Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatnie lato

Wydawnictwo: M
5,76 (33 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
6
6
15
5
3
4
3
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
L'ultima estate
data wydania
ISBN
978-83-7595-258-2
liczba stron
163
słowa kluczowe
ostatnie lato vighy
język
polski
dodała
marpil

Autorka podejmuje jeden z najbardziej unikanych tematów — cierpienie, a czyni to językiem prostym, czasami wręcz do okrucieństwa, ale nigdy retorycznym, naznaczonym nutką sarkazmu, który nie dopuszcza patetyczności. Czytelnikowi ani na chwilę nie dane jest zapomnieć, że pani Z. jest chora, i to ciężko chora. Wystarczy jednak szparka w kuchennym oknie, aby do historii wślizgnął się platan czy...

Autorka podejmuje jeden z najbardziej unikanych tematów — cierpienie, a czyni to językiem prostym, czasami wręcz do okrucieństwa, ale nigdy retorycznym, naznaczonym nutką sarkazmu, który nie dopuszcza patetyczności. Czytelnikowi ani na chwilę nie dane jest zapomnieć, że pani Z. jest chora, i to ciężko chora. Wystarczy jednak szparka w kuchennym oknie, aby do historii wślizgnął się platan czy kos. I wierna, wyrozumiała i litościwa kotka. Widać wyraźnie życie, które może — ale pani Z. nigdy by tego nie powiedziała i z pewnością odrzuca taką myśl — przepełniać dumą i szczęściem. Życie naznaczone, ale piękne. I pełne marzeń, wspomnień, duchów, mądrości.

 

źródło opisu: z okładki

źródło okładki: www.empik.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 892
K-czyta | 2013-12-08
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: sierpień 2013

Gdy widzisz i niemal dotykasz (bo akurat te zmysły nadal posiadasz) śmierci, jesteś od niej już o krok, o dwa ciężkie oddechy… zaczynasz mimowolnie zastanawiać się nad swoim życiem. Jedni w tej sytuacji łapczywie chwytają się ostatnich iskierek nadziei, inni pogodzeni z losem jeszcze raz delektują się szczęśliwymi chwilami dzieciństwa lub dorosłego życia. Pani Z. natomiast wybrała inną drogę – w obliczu nieuleczalnej neurologicznej choroby wspomina, ale te wspomnienia mają w większości gorzki posmak. Jestem pewna, że nie każdy w tej czytelniczej uczcie będzie gotów się rozsmakować – mi zresztą też nie do końca było to dane.

Zanim jednak wybrzmi ostatni akord życia, a rola, którą przypadło nam na scenie codzienności odgrywać dobiegnie końca; zanim nadejdzie to „ostatnie lato” gdy nie zostanie już nic z dawnego piękna ciała – wciąż tak samo żywa dusza przeniesie nas w zawiłości osobistych przeżyć. Poznamy trudne dzieciństwo matki naznaczone humorami despotycznego ojca, wojenną codzienność z jej trudnymi wyborami, choć bez bohaterskich czynów i chwilę przyjścia na świat Pani Z. Od tego momentu nie będzie wcale łatwiej i przyjemniej – proza życia to scenariusz raczej w tym przypadku dramatyczny, chociaż i w nim możemy oczekiwać delikatnych muśnięć słońca i ludzkiego uśmiechu. Realia Wenecji, a chwilami uroki Rzymu to miejsca, które odkryją nie tylko konkretne wydarzenia z życia autorki, ale przede wszystkim jej sposób patrzenia na świat. Nie sposób stwierdzić czy patrzyła tak na niego zawsze, ale w książce ten obraz malowany jest raczej ciemnymi kolorami.

Starość i przemijanie, którymi Pani Z. się brzydzi choć sama ich doświadcza, a także meandry życiowych doświadczeń, w jej słowach prezentują się szczególnie gorzko i ironicznie. I szczerze. Ten ostatni element doceniać zaczęłam jednak dopiero pod koniec zmagania z tą książką – wcześniej niestety zagubiło się to gdzieś w stylu pisania C. Vighy, w którym przez większą cześć „Ostatniego lata” nie mogłam się odnaleźć. Nie jestem pewna z czego to wynikało, ale czasami zupełnie gubiłam się w zawiłościach myśli autorki, ba! czasami nie do końca potrafiłam wychwycić sedno niektórych, co bardziej rozbudowanych zdań. Tak zwyczajnie sposób opowiadania nie do końca przypadł mi do gustu - przynajmniej w zasadniczej części książki - a to spowodowało, że nie jest to lektura do której chciałabym jeszcze kiedyś wrócić, mimo że doceniam w niej pewne elementy.

Choroba autorki odgrywa tu jednocześnie pierwszo- i drugoplanową rolę. Przez większą część „Ostatniego lata” gdy czytamy o czasie sprzed nagłych niekontrolowanych upadków i późniejszych wizyt u siedmiu neurologów – jest ona jedynie tłem, o którym Vighy prawie nie wspomina bezpośrednio, a jednak nadaje wyraz wszystkiemu co pisze. Z jednej strony podziwiam szczerość i brak zbędnego koloryzowania swojej historii i uwznioślania uczuć tam, gdzie wzniosłości nie było lub przygniotła ją zwyczajna rzeczywistość. Z drugiej jednak moje własne wrażenia po lekturze są tak niejednoznaczne, że nie jestem w stanie stwierdzić, że książka mi się podobała lub nie. Pewna jednak jestem, że na liście ulubionych, głęboko przeżywanych czy chociażby na długo zapamiętanych niestety się nie znajdzie.

http://k-recenzjeksiazek.blogspot.com/2013/08/cesarina-vighy-ostatnie-lato.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz

Cała recenzja na : https://luckyanddot.blogspot.com/2017/10/fantastyczne-zwierzeta-i-jak-je-znalezc.html Widać Pani J.K.Rowling bardzo spodobało się...

zgłoś błąd zgłoś błąd