Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sto lat samotności

Seria: Márquez [Muza]
Wydawnictwo: Muza
7,76 (11963 ocen i 729 opinii) Zobacz oceny
10
2 110
9
2 835
8
2 167
7
2 494
6
1 018
5
637
4
234
3
315
2
71
1
82
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cien años de soledad
data wydania
ISBN
9788374959001
liczba stron
453
słowa kluczowe
powieść kolumbijska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
emm

Inne wydania

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż...

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza

źródło okładki: Wydawnictwo Muza

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (25737)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 613
Aria | 2010-08-14
Na półkach: Przeczytane, Moje! :)
Przeczytana: lipiec 2008

Sto lat samotności to najbardziej znana powieść pisarza kolumbijskiego Gabriela Garcii Márqueza. Myślę, że każdy słyszał o tej książce i kojarzy choćby jej nazwę.

Przeczytałam. Zachwycałam się, czułam niesmak, przewracałam oczami, zatrzymywałam oddech, szeptałam „genialne!” i zamykałam oczy by przemyśleć przeczytane. Książka pełna jest przeróżnych uczuć. Wciąga nienazwaną nigdzie tajemnicą i trzyma czytelnika aż do ostatniej strony w swoich objęciach.

Na dziesięć stron przed końcem na mojej twarzy pojawił się drwiący uśmiech, bo zdawało mi się, że odgadłam puentę zakończenia. Owszem, odgadłam i przekonałam się o tym po siedmiu stronach. Lecz nie była to główna puenta. Pozostałe trzy strony wrzuciły mnie w takie katharsis, że po zamknięciu książki pragnęłam aż do bólu zacząć czytać od nowa.

Powieść opowiada o rodzinie Buendiów. O całym rodzie, trwającym sto lat. O samotności wśród najbliższych, o zakazanej miłości, o cierpieniu, o pragnieniu wiedzy, o rozwoju, o wojnie, o...

książek: 457

Po dość długiej przerwie znowu wróciłam do Marqueza, jako że poprzednie spotkanie wspominam bardzo miło, a opowiedziana przez niego historia na długi czas zakorzeniła się w mojej świadomości. Myślę że wrażenie po lekturze 'Stu lat samotności' wyciśnie na mnie jeszcze większe piętno, bo od czasu odłożenia jej na półkę, refleksyjny nastrój nie opuszcza mnie na krok.

Autor stworzył piękne dzieło - już wiem dlaczego ten tytuł uzyskał miano już kultowej pozycji w krajach latynoamerykańskich. Kreując z takim rozmachem sagę rodzinną, Marquez jednocześnie w mistrzowski sposób ukazał dualizm ówczesnej Ameryki Łacińskiej - gdzie tradycja przenikała się z wkraczającą nowoczesnością, a dynamika przemian politycznych i gospodarczych bezpardonowo zburzyła spokój. Tym samym autor poddał w wątpliwość szaleńczy pęd za postępem cywilizacyjnym, bo jak wynika z losów rodu Buendiów, człowiek nie znajduje w nim ukojenia, a sama machina ewolucyjna nie jest w stanie zatrzymać koła historii. Obok tego,...

książek: 282
Gapcio | 2014-04-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ta urzekająca opowieść o dziejach rodziny Buendiów i założonej przez nią osady Macondo, obu od zarania skazanych na upadek, choć osnuta na motywach historii rodziny samego pisarza, daje się odczytać jako metafora historii ludzkości, mieszcząc w jednym tomie imponującą mnogość spraw, obejmującą miłość, przemijanie, politykę, wojnę czy wreszcie pogoń za tym, co nieuchwytne. Wymieniać można by znacznie dłużej, mija się to jednak z celem, gdyż nie sposób dać dobrego opisu tej powieści w kilku zdaniach. Jest ona dowodem niezwykłego daru opowiadania Marqueza i winna być przedmiotem odbioru bezpośredniego.

książek: 2457
VenusInFur | 2014-07-09
Przeczytana: 08 lipca 2014

"Saga rodu Buendía"

