Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tęsknota atomów

Tłumaczenie: Anna Taraska-Pietrzak
Cykl: Hannes Jensen (tom 1)
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
6,27 (55 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
6
7
16
6
15
5
11
4
2
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Sehnsucht der Atome
data wydania
ISBN
9788360979198
liczba stron
304
słowa kluczowe
literatura szwajcarska
język
polski
dodała
Dorota_1988

Tylko pięć dni dzieli inspektora Hannesa Jensena od zakończenia służby. Na upragnionej emeryturze policjant planuje całkowicie poświęcić się swojmu hobby – doświadczeniom z fizyki. Tego deszczowego, leniwego dnia na komisariacie nieoczekiwanie pojawia się pijany Amerykanin, by pokazać list z pogróżkami, jaki właśnie otrzymał. Jensen lekceważy obawy swojego klienta. Po jego tajemniczej śmierci,...

Tylko pięć dni dzieli inspektora Hannesa Jensena od zakończenia służby. Na upragnionej emeryturze policjant planuje całkowicie poświęcić się swojmu hobby – doświadczeniom z fizyki. Tego deszczowego, leniwego dnia na komisariacie nieoczekiwanie pojawia się pijany Amerykanin, by pokazać list z pogróżkami, jaki właśnie otrzymał. Jensen lekceważy obawy swojego klienta. Po jego tajemniczej śmierci, zawieszony w obowiązkach za niezłożenie zawiadomienia w tej sprawie, rozpoczyna śledztwo na własną rękę.
Powieść Linusa Reichlina otrzymała prestiżową nagrodę za najlepszą niemieckojęzyczną powieść kryminalną (Deutscher Krimipreis 2009).

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 961
Zbyszek | 2012-11-24
Na półkach: Przeczytane

"Tęsknota atomów" - Linus Reichlin

"Im dokładniej przyglądamy się światu, tym bardziej rozmyty staje się jego obraz" [s.278]

Pisałem już kiedyś na blogu, że lubię kryminały, ale tylko takie, które oferują coś więcej niż tylko rozwiązanie zagadki kryminalnej. Najbliższe zaś memu sercu są kryminały niebędące właściwie kryminałami. Taka właśnie jest "Tęsknota atomów" Linusa Reichlina. Ta wyjątkowa książka to trochę nietypowy romans, trochę powieść drogi, wykład z fizyki kwantowej, filozoficzny esej o potędze ludzkiej myśli i czynieniu cudów.

Powieść zaczyna się jak typowy kryminał policyjny jakich dotąd napisano już wiele. Mnie przyszły do głowy skojarzenia z Henningiem Mankellem i bohaterem jego kryminałów policyjnych, Kurtem Wallanderem. Na kilka dni przed odejściem na emeryturę, Hannes Jensen, belgijski policjant, prywatnie pasjonat fizyki kwantowej, staje przed niecodziennym wyzwaniem. Musi rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci amerykańskiego turysty. Po kolei eliminowane są wszystkie możliwe przyczyny zgonu: morderstwo, wypadek i choroba. Przychodzi mi tutaj na myśl "Katar" Stanisława Lema, gdzie mamy podobną sytuację związaną z niewyjaśnionymi i nieprawdopodobnymi zgonami ludzi. Nie można też, po przeczytaniu "Tęsknoty atomów", nie pomyśleć o "Śledztwie", innej powieści Lema, gdzie coś co jest nieprawdopodobne i wygląda na cud, daje się wyjaśnić w sposób naukowy z użyciem statystyki i rachunku prawdopodobieństwa. Wracam jednak do omawianej powieści. Aby znaleźć rozwiązanie Jensen udaje się w podróż na koniec świata, do Arizony i Meksyku. Nie jedzie tam jednak sam, lecz w towarzystwie zagadkowej i rzekomo chorej na nieuleczalną chorobę kobiety, Annick O'Hary, poszukującej, podobnie jak on, uzdrowicielki zamieszanej w sprawę śmierci Amerykanina, Esperanzy Toscano Aguilar.

Jak wspomniałem już wcześniej, inspektor Jensen jest prywatnie miłośnikiem fizyki kwantowej. Szczególnie zaś interesuje go dwoista natura elektronu. elektron bowiem, podobnie jak inne cząstki subatomowe, może być zarówno cząstką, jak i falą. Jensen planuje przeprowadzenie eksperymentu dowodzącego cudu dwoistości elektronu. Dziwnym zbiegiem okoliczności, wiąże się to z wydarzeniami z powieści, a dokładnie z czynieniem cudów. Jeżeli ktoś jest głęboko wierzący, nie zagłębia się w istotę cudu. Przyjmuje, że dzięki modlitwom i pośrednictwu medium czy uzdrowiciela, nastąpiła ingerencja sił boskich, której rezultatem jest uzdrowienie pacjenta z nieuleczalnej choroby. Ci natomiast, którzy nie wierzą w Boga lub są sceptyczni jeżeli chodzi o czynienie cudów, mogą wyjaśnić sobie niemogące pomieścić się w głowie fakty za pomocą czystej nauki, fizyki kwantowej. Osobiście dostrzegam trzecią możliwość, działanie boskie z wykorzystaniem zasad fizyki kwantowej. W końcu to Bóg stworzył ten Wszechświat i działające w nim prawa. My je jedynie przypadkowo odkrywamy, często po amatorsku. Widzimy jakby we mgle, aby być może kiedyś zobaczyć wszystko wyraźnie, takim jakie jest. Linus Reichlin natomiast najwyraźniej wydaje się skłaniać, podobnie jak Stanisław Lem, ku teorii przypadku, współczynniku prawdopodobieństwa i statystycznej możliwości wystąpienia jakichś zjawisk w przyrodzie.

