Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Dżuma

Tłumaczenie: Joanna Guze
Wydawnictwo: De Agostini
6,91 (21754 ocen i 733 opinie) Zobacz oceny
10
1 097
9
2 649
8
3 429
7
6 900
6
3 905
5
2 327
4
617
3
607
2
97
1
126
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La Peste
data wydania
ISBN
8373161554
liczba stron
276
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Weronika

Metaforyczny obraz świata walczącego ze złem, którego symbolem jest tytułowa dżuma, pustosząca Oran w 194... roku. Wybuch epidemii wywołuje różne reakcje u mieszkańców, jednak stopniowo uznają słuszność postępowania doktora Rieux, który od początku aktywnie walczy z zarazą, uznając to za swój obowiązek jako człowieka i lekarza.

 

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/36386/dzuma

Brak materiałów.
książek: 525
Hanayome | 2012-05-07
Przeczytana: 2011 rok

Fakt, iż książka ta jest lekturą szkolną, odbierany jest przeze mnie dwojako. Była to pierwsza albo może druga, zaserwowana nam przez polonistkę 'pozycja obowiązkowa', w liceum rzecz jasna. Nastawienie typowo "anty", bo to przecież lektura, a lektury ciekawe być nie mogą, amen.
Szczęśliwie moja mama za młodu amatorką książek była wielką. Miłośnictwo książek leży według mnie u podstaw charakteru, a podstawy charakteru są genetyczne. Tak więc odziedziczyłam akurat ten wspaniały gen i dałam się przekonać, że "Dżuma" to naprawdę ciekawa książka. Zdobyłam się na pozytywne nastawienie i...
Okazało się, że to naprawdę piękna książka. Nie ważne jaką płaszczyznę interpretacji przyjąć - czy tą dosłowną, książka o mieszkańcach Oranu w czasie epidemii, czy tą chyba najpopularniejszą - książka o różnych zachowaniach ludzi w obliczu tragedii, czy też tą w jakiś sposób związaną z poprzednią - o wojnie.
Co najbardziej mi się podoba w książce, to doszukiwanie się postawy egzystencjalistycznej u doktora Rieux. Wydaje się to niemal oczywiste, po przestudiowaniu zarówno teorii filozofii egzystencjalnej jak i zachowań doktora. I nie byłoby tu wątpliwości, gdyby nie fakt, że sam A. Camus zaciekle bronił się przed łączeniem go z rzeczonym nurtem filozoficznym. Czy więc "tchnąłby" go w jednego ze swoich bohaterów? Postawa Rieux jest z pewnością wyrazem głębokiego humanizmu. "W szkole mówili", że Rieux egzystencjalistą był. Szkole zanadto wierzyć nie wolno, jednak fakty mówią same za siebie. Za kogo by doktora nie uznać, do kręgu postaci doskonałych z pewnością się zalicza. A już na pewno do moich ulubionych.
Bardziej wzruszającym, choć mogącym wywoływać swego rodzaju... frustrację, wątkiem, była relacja doktora z jego żoną. Ukochaną przecież, a jednak, jak jest to określone w książce, spowszednieli sobie, przyzwyczaili się do siebie i ich miłość nie była już aż tak żarliwa. Dlatego też doktor śmierć małżonki przyjął, wydawałoby się, względnie spokojnie. Zastanawia mnie jednak czy przyczynił się do tego fakt, że wtedy już od miesięcy oglądał śmierć każdego dnia, a każdy człowiek był dla niego tak samo ważny, czy może zdążył już przywyknąć do myśli, że małżonka umrze przed nim, wszak była chorowita, a może - jako narrator powieści - zdołał zataić przed nami głęboki żal do... Właśnie. Do kogo? Do kogo można mieć żal, jeśli nie wierzy się w Boga?
Inną interesującą postacią jest Grand. Piszący książkę, czy może lepsze określenie - maglujący jedno zdanie. Wydawałoby się, że napisanie jednego zdania jest proste. On jednak poddawał je analizie, dogłębnej analizie, zastanawiając się, co chce ukazać. Niezdecydowanie? A może obawa przed postawieniem permanentnej kropki? Obawa przed zrobieniem kroku dalej. Przecież jest tylko zwykłym urzędnikiem w merostwie. Człowiek, który ma wielkie marzenie, obawia się jednak jego realizacji. Niekoniecznie zdając sobie z tego sprawę. Staje on jednak w obliczu śmierci i... Według mnie uświadamia sobie jak bezsensowne było jego życie. Rękopis każe spalić, wszystkie możliwe odmiany zdania o szlachciance jadącej na kasztance, czy czegoś podobnego. Zdrowieje, jakimś cudem. Może teraz jest już gotowy do realizacji swojego wielkiego marzenia? Po odczuciu na własnej skórze jak kruche i niepewne jest życie. Ciekawe czy wierzył w życie wieczne...
