Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zimna fuzja

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,22 (27 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
4
7
11
6
6
5
3
4
1
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-245-8597-7
liczba stron
260
słowa kluczowe
kryminał
język
polski
dodała
anulla

"W 1989 roku uczeni amerykańscy, profesorowie Pons i Fleischmann, ogłosili odkrycie zjawiska zimnej fuzji, czyli kontrolowanej syntezy jąder atomowych, podczas której wyzwala się praktycznie nieskończona ilość energii. Nikomu się to później nie udało, z jednym wyjątkiem: naukowca wchodzącego w skład zespołu nadzorowanego przez rosyjski wywiad. Tego naukowca szuka międzynarodowa, półoficjalna...

"W 1989 roku uczeni amerykańscy, profesorowie Pons i Fleischmann, ogłosili odkrycie zjawiska zimnej fuzji, czyli kontrolowanej syntezy jąder atomowych, podczas której wyzwala się praktycznie nieskończona ilość energii.

Nikomu się to później nie udało, z jednym wyjątkiem: naukowca wchodzącego w skład zespołu nadzorowanego przez rosyjski wywiad. Tego naukowca szuka międzynarodowa, półoficjalna i niezupełnie legalnymi środkami zwalczająca terroryzm organizacja. Trop wiedzie do Krakowa. Tu były bokser Wacek Zięba okazyjnie kupuje kradziony komputer, nie mając pojęcia, że zostaje w ten sposób wplątany w skomplikowaną grę wywiadów. W tle koloryt starej dzielnicy żydowskiej - Kazimierza - i ginąca gwara krakowskich przedmieść."

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: http://zbrodniawbibliotece.pl/patronaty/122,zimnafuzja/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 60
Kamil Czepiel | 2012-02-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 16 lutego 2012

Mamy tu do czynienia z dobrej jakości kryminałem. Opowieść zaczyna się od morderstwa (choć o tym dowiadujemy się nieco później) i kradzieży pewnej tajemniczej teczki, która nieco później ponownie zostaje skradziona. W efekcie, przechodząc z rąk do rąk, pozostaje na dobre w obrębie krakowskiego Kazimierza. I to właśnie ów przedmiot zdaje się być jedyną stałą w całej kreowanej przez Wiktora Kubicę historii. Cała reszta, wszystko, co dzieje się wokół zmienia się jak w kalejdoskopie. Mamy wielkiego szefa, który zostaje porwany, wysoko postawionych prezesów, z których każdy jawi się kimś ważnym, a jednocześnie w miarę rozwoju wydarzeń okazuje się jak mało znaczy, tajemniczego a zarazem groteskowego iluzjonistę z piękną asystentką u boku, ową asystentkę okazującą się nagle jedną z wiodących postaci, srebrzystego - człowieka z zamazaną przeszłością, w końcu wplątanego w całą tą niebezpieczną grę Pana Witka, mało znaczącego byłego boksera z Kaźmirza.

W trakcie czytania książki w pewnym momencie wszystko zaczyna się z wolna wyjaśniać, układać w jakąś sensowną całość. Miałem wrażenie, że nawet zbyt szybko i nazbyt klarownie. Nic bardziej mylnego? Skoro tylko doszedłem do wniosku, że wiem już wszystko, nastąpił nagły, i na prawdę niespodziewany, zwrot. Zwrot? Powiedziałbym wręcz - piruet! Bo oto nasz prosty człowiek z Kazimierza zaczyna wodzić za nos wyżej postawionych od siebie, szasta pieniędzmi na lewo i prawo, przecudna Tatiana sama ciągnie go do łóżka, a w pewnej chwili przychodzi mu negocjować (a nawet walczyć o życie) z lalką!

Akcja toczy się w zawrotnym tempie. Dość wspomnieć, że praktycznie wszelkie istotne sprawy rozgrywają się w przeciągu czterech dni. Ktoś powie: jakże to? Cała książka zawiera cztery dni, TYLKO cztery dni, rozpisane na nieco ponad 250 stron a ty wspominasz tu o jakieś szybkości? Bez żartów! A ja odpowiem, iż na te nie ma tu miejsca. Z całą pewnością wielu z was hołduje zasadzie Nie masz wolnego czasu - weź sobie dodatkowe zajęcie. Ile wówczas byliście w stanie zrobić nim ubiegła doba? Widzicie sami, że dzień to wcale nie tak długi okres, a nasz człowiek z Kazimierza wypełniał go jak tylko mógł.

Na szczególną uwagę zasługuje tu także klimat przedstawiony przez autora, atmosfera, moim zdaniem, znakomicie odzwierciedlająca życie toczące się na krakowskim "Kaźmirzu" poza oczami turystów. Dodatkowego realizmu dodaje odchodząca już w zapomnienie gwara krakowskich przedmieść, oraz autentyczność miejsc, które nieraz da się rozpoznać, mimo iż autor nie podaje ich nazw. Czasem wystarczy już nawet powierzchowna znajomość Krakowa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piąta korona

Bardzo dobra, wciągająca, napisana prostym stylem dzięki któremu czyta się na bardzo szybko. Tylko historyczne przedstawione z ciekawej perspektywy, w...

zgłoś błąd zgłoś błąd