pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Książka
Nowa książka jednego z najbardziej cenionych polskich pisarzy młodego pokolenia!
Po kilku latach milczenia Mikołaj Łoziński napisał książkę inspirowaną historią swojej rodziny. Odsłania tajemnice i l...
Nowa książka jednego z najbardziej cenionych polskich pisarzy młodego pokolenia!
Po kilku latach milczenia Mikołaj Łoziński napisał książkę inspirowaną historią swojej rodziny. Odsłania tajemnice i losy trzech pokoleń: od drugiej wojny światowej przez stan wojenny aż do czasów współczesnych. Czułość i empatia dla najbliższych nie wykluczają bezwzględności widzenia. Dzięki temu postaci są tak prawdziwe i nam bliskie. Powstała przejmująca opowieść o skomplikowanych, naznaczonych przez zakręty historii, ludzkich związkach i uczuciach.
pokaż więcej.
źródło opisu: Opis wydawcy
źródło okładki: wydawca
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Oficjalna recenzja
Prostota Książki
Zwykłe przedmioty. Okulary. Fifka. Telefon. Klucze. Maszynka do włosów. Szuflada. Książka… Ile mogłyby o nas powiedzieć te rzeczy? Co pamiętałyby? O czym nie pozwalają nam zapomnieć?
Naszemu życiu wciąż towarzyszą rekwizyty – te same od wielu pokoleń lub nowe, choć także podobne do jakiś poprzednich. Z przedmiotami wiążemy nasze wspomnienia. Przedmiot pamięta. Przedmiot przywołuje w naszych myślach minione chwile. Z każdą rzeczą łączy się jakaś historia, która w szerszym kontekście układa się w historię danej osoby, historię całej rodziny. „Próbowałem w delikatny sposób wpisać małą historię rodziny w dużo większą” – przyznaje Mikołaj Łoziński. Historia ta jest poszatkowana, nie w pełni widzimy jej całe spektrum. Jednak obrazy, których dostarczają nam przedmioty, łączą się ze sobą w większą całość i przybliżają nam bohaterów. Przybliżają również fakty z życiorysu samego autora, choć te musimy raczej czytać między wierszami, jako poboczne informacje.
Mikołaj Łoziński to pisarz młodego pokolenia, który kilka lat temu zadebiutował świetną książką „Reisefieber”. Opowieść o Astrid i jej synu, Danielu była tak dojrzałą, że niezwykle ciekawiła mnie kolejna pozycja tego autora. Trudno jednak porównywać obie książki. W przypadku debiutu mieliśmy do czynienia z przeplataną narracją dwóch bohaterów, ale całość była jednak zwartą powieścią. „Książka” to zupełnie innego typu projekt Jej głównym walorem jest pomysł i przede wszystkim prostota. Z pozoru to zapis zwykłych pamiętnikowych tekstów, wspomnień rodzinnych. W rzeczywistości jest to powieść o głębokiej treści, równie świetnie napisana, co debiut autora.
Podział książki na rozdziały dotyczące przedmiotów jest dość nietypowym pomysłem, a poprzedzające je karty dialogów z członkami rodziny autora są zabawnymi przerywnikami. Łoziński pisze o wszystkim, często zdradzając wstydliwe historie, lub nawet poruszając rodzinne tajemnice. Losy jego rodziny są dość pogmatwane. Przeważają nieudane małżeństwa, zdrady, problemy w relacjach z dziećmi. Lecz to wszystko jest także podszyte humorem i satyrą. Historie rodzinne, choć trudne, opowiadane są przez Łozińskiego jak zwykłe wydarzenia. Po prostu takie jest życie.
Sam tytuł również bardzo wiele mówi o powieści, oddaje jej klimat i charakter. To książka, zwykła, przedmiotowa, powszechna. Przedmiot, który zawiera w sobie historię, dzięki któremu poznajemy czyjąś opowieść. Poniekąd jest to jednak taki sam przedmiot jak okulary, telefon czy klucze. Z tą różnicą, że opowieść zapisana jest trwale na papierze i otwarta dla wszystkich, którzy pragną poznać jej tajemnicę.
