Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Słowik moskiewski

Seria: ProzaQ
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
5,06 (16 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
0
6
7
5
4
4
1
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
ISBN
978-83-245-8599-1
liczba stron
242
słowa kluczowe
Moskwa
język
polski

Al Niczyj - Amerykanin polskiego pochodzenia - przyjeżdża do kraju przodków w dekadzie rozkwitu komunizmu i peerelowskiej propagandy. Niczyj, pod płaszczykiem roboty dziennikarskiej dla polonijnej gazety, ma wypełnić pewną sekretną misję. Tymczasem zostaje siłą wciągnięty w rozwiązywanie kryminalnej zagadki komunistycznych elit PRL-u i ZSRR - tajemnicze zniknięcie artystki radzieckiej. Spotyka...

Al Niczyj - Amerykanin polskiego pochodzenia - przyjeżdża do kraju przodków w dekadzie rozkwitu komunizmu i peerelowskiej propagandy. Niczyj, pod płaszczykiem roboty dziennikarskiej dla polonijnej gazety, ma wypełnić pewną sekretną misję. Tymczasem zostaje siłą wciągnięty w rozwiązywanie kryminalnej zagadki komunistycznych elit PRL-u i ZSRR - tajemnicze zniknięcie artystki radzieckiej. Spotyka go wiele dziwnych, a nawet niebezpiecznych zdarzeń w Warszawie, kiszącej się w oparach socjalizmu i przyjaźni polsko-radzieckiej, mieście Tyrmanda i Putramenta, nylonowych pończoch i pochodów pierwszomajowych, oficjalnych spotkań w ambasadzie i nieoficjalnych kolacji u najważniejszych aparatczyków. Przesiąknięta satyrą i prześmiewczym humorem powieść jest nie tylko podróżą do czasów socjalistycznej Warszawy, ale również dowodem kulturowych fascynacji autora Ameryką.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008

źródło okładki: http://www.wd.wroc.pl/page/ksiazka_zoom_show.php?id_ks=513

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 359
Paweł | 2012-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2012

Mam pewną słabość do rodzimej literatury, która nie jest klasycznym "kryminałem" lecz umiejętnie naśladuje pewne wzorce i czyni to "z premedytacją". Mam też zamiłowanie do polskich książek, które w dobrym stylu potrafią zaciekawić treścią zwaną historią alternatywną czy political fiction. Wreszcie, lubię krajowych pisarzy tworzących we wspomnianych konwencjach i fabułę rozpostartą w realiach niezbyt odległej przyszłości lub niemal wczorajszej dekady czy dwóch, a nawet jak w przypadku "Słowika moskiewskiego" o pięćdziesiąt lat wcześniej. Wiele z tych dość nieskomplikowanych historii jakie od jakiegoś czasu ukazują się na rynku wydawniczym ma pewną charakterystyczną cechę, wręcz detal niczym akroterion jakiś lub ozdobny zwornik nad drzwiami, które zawsze zwracają w jakiś sposób uwagę mimo pospolitości całej budowli. Takiego kolorytu z pewnym szczegółem doszukuję się w książce Gortata. Ta z pozoru bardzo prosta historia ma swój urok zawierający się w akcji mającej miejsce w Warszawie początku lat 60-tych. Jest w tym rzewna nuta przywołująca wspomnienie codziennego życia i jego uroków ze wszystkimi nieodłącznymi dla takiej opowieści atrybutami jak znane lokale i mordownie, czarny rynek, magia dolara i propagandy. Podobnego oddechu nieodległych dziejów dostarcza choćby sensacja rozgrywająca się na kartach powieści kryminalnych Ćwirleja. Tam mamy do czynienia z folklorem i peerelowskim czasem jaki kształtował Poznań, zaś w książce Grzegorza Gortata przemierzamy wraz z bohaterem stolicę i poznajemy powab ówczesnego wielkiego miasta. "Słowik moskiewski", gwoli wyjaśnienia, stanowi w swojej fabule pewien szczególny rys, a mianowicie jest to utwór z wyraźnym dążeniem ku szańcom political fiction i historii alternatywnej, a wszystko to pozostaje spowite mgiełką pure nonsensu i absurdu. <br />
<br />
Przebywający w stolicy Amerykanin o swojsko brzmiącym nazwisku Niczyj skaptowany zostaje przez praworządne siły i władze celem rozwiązania zagadki nie do końca kryminalnej. Nie powinienem zdradzać przedsmaku zakończenia ale dość powiedzieć, że plan podstawiania sobowtórów, które będą zastępować znane osoby miał już w literaturze swoje miejsce i jest to temat wdzięczny. Tak więc, Al Niczyj bierze udział w poszukiwaniu pewnej zaginionej towarzyszki, a na dokładkę zastanawia się co oznaczają trzy głowy, które ktoś pozbawił kontaktu z ich czarnoskórymi ciałami. Nieprawdopodobna historia ma swój urok, jednak pozostawia duży niedosyt, tym bardziej gdy pole do popisu dla autora stworzył znakomity pomysł intrygi, której najjaśniejszym punktem pozostawała pewna bardzo znana kobieta; podpowiem, że w owych czasach jej uroda i wykonanie "Happy Birthday (to You)" przyćmiewało blask wielu heroin świata sztuki. <br />
<br />
Dramatis personae utworu przedstawiono w dość naturalny sposób, żeby wspomnieć bohaterów fikcyjnych, których można, co oczywiste, kojarzyć ze znanymi postaciami. Towarzyszka Zajcewa, która jest pensjonariuszką przybytku dbającego by jej uczucie do Lenina nie obróciło się w niewłaściwym kierunku czy oficjel Cyrano. Nie sprawiają złego wrażenia postaci autentyczne wplecione przez autora w wir wydarzeń i miejsca w których są nadal wspominani jak Leopold Tyrmand. Pojawiają się też osoby zaskakujące swoją obecnością i budzące sympatię w swoich epizodach czego przykładem legendarny Bruce Lee, który jak nie trudno się domyśleć prezentuje w pewnym momencie swój artyzm i w granicach praskiej "jurysdykcji" rozstrzyga pewne sporne kwestie we właściwy sobie sposób. <br />
<br />
Książka wywołuje u wielu czytelników uczucie nostalgii i tęsknoty na równi z dobrą zabawą jaką zapewniają zaprawione absurdem "peerelu" sceny. Całość nie jest miałka aczkolwiek zdaje się być świetnym pomysłem, któremu autor nie zapewnił właściwego opracowania i dalszych poszukiwań w zawracaniu biegu minionych wydarzeń. Jak wspomniałem, książka nie jest tylko prostą historyjką i dostarcza satysfakcji z lektury. Jej poziom określam jako przeciętny ale z pewnością nie mający tendencji spadkowej. Znający i pamiętający Warszawę przełomu lat 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku mogą uśmiechnąć się nad niedostatkiem ulubionych kawałków i przypomnieć sobie magię niektórych szyldów, miejsc i osób.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Podróż w trzech smakach. Przepyszne opowieści z Buenos Aires, Nowego Jorku i Berlina

"Podróż w trzech smakach" tak nazywa się kolejna książka, którą mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Kobiecemu. Sam tytuł intryguje, ciekawi...

zgłoś błąd zgłoś błąd