Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzień, w którym odkryliśmy Wszechświat

Tłumaczenie: Marek Krośniak
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Wiedza i Życie - Orbity Nauki". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
7,86 (21 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
10
7
6
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Day We Found the Universe
data wydania
ISBN
978-83-7648-631-4
liczba stron
400
słowa kluczowe
Wszechświat
język
polski
dodała
Dorota_1988

Naukowy dreszczowiec ożywiający postaci naukowców, którzy położyli podwaliny pod przełomowe dokonania Hubble’a. W czwartek, 1 stycznia 1925 roku Edwin Hubble ogłosił, że Wszechświat jest o wiele większy, niż wcześniej sądzono, większy, niż można było sobie nawet wyobrazić. Było to odkrycie na miarę stulecia i jednocześnie wielki wstrząs dla naukowej społeczności. Obecnie, gdy z zapierającymi...

Naukowy dreszczowiec ożywiający postaci naukowców, którzy położyli podwaliny pod przełomowe dokonania Hubble’a.
W czwartek, 1 stycznia 1925 roku Edwin Hubble ogłosił, że Wszechświat jest o wiele większy, niż wcześniej sądzono, większy, niż można było sobie nawet wyobrazić. Było to odkrycie na miarę stulecia i jednocześnie wielki wstrząs dla naukowej społeczności. Obecnie, gdy z zapierającymi dech w piersiach obrazami wspaniałości kosmosu mamy do czynienia na co dzień, trudno wręcz sobie wyobrazić, że jeszcze mniej niż przed stu laty dla astronomów Wszechświat oznaczał zupełnie coś innego niż dzisiaj. Wszechświatem nazywano zbiorowisko gwiazd w kształcie dysku, które widać w postaci wspaniałego świecącego pasa przecinającego nocne niebo, naszą Galaktykę, Drogę Mleczną. W 1931 roku podczas kilku spotkań w Mount Wilson Observatory Hubble’owi wraz z innymi astronomami udało się przekonać Einsteina, że Wszechświat nie jest statyczny, lecz się rozszerza.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 374
Paweł | 2011-11-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2011

Jeżeli odnieść się do tej książki z zachowaniem terminologii i szeroko pojmowanym zamiłowaniem do astronomii to najchętniej opatrywałbym ją mianem galaktyki, która podąża w kierunku czytelnika. Taka ponadczasowa konwencja "blueshift" jest niezwykle ujmującym zapisem dziejów i rozwoju myśli astronomicznej, astrofizycznej i kosmologicznej.
Wydanie polskie zbiegło się poniekąd z ogłoszeniem nazwisk zdobywców tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Współczesne osiągnięcia naukowców w dużej mierze zweryfikowały poglądy i teorie ludzi, którzy odkrywali Wszechświat na przełomie XIX i XX stulecia. Jednakże ich wkład, dorobek intelektualny i tytaniczna praca okazały się być dla potomnych bezcenne i wyznaczyły kierunki na przyszłość.
Książkę czyta się niczym najlepszy thriller. Takie osobistości jak Keeler, Slipher czy Shapley zarysowane zostały z dbałością dzięki której zachowano czytelność sylwetek kolejnych postaci. Wspomnienia poparte faktami, cytatami z rozmów i dokumentacji oraz wcale mała ilość fotografii dopełniają obrazu ówczesnego świata astronomów ze szczególnym wskazaniem na Stany Zjednoczone. Książka mimo iście kronikarskiego zacięcia odznacza się wspaniale odmalowanymi postaciami, opisami poszczególnych miejsc do których jesteśmy zapraszani przez autorkę, a wszystko podkreślone zostaje kolejną dawką emocji, którą są perypetie, przygody, animozje i wspólna radość. Cieszy zatem, iż jest to książka po którą może sięgnąć każdy nie napotykając w trakcie lektury na tekst zbliżony do "suchych" prac czy opracowań ściśle naukowych. Ta pozycja to dla laika okazja na zapoznanie się z wieloma terminami i instrumentami pracy astronomów co pozwala na wyzbycie się stereotypowego wzorca tajemniczego pana w stożkowym nakryciu głowy z lunetką.
Historia przedstawiona przez Bartusiak zawiera w sobie spory ładunek emocjonalny skrupulatnie dawkowany; czy to pożar w Chicago, który naukowcy mogą jedynie zauważyć z wyżyn swojego obserwatorium czy też niecodzienny obrazek przełamywania ówczesnych konwenansów, które nie dopuszczały kobiet do zajmowania się tajemnicami Wszechświata. Na plus zasługują też humor i anegdoty co przy zapoznawaniu się z treściami traktującymi o naukach ścisłych sprawia, iż czujemy jakby niepostrzeżenie świat nakreślony ręką autorki wychodził nam na przeciw.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Lodowego Ogrodu - tom IV

Świetny finał serii, Grzędowicz świetnie wybrnął z dotąd niewyjaśnionych zjawisk, powrócił do wątków sci-fi, co wychodzi mu, trzeba przyznać bardzo do...

zgłoś błąd zgłoś błąd