Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bojowa pieśń tygrysicy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,6 (786 ocen i 115 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
52
8
118
7
253
6
169
5
102
4
35
3
22
2
5
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Battle Hymn of The Tiger Mother
data wydania
ISBN
9788376486444
liczba stron
280
słowa kluczowe
Chiny, dzieci, wychowanie, matka
język
polski
dodał
kasior_kasia

Marzeniem każdego dobrego rodzica jest zapewnić dziecku „udany start”. Jak się okazuje, można robić to na różne sposoby. Amy Chua wyróżnia dwie metody, zachodnią i chińską, której sama jest wyznawczynią i w myśl której wychowała swoje dwie córki. „Bojowa pieśń tygrysicy” to fascynujący, pełen humoru i lekkości zapis codziennych zmagań matki wymagającej, lecz kochającej bez reszty. Bez względu...

Marzeniem każdego dobrego rodzica jest zapewnić dziecku „udany start”. Jak się okazuje, można robić to na różne sposoby. Amy Chua wyróżnia dwie metody, zachodnią i chińską, której sama jest wyznawczynią i w myśl której wychowała swoje dwie córki. „Bojowa pieśń tygrysicy” to fascynujący, pełen humoru i lekkości zapis codziennych zmagań matki wymagającej, lecz kochającej bez reszty. Bez względu na skrajną – z punktu widzenia „zachodniego” czytelnika – postawę autorki, niejeden rodzic zweryfikuje swoje metody wychowawcze. I być może zarumieni się ze wstydu.

„Bojowa pieśń tygrysicy ” to książka o różnicach kulturowych, o dojrzewaniu do roli rodzica i uczeniu się od dzieci. Amy Chua często porównuje chiński model wychowania, promujący dążenie do maksymalnych osiągnięć i wyników, z podejściem rodziców zachodnich, którzy próbują przede wszystkim zaszczepić dzieciom wiarę, że porażka nie jest niczym złym, że niezależnie od wyników w nauce będą kochane. Chińska matka natomiast zmusza dzieci do ciągłej pracy, nie chwali za rzeczy poniżej oczekiwań, ciągle podnosi poprzeczkę, pokładając niczym niezmąconą wiarę, że jej dzieci stać na świetne wyniki.

Jest to opowieść o matce, dwóch córkach i dwóch psach. A także o Mozarcie i Mendelssohnie, fortepianie i skrzypcach oraz tym, jak znaleźliśmy się w Carnegie Hall. To miała być historia o tym, że chińscy rodzice umieją lepiej wychowywać dzieci niż rodzice zachodni. Ale skończyło się na opowieści o gorzkim zderzeniu kultur, ulotnym posmaku zwycięstwa i trzynastolatce, która zapędziła mnie w kozi róg.
Amy Chua (fragment książki)

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Bojowa_piesn_tygrysicy-p-30523-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Bojowa_piesn_tygrysicy-p-30523-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1594)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2231
Bed | 2011-07-26
Przeczytana: 22 lipca 2011

Jest to pozycja, która zainteresowała mnie ze względu na liczne kontrowersyjne opinie innych czytelników. Chua, chociaż urodzona w USA identyfikuje się z kulturą chińską i w jej duchu wychowuje swoje dzieci. Postępowanie i wymagania autorki wobec dziewczynek są często restrykcyjne i z reguły są źródłem konfliktu w domu. Przyznaję, że czasem postawa Amy nie była dla mnie tak całkowicie niezrozumiała. Należy od dzieci czegoś wymagać, ale wielogodzinna tresura, bez szczęśliwego dzieciństwa, jakoś nie mieści się w moim pojmowaniu właściwego wychowania. Swój wzorzec, tak myślę wynosi się z domu rodzinnego i ewentualnie lekko go unowocześnia. Nigdy do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że mój własny jest tak inny od tego jaki preferują na wschodzie, w Chinach. Zacznę od tego, że dla Amy nie wydają się ważne talenty wrodzone. Sama zaznacza, że to nie jest istotne. Najważniejsze jest "wypracowanie nabytych umiejętności w zdyscyplinowany chiński sposób". Z jednej strony pisze o córce, że...

książek: 1903
foolosophy | 2011-06-15
Przeczytana: 15 czerwca 2011

Nie ma wzorcowej metody wychowania. Jeśli da się dużo wolności dziecko może wyrosnąć na lenia i nieodpowiedzialnego człowieka, ale samodzielnego. Jeśli będzie się chuchać i dmuchać nad dzieckiem będzie to dla niego jak kalectwo. Więc gdzie jest złoty środek? Nie ma. Widać to bardzo wyraźnie w zderzeniu dwóch modeli wychowania - Zachodni oraz Chińskim.