"Bóg, który ofiarował swojego syna, jest tak daleko od rzeczywistości Kosmosu jak bakteria od chóralnego śpiewu. Jeśli ktoś zakłada istnienie Boga dysponującego wolą i mocą, to musi postrzegać świat jako kompletnie zwariowany twór. dlaczego ów Bóg miałby stworzyć Kosmos, który w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach składa się z próżni? Po co stworzył Księżyc, asteroidy i miliardy gazowych planet? Nikt nigdy na nich nie zamieszka i nie będzie mu oddawał czci. Taki Bóg byłby niewątpliwie miłośnikiem gorących gazów, martwych kamieni i niekończących się pustych przestrzeni. Gdyby w ogóle istniał, trzeba by wątpić w jego rozum, a przynajmniej w jego zręczność. A jednak Wszechświat spowijało boskie tchnienie. Ale można to pojąć dopiero wtedy, gdy porzuci się myśl o Bogu i uzna prawdziwy cud: Wszechświat stworzył się sam. Już w najmniejszych cząsteczkach, kwarkach i elektronach działał ślepy rozum, nigdy nie uknuty plan połączenia wszystkiego w całość, w uporządkowany zlepek, z którego powstawały coraz bardziej skomplikowane struktury: słońca, planety, ameby i na końcu człowiek, który skomponował na fortepianie arię Królowej Nocy. To było bardziej cudowne i zagadkowe niż wszystko, co kiedykolwiek opisano w jakiejś świętej księdze" [s.261-262]

Jednym z tematów książki jest także siła ludzkiej myśli. Czy modlitwy przynoszą jedynie pocieszenie tym, którzy w nie wierzą, czy też poprzez modlitwę można kogoś zabić, uzdrowić lub wyrządzić mu krzywdę? Inspektor Jensen podejmuje się rozwiązania zagadki i wyrusza w podróż na koniec świata również z osobistych powodów, związanych z jego dzieciństwem i śmiercią matki alkoholiczki. Od tamtej pory dręczą go wyrzuty sumienia i nawiedzają straszne sny. Uważa, że zamordował matkę, ponieważ modlił się do Boga o jej śmierć i według niego został wysłuchany. Stąd być może jego brak wiary w Boga, który na zamówienie zabija niczym płatny morderca oraz to, że został policjantem.

Skąd wziął się taki ciekawy, ale trochę dziwny tytuł tej książki? Chodzi mianowicie o tęsknotę atomów do kompletności i doskonałości. Atom każdego pierwiastka na swoich powłokach, poza tą najbliższą jądra atomowego, chce mieć 8 elektronów, dopiero wtedy czuje się dobrze, czuje się kompletny. Wszystkie atomy dążą do stanu, w którym ich powłoki są kompletne, dlatego łączą się z atomami innych pierwiastków chemicznych. Wchodzą w reakcje symbiotyczne i w końcu są szczęśliwe. Z takiej symbiozy, z tęsknoty atomów do doskonałości, narodziła się pierwsza molekuła, podstawa życia. Powyższe słowa można, oczywiście w przenośni, odnieść także do ludzi i relacji międzyludzkich, łączenia się w pary. Tylko atom helu wyłamuje się od tej zasady, posiada na swojej jedynej powłoce najbliższej jądra 2 elektrony i nic mu do doskonałości nie brakuje. Jest samowystarczalny, tylko czy szczęśliwy. Jensen często powtarza sobie: "Nie bądź atomem helu". Zmienia się jako człowiek. Zakochuje się w Annick, jednocześnie oddziałując na nią, wywołując w niej reakcje i także zmieniając ją. Oboje stają się innymi ludźmi, bardziej kompletnymi, doskonałymi, szczęśliwymi.

"Ta podróż tylko wtedy będzie miała sens, gdy coś się dzięki niej zmieni" [s.300]

Mam nadziję, że nikogo nie zniechęciłem do przeczytania "Tęsknoty atomów". To książka, która wciąga od pierwszych stron, która ma swój niepowtarzalny nastrój i, której wręcz nie wolno przegapić. Zdobyła prestiżową nagrodę Deutscher Krimipreis za najlepszą niemieckojęzyczną powieść kryminalną w 2009 roku. "Tęsknota atomów" była debiutem powieściowym Linusa Reichlina i rozpoczęła cykl powieści z udziałem inspektora Hannesa Jensena.

Linus Reichlin - szwajcarski pisarz i dziennikarz, autor reportaży i felietonów, laureat nagrody tygodnika "Die Zeit". mieszka w Zurychu i Berlinie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimny dzień w Raju

Wreszcie jakiś ciekawy thriller z dreszczykiem. Z  zimną otoczką. Bohaterowie surowi, ale przez to bardziej ciekawi. Nie jest to książka, na której cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd