Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Karolina XL

Cykl: Karolina XL (tom 1)
Wydawnictwo: Akapit
5,27 (598 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
32
8
25
7
99
6
106
5
123
4
51
3
68
2
29
1
44
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788360773857
liczba stron
152
język
polski

Kolejna powieść autorki młodzieżowych bestsellerów wprowadza w świat wrażliwej młodzieży, tęskniącej za przyjaźnią, akceptacją, miłością. Tym razem rzecz o Karolinie XL i jej nastoletnich problemach, wynikających nie tylko z nadwagi. Odważna, momentami ostra, ale i ciepła opowieść o dziewczynie, walczącej o własną godność, poszukującej akceptacji dla inności. Także o dojrzewaniu w dobie kultu...

Kolejna powieść autorki młodzieżowych bestsellerów wprowadza w świat wrażliwej młodzieży, tęskniącej za przyjaźnią, akceptacją, miłością. Tym razem rzecz o Karolinie XL i jej nastoletnich problemach, wynikających nie tylko z nadwagi. Odważna, momentami ostra, ale i ciepła opowieść o dziewczynie, walczącej o własną godność, poszukującej akceptacji dla inności. Także o dojrzewaniu w dobie kultu ciała i o tym, jak trudno i pięknie szukać miejsca w życiu, gdzie każdy chciałby zabłysnąć i odnieść sukces.Są w tej historii celne obserwacje obyczajowe, jest intryga, kilka ciekawostek encyklopedycznych.To opowieść dla młodzieży i dorosłych, którzy zbyt szybko zapominają, jakim ciężarem bywa dojrzewanie i jakiego potrzebuje wsparcia.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1112
Kamila | 2011-09-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2009

Każdy z nas boryka się codziennie z różnymi problemami. Problemy w szkole, zła sytuacja w domu, brak przyjaciół czy kompleksy. Można powiedzieć, że jest to nieodłączna rzecz w naszym życiu – problemy. Z jednym z nich boryka się Karolina i nie jest jej wcale tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Od najmłodszych lat, dziewczyna słuchała pod swoim adresem niesmacznych wyzwisk, które przyrównywały ją do krowy, maciory, czy innego, rzekomo grubego stworzenia. Gdyby nie jej kochająca mama, Karolina pewnie byłaby nastolatką w wiecznej depresji, która zamiast zmienić to, co jej się w sobie nie podoba, woli żyć tak jak żyła dotychczas. Lecz Karolina jest inna, walczy o swoją niezależność i szacunek, nie zawsze z kulturą i nie zawsze tylko słowami. Ale dzięki temu w swej szkole nie jest już „grubą maciorą”, ale Karoliną XL, co ma znacznie lepszy wydźwięk niż te wszystkie obelgi.

Pewnego dnia, Karolina przesiadując na okolicznej stacji benzynowej, spotyka swojego wymarzonego, jedynego i cudownego księcia z bajki. Przynajmniej tak jej się wydawało na pierwszy rzut oka, gdy zauroczenie zaślepiło racjonalne myślenie. Tak właśnie stała się dziewczyną Krzysztofa, który nakazał jej nazywać się Chrisem. Według Karoliny był to mężczyzna przystojny, umięśniony, niesamowicie kulturalny i powalający uśmiechem każdego, kto miał zaszczyt go zobaczyć. Jednakże zakochana nastolatka nie dostrzegała tego, że Chris nią pomiata, jest dla niej wulgarny i wszystko, co o nim mówi, jest jego dokładnym przeciwieństwem. Nie jest on wcale niesamowicie kulturalnym mężczyzną, lecz zwykłym chamem, dla którego ważne jest jego własne ego i ciało naiwnej przypadkowo spotkanej dziewczyny. I tak właśnie, przez swoją zwykła głupotę Karolina daje się wciągnąć w romans bez przyszłości. Samo złamane serce dałoby się wyleczyć z czasem, ale co zrobić z faktem, że zostało się poniżonym i wykorzystanym w bardzo okrutny sposób? Czy Karolina poradzi sobie z kolejnym problemem?

Marta Fox jest doświadczoną, polską pisarką, która na swoim koncie ma już niejedną powieść przeznaczoną dla nastolatek, jak i dorosłych. Przez krytyków określana jest mianem objawienia polskiej powieści młodzieżowej. Ale czy na pewno?

Przeczytałam wiele książek autorstwa Pani Fox, te napisane na początku jej twórczości są naprawdę niesamowite – pisane dojrzałym piórem, interesujące i poruszające problemy młodzieży w odważny sposób. Tymczasem czytając „Karolinę XL” mam wrażenie, że autorka się wypala, nie potrafi już pisać w ten sam sposób, co kiedyś. Może chce iść z duchem czasu, nadążyć za młodzieżowym stylem czy slangiem, ale z pewnością nie robi to dobrze jej twórczości, która traci swój urok i to „coś”, co przyciągało mnie do jej książek.

Co tyczy się recenzowanej książki, mam wiele zastrzeżeń co do niej. Po pierwsze bardzo raziły mnie „wzmianki” z powiedzonkami różnych osób z rodziny czy z najbliższego środowiska. Co rusz widać zdanie, w którym dowiadujemy się, że „mama mawiała..”, „babcia powiadała..” albo „sąsiadka mi powiedziała..”. Naprawdę denerwujące, bo jest tego ogrom, a jest to całkowicie zbyteczne w tak dużej ilości.

Kolejną rzeczą jest używanie wulgaryzmów w książce. Każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że młodzież ich używa, mniej lub więcej, ale jednak. Osobiście uważam, że używanie wulgaryzmów w książkach, za dość niesmaczne, w szczególności, gdy jest to całkowicie zbędne. A w tym wypadku z pewnością było. Następną sprawą jest charakter tekstu, który do złudzenia przypomina mi przeciętnego bloga trzynastolatki – przesadzony młodzieżowy styl, zawierający zwroty typu „co nie?”, które niezbyt wpasowują się w całość fabuły.

To wszystko czyni ją idealną lekturką dla „młodszych” nastolatek , które nie mają (w większości) dużych wymagań literackich. Nie mam pojęcia, dlaczego na tyle okładki jest wzmianka o tym, że jest to „opowieść dla młodzieży i dorosłych..” – jestem pewna, że osoba dorosła nie sięgnęłaby po tę książkę mimo własnej woli, a jeśli już, to niechybnie odłożyłaby ją z niejakim niesmakiem. Następnie zbulwersował mnie obraz zakochanych, a raczej zauroczonych nastolatek, które przedstawione są jako naiwne trzpiotki, gotowe biec za swoim „jedynym” wybrankiem serca na każde jego zawołanie i skinienie palca. Pewnie zdarza się tak nie raz, ale czy jest sens w takim uogólnianiu? Wiadome jest, że zauroczenie robi z racjonalnym myśleniem, co chce, ale nie można w ten sposób przesadzać.


Przykro mi, że musiałam napisać same negatywy o książce jednej z moich ulubionych autorek, ale naprawdę się zawiodłam. Nie wiem, może jestem zbyt wymagającym czytelnikiem, który szuka czegoś ambitnego w czytanym tekście, a tutaj z pewnością tego nie znalazłam. Niestety, nie mogę jej polecić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mroczna Wieża: Narodziny rewolwerowca

Być może najpierw powinienem przeczytać książkę, aby zrozumieć o co w tym komiksie chodzi. Dialogi i wypowiedzi narratora to dla mnie totalny bełkot,...

zgłoś błąd zgłoś błąd