„Sto lat samotności” to wielka proza o wielkich sprawach. Nawet w najśmielszych marzeniach nie podejrzewałam, że jest to powieść TEJ wagi, poruszająca uniwersalne prawdy w sposób magiczny, baśniowy, a jednocześnie wstrząsający i poruszający. Potężny ród Buendía, od początku skazany na zagładę, to alegoryczny portret pierwotnego człowieczeństwa obcującego z przyrodą i duchami, później skażonego cywilizacją, wojną i nieuniknionym postępem. Owszem, specyfika literatury tworzonej w kręgu iberoamerykańskim nastręcza kilku kłopotów z racji tego, że jest to zupełnie egzotyczna i odmienna forma prozy, której my, Polacy, nie jesteśmy w stanie w pełni docenić i zinterpretować. Odmienność kulturowa i literacka bynajmniej nie umniejsza jej walorów artystycznych; „Sto lat samotności” pod pięknym kostiumem realizmu magicznego ukrywa rozterki tak bardzo ludzkie i aksjomaty tak nierozerwalnie związane z naturą człowieka, że wpisany w nią homocentryzm niesamowicie rzutuje na...

książek: 1138
Leeloo_Dallas | 2013-07-23
Przeczytana: 23 lipca 2013

To piękna książka.

Czytałam ją zachłannie i na wdechu aby jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie koniec tej sagi.
Do książki na pewno wrócę jeszcze nie raz, ale będę ją czytać bez pośpiechu, delektując się każdym zdaniem. Bo na takie właśnie czytanie ta książka zasługuje.

Polecam wszystkim, którzy nie muszą mieć wartkiej akcji, aby się wciągnąć po uszy w lekturę. "Sto lat samotności" wciąga klimatem, magią która przenika do realnego życia i nikogo nie dziwi a także masą refleksji i przemyśleń, które przychodzą do głowy w trakcie czytania. To opowieść o samotności i o tym, jakie formy ona przybiera; od przywiązaniu do kasztana przez wiele lat po wniebowstapienie(!).

Książka napisana jest przepięknym, malowniczym językiem i dzięki temu czyta się ją z ogromną łatwościa i przyjemnością. Miód dla duszy :-)

książek: 374
Dzieckokwiatu | 2010-12-23
Na półkach: Przeczytane, Książki 2010
Przeczytana: 23 grudnia 2010

Tytuł tej książki obijał mi się o uszy już chyba od drugiej klasy liceum. Widziałam gdzieś okładki na korytarzach w rękach przykucniętych dziewcząt. W szatniach mówiono o wyuzdaniu, które w tej książce jest prawie na każdej stronie! Co się dzieje na tych stronnicach! Pedofilstwo! Kłamstwo! Zdrada! Piękna, złowieszcza kobieta! A my, kobiety lubimy słuchać o tym, że piękniejsze od nas, przyciągające kobiety są albo złe albo głupie.
Nie wiem czemu, akurat teraz wróciłam do tego licealnego hitu. Chyba tak mam, dla mnie hity muszą ostygnąć, bo jak na gorąco je zjem, a mi nie zasmakują to jestem zła. Przejęta i wkurzona, jak mogli mi to podstawić pod nos. Nawet kawę piję na zimno.

Sprawca całego zamieszania jest Jose Arcadia Buendia, założyciel małej wioski Macondo. W tym miejscu, odciętym od całego świata dzieje się akcja. Miasteczko otoczone bagnami, górami i kij wie czym jeszcze daje nam niewątpliwie motyw izolacji. Przez całą powieść obserwujemy rozwój rodu Buendia, jak i całego...

książek: 630

Ksiazke po raz pierwszy przeczytalem bedac wzglednie dobrze oczytanym nastolatkiem. Juz pierwsze zdania doslownie zwalily mnie z nog. Wspomnienie pulkownika Auroliana Bueandia, gdy wpatrywal sie otworu luf stzrelb plutonu egzekucyjnego, przed ktorym stal. Przez kolejne tygodnie zmagalem sie rozbudowana fabula, dziesiatkami postaci, starajac sie odroznic od siebie cale pokolenia Arcadios I Aurelianos.
Powiesc zawierala dla mnie wszytsko, czego w tym wieku moglem oczekiwac. Jako juz wtedy ambitny czytelnik, pisarstwo najwyzszego lotu. Jako mlodzienca, fantastyczna przygode.
Powiesc ta umiescilem na drugim miejscu mej listy “Ksiazek, ktore zmienily moje zycie”. Lata gdy siagnolem byly dla mnie okresem wchodzenia w literature wysoka, I koncem mlodzienczych fascynacji Science Fiction, literatura przygodowa, fantazja. Sto lat samotnosci uswiadomilo mi, ze oba te swiaty maja wiele wspolnego; ze tak wlasciwie realizm I fantazja moze stac sie jednym I tym samym.

książek: 406

B.:

„Plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi.”

Powieść Marqueza jest moją ulubioną… Czytana kilkakrotnie, ale za każdym razem wywołuje inne emocje. Książka się nie zmienia. To ja się zmieniam. Rozwijam się. Dostrzegam nowe aspekty.

Historię rodziny Buendiów możemy śledzić na przestrzeni sześciu pokoleń w fikcyjnej miejscowości Macondo. Autor zawarł tutaj dosłownie wszystko: mamy zakazaną miłość, cierpienie, wzruszenia, wojny, samotność… Świat magiczny miesza się z szarą rzeczywistością. Wszystko tutaj jest doskonale dopracowane, każdy element jest ważny, każda postać jest na swój sposób wyjątkowa.

Przyznam, że kiedy czytałam to arcydzieło (TAK – tego słowa nie boję się tutaj użyć!) wydawało mi się, że nie zapamiętam wszystkich imion, nazwisk, wszystkich postaci. Ale myliłam się. A najbliższa stała mi się postać Amaranty w drugim pokoleniu… Sama nie potrafię tego wytłumaczyć. Może dlatego, że była to postać tragiczna, z góry skazana na...

książek: 2052
Tania | 2014-05-21

Dzięki tej książce realizm magiczny, nie kojarzy mi już się z mistycyzmem. Mistycyzm odrzuca rzeczywistość, realizm magiczny akceptuje ją taką, jaką jest. A rzeczywistość w książce Marqueza to osobliwy zbiór postaci, których losy przeplatają się ze sobą w przedziwny sposób. Wzajemnie na siebie oddziałują, mają jednak swoje własne idee, te zaś często bywają sprzeczne z dążeniami innych, z którymi przyszło im egzystować. Rozwiązania fabularne zaskakujące, dające pole do przemyśleń. Gorąco polecam !

książek: 1494
Felzmann | 2014-09-07
Na półkach: Przeczytane, Klasyka
Przeczytana: 07 września 2014

Tyle o tej książce napisano, tyle osób ją zachwalało, m.in. Zbigniew Zamachowski, że postanowiłem i ja się z nią zmierzyć. No i cóż, nie porwała mnie. Typowy realizm magiczny, czyli pomieszanie realizmu z fantastyką. Być może gdybym był zakorzeniony w kulturze latynoamerykańskiej i znał te ich wszystkie mity, legendy i podania, to lepiej bym to wszystko rozumiał.
Nie mam za bardzo głowy do pisania tej opinii, bo lada chwila zwali mi się na głowę pół rodzinki, z okazji imienin babci. I znów będzie - jak ja to nazywam - włazidupstwo krytyczne. Człowiek będzie musiał się tłumaczyć, dlaczego nie ma jeszcze żony i dzieci. Dlaczego nie żyje tak jak inni. No i to jest dopiero prawdziwe "Sto lat samotności" w polskiej rodzince katolicko-konserwatywno-polskiej.

zobacz kolejne z 25727 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Powrót do Nowej Fundlandii

Miłośnicy twórczości Michaela Crummeya, autora głośnych powieści „Dostatek”, „Pobojowisko” i „Sweetland”, od niedawna mogą cieszyć się lekturą kolejnej jego książki wydanej w języku polskim. „Rzeka złodziei” przenosi czytelników na północno-wschodnią Nową Fundlandię, ukazując ją w czasach, gdy o przetrwanie walczyła tam garstka rybaków i traperów żyjących w bliskim sąsiedztwie Beothuków – rdzennych mieszkańców wyspy.


więcej
Zacząć jak mistrz

Książki nie należy oceniać po okładce, to wszyscy wiemy. Ale wiemy też, że ma się tylko jedną szansę na zrobienie pierwszego wrażenia. Pierwsze zdanie każdej książki to jakby otwarcie drzwi do nowego świata. Musi być intrygujące, zaciekawić albo zaszokować, nie pozostawić czytelnika obojętnym. Sprawić, by chciał czytać dalej, więcej, do końca, od deski do deski, najlepiej z zapartym tchem.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd