Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

To ja, Matołek

Tłumaczenie: Elżbieta Burakowska
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Z Feniksem". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
6,29 (7 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
2
6
2
5
0
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Autobiographie d'une courgette
data wydania
ISBN
9788321117829
liczba stron
240
język
polski
dodała
Marzi

„Od kiedy byłem mały, chciałem zabić niebo.” Tak zaczyna swą opowieść jej główny bohater i zarazem narrator, dziewięcioletni Ikar, zwany Matołkiem, który po dramatycznych przeżyciach trafia do domu dziecka. Świat dorosłych – z ich dramatami, sprawami całkiem nie dla kilkulatków – zderza się w tej książce z dziecięcymi wyobrażeniami.Historia Matołka zaczyna się smutno, ale potem niebo się nad...

„Od kiedy byłem mały, chciałem zabić niebo.” Tak zaczyna swą opowieść jej główny bohater i zarazem narrator, dziewięcioletni Ikar, zwany Matołkiem, który po dramatycznych przeżyciach trafia do domu dziecka. Świat dorosłych – z ich dramatami, sprawami całkiem nie dla kilkulatków – zderza się w tej książce z dziecięcymi wyobrażeniami.Historia Matołka zaczyna się smutno, ale potem niebo się nad nim rozjaśnia, nabiera barw. Na scenę wkracza cała gromada dzieciaków „z charakterkiem”, z których każde ma własne, indywidualne rysy.W powieści Gilles'a Paris'a nie ma najmniejszej nuty ckliwości czy sentymentalizmu, a śmiech przeplata się ze łzami wzruszenia. Adresowana do dorosłych, nie unika trudnych tematów, pozwala jednak spojrzeć na świat z innej perspektywy – i sporo się nauczyć. Gdyby tylko dorośli, tak jak Matołek, nie bali się zadawać pytania...

 

źródło opisu: http://www.gandalf.com.pl/b/to-ja-matolek/

źródło okładki: http://www.iwpax.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (155)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6163

Powieść „Nazywam się Cukinia”, mimo pozorów, jakie może sprawiać okładka, adresowana jest do dorosłych, nie do dzieci. Świat pokazany z ich perspektywy okazuje się bardziej skomplikowany i przerażający niż nam się wydaje na co dzień.

Narratorem i głównym bohaterem jest dziewięcioletni chłopiec o imieniu Ikar. Wszyscy nazywają go jednak Cukinią i to mu odpowiada.
Po tragicznej śmierci dysfunkcyjnej matki dziecko trafia do przytułku, w którym poznaje swoich rówieśników. To dziewczynki i chłopcy, tak jak on boleśnie doświadczeni przez życie; niektórzy przedwcześnie dojrzali, a wszyscy na pewno zagubieni i spragnieni rodzinnej czułości, nawet jeśli udają, że tak nie jest.

Sposób, w jaki narrator opowiada o swoich i cudzych perypetiach, od pierwszych stron chwyta za serce. Rzeczywistość pogmatwana przez dorosłych przerasta małego narratora, więc próbuje on tłumaczyć sobie świat na własny użytek, w nieporadny i pełen ufności sposób. Z jednej strony wypada to naiwnie i rozbrajająco,...

książek: 1637
Monka | 2017-06-19
Przeczytana: 10 czerwca 2017

Pierwsze zdania tej książki są niezwykle poruszające. Tak rozedrgani emocjonalnie jesteśmy cały czas podczas jej lektury. Dopiero na samym końcu odnajdujemy w niej jaśniejszy promień, pojawia się nadzieja na lepsze jutro. Głównym bohaterem a zarazem narratorem tej powieści jest dziewięcioletni Ikar, którego wszyscy nazywają Cukinia. Chłopiec wychowuje się w dysfunkcyjnej rodzinie. Jego życie jest szare i bardzo, bardzo smutne. Nie wszystko jest on w stanie zrozumieć i wiele rzeczy tłumaczy sobie w sposób zadziwiający. Ta jego prosta i momentami bardzo naiwna narracja porusza czytelnika do głębi. To nie jest książka o szczęśliwym dzieciństwie. Cukinia w wyniku tragicznego wypadku traci mamę, tata odszedł od niego już wcześniej ... Chłopiec trafia do przytułku, gdzie poznaje inne dzieci tak samo tragicznie doświadczone przez los. Te wszystkie historie pokazują nam czytelnikom z jakimi poważnymi problemami zmagają się niektóre dzieci, jak tragiczna jest ich codzienność i jak bardzo...

książek: 554
WielkiBuk | 2017-06-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2017

TO NIE JEST KSIĄŻKA DLA DZIECI, ale o dzieciach i dziecięcych krzywdach.

