Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyspa kanibali. 1933 deportacja i śmierć na Syberii

Tłumaczenie: Marta Szafrańska-Brandt
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,45 (165 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
9
8
26
7
49
6
42
5
18
4
5
3
7
2
5
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Île aux cannibales: 1933, une déportation-abandon en Sibérie
data wydania
ISBN
9788324016242
liczba stron
292
słowa kluczowe
Stalin, Rosja, Syberia, deportacja, przemoc
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Ukrywana w archiwach zbrodnia Stalina dopiero teraz wychodzi na jaw Jak co roku wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. Tym razem ich oczom ukazał się przerażający widok. 6 tysięcy ludzi uznanych przez reżim za „elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie” zostało tu deportowanych z odległych części sowieckiej Rosji. Władza...

Ukrywana w archiwach zbrodnia Stalina dopiero teraz wychodzi na jaw
Jak co roku wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. Tym razem ich oczom ukazał się przerażający widok. 6 tysięcy ludzi uznanych przez reżim za „elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie” zostało tu deportowanych z odległych części sowieckiej Rosji. Władza pozostawiła ich samym sobie - bez żywności, opieki medycznej i nadzoru - stłoczonych na niewielkiej wyspie śmierci w środku lodowego piekła.

„Likwidacja klasy kułaków” dotknęła 2 miliony osób. W ciągu trzech lat życie straciła niemal połowa przesiedlonych. Nawet Stalin, gdy dowiedział się o losach ludzi pozostawionych na Nazinie, osobiście rozkazał wstrzymać akcję. Nicolas Werth odsłania klimat przemocy i zacofania, jaki panował na obszarach sowieckiego „Dzikiego Wschodu”.
Oto historia Wyspy Kanibali.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 732
brasilka2 | 2012-10-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 października 2012

Książkę wypożyczyłam po wysłuchaniu wywiadu w radiu z prof. Adamem Danielem Rotfeldem, który był książką wstrząśnięty.

Jeśli ktoś spodziewa się licznych opisów bestialstwa w tej książce, to się zawiedzie. Autor skupia się na decyzjach administracyjnych i innych powodach, które doprowadziły do masowych przesiedleń, a nie na scenach przemocy z Wyspy Kanibali.

Na początku 1933 r. rozpoczął się „wielki plan” przesiedleń, wg pomysłu szefa OGPU Gienricha Jagody, który był przedłużeniem zapoczątkowanego 3 lata wcześniej „rozkułaczania”. Celem przesiedleń było pozbycie się „elementów zdeklasowanych” oraz skolonizowanie wielkich słabo zaludnionych terenów Syberii, Uralu i Kazachstanu. Elementami zdeklasowanymi nazywano kułaków (przy czym było to określenie nieprecyzyjne, bo wystarczyło posiadać niewiele więcej niż inni i już można było zostać uznanym za kułaka – bogatego chłopa), drobnych przestępców oraz wszystkich zatrzymanych bez obowiązkowego dokumentu (paszportu) na ulicy lub w podróży. Z książki wynika, że ogromną część zatrzymanych stanowili ludzie przypadkowo zatrzymani, którzy nawet mieli wymagane dokumenty, ale policja je zignorowała.

Syberyjski przywódca partii komunistycznej Robert Eiche oraz niższi urzędnicy stanęli przed wyzwaniem przyjęcia setek tysięcy przesiedleńców w okresie zaledwie kilku miesięcy. Spodziewano się, że przybyli będą mieli ze sobą jakieś narzędzia i zapasy jedzenia oraz że będą umieli wybudować sobie schronienie i zatroszczyć się o siebie. Jednak przywożono ludzi wychudzonych, bez bagażu, bez umiejętności „surwiwalowych”. Lokalne władze nie były w stanie zapewnić dostatecznej ilości jedzenia ani narzędzi dla tych ludzi.

W połowie maja 1933 r. z obozu przejściowego w Tomsku wyruszyły pierwsze transporty na wyspę Nazino na rzece Ob, ok. 900 km na północ od Tomska. Na wyspie był tylko jeden rozwalający się barak i wyspa ogólnie nie nadawały się do zamieszkania. Władze nie dały rady przygotować się na przyjęcie przesiedlonych i zostali oni osadzeni w tragicznych warunkach. Ponieważ dostawali niewielkie ilości mąki i byli wygłodzeni, zdarzały się przypadki kanibalizmu (stąd nazwa wyspy). Jednak władze nie przypisywały tego głodowi, a jedynie wrodzonej demoralizacji przesiedlonych. Na wyspie zginęło ok. 4 tys. ludzi z ponad 6 tys. przywiezionych z Tomska.

Informacja o wydarzeniach na Nazino dotarła do Stalina dzięki listowi, jaki wysłał do niego młody funkcjonariusz partyjny Wasilij Wieliczko.

Książka daje dość szeroki obraz sytuacji politycznej i społecznej w Związku Radzieckim, która doprowadziła do takich tragedii, jak ta na Nazino. Jednak Nazino służy tylko za ilustrację ogólnego koszmaru wielu niewinnych ludzi, przesiedlonych na najbardziej niegościnne regiony Syberii.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit

Suki Kim dostała się do Korei Północnej w konkretnym celu. I nie była to bynajmniej chęć szerzenia wiary chrześcijańskiej, jak sądzili pozostali misjo...

zgłoś błąd zgłoś błąd