Strachy. W kręgu dawnych śląskich wierzeń

Wydawnictwo: Śląski Instytut Naukowy
7,33 (6 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
1
7
1
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-7008-086-3
liczba stron
290
słowa kluczowe
strachy, śląski, gerlich, wierzenia
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodała
koralowadama

I. Diabły. Lucyper i jego współtowarzysze
II. Górnicy a duch podziemia
III. "Gdy rozum śpi, budzą się potwory". Rzecz o zmorach
IV. Utopce - wodne demony
V. Zjawy, widziadła, straszydła
VI. Czarownice i ludzie o "uroczych oczach"
VII. Z "tamtego świata" do "tego świata"
VIII. W realiach "tego świata" - dojrzałość biologiczna i społeczna
IX. Z "tego świata" do "tamtego świata"

 

źródło opisu: spis treści

źródło okładki: http://www.naszo_bibliotyka.itatis.pl

Brak materiałów.
książek: 778
Hekate | 2014-03-20
Przeczytana: 20 marca 2014

"Strachy" to książka ilustrująca w sposób bardzo obrazowy demonologiczny system wierzeniowy na terenach robotniczych śląska.
Znajdziemy tu informacje o diabłach, skarbnikach, zmorach, utopcach, zjawach i czarownicach.Zakres dość niewielki bo i obszar badania skromny, za to wszystkie 'stworzenia' opisane są bardzo dokładnie i rzetelnie. Poznamy ich pochodzenie, wygląd, czas i miejsce występowania, zwyczaje, sposób działania, metody obrony. Zapoznamy się również z obszernymi relacjami świadków, którzy mieli wątpliwą przyjemność je spotkać.
Co do owych relacji widzę tu zarówno plus jak i minus. Otóż wszystkie pisane są typową gwarą śląską. Z jednej strony nadaje to książce uroku i autentyczności, z drugiej jednak niewprawiony czytelnik zmuszony jest po części domyślać się o co chodzi, lub co rusz zerkać do zamieszczonego z tyłu słowniczka. Z biegiem książki można się do tego jednak w miarę przyzwyczaić.
Kończąc tą recenzję chciałam też dodać coś od siebie. Jako że również pochodzę ze śląska (choć nie z omawianej jego części) lektura ta skłoniła mnie do odwiedzenia mojej babci i wypytania o owe wierzenia ze strony bardziej praktycznej:
"-Babciu, a za Twoich czasów to były utopce?
-A co to te utopce? - spytała zamyślona.
-Eee...jak nie wiesz to chyba nie było... - odparłam z rezygnacją.
-Aaa...ja wiem o co Ty mnie pytasz! Tylko że u nas to na to topielce się mówiło. Były, były! W bagnach siedziały. Babcia to opowiadała, że jak tatuś wracał kiedyś nocą, tam za młynem, to tak uciekać musiał, bo z tych bagien to powychodziły ludziki takie i go gonić zaczęły. Tam się dużo ludzi potopiło. A sąsiadom to i bydło topiły. Jak ja z Janią była mała to tam takie piękne kwiaty rosły. To nam mama zawsze mówiła, żeby z dala od tego chodzić bo to utopce są.
-A zmory też były?
-Była u nas taka jedna zmora. Do tego Heńka tam na górce chodziła. Tak go po nocach cyckała, że na piersiach cały czerwony był, to nam kiedyś pokazywał. My wiedzieli która to i każdy się jej bał. A i wiedźma była. Taka chuda, brzydka i takie te oczy miała. Co sąsiad konia kupił, to ona patrzyła i mówiła jaki ładny koń. I mu wszystkie od razu zdychały."
Relacje z pierwszej ręki zawsze niezastąpione - szczerze zachęcam do zdobycia własnych!
Przy okazji lektury rozdziału o urokach przypomniało mi się również moje dzieciństwo, kiedy to babcia wiązała mi czerwone kokardki "żeby kto nie uroczył". Sama też 'padałam ofiarą' przecierania pieluchą, kiedy jakaś obca kobieta 'źle spojrzała' albo 'zanadto wychwaliła' moją osobę.
Strachy krążą bliżej, niż może nam się wydawać...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szkoła pod baobabem

Drugi tom sagi prowadzi nas do gorącej Afryki. Ponad dwa lata mieszka w Ugandzie, w obozie Kodża. Tom opowiedziany z punktu widzenia kilkuletniej d...

zgłoś błąd zgłoś błąd