"Bojowa pieśń tygrysicy" to opowieść o chińskiej matce - twardej, stanowczej i zdecydowanie ambitnej, bowiem dla niej nie ma góry nie do zdobycia, są tylko takie, gdzie trzeba staranniej i ciężej pracować.

Amy Chua urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Jest córką chińskich imigrantów, córką chińskiego wychowania. Tą samą zasadę wpaja swoim dzieciom - Sophie i Louisie. Autorka jest profesorem prawa na Uniwersytecie Yale. "Bojowa pieśń tygrysicy" to jej trzecia książka; pierwsza wydana w Polsce.

Zacznę od tego, że ta książka, choć nietypowa, wciągnęła mnie niesamowicie i pozostaje pod jej wielkim urokiem. Metoda wychowawcza autorki...

książek: 285
Joasia Markowska | 2011-05-22
Na półkach: Przeczytane

„Bojowa pieśń tygrysicy” Amy Chua

Tygrys, żywy symbol siły i władzy, budzi zwykle szacunek i lęk otoczenia.

Do sięgnięcia po „Bojową pieśń tygrysicy” skłoniło mnie pytanie zamieszczone na okładce. Dlaczego chińskie matki są najlepsze? Przez trzy lata prawie codziennie miałam kontakt z chińczykami, więc byłam ciekawa co na temat rodzicielstwa ma do powiedzenia autorka książki.

Amy Chua opisując historię swojej rodziny chciała stworzyć dowód na to, że chińscy rodzice umieją lepiej wychować dzieci niż rodzice zachodni. Mimo to podkreśla, że nie uogólnia, nie wrzuca ludzi do jednego worka. Nie odnosi się do wszystkich zachodnich rodziców bez wyjątku, jak również określenie „chińska matka” nie dotyczy wszystkich chińskich matek. Kulturowe stereotypy to drażliwy temat. Autorka nie obawia się mówić o nich otwarcie. Za przykład przedstawia swoją rodzinę.
Z książki dowiadujemy się tego, jakimi kategoriami myślą chińskie kobiety wychowując swoje dzieci. Np.:

Chińska matka wychodzi...

książek: 1260
Maria | 2014-01-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 stycznia 2014

Książkę czyta się szybko, a skłania ona do myślenia i może przewartościowań. Autorka jest chińską matką i chińską córką. Dla niej życie to nieustanny trening, jest bardzo silna, podejmuje męskie i odpowiedzialne decyzje i jest barrrdzo szczera i odporna na okoliczności. Na pewno mogliby przeczytać ludzie, którzy mają uzdolnione dziecko i pomysł na jego przyszłość. Można też się zastanowić, dlaczego współcześnie dużo w szkołach konkursików, dyplomików - może one wydłużają a nie skracają drogę do zdobycia narzędzi do zawodowego sukcesu, biegłości w konkretnej dziedzinie...Ja się cieszę, że przeczytałam, złapię trochę chińskiej dyscypliny

książek: 585
Aleksandra | 2011-05-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 maja 2011

Pomimo moich wątpliwości co do "chińskiej" metody książkę czyta się niezwykle lekko. Wciąga, zaciekawia, chociaż czasem bulwersuje. Matka z przerostem ambicji, która chce dobrze, a robi i źle i bunt nastolatki, która toczy wojnę i wygrywa. Od początku myślałam: matka-wariatka, jednak na koniec poczułam do Amy sympatię. To opowieść o wielkiej miłości matki do dzieci, braku umiejętności jej przekazania i konsekwencjach. Książka jest mądra i pouczająca. Osobiście jestem przeciwna takiemu reżimowi w wychowaniu dzieci, chociaż ma to swoje plusy, ale jak widzimy ma też wielkie minusy.