Jest jeszcze jedna postać. Początkowo bliski memu sercu, potem oddalił się, aby finalnie zdobyć moją sympatię. Choć zapewne moja skromna sympatia nie jest i nigdy nie była dla niego niczym istotnym.
Tarrou, który za wszelką cenę pragnie wydostać się z miejsca kaźni, uważa siebie za lepszego od innych, niewinnego, za takiego, któremu wszystko wolno, domaga się lepszego traktowania. On przecież w Oranie nie mieszka, należy pozwolić mu go opuścić. Wyraźna analogia do klasycznego, ludzkiego zachowania w obliczu tragedii. "Dlaczego właśnie ja?" W końcu jednak przechodzi na "dobrą stronę mocy". W momencie, gdy ma możliwość ucieczki z Oranu, pozostaje w nim, postanawia pomóc. Nawrócenie? Umiera, ale chyba umiera szczęśliwy.
Ojciec Paneloux. Jezuita, dopatrujący się w epidemii kolejnej plagi egipskiej, która dotknęła mieszkańców Oranu, bo nie słuchali Boga, bo sprzeniewierzyli mu się, a "Bóg mój jest Bogiem zazdrosnym". Uważa, że jest ponad tym wszystkim, że jego zaraza nie dotknie. Umiera jako pierwszy z głównych bohaterów. Ginie z krucyfiksem w dłoni, w mieszkaniu doktora Rieux. Nie chce do szpitala. Obawia się konfrontacji z ludźmi, których potępiał? Nie chce, żeby patrzyli jak umiera, jako ofiara plagi. On przecież miał być ponad nim wszystkimi, a okazuje się zwykłym człowiekiem.
Odnośnie ojca Paneloux, nikt chyba nie wie czy był on "tym dobrym" czy "tym złym". Tutaj posłużę się stwierdzeniem, że podział na dobro i zło oraz czarne i białe, jest dużym uproszczeniem. Po między dobrem i złem jest jeszcze zagubienie, a między czarnym i białym, żółty - kolor kartek w starych książkach.
I ostatnia warta wspomnienia osoba, a przynajmniej taka, która zapadła mi w pamięć. Cottard. Persona, która z epidemii dżumy zdaje się cieszyć. Kiedy ogłoszony zostaje oficjalny koniec zarazy, niemalże targa się na własne życie i życie kilku innych osób. Jego szachrajstwa i machlojki były nieistotne w obliczu tragedii. Teraz jednak już w niedługim czasie sprawa sprzed dziesiątek miesięcy mogłaby wrócić.
Cottard to egoista, egocentryk, ale ma też niezwykłe szczęście. Jakim to cudem dżuma ominęła go? Boska kara, nawiązując do świątobliwego jezuity, ominęła prawdziwego grzesznika. Wyraźna niesprawiedliwość losu.
Piękne przykłady postaw zaprezentował nam Camus, po bliższym zapoznaniu się z nimi łatwo stwierdzić, że powieść ta jest parabolą. Metaforyczne znaczenie jest więc oczywiste.
Sylwetki postaci można by tak naprawdę analizować w nieskończoność, myślę, że dla każdej znalazłaby się odpowiadająca jej postawa filozoficzna. Nie da się tutaj nie zgodzić, że Camus jest jednym z najwybitniejszych myślicieli drugiej połowy XX wieku.
Choć początkowo nic na to nie wskazywało, to jednak polubiłam się z "Dżumą". Wygląda na to, że polubię się także z Camusem. Poluję na jego dzieła, zastanawiam się co wypada mi przeczytać już teraz, a co za jakiś czas.
"I had a dream" rzekł kiedyś Martin Luther King. Ja również mam marzenie, żeby uczniowie na całym świecie, nauczyli się widzieć lektury takimi, jakimi są, a nie przez pryzmat przymusu.
Książka jest przepiękna, choć dla niewprawionego czytelnika może okazać się odrobinę nieprzystępna. "Dżuma" to naprawdę istotna pozycja i szkoda byłoby ją ominąć, bo "mama kazali" cytując kogoś, tam kogoś, kto cytował jeszcze kogoś innego, czy też parafrazując - "polonista kazali".
Dla mnie "Dżuma" to doskonały przykład, że lektury nie są nudne. Co więcej - z jakiegoś powodu są lekturami, pozycjami obowiązkowymi. Z niektórymi dziełami po prostu trzeba się zapoznać i nie wyobrażam sobie człowieka inteligentnego, który przeczytałby tylko streszczenie tej książki, jak i zresztą wielu innych.
I takie właśnie mam marzenie...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zagubiona przeszłość

Książka porusza trudny temat, który jest bardzo aktualny. Niejednokrotnie słyszymy o porwaniach rodzicielskich. Trudno jest zacząć budować życie od no...

zgłoś błąd zgłoś błąd