Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Paszcza Wieloryba

Tłumaczenie: Mirosław Kościuk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,51 (101 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
6
8
9
7
32
6
37
5
12
4
4
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Unteleported man
data wydania
ISBN
83-7150-779-8
liczba stron
104
język
polski
dodała
Irena

Paszcza Wieloryba była planetarną utopią dla milionów kolonistów z Ziemi, odległą o wiele lat świetlnych. Dotarcie tam dzięki teleportacji zajmowało zaledwie piętnaście minut, lecz niestety była to podróż tylko w jedną stronę.Przelot konwencjonalnym statkiem kosmicznym trwał aż osiemnaście lat i na odwiedziny tej tajemniczej kolonii zdecydował się desperat, Rachmael ben Applebaum. Kiedy jednak...

Paszcza Wieloryba była planetarną utopią dla milionów kolonistów z Ziemi, odległą o wiele lat świetlnych. Dotarcie tam dzięki teleportacji zajmowało zaledwie piętnaście minut, lecz niestety była to podróż tylko w jedną stronę.Przelot konwencjonalnym statkiem kosmicznym trwał aż osiemnaście lat i na odwiedziny tej tajemniczej kolonii zdecydował się desperat, Rachmael ben Applebaum. Kiedy jednak jego wyprawa napotkała zdecydowany opór sił ONZ i przemysłowego potentata zarządzającego Telporem, Rachmael zaczął podejrzewać, że trafił na ślad groźnej tajemnicy, która nie może ujrzeć światła dziennego.Sen o idealnej krainie na Paszczy Wieloryba okazał się koszmarem...

 

źródło opisu: http://sklep.zysk.com.pl/paszcza-wieloryba.html

źródło okładki: http://sklep.zysk.com.pl/paszcza-wieloryba.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 604
tivrusky | 2015-03-24
Na półkach: 2015
Przeczytana: 24 marca 2015

Fomalhaut (po arabsku: Paszcza Wieloryba)- nazwa gwiazdy w konstelacji Ryby Południowej. Południowej, zatem niewidocznej z naszej półkuli - tam właśnie zabiera nas Philip Dick w powieści powstałej w okresie największego natężenia jego pisarskiej pracy (pierwsza połowa lat 60 ubiegłego wieku). Wokół Fomalhauta krąży bowiem Paszcza Wieloryba - planeta RAJ, mlekiem i miodem płynąca, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce, gdzie każdy, za drobną opłatą dostać się może!

Perspektywa to bardzo kusząca, zwłaszcza gdy przyjrzymy się przeludnionej ziemi, rządzonej niemal totalitarnie przez ONZ pod przywództwem Niemiec. Autor buduje ponurą wizję przyszłości, bezdusznej, niemalże totalitarnej. W kilku momentach aż wstrząsającej, na przykład gdy mówi o duchu w jakim Niemcy rządzą ONZ, porównuje ich do ich przodków, którzy: "z takim samym, pozbawionym wszelkich uczuć spokojem upychali ludzkie ciała w piecach krematorium"! Dalej, autor pisze o pomyśle stworzenia wielkiej sieci fabryk, które: "...przerabiałyby Murzynów na puszkowany pokarm dla psów" w celu pozbycia się nadwyżek ludności! Wspomina też trzecią wojnę światową, która w mniemaniu rządzących, jak na złość zabiła ZA MAŁO ludzi!
Byłem w szoku, po tym jak brutalnie i ostro Dick przedstawił ten bestialski świat! Paszcza Wieloryba wydaje się więc być ZBAWIENIEM, ratunkiem dla milionów, miliardów ludzi. Do czasu, gdy bohaterowie odkrywają, że przychodzące stamtąd nagrania są fabrykowane i nagłaśniane za pomocą wszędobylskiej propagandy!

I tak, krok po kroku zmierzamy w kierunku odkrycia przerażającej tajemnicy Paszczy Wieloryba. Czym jest? Co zastaną ci, którzy z uśmiechem na twarzy, dobrowolnie się tam udają? Zagadka to doprawdy przerażająca, trzyma nas w napięciu przez niemal całość tej opowieści. Jestem zachwycony pierwszymi 85-90 stronami Paszczy (a książka ma ich 104, więc to olbrzymia większość)! To genialna opowieść!

Na końcu czeka nas jednak spore rozczarowanie. O ile pierwszych 90 stron to tekst świetny, momentami genialny - ostry, brutalny i surowy... o tyle wszystko psuje się na ostatnich kilkunastu stronach. Dick wyjaśnia wszystko na skróty, bohaterowie nagle podejmują zwyczajnie głupie decyzje, pędzą w kierunku zakończenia - wszystko robi wrażenie jakby autorowi już się nie chciało, jakby pisał na kolanie.
Czym to wyjaśnić? Być może tym, że w 1964 roku Dick napisał aż pięć powieści - może gonił go już pomysł na następny utwór? Kto to wie.

Podsumowując jednak całość, muszę przyznać, że to świetna książka - gęsty i ponury nastrój, przytłaczająca wizja przyszłości, bohaterowie na przemian łatwowierni, cyniczni, dobroduszni... stanowią szeroki wachlarz. Nawet zakończenie, mimo że napisane byle jak i w zasadzie urwane, nie jest aż takie złe. Gdyby je rozszerzyć i napisać jak należy, byłoby całkiem akceptowalne.
Mam nadzieję, że niedługo doczeka się powtórnego Rebisowego wydania z oprawą pana Siudmaka! Jest tego jak najbardziej warta!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tappi i niezwykłe miejsce

Z twórczością Marcina Mortki znam się nie od dziś. Zaczynałam od „Karaibskiej krucjaty”, która wcale mnie nie zachwyciła, po czym dałam mu jeszcze jed...

zgłoś błąd zgłoś błąd