcia. Wkrótce staje się jasne, że początkowy grzeszek jest powodem lawiny wydarzeń i nieprzemyślanych zachowań, a także - narastającego uczucia... Ale przecież jest jeszcze Darcy, której Rachel nie jest w stanie tak dotkliwie skrzywdzić... No i ślub - ślub zbliżający się wielkimi krokami...

Książkę "Coś pożyczonego" przeczytałam przez przypadek. Nie tak dawno temu, włączyłam sobie film "Pożyczony narzeczony", a gdy okazało się, że jest to ekranizacja książki, czym prędzej go wyłączyłam, po czym zabrałam się za książkę, by parę godzin później, z uśmiechem na twarzy, powrócić do oglądania filmowej adaptacji, tworu Emily Griffin. Jest to zarazem pierwsza jej powieść przeze mnie przeczytana, aczkolwiek na pewno nie ostatnia. Historia, mimo że wydawać by się mogło, banalna, wcale taka nie jest. Po jej skończeniu, miałam wrażenie, jakby pod główną fabułą i wątkami, ukrywała się nić z przesłaniem, którą tylko nieliczni, lub ci naprawdę wrażliwi mogli wyłapać. Najważniejsza jest jednak, nie życiowa głębia powieści, a fakt, że Emily Griffin skupiła się na przedstawieniu różnych charakterów i relacji międzyludzkich. A jej plastyczny język sprawdził się tak doskonale, że naprawdę trudno mi było po skończeniu "Coś pożyczonego", nie rzucić się na kolejną książkę tej pani.

Autorka sprawnie posługuje się piórem, a jej styl sprawia, że książka jest lekka i tak przyjemna, że powieść się wchłania, a nie czyta, a na dodatek - trudno sobie wyobrazić oderwanie od tej pozycji. I choć być może akcja nie obfituje w dynamizm czy nagłe zwroty, to "Coś pożyczonego" jest tak płynna i dobrze zbudowana, że wcale się nie dziwię, iż zbiera raczej same pozytywne oceny. Tutaj, warto także zwrócić uwagę na wspaniałą kreację bohaterów. Począwszy od cudownie prawdziwej, skromnej Rachel, która z czasem zaczyna walczyć o swoje, poprzez Ethana czy Hillary, który byli powodami moich wybuchów śmiechów, Dexa - mężczyzny początkowo przeze mnie uwielbianego, później tępionego, a na końcu... lubianego, a skończywszy na szalonej, pewnej siebie, irytująco idealnej Darcy, której wszystko przychodzi z łatwością, dzięki niesamowitej charyzmie i urodzie. Historia i zachowanie Rachel, które może powinno wzbudzać obrzydzenie i niechęć do postaci, przedstawiona przez autorkę sprawia jednak, że czytelnik trzyma za nią kciuki i wspiera we wszystkich decyzjach, jakkolwiek dziwne by one nie były. Działania kobiety często powodują współczucie do niej, złość na innych, którzy dobrze jej nie życzą, a także radość gdy wszystko idzie po jej myśli.

Osobiście, naprawdę bardzo zżyłam się z Rachel, a jej wzloty i upadki, przyjmowałam również na własną psychikę. Książka pani Griffin okazała się naprawdę śliczną, ale nieprzesłodzoną historią - lekką i sympatyczną, a na dodatek naprawdę uczuciową. Nie wszystkie wybory bohaterów były łatwe i choć dramatów wielkich nie było, to bywały momenty, kiedy czułam się naprawdę smutna i przybita. Nie liczyłam, że "Coś pożyczonego" okaże się tak dobrą lekturą, a jednak taka była i strasznie się cieszę, że ją poznałam. Pióro autorki cieszy się moją sympatią i wiem, że już wkrótce zapoznam się z kolejnymi jej tworami. Recenzowaną książkę oczywiście polecam, bo nie tylko czyta się ją szybko, nie tylko porusza temat przyjaźni, ale przede wszystkim zmusza nas, a także przede wszystkim Rachel - do pojęcia decyzji, czy walczyć o miłość, a tym samym stracić przyjaciółkę, czy stracić miłość, a ocalić przyjaźń. Jak widać, wybór nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać...

8/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Darujmy sobie te święta

Sympatyczna, lekka pozycja w sam raz na okres przedświąteczny. Kilka razy naprawdę się uśmiałam, szczerze kibicowałam Norze i Lutherowi! Zakończenie d...

zgłoś błąd zgłoś błąd