Czytając „Nazywam się Cukinia” sam czytelnik czuje się bezbronny wobec okrucieństwa świata dorosłych. Niby jesteśmy pasywnymi obserwatorami, a mimo to, pojawia się potrzeba, by przebić się przez warstwę fikcji literackiej, by pomóc. Gilles Paris unika sentymentalizmów, unika niepotrzebnego babrania się w uczuciach, a mimo to gra na emocjach prostotą dziecięcego przekazu. Można próbować relatywizować, można próbować tłumaczyć dorosłych, którzy zawiedli, ale historia Cukinii pokazuje przede wszystkim, że te pozostawione samym sobie sieroty to są tylko dzieci, które nie miały szansy stanąć w swojej obronie. A ich bezmiar nieszczęścia – zwykłego, codziennego, naznaczonego traumami – to klęska rodzicielstwa.

książek: 672
Monika KanapaLiteracka | 2017-06-09
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2017
Przeczytana: 09 czerwca 2017

Od zawsze fascynowała mnie wizja świata dorosłych obserwowana z perspektywy dziecka. Już od pierwszych stron powieści widać, jak prosta droga układa się przed dziewięcioletnim Cukinią i jak świat dorosłych stawia na niej zakręt za zakrętem. Najpierw los rzuca mu pod nogi patologiczną rodzinę, z którą jakoś musi sobie poradzić, później tak zwane prawo określające co się z nim stanie, kiedy tej rodziny zabraknie.
Cukinia nawiązuje nowe znajomości. Poznaje mieszkańców domu – chłopców i dziewczęta w różnym wieku – noszących w sercu i na ciele tak wielkie blizny, że nie trzeba być specjalistą, żeby zobaczyć je gołym okiem. Początkowa nieśmiałość szybko zostaje wyparta szczerością i prostolinijnością, jakimi kieruje się dziecko. Nawiązują się przyjaźnie i pierwsze zauroczenia.
Celem licznych żartów (jak to u dzieci bywa) są dorośli. Opiekunowie, nauczyciele i lekarze pracujący w ośrodku. Wynika z tego cała masa zabawnych sytuacji. Każdy z dorosłych ma jakąś charakteryzującą go przywarę,...

książek: 376
Insane | 2017-05-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 22 maja 2017

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: przy-goracej-herbacie.blogspot.com

Po co mieć rodzinę, jeśli i tak nikt nie ma czasu się tobą zająć i kochać cię?

Każdy z nas był dzieckiem, prawda? Dla większości to czas beztroski, spędzony na zabawach, zawieraniu przyjaźni. Inaczej wygląda życie dziewięcioletniego Cukinii, którego matka częściej interesuje się piwem i telewizją niż synem. Młody chłopak przenosi nas w świat dzieci, który mimo swojej naiwności bywa często bardzo okrutny. Autor za pośrednictwem słów dzieci z sierocinca stworzył coś naprawdę wyjątkowego.

Nie raz zdarzało mi się czytać powieści, które były opowiadane z perspektywy kilkuletnich dzieci. Wybór tej narracji bywa różny w skutkach. Może być ciekawy i zajmujący, jak w przypadku Czcij ojca swego Eli Sidi lub Zabić drozda Harper Lee. Może być również zbyt prosty i denerwujący, jak to miało miejsce w Pokoju Emmy Donoghue. Narracja w Nazywam się Cukinia okazuje się zaskakująco dobra. Prosta, pozbawiona ubarwionych epitetów, ale...

książek: 2639
Matylda Saresta | 2017-05-24
Na półkach: Przeczytane

Kocham takie powieści!
HEARTBREAKING i błyskotliwa opowieść 9-latka - REWELACYJNA NARRACJA!

Polecam!!!

książek: 212
zaczytanasowka | 2017-06-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 15 czerwca 2017

Kochani książka wyjątkowa...
Przepłakałam chyba połowę...
Przeraziłam się tym, że dziecko tak wiele problemów stara się zrozumieć. I z tak wieloma problemami jest samo. Odnoszę wrażenie że niektórzy dorośli, zapominają że dzieciak czuje, rozumie i stara się pomóc. Gdy Ikar chciał zastrzelić dla mamy niebo, zrozumiałam jak wielką miłością dzieci kochają rodziców. Książka należy do takich które wyrywają serducho, i po odłożeniu jeszcze myślisz ... tak nie może być...
ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA : www.zaczytanasowka.pl

książek: 348
Justyśka | 2017-05-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 maja 2017

Skończyłam te książkę dosłownie przed chwilą i jestem po prostu w lekkiej rozsypce. Karmiłam, Bobaska i tak pomyślałam, że niektóre dzieci mają cholernie trudne życie ....


Styl autora jest dziecinny, ale to takie dobre, bo w końcu naszym narratorem jest dziecko, które nie zna wszystkich słów, przekręca te trudniejsze. Jest przystępny dla każdego i bardzo lekki. Dzięki temu możemy, łatwo wczuć się w sytuację. Zderzymy się z zachowaniem i słownictwem dzieci, które podchwytują wyrażenia od dorosłych i sprawdzają ich znaczenie lub używają ich na co dzień.

Akcja jest płynna i nie mamy wrażenia skakania z jednej części na drugą. Mamy rok by poznać Cukinię, jego historię i życie w domu dziecka. Autor nie zapycha niepotrzebnie stron, wszystko jest w idealnej kompozycji. Mamy dialogi, ale i mamy opisy co się w danej chwili dzieje.

Bohaterowie są różni, dobrze wykreowani i tacy prawdziwi. To dzieci, których życie potraktowało okropnie. Każde na swój sposób radzi sobie z...

książek: 1224
Marcelina | 2017-05-31
Przeczytana: 28 maja 2017

„Czasami trzeba by potrząsnąć dorosłymi,

żeby obudzić dziecko, które w nich śpi” (s.167)


Janusz Korczak, którego pisma powinni przeczytać nie tylko rodzice, twierdził: „Nie ma dzieci – są ludzie; ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć”. Dzieci zbyt szybko próbujemy wprowadzić w dorosłość, mierzymy ich skalą zysków i strat, poddajemy nieustannej ocenie i porównaniom. A z drugiej strony chcemy dać swoim dzieciom wszystko, zapominając o prostych rzeczach, codziennych chwilach, rytuałach, rozmowie. Dla tego małego człowieka jesteśmy lustrem, w którym widzi siebie, kim będzie za kilkanaście lat. Czasami jednak tego lustra brakuje, lub jest uszkodzone, rozbite. O dzieciach opuszczonych, pozbawionych rodzicielskiej opieki i prawdziwego domu opowiada książka francuskiego pisarza Gillesa Parisa – „Nazywam się Cukinia”. Powieść ukazała się już w Polsce w 2007 roku po innym tytułem – „To ja, Matołek”. Autor debiutował w 1991 roku...

książek: 2143
zacofany-w-lekturze | 2017-05-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 maja 2017

http://zacofany-w-lekturze.pl/2017/05/mamy-nie-sa-dla-nas-gilles-paris-nazywam-sie-cukinia.html

zobacz kolejne z 145 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki przewodnik po nominacjach do Oscarów

Jak co roku o tej porze świat filmów został zelektryzowany przez nominacje do Oscarów, czyli jednych z ważniejszych nagród filmowych. Kilka spóśród nominowanych tytułów powstało w oparciu o książki. Sprawdźcie jakie!


więcej
Literacki przewodnik po nominacjach do Złotych Globów

W poniedziałek ogłoszono nominacje do tegorocznych Złotych Globów – i chociaż jest to nagroda filmowa, to mole książkowe i tak znajdą tam coś interesującego – wszak mnóstwo filmów powstaje w oparciu o literaturę. Więc jeśli w księgarniach czujecie się lepiej niż w kinie, to poniższe zestawienie może Was zainteresować.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd