Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Genezis

Tłumaczenie: Michał Alenowicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,55 (307 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
58
8
71
7
83
6
37
5
15
4
4
3
3
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Genesis
data wydania
ISBN
9788375066746
liczba stron
216
słowa kluczowe
utopia, republika
język
polski
dodała
Dorota_1988

UWAGA!!! Opis jest spoilerem ;) Na zgliszczach zrujnowanego świata, na wyspie zwanej kiedyś Nową Zelandią, zrealizowano platońskie marzenie – stworzono utopijną republikę. Jej mieszkańcy są bezpieczni, ale nie wolni. Trwa to do czasu aż Adam Forde łamie reguły państwa i ratuje z morza małą dziewczynkę. Wiele lat później czternastoletnia Anaksymandra staje do czterogodzinnego egzaminu, który...

UWAGA!!! Opis jest spoilerem ;)



Na zgliszczach zrujnowanego świata, na wyspie zwanej kiedyś Nową Zelandią, zrealizowano platońskie marzenie – stworzono utopijną republikę. Jej mieszkańcy są bezpieczni, ale nie wolni. Trwa to do czasu aż Adam Forde łamie reguły państwa i ratuje z morza małą dziewczynkę.
Wiele lat później czternastoletnia Anaksymandra staje do czterogodzinnego egzaminu, który pozwoli jej wstąpić w progi Akademii, elitarnej instytucji zarządzającej utopią. Temat jest bliski jej sercu – Adam Forde, bohater z dzieciństwa.
W trakcie egzaminu Anax poznaje fakty, które nie są dostępne zwykłym obywatelom. Informacje te kwestionują wszystko to, co stanowiło dla niej świętość. Dlaczego Akademia pozwala Anaksymandrze dojrzeć źródło tajemnicy, na której zbudowano znany jej świat? Jaką rolę naprawdę odegrał Adam Forde? Czym tak naprawdę jest życie i gdzie zmierza nasz świat?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2011

źródło okładki: http://www.sklep.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 657
Bartosz Bolechów | 2013-01-02
Przeczytana: 23 marca 2012

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Zachęcony entuzjastycznymi recenzjami przeczytałem książeczkę Bernarda Becketta "Genezis". Tragedii nie ma, ale w sumie się rozczarowałem. Nie ma tam nic odkrywczego, w zasadzie wszystkie pomysły i idee tu zawarte znaleźć można choćby w tekstach Lema. Forma nawiązuje do platońskich Dialogów, podobnie jak konstrukcja polityczna opisywanej Republiki, wzorowanej ściśle na Państwie Platona. Imiona głównych bohaterów też odnoszą się do inspiracji starożytną Grecją - Anaksymandra, Perykles.
Jest tu trochę kogniwistyki w formie rozważań nad naturą wiadomości (m.in. przywoływana znana "tajemnica chińskiego pokoju"). Przede wszystkim jednak Beckett koncentruje się na memetyce i wokół niej organizuje swoją intrygę.

Jak stwierdza jeden z bohaterów, android imieniem Art: "Wy, ludzie, szczycie się tym, że stworzyliście świat Idei, ale trudno o bardziej mylne stwierdzenie. Idea trafia do mózgu z zewnątrz. Robi małe przemeblowanie, dostosowując nowe lokum do swoich potrzeb. Znajduje inne idee, które już wcześniej zamieszkiwały mózg, po czym podejmuje z nimi walkę, lub tworzy sojusze. Sojusznicy budują nowe struktury, aby bronić się przed intruzami. A gdy tylko nadarzy się okazja, Idea wysyła oddziały szturmowe na zewnątrz, by zainfekować inne mózgi. Najskuteczniejsze idee podróżują między umysłami, zajmują nowe terytoria i mutują po drodze. Tu obowiązuje prawo dżungli. Wiele Idei ginie; tylko najsilniejsze są w stanie przetrwać. Pysznicie się swoimi Ideami, jakby były waszymi produktami - a tymczasem są one pasożytami. Po co zakładać, że ewolucja odnosi się tylko do materii? Ewolucja nie dba o środki, z których korzysta. Co było pierwsze: umysł czy Idea umysłu? Pojawiły się razem. Umysł jest ideą".

Czyli nic nowego. Memy jako wirusy-pasożyty, zwalczające się nawzajem, replikujące i infekujące nowych nosicieli. Paradygmat wprowadzony przez Dawkinsa w "Samolubnym genie" i rozwinięty m.in. przez Brodiego w "Wirusie umysłu". Memy - idee łączą się w mutujące zespoły-mempleksy, czego przykładem jest religia: złożony mempleks, który osiągnął wyjątkowy sukces reprodukcyjny. Religia jest więc rodzajem pasożyta żyjącego dzięki systematycznej i masowej infekcji kolejnych pokoleń nosicieli.

Beckett pisze o tym wprost: "Dusza to jedna z waszych najstarszych Idei. Każdy świadomy umysł zdaje sobie sprawę z tego, że jest zamknięty w ciele, które stopniowo obumiera. Umysł pozostawiony wobec perspektywy powolnej śmierci jest zdolny do wyjątkowej kreatywności. Duszę możemy znaleźć w wierzeniach każdego plemienia, w każdej wielkiej tradycji. W kulturze Zachodu była obecna już u Platona jako jedna z idei oraz u Arystotelesa jako jedna z form. Po zmartwychwstaniu Chrystusa doszło do ... zmartwychwstania idei duszy. Następnie została ona oszlifowana na głoszonym przez świętego Augustyna wstręcie do ciała. Nawet u zarania wieku rozumu Kartezjusz nie zdobył się na wydalenie duszy z jej wygodnej siedziby. Darwin spojrzał głębiej, ale bał się dobrze przyjrzeć temu, co zobaczył ... Od kiedy pojawiła się dusza, ludzkość nie potrafi o niej zapomnieć. To, że mówisz o duszy świadczy o lęku. A Idea, która powstała w czasach lęku nie zostanie nigdy porzucona. Idea duszy oferuje ci pocieszenie, w zamian żądając tylko ignorancji. Takiej oferty nie możesz odrzucić".

Innymi słowy idee oraz ich zespoły pasożytują na nas, wykorzystując nasze cechy gatunkowe, tak samo jak wirusy.
Umysł jest zatem specyficzną formą istnienia materii. Idee są specyficznym rodzajem organizmów. "Umysł nie jest maszyną, lecz Ideą, a ta jest odporna na wszelkie formy kontroli".

Bardzo przypomina mi to świetny tekst V z "V jak Vendetta" Alana Moore'a (i adaptacji filmowej): "Pod tą maską kryje się coś więcej niż ciało... Pod tą maską kryje się idea... a idee są kuloodporne".

W interpetacji memetycznej, a nie "tradycyjnej", V byłby marionetką zainfekowaną i sterowanż przez pewną szczególnie zaraźliwą ideę, która w końcówce filmu powoduje prawdziwą pandemię.'Na podobnej zasadzie Akademia w książce Becketta jest instytucją w rodzaju memetycznego CDC w Atlancie - próbuje chronić społeczeństwo przed propagacją groźnych, zaraźliwych Idei poprzez wyszukiwanie i eliminację ich nosicieli. Istnienie i działanie takiej instytucji jest chyba jedyną w miarę oryginalną (i rzeczywiście całkiem fajną) Ideą w tym tekście. Z drugiej strony takim memetycznym Sanepidem była choćby Święta Inkwizycja (choć rozwijając tę myśl można stwierdzić, że nie tyle chroniła ona ludzkość przez zgubnymi memami, co raczej stanowiła narzędzie obrony danego, dominującego i efektywnego mempleksu przed wrogimi mu ideami).

Owszem, zatem idee są kuloodporne. Potęga idei jest niewątpliwa. Pytanie czy to my je stwarzamy, programujemy i propagujemy, czy może jest odwrotnie. Kto tu jest panem, a kto narzędziem? Memetyka i za nią Beckett w "Genezis" odpowiadają jednoznacznie.

A na końcu książki jest w miarę zgrabny twist :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wakacje nad Adriatykiem

Gdyby nie jej interesujaca okladka to nawet bym tej ksiazki nie zauwazyla. Niekoniecznie po to abym miala ja gdzies eksponowac - na polce widoczne sa...

zgłoś błąd zgłoś błąd