Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Płetwa rekina i syczuański pieprz. Słodkokwaśny pamiętnik kulinarny z Chin

Tłumaczenie: Joanna Hryniewska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,1 (110 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
10
8
24
7
42
6
21
5
5
4
3
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shark's fin and Sichuan pepper. A sweet-sour memoir of eating in China
data wydania
ISBN
9788324723775
liczba stron
356
słowa kluczowe
chiny, kuchnia, syczuan, przepisy
język
polski
dodała
marpil

Niezwykłe połączenie książki kulinarnej, podróżniczej i obyczajowej. Autorka, miłośniczka i znawczyni kuchni chińskiej, uchodzi za prawdziwego eksperta w tej dziedzinie. Mnóstwo barwnych anegdot, ciekawostek i przepisy: od popularnych makaronów z wieprzowiną i frutti di mare po... pieczonego węża. Jak pisze autorka: to także opowieść o młodej Brytyjce, która wyjechała do Chin i jadła wszystko,...

Niezwykłe połączenie książki kulinarnej, podróżniczej i obyczajowej. Autorka, miłośniczka i znawczyni kuchni chińskiej, uchodzi za prawdziwego eksperta w tej dziedzinie. Mnóstwo barwnych anegdot, ciekawostek i przepisy: od popularnych makaronów z wieprzowiną i frutti di mare po... pieczonego węża. Jak pisze autorka: to także opowieść o młodej Brytyjce, która wyjechała do Chin i jadła wszystko, niekiedy z zaskakującymi konsekwencjami...

 

źródło opisu: http://www.weltbild.pl/pletwa-rekina-i-syczuanski-...(?)

źródło okładki: http://www.weltbild.pl/pletwa-rekina-i-syczuanski-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3582

To naprawdę smakowita książkę. W głównej mierze zawdzięcza sie to sposobowi opisywania przez znawczynię tematu, osobę z Zachodu rozmiłowaną w kuchniach regionalnych Chin.
To jest dobra książka, bo kto chce poznać system wartości tamtych rejonów musi przede wszystkim zapoznać się z ich sztuką kulinarną. Dla Chińczyka pokarm to nie tylko paliwo dla organizmu. Tam się nie je, a celebruje posiłki, nie pija się herbaty,a dokonuje ceremoniału zaparzenia i podania napoju. Posiłek ma łączyć ludzi dlatego nie podaje się dań dla kazdego na osobnym talerzu, ale w misach stawianych pośrodku, by każdy mógł spróbować wszystkich potraw w ilości jemu odpowiadającej. Nie za mało, tak, by być sytym i nie za dużo, tak, by nie marnować żywności.
To co się jada wyznacza region, w którym narodziła sie dana kuchnia, a ta z kolei czerpała z tego co można było zgromadzić uprawiając i hodując. Już dziś w Chinach brakuje ich rodzimej żywności dlatego na tak dużą skale musi być importowana. Stąd też nie powinno nikogo dziwić,że w niektórych regionach jedzą dosłownie wszystko, ale to też z uwagi na wielowiekową kulturę jak i czasy głodu, które przeżywały poszczególne regiony Chin już w minionych wiekach. Trzeba też na ten ewenement patrzeć pod kątem wykorzystywania do spożycia całości jako rośliny czy zwierzęcia, bez wyrzucania jakiegokolwiek elementu składowego. Weźmy np podroby, które w naszym kraju są mało cenione za to tam w wielu miejscach są rarytasem, to z nich powstają najdroższe dania kuchni chińskiej. Tak więc, to co jednym "śmierdzi" innych w pełni zadowala, a nawet więcej, bo daje niesamowite przyjemności podniebieniu. Bynajmniej nie dziwi mnie też fakt, iż Chińczycy zarzucają Europejczykom marnotrawstwo, co jest bardzo realnym poczynaniem, skoro nawet w naszym kraju, co roku wyrzuca się kilkadziesiąt ton żywności do kosza.

Dobrym omówieniem dla tego jak my, ludzie Zachodu widzimy kuchnie Wschodu i na odwrót, jest rozdział "Tylko barbarzyńcy jedzą sałatki" Dla nas chińskie posiłki mogą być nie do strawienia ze względu choćby na ich ostrość, ale to też zależy w której części Chin wylądujemy. Pewne potrawy będą wywoływać mdłości i nawet nie ma mowy by ich próbować za cenę obrażenia gospodarzy. Zresztą nawet Chińczyk z południa będzie się dziwił jadłospisowi mieszkańcom północy. Nawyki żywieniowe są wpisane w nasze kultury, dzieląc się na regiony (nawet w tak małym kraju jak nasz), a do tego jeszcze dochodzi kwestia gotowania w danym domu, sposób przyrządzania itd Ja tam za nic w świecie nie zjem flaczków! Cuchną tak intensywnie podczas przygotowywania, że tylko widmo śmierci głodowej mogłoby mnie zmusić do konsumpcji. Wcale nie muszę jechać do Chin by pomarudzić na kuchnię;)

Fuchsia Dunlop ukończyła Syczuańską Akademię Sztuk Kulinarnych i jeśli gotuję tak jak o smakach i zapach ulicy opisuje, to aż się chce spróbować jej kuchni. Najgorsze, że czytając jej "Słodko-kwaśny pamiętnik" bardzo często miałam ochotę na tą degustację, tak by teoria połączyła się z praktyką - tu degustacją tych różnorodnych smaków.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gdzie jest Mia?

Treść sama w sobie jest poruszająca, jednak zważywszy na to, iż o przeżyciach opowiada nam sama bohaterka nabiera to ciekawego wyrazu. Z czasem zaczy...

zgłoś błąd zgłoś błąd