Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śliczni

Tłumaczenie: Paulina Braiter
Cykl: Brzydcy (tom 2)
Wydawnictwo: Egmont Polska
6,98 (515 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
42
9
66
8
88
7
147
6
77
5
52
4
14
3
19
2
3
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pretties
data wydania
ISBN
9788323784630
liczba stron
383
język
polski

Tally Youngblood ma wszystko, o czym marzyła - właśnie skończyła szesnaście lat, przeszła operację, stała się doskonale śliczna, a teraz ma zostać przyjęta do grona najbardziej odlotowej ekipy w Mieście Nowych Ślicznych. Kiedy jednak na balu kostiumowym niespodziewanie pojawia się tajemniczy nieznajomy przebrany za agenta Wyjątkowych Okoliczności, wspomnienia Tally powracają. Dziewczyna...

Tally Youngblood ma wszystko, o czym marzyła - właśnie skończyła szesnaście lat, przeszła operację, stała się doskonale śliczna, a teraz ma zostać przyjęta do grona najbardziej odlotowej ekipy w Mieście Nowych Ślicznych. Kiedy jednak na balu kostiumowym niespodziewanie pojawia się tajemniczy nieznajomy przebrany za agenta Wyjątkowych Okoliczności, wspomnienia Tally powracają. Dziewczyna zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę wcześniej chciała porzucić swoje obecne, nowe, cudowne życie, powrócić do Nowego Dymu i chłopaka, którego w ogóle nie pamięta? I która z nich jest prawdziwa - obecna Tally czy ta dawna, sprzed operacji?
"Śliczni" to drugi tom porywającej trylogii.

 

źródło opisu: Egmont Polska, 2007

źródło okładki: Egmont Polska, 2007

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 933
Iga | 2011-11-18
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 02 lipca 2011

Tally Youngblood w końcu staje się Śliczna i ma zostać przyjęta do grupy Krimów – najbardziej ‘pysznej’ grupy w całym Mieście Nowych Ślicznych. Krimowie to Śliczni, który nadal wycinają numery, tak jak za czasów, kiedy byli jeszcze Brzydkimi. Jednak na balu kostiumowym dzieje się coś zupełnie niespodziewanego. Wśród zaproszonych gości pojawia się osoba, której wcale nie powinno tam być. Pojawienie się nieznajomego przywraca Tally wspomnienia, w które trudno jej uwierzyć. Razem z nowym przyjacielem, Zane’m planuje powrót do rzeczywistości.

Po przeczytaniu pierwszej części trylogii autorstwa Scotta Westerfelda, nie spodziewałam się zbyt wiele po kontynuacji. Tak jak pisałam przy recenzji tamtej – przeczytam tę serię do końca, bo mam już wypożyczoną całą z biblioteki, a nie lubię oddawać nie przeczytanych książek. Miałam niestety rację – druga część nie była już nawet znośna, po prostu beznadziejna.

Chyba pierwszy raz podczas czytania książki dostawałam szału widząc jakieś konkretne słowa. Pysznie i przegięcie – dosłowny koszmar. Chyba nie było strony, na której oba by się nie pojawiły. Tally, musisz pozostać pyszna, O boże, to takie przegięte i tak w kółko, do kompletnego znudzenia. Jeśli już trzeba, to nie mogły to być przynajmniej jakieś lepiej pasujące słowa? Do tego jeszcze dodajmy te wszystkie do-jakieś-tam-określenia typu dośliczniające. Naprawdę, w niektórych momentach miałam przez to niesamowitą ochotę odłożyć tę książkę i więcej jej nie otwierać.

Właściwie wszyscy bohaterowie są strasznie płytcy, nudni i irytujący. Cały czas brakowało mi jakiejś wyrazistej postaci, ale jakoś nie mogę się jej doczekać. Może Zane miał być właśnie tym, który wyda się czytelnikowi taki wyjątkowy, bo przecież mimo tego, że wszyscy Śliczni są prawie tacy sami, on był inny, zachował jakieś swoje wyjątkowe cechy. Ale niezbyt wyszło, bo oprócz tego, że jego wygląd jest oryginalny, powinien mieć coś ludzkiego w mózgu, jakieś zachowania, które odróżniałyby go od reszty. Był tak samo nudny, jak reszta postaci. Nadal nie rozumiem, czym niby różnią się ci ludzie z Dymu, od tych z miast. Zachowują się tak samo, są identycznie ograniczeni i nie sposób ich lubić, współczuć im, albo chociaż uznać, że zasługują na to, co mają. Wszyscy bohaterowie w tej książce są mi całkowicie obojętni i jedyne uczucie, jakie we mnie wzbudzają, to irytacja ich bezsensownymi zachowaniami.

O ile na początku jeszcze sądziłam, że fabuła może się jakoś rozwinąć, tak teraz widzę, że to jest tylko takie kręcenie się w kółko. Tally chce uciec, łapią ją, Tally znów opuszcza Miasto, łapią ją i jej przyjaciół, Tally po raz kolejny ucieka i znów ją łapią. I to by było na tyle, jeśli chodzi o prawdziwą akcję – zero. Jedyny moment, który jakoś mi się spodobał, to ten, kiedy Tally trafia do rezerwatu z tymi, jak to ona ich nazwała, dzikusami. Poza tym – kompletne dno.

Zaczęłam już czytać trzecią część i mam nadzieję, że szybko ją skończę, a wtedy na pewno nie wrócę do tej serii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sekrety letniej nocy

Uuu pani Kleypas, a co to się stało? To do pani niepodobne, żeby tak napisać książkę. Nie popisała się pani teraz. Seria wygląda na o wiele gorszą od...

zgłoś błąd zgłoś błąd