Apologia matematyka

Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Klasycy Nauki". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,6 (10 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
1
7
2
6
3
5
0
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A mathematician's apology
data wydania
ISBN
8371801807
liczba stron
104
słowa kluczowe
matematyka,
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodał
hunter

To porywający, mądry i głęboki esej o miejscu matematyki w nauce i w życiu matematyka.

 

Brak materiałów.
książek: 335
Carmel | 2016-10-29
Przeczytana: 2009 rok

W życiu jest dużo rzeczy, które warto. Warto być uczciwym, słuchać muzyki, poznawać wielkie idee, tworzyć coś z pasją, mięć ambicje. Wszystkie te powody przemawiają za pochyleniem się nad światem matematyki, choć na chwilę.

W "Apologii matematyka" wszystko jest klasyczne. Forma, przesłanie, potencjał do zaskakiwania czytelnika. W tej małej książeczce doświadczamy czegoś, co nadaje sens życiu. Poznajemy wybitnego brytyjskiego matematyka Godrfeya Hardy'ego, który sam ujawnia intencje stworzenia eseju (str. 97):

"Napisana przeze mnie apologia życia profesjonalnego matematyka w gruncie rzeczy musi być usprawiedliwieniem mojego życia"

Wstęp do apologii, napisany został przez wybitnego myśliciela Charlesa Snowa, twórcę "Dwóch kultur", najważniejszej pracy minionego wieku o rozłamie miedzy naukami ścisłymi i humanistycznymi. Snow, prywatnie przyjaciel Hardy'ego w ostatnich latach jego życia, odmalował obraz ideowca i pasjonata królowej nauk. Twierdzi on, że matematyka usprawiedliwiała istnienie Hardy'ego. Sam Hardy, za swój największy sukces uważał długoletnią współpracę z innym wybitnym matematykiem, Littlewoodem i odkrycie hinduskiego geniusza, Ramanujana (str. 23).

Ramanujan, człowiek z nizin, niewykształcony kancelista, stworzył matematykę sam. Wiele jego twierdzeń było nieznanych środowisku. Wszystko 'wylatywało mu z głowy'. Nie potrzebował liczyć. On to wiedział bez dowodu. Na szczęście Hardy poznał się na geniuszu (dostał dziwny list od Hindusa z wzorami, które początkowo uznał za kolejny bełkot szaleńca). Sprowadził do Anglii i do przedwczesnej śmierci Ramanujana, opiekował się nim pomagając mu zawodowo i prywatnie. Jedna z ich ostatnich rozmów w szpitalu wyglądała tak (str. 29):

"- Moja taksówka miała numer 1729. Odniosłem wrażenie, że to raczej nieciekawa liczba.
Na to Ramanujan odparł:
- Ależ nie, Hardy! Wcale nie! To bardzo interesująca liczba. To najmniejsza liczba, którą można przedstawić na dwa sposoby jako suma dwóch liczb podniesionych do sześcianu"

Sam Hardy w eseju skupia się na doświadczaniu piękna uprawianej nauki: "na świecie nie ma miejsca dla brzydkiej matematyki". Pokazuje własne motywacje i fascynacje. Wychodzi z założenia, że matematyka wymaga uzasadnienia nawet, jeśli dla niego jest to oczywiste. Dla Hardy'ego prawda matematyczna jest gwarancją ponadczasowości, która nie przeminie w przeciwieństwie do literatury (str. 61). Sam proces tworzenia matematyki porównuje do poezji i malarstwa, gdzie idea to szkielet struktury. Pojęciu idei poświęca sporo miejsca. Uważa je za istotny element matematyki nietrywialnej, którą charakteryzuje głębia i ogólność (str. 75). Aby jednak móc w pełni doświadczać mistycznych przeżyć, należy obcować z matematyka długie lata.
Dla poparcia własnych tez estetycznych, analizuje dwa twierdzenia, które zawdzięczamy starożytnym (str. 68-71) . Jedno Euklidesa (o nieistnieniu największej liczby pierwszej), drugie Pitagorasa (o niewymierności pierwiastka z 2). W opisie dowodu skupia się na pokazaniu fundamentu myślenia matematycznego, procesu twórczego który odsłania nowe składniki świata platońskiego, działając na odkrywcę jak narkotyk.

Końcowe partie eseju to analiza rozróżnienia matematyki czystej i stosowanej (str. 86-88) . Dla Hardy'ego tylko ta pierwsza jest ciekawa, gdyż uprawia się ją dla niej samej. Te intencje według niego, to gwarancja szczerości i pełnej wartości.

W trakcie pisania "Apologii matematyka", Hardy był w depresji. Da się to momentami wyczuć melancholijnym tonie. Jednak dominująca w tekście pasja i przekonanie o wyjątkowości matematyki, są argumentami za podejmowaniem prób przygody z matematyką, nawet przez zadeklarowanych humanistów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Vernon

Zbyt niska ocena w portalu. Gorzka satyra na społeczeństwo, system sądowniczy a nawet rodzinę. Niestety bardzo trafna i prawdziwa. Książka trzyma w...

zgłoś błąd zgłoś błąd