Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet?

Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,93 (119 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
10
8
20
7
42
6
23
5
12
4
5
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Does God Hate Women?
data wydania
ISBN
9788375542974
liczba stron
248
słowa kluczowe
przemoc, kobieta
język
polski
dodała
Ag2S

Poruszająca książka, która opowiada o drastycznych przypadkach stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kobiet, żyjących w społeczeństwie patriarchalnym, szczególnie tam, gdzie zasady i normy religijne stały się prawem kulturowym. Autorzy udowadniają, że właściwie większość religii uznaje kobietę za własność mężczyzny i usprawiedliwia przemoc.

 

źródło opisu: Czarna Owca, 2011

źródło okładki: www.czarnaowca.pl

Brak materiałów.
książek: 3555

To co mi się nie podoba i to na dzień dobry to zamiana oryginalnego tytułu, który winien brzmieć "Czy Bóg nienawidzi kobiet?" Prawda, że zmienia się cała wymowa? A co za tym idzie treści, na którą juz inaczej patrzymy. Tytuł "Czy Bóg nienawidzi kobiet?" ma tu swoją zasadność, ponieważ to z punktu wiary różnych wyznań patrzymy na los kobiet. Ale czy aby Bóg wyrządza kobietom taką krzywdę, a nie człowiek (czytaj:mężczyzna)?

Dla wielu ludzi różnych wyznań Bóg przeznaczył kobiety jedynie do roli żony i matki, tak wiec nie pytając je o zdanie - bo przecież sam Bóg tak nakazał, jak objawia nam pismo - wyznaczono nam miejsce w świecie rządzonym przez mężczyzn.
To zadziwiające jak dalece przez wieki zmieniła się każda dziedzina naszego życia, jak rozwinęły społeczeństwa, gdzie prawo wyraża nasz stosunek do rzeczywistości, a jednak pozycja kobiety nadal rozpatrywana jest przez wgląd w święte księgi i przypisuje się nam tę samą rolę, co w pradawnych czasach, gdzie np myśl o druku mogła być odczytana jako szatańskie wizje. Jak to możliwe, że w XXI wieku, tak zaawansowanym technologicznie, kobiety są nadal biczowane lub kamieniowane za to, że zostały zgwałcone? Spędzają lata w wiezieniach tylko dlatego, że ich strój nie był należyty i np w danym momencie zostały na ulicy przyłapane z lekko odsłoniętymi włosami. Jakim trzeba być ignorantem by poślubić 10latkę i uważać, że jako mężowi należy mu się posłuszeństwo graniczące chyba z byciem pod wpływem substancji odurzających, żeby nie skarżyć się, nie wyrażać sprzeciwu w jakiejkolwiek formie? Nawet pies może pokąsać właściciela, jeśli ten się nad nim pastwi (i ma rację,że to robi!), a kobiecie nie wolno wyrażać jakichkolwiek opinii, chyba że dotyczących kuchni. Również nam, wychowanym w wierze chrześcijańskiej wielebne grono Watykanu wmawia, że najświętszą i przewodnią rolą kobiety jest dbałość o rodzinę. Jakbyśmy nie miały prawa wyboru czy w ogóle piszemy się na rodzinę. A jeśli, to czy to ma oznaczać wyzbycie się własnych aspiracji na rzecz dzieci i męża? Mamy przesiadywać w domach i praktycznie nie ustawać w sprzątaniu i wychowywaniu potomstwa, żeby czasem nie myśleć o innych rozwiązaniach.
Podczas dyskusji nad lekturą koleżanka przypomniała sobie, że kiedyś na kolędzie usłyszała od księdza, że powinna "z godnością przyjmować ciosy od losu" O jakże to obrazowo i literacko wręcz zostało nazwane, a nie było niczym innym jak biciem przez męża. Ona oczywiście zniosła to (w miarę) z godnością biorąc z nim rozwód, przy czym księdzu chodziło o to, że powinna trwać w związku bo przyrzekała "na dobre i złe". Nikt mi nie wmówi, że owo "złe" to mają być chwile, gdy jestem bita, gwałcona, poniewierana i to jeszcze za zgodą własną, bo złożyłam przyrzeczenie małżeńskie. Żadna kobieta przy ołtarzu nie godzi się na wspólne życie z oprawcą tylko z osobą, która będzie o nią dbała i szanowała. Nie można wypaczać słów obietnicy na korzyść przyzwolenia do brutalności i jeszcze mieszać do tego Boga. Bo niby jak Bóg może błogosławić komuś, kto zabija własną córkę? Nie sądzę żeby jakakolwiek boska postać pragnęła mordu i okaleczeń bliskich w imię najwyższego. To tylko głupie przeświadczenie ograniczonych mężczyzn może posuwać ich do takich stwierdzeń.

Ta publikacja to jak zderzenie sie ze ścianą. Następuje bolesne zatrzymanie i przetworzenie wszystkich informacji o okrucieństwie względem dziewczynek i kobiet, których dokonują mężczyźni w imię swojego Boga. Tylko nie koniecznie jest to podyktowane wolą bożą, a samą chęcią mężczyzn to utrzymania swojej władzy generując kolejne pokolenia kobiet niewykształconych, bojaźliwych, poddanych ich woli. Dzięki temu specjalnie nie będą musieli się nawet starać, bo kobiety nieświadomie będą oddawać się takiej niewoli, widząc w niej jedynie opiekę.
Autorzy na łamach swojej publikacji nie roztrząsają, która z religii lepiej odnosi się w stosunku do kobiet dając im więcej wolności i zapewniając bezpieczeństwo, ale wykazują nadużycia względem kobiet panoszące się w każdym wyznaniu.
Tak na marginesie, co prawda jeszcze nie czytałam, ale przypuszczam po opisie, iż w podobnym tonie zbudowana jest treść "Wojna kobiet" Sally Armstrong.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Renée

Poznawanie historii może być znakomitą zabawą dającą dużo satysfakcji i wgląd w przeszłość. Jednak ten przedmiot w szkołach nie jest szczególnie lubia...

zgłoś błąd zgłoś błąd