książek: 811
Nemeni | 2011-05-08
Przeczytana: maj 2011

Matka z manią wielkości i przerostem ambicji, owładnięta wizją osiągnięcia sukcesu "za wszelką cenę ", tresująca swoje córki, i usiłująca wmówić czytelnikowi, że czyni to dla ich dobra. Aby tylko dziecko było najlepsze, bo ocena ze sprawdzianu gorsza niż 6 to hańba i poniżenie dla rodziny...

książek: 196
grzegorzowa | 2011-03-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 marca 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Kiedy patrzy się na umieszczone na skrzydełku książki zdjęcie - niezwykle delikatnej i uśmiechniętej autorki - Amy Chua, aż trudno uwierzyć w słowa, które przed chwilą się wyczytało. Mało tego, trudno uwierzyć, że ta elegancka kobieta potrafiła być tak wymagająca i bezwzględna wobec swoich córek - Sophii i Louisy.

Amy Chua jest Chinką. Od urodzenia mieszka w Ameryce, mimo to, bardziej niż Amerykanką, czuje się Chinką. Zwłaszcza w kwestii wychowania dzieci, do której, jak większość Chinek, podchodzi niezwykle ambitnie, a czasem wręcz - egoistycznie. Już na samym początku informuje nas, czego nie wolno robić jej córkom - nocowania i bawienia się u koleżanki, grania w szkolnym przedstawieniu, oglądania telewizji czy też - dostawania ocen niższych aniżeli szóstka. W swoim postępowaniu, Amy nie dostrzega niczego złego. Jej zdaniem "chińska matka", która zrobi i poświęci wszystko, aby jej dziecko stało się geniuszem pod każdym względem jest lepsza od "zachodnich rodziców", którzy są...

książek: 416
Alicja | 2011-03-17
Przeczytana: 11 marca 2011

Amy Chua szczerze, bez kompleksów i niepotrzebnych usprawiedliwień opowiada o swoich metodach wychowawczych. Niekonwencjonalnych metodach. Za samą odwagę należy jej się 5 gwiazdek - tym bardziej, że swoje pociechy "torturuje" nie w Chinach, ale w Ameryce.
Odkrywając przed nami sekret zdolności, pracowitości i wszechstronnego uzdolnienia Azjatów, przy okazji Amy (choć zapewne niezamierzenie) pozwoliła mi zrozumieć dlaczego Chińczycy nie są kreatywni.

książek: 1215
Arleta | 2014-05-26
Przeczytana: 24 maja 2014

„Bojowa pieśń tygrysicy” jest warta przeczytania. Książka wciąga bez reszty. Autorka, wychowując swoje córki „po chińsku”, dała im dużo. Dzięki niej osiągnęły wielki sukces na scenie muzycznej i były zawsze najlepszymi uczennicami. Zabrała im coś jednak, jak chociażby beztroską zabawę z kolegami, tak potrzebną w rozwoju emocjonalnym. Coś za coś – można powiedzieć. Metoda na „chińską matkę” zdała egzamin w przypadku starszej córki Amy Chua. W przypadku młodszej autorka poniosła porażkę i straciła z dzieckiem kontakt emocjonalny. Nie będę kiedyś w przyszłości „chińską matką”, ale dużo się z tej książki nauczyłam. Polecam ;)

książek: 464
Owca | 2014-01-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2012 rok

Książka,którą czytałam z mieszanką niedowierzania,przerażenia, irytacji i sama nie wiem czego. Metody wychowawcze Amy Chua zszokowały mnie. Potem jednak naszła mnie inna refleksja: takie uczucia budzą się we mnie, bo nie rozumiem kultury wschodu. Nie rozumiem wschodniej koncepcji człowieka. My ludzie zachodu wyciągamy z kultury wschodniej to, co się nam podoba i się zachwycamy Chinami, konfucjanizmem, buddyzmem, taoizmem. Gloryfikujemy kulturę wschodnią, a kompletnie jej nie rozumiemy. I nagle pojawia się książka o chińskim wychowaniu. Nasze umysły nie potrafią objąć, że na dziecko można patrzeć inaczej niż jako na dar.
Książka bardzo dobra, choć ja nie zgadzam się z koncepcją wychowania prezentowaną przez autorkę. Cenię tę lekturę, bo pozwala dostrzec jak odmienna jest filozofia Zachodu i Wschodu. Jak odmienna jest koncepcja człowieka.

zobacz kolejne z 1584 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd