Sto lat samotności

Seria: Márquez [Muza]
Wydawnictwo: Muza
7,76 (12744 ocen i 788 opinii) Zobacz oceny
10
2 301
9
2 945
8
2 342
7
2 635
6
1 093
5
690
4
254
3
324
2
75
1
85
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cien años de soledad
data wydania
ISBN
9788374959001
liczba stron
453
słowa kluczowe
powieść kolumbijska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
emm

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż...

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza

źródło okładki: Wydawnictwo Muza

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1018
Cyntia | 2017-08-07
Przeczytana: 07 sierpnia 2017

"Byt w dom zmieniony"

Książka, czyli kilkaset stron przetrawionego drewna, oblane tuszem i zamknięte w karton. Trzymasz ten przetworzony przedmiot i przebiegasz wzrokiem pierwsze zdanie. Fundament powieści, jak mówił Hemingway. Zaczynasz drugie życie, jak ze słodkim kochankiem. Ale jedne różnią się od siebie. Kochanek odrywa od rzeczywistości. Sprawia, że zapominasz. Działa jak alkohol- krótkie ukojenie. A książka trwale wpływa na ciebie i twoje życie, pozostawia trudno ścieralny ślad.

Najprościej powiedzieć, że "Sto lat samotności" jest opowieścią o rodzie Buendích. Zaczynając od pierwszego, a na ostatnim potomku kończąc. Rozwijając wątek, możemy wspomnieć o niemoralnych miłościach, poświęceniu, wiedzy, pracy, ambicji, prostactwie, grzechach, radościach, wierności, zwątpieniu, lęku. Kontynuowanie tego łańcucha nie nastręcza nam żadnych trudności. Arcydzieło Márqueza porusza niemożliwą do zawarcia w jednym tomie ilość zagadnień. A autor nie snuje filozoficznych rozważań, daleko mu do jakiegokolwiek subiektywizmu. On opowiada historię zwykłych ludzi. Zwykłych ludzi. My jesteśmy zwykłymi ludźmi. Tyle mieści w sobie nasze życie. Mało w tej książce słownikowych złotych myśli, bo to my mamy je tworzyć, skłonieni do refleksji przez szereg inspirujących fragmentów, my mamy wyciągać wnioski, my mamy poszukiwać w zachowaniu postaci przestróg i rad.

O właśnie, postacie.

Jest ich kilkanaście, najwyżej dwadzieścia kilka (mówiąc o najistotniejszych) i z zachowania poszczególnych bohaterów wysuwamy własne konkluzje. Urszula swoim niezwykle silnym charakterem motywuje do pracy. Pułkownik Aureliano straszy przed zbytnią, nierozważną zachłannością władzy. José Arcadio Buendía odciąga od wygórowanej ambicji i fantastycznych planów. Fernanda kpi z dumy. Amaranta ostrzega przed miłością ponad siły. Tyle ich jest, tyle przekazują, tyle haseł afiszują.

"Sto lat samotności" zawiera dziesiątki prawd o naszym świecie i o nas samych. To ty zwrócisz uwagę na jedne, a pominiesz drugie.

Mądre przekazy, mądrymi przekazami, ale nie każdą wartościową lekturę czytamy z zaciekawieniem. W tym przypadku obawa przypadkowego przyśnięcia nie ma racji bytu. Akcję przesycają przygody, zdarzenia, niespodziewane obroty. Fabułę, z ręką na sercu, zaliczam do grona fabuł najbardziej frapujących. Język nie wyniesie cię na szczyt uniesień ani nie pogrzebie w niezłożonej ziemi. A jednak, mimo braku nowatorstwa, o niebo przewyższa konstrukcje używane większość pisarzy. Znajduje się na równi z najlepszymi. Nie nuży, nie wciąga, lecz urzeka. Jak się temu dziwić, skoro do czynienia mamy z noblistą?

Możliwe, że nie wiesz, ale pierwotnie tytuł tego utworu miał brzmieć: "Dom". Poznałam ten fakt w bardzo decydującym momencie. Było to pod koniec treści, kiedy Fernanda próbowała walczyć z popadającym w ruinę domem. I doznałam nagłego olśnienia. Historia Buendích jest alegorią ludzkiego życia! Narodzin, dorastania, stateczności i schyłku.

Na początku wybudowano niewielki dom z łatwo dostępnych materiałów, głównie drewna- narodziny. Następnie był rozbudowany przez Urszulę- dorastanie. Później nastąpił długi okres szczęścia, oczywiście nie wolnego od setek trosk- dorosłość. W końcu budynek zaczął gwałtownie niszczeć i nic nie mogło powstrzymać rozpadu- schyłek. Zmiótł go wiatr- śmierć.

Zachwyciłam się długo wyczekiwanym konstruktywnym wnioskiem i wyszłam poza obręb domu Buendích. Bo czy oprócz ich domu podobny los nie spotyka całego Malcondo, które po osiągnięciu największej świetności w czasach Kompanii Bananów nie stacza się, aby, jak siedzibą rodu Buendích, zamienić się w pył?

Zostało nam omówienie kwestii ostatniej, wzbudzającej we mnie najwięcej niepewności, o której mówię z małą pewnością. Dlaczego akurat sto lat samotności? Autor bardzo często wspomina o tym, że ród Buendích nosił na sobie piętno samotności. Ród istniał około stu lat. Kolejne nawiązanie do ludzi w roli głównej.

Ta książka jest niczym wypolerowane lustro, w którym się przeglądamy. Wyraźnie pokazuje nasz prawdziwy obraz.

C.P.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kraina Opowieści: Zaklęcie życzeń

Czy ta okładka nie jest wystarczającym argumentem, aby sięgnąć po tę książkę? Dorzucamy opis i obecność baśni i już mamy gotowy sukces! Czy faktycznie...

zgłoś błąd zgłoś błąd