Monika Samitowska-Adamczyk
Opinie znajomych
-
606
Opinie czytelników
Każdy z nas, przez całe życie, gromadzi wokół siebie całe mnóstwo przedmiotów, mniej lub bardziej ważnych, wartościowych i potrzebnych. W miarę rozwoju
cywilizacji jest ich coraz więcej. Mikołaj Łoziński poprzez pryzmat przedmiotów opowiedział fascynującą historię rodziny, która w dużym stopniu jest jego
rodziną.
Znajdziemy tu przedmioty bardzo różne. Czasem niezwykle konkretne jak np. fifka babci, często pojęte ogólnie jak telefon, ekspres do kawy czy maszynka do
włosów. Poprzez przedmioty autor opowiada o stosunkach panujących w rodzinie, o rodzącej się miłości, wojnie, zawieraniu małżeństw, dzieciach, dorastaniu,
zdradach, rozwodach, wreszcie o umieraniu. Obok tematów bardzo ważnych i bardzo trudnych znajdziemy i te pozornie mniej istotne, wyjęte wprost z autentycznego,
ludzkiego życia. Wiele drobnych, rodzinnych scenek, utrwalonych na papierze, by nie zniknęły w oparach niepamięci.
Autor „Książki” jawi się jako podglądacz całej rodziny, który nie waha się ujawniać faktów niekoniecznie wygodnych dla opisanych osób. Prawie każda z nich
prosi go, żeby czegoś nie opowiadał, a on jest nieugięty, a może nawet trochę przekorny i z tych próśb niewiele sobie robi.
Uderzyła mnie w tej książce szczególnie kwestia rozwodów i tego, w jak odmiennych okolicznościach się one odbywają i jak poszczególne osoby na nie reagują.
Wachlarz postaw mamy tu szeroki, począwszy od dziadków bohatera ze strony ojca, którzy mimo rozstania jedzą wspólnie niedzielne obiady i każdego wieczoru
rozmawiają przez telefon, po dziadków ze strony matki, zajmujących duże, podzielone mieszkanie i unikających się nawzajem jak ognia, niezamieniających
nawet słowa, tak blisko, a tak bardzo daleko. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim są rodzice narratora i ich małżeństwo, a potem rozstanie.
Dzięki przedmiotom można zwykle wywołać wspomnienia, często bardzo dokładnie i bardzo plastycznie. To tak, jakby otwierać i przeglądać poszczególne szuflady
pamięci, a o szufladach oczywiście też tu będzie. Przykładowo zapewne każdy z nas miał i mieć będzie w życiu wiele telefonów, co nie zmienia faktu, że
stary Siemens z ogromną słuchawką potrafi utrwalić się we wspomnieniach na zawsze. Taki telefon jest przecież świadkiem niezliczonych rozmów w drobnych
codziennych sprawach, ale stanowi też nierzadko jedyny sposób, by porozmawiać z kimś bardzo odległym.
Książka, jak zwykle u Mikołaja Łozińskiego, napisana jest wspaniałym językiem, bez zbędnych ozdobników i upiększeń. Poszczególne rozdziały są krótkie, ale
niosą w sobie niesamowity ładunek treści i emocji. To jedna z tych lektur, o których nie mam ochoty zbyt wiele pisać, bo najlepiej po prostu po nią sięgnąć
i samemu zobaczyć, jaką interesującą podróż w przeszłość proponuje nam autor. Z mojej strony ogromne gratulacje dla Mikołaja Łozińskiego. Długo czekaliśmy
na kolejną jego publikację po świetnej
„Reisefieber" .
Zdecydowanie warto było czekać, bo jest to kawałek naprawdę wspaniałej i wartościowej prozy!
Lubię filmy dokumentalne Marcela i Pawła Łozińskich. Byłam ciekawa czy i Pan Mikołaj, tak sprawnie jak tata i brat obrazem, operuje słowem.
Książka mnie zachwyciła, czytałam ją i myślałam o swojej rodzinie, o tym,że pomysł opisywania zdarzeń i osób poprzez przedmioty jest prosty i fantastyczny . Tego pomysłu gratuluje autorowi.
Książka barwna, miejscami zabawna, miejscami tragiczna. Jak życie jej bohaterów.
Będę śledzić twórczość Mikołaja Łozińskiego, na pewno sięgnę po "Reisefieber".
Polecam
Mikołaj Łoziński napisał książkę o swojej najbliższej rodzinie: dziadkach, rodzicach, rodzeństwie w bardzo ciekawy i niebanalny sposób. Każda bowiem z osób, każde z opisanych zdarzeń scharakteryzowane zostały za pomocą jednej, konkretnej rzeczy: szuflady, telefonu, obrączki czy kluczy. Właśnie przy pomocy przedmiotów dowiadujemy się w jakich okolicznościach poznali się dziadkowie Mikołaja Łozińskiego od strony taty, i dlaczego jego babcia od strony mamy rozwiodła się z dziadkiem. Poznajemy jakie znaczenie dla rodziny autora miał rok 1968, kto był oddanym obywatelem PZPR a także w jaki sposób geny żydowskie przeplatają się w rodzinie Mikołaja...
Każda z historii opisana jest zwięźle, przy użyciu prostego, zrozumiałego języka, co nie tylko niczego im nie odbiera, ale również staje się ich siłą. Mikołaj Łoziński ze smakiem, umiarem i szacunkiem dla rodziny porusza się po tematach z nią związanych, nierzadko niełatwych, trudnych do zrozumienia, ale również zabawnych czy poruszających. Pomimo, że autor pisze o swojej rodzinie, czytelnik ma wrażenie, że wszystkie opisane wydarzenia przedstawione są obiektywnie, bez obierania stron czy niepotrzebnego rozpamiętywania. To jest chyba powód dla którego książka czyta się sama, strona ucieka za stroną, opowieść za opowieścią. Dodatkowym atutem "Książki" są 'wstawki' na początku każdego nowego rozdziału, powstałe z rozmów z członkami rodziny w trakcie pracy nad książką. Te krótkie fragmenty w których głównie rodzice upominają syna o czym ma nie pisać lub czego nie wspominać bo np. wstyd, nadają książce smaczku i sprawiają, że staje się ona bardziej realna i teraźniejsza...
Jednym zdaniem można powiedzieć, że "Książka" to czysta przyjemność lekkiego, ale nieobojętnego czytania.
Prawie całą książkę udało mi się przeczytać w drodze z Mokotowa na Bemowo, ponieważ ku mojemu rozczarowaniu, nie ma ona zbyt wiele treści. Jest tu za to mnóstwo kawałków układanki opisującej rodzinę narratora i poskładanie ich w całość wymagałoby na pewno dużo więcej czasu i uwagi.
Pytanie, czy warto. Mnie kilka historii poruszyło, kilka przywołało parę obrazów z mojego dzieciństwa czy moich rodzinnych opowieści, ale dość chaotyczna całość nie wciągnęła na tyle, żeby zagłębiać się mocniej w ten świat. Może innym razem. Bo sam pomysł i ładunek emocjonalny, który wyłaniał się z recenzji i rozmów z autorem obiecywał dużo więcej.
„Książka” została nagrodzona Paszportem Polityki za rok 2011. Odbiega od nagrodzonych w poprzednich latach utworów, takich jak chociażby „Balladyny…”, „Kieszonkowy atlas kobiet”, czy „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej”. Wymienione pozycje są bowiem pełne karkołomnych eksperymentów literackich, a język w nich użyty odbiega od tego, co bywa nazywane „literacką polszczyzną”. Tymczasem ostatnie dzieło Łozińskiego to bardzo wyciszona, intymna powieść, która z pewnością spodoba się osobom narzekającym na język, jaki jest obecnie używany przez młodych pisarzy. Ja osobiście nie należę do grona owych krytyków, ale i mi bardzo podobała się „Książka”, również za oszczędność i precyzję słowa.
Prawdę mówiąc, podczas lektury trudno było mi uciec od porównań do „Lali” Jacka Dehnela, kolejnego bardzo utalentowanego pisarza młodego pokolenia, który zmierzył się w swoim utworze z trudnym zadaniem opisania historii własnej rodziny. O ile jednak „Lala” była poetycką opowieścią, w której autor pisał również i o sobie, o tyle Łoziński dyskretnie usuwa się z pierwszego planu, nie tylko w treści, ale i w formie. Tekst jest bowiem na pozór pozbawiony osobowości i stylu pisarza. W poszczególnych rozdziałach historie „opowiadają się same”, a autor jako bohater występuje sporadycznie. Każdy rozdział rozpoczyna się krótkim dialogiem, w którym członkowie opisywanej rodziny pytają, o czym będzie następnym fragment lub mówią wprost, o czym nie należy pisać. Taka narracja przypomina film, w którym tocząca się akcja to tak naprawdę wspomnienia bohatera, przerywającego niekiedy wypowiedź, by odpowiedzieć na pytania słuchaczy. Zazwyczaj w roli narratora występuje osoba starsza, przedstawiająca wydarzenia ze swojej młodości dzieciom i wnukom. Tutaj jest na odwrót – to reprezentant najmłodszego pokolenia opowiada (choć nie w porządku chronologicznym) historie, w których brali udział jego starsi krewni.
W uzasadnieniu do przyznanej nagrody czytamy: Nagroda za książkę pod tytułem „Książka”, za świetnie opowiedzianą małą historię na tle dużej historii. Za oryginalną formę i za przypomnienie, że nie ma lepszego tematu literackiego niż rodzina.
Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem – zawiera ono wszystkie najważniejsze cechy utworu. Osobiście bardzo lubię sagi rodzinne, w których poprzez losy bohaterów można poznać zmiany polityczne lub społeczne zachodzące na przestrzeni lat. I choć jak na sagę „Książka” jest zdecydowanie za krótka, to przedstawia nam historie członków rodziny autora od drugiej wojny światowej, poprzez PRL, aż po czasy współczesne. Pisarz daje nam odczuć realia danej epoki, opowiada losy ludzi, którzy przybyli do Polski z różnych krajów, by właśnie tutaj znaleźć swój dom.
Ostatnia powieść Łozińskiego traktuje również o szacunku do drugiej osoby. To pozbawiona zbędnego patosu opowieść o tym, jak ważna jest rodzina. Jej lektura była dla mnie skutecznym antidotum na współczesną literaturę – czasem zbyt krzykliwą i wulgarną. Teraz, z ukojonymi nerwami, mogę spokojnie do niej wrócić.
Dodam jeszcze, że „Książka” jest bardzo ładnie wydana: oryginalna okładka (na zdjęciu nie widać, ale zawiera wypukłe elementy), dobry papier i ciekawe rozłożenie tekstu. To się chwali. To „prawdziwa książka” – dosłownie i w przenośni. Warto więc mieć ją na swojej półce.
To kolejna, po "Reisefieber" książka Mikołaja Łozińskiego, którą przeczytałam. Zakręcone i splątane losy rodziny - opowiedziane zostały w intrygujący sposób. Poznajemy tę rodzinę poprzez losy jej kobiet i mężczyzn - losy zapamiętane, odgrzebane z pamięci, skojarzone z przedmiotami, które tę pamięć otwierają. Trzy pokolenia Łozińskich nie miały łatwego życia - ich historiami można by obdzielić wiele rodzin. Mimo dramatycznych często zdarzeń Mikołaj- przedstawiciel tego najmłodszego pokolenia- potrafi je opowiedzieć z prawdziwą miłością i szacunkiem dla losów rodziców i dziadków. Fascynująca lektura.
Nie rozumiem zachwytu, wszystkich ochów i achów. Książka ta jest po prostu średnia, przeciętna, żeby nie powiedzieć słaba. Czytając ją przypominał mi się mój pamiętnik. W wieku 13 lat również pisałam o rzeczach różnych, bez chronologii, wracałam do pradziadków i wybiegałam w przyszłość. Przedmioty, o których pisze Łoziński to coś powszechnego, zwykłego. Styl Mikołaja Łozińskiego, owszem może i wysublimowany, ale całość na trzy plus.
Bardzo ciekawa książka, choć napisana prostym, oszczędnym językiem bez wyszukanych metafor i upiększeń. Autor opowiada historię trzech pokoleń swojej rodziny i robi to mistrzowsko. Warto sięgnąć po "Książkę", polecam.
Zastanawiałam się czy dać jedną gwiazdkę czy dwie. Wybrałam więcej "na zachętę". Nie polecam nikomu. Nie mam pojęcia skąd uznanie czytelników i Paszport Polityki.
Jedno wielkie NIE.
Bardzo ciekawy, nowy sposób pisania o rodzinie. Wciąga, bawi i wzrusza
http://czytankianki.blogspot.com/2011/04/ksiazka-mikoaj-ozinski.html
Prostota bywa cnotą, ale toporność? W literaturze na pewno nie.
Cena: 24,90 zł

Legimi
Albertus
Zinamon
Selkar
Matras
Empik
Weltbild





