Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nasze piękne dni i kochane psy w Andaluzji

Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Wydawnictwo: Amber
6,48 (67 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
4
8
10
7
20
6
20
5
7
4
1
3
2
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dog days in Andalucia tails from Spain
data wydania
ISBN
978-83-241-3718-3
liczba stron
280
język
polski
dodała
FoggyScent

Prawdziwa opowieść o spełnieniu marzeń. Piękna opowieść o znalezieniu swojego miejsca na ziemi – budująca jak Winnica w Toskanii, wzruszająca jak Marley i ja Zlecenie za zleceniem, praca po szesnaście godzin na dobę, sukces okupiony zmęczeniem, stresem i nieustannym brakiem czasu – tak wyglądał każdy dzień Jackie i Stephena, londyńskiego małżeństwa wziętych architektów. Marzenie, że pewnego...

Prawdziwa opowieść o spełnieniu marzeń.

Piękna opowieść o znalezieniu swojego miejsca na ziemi – budująca jak Winnica w Toskanii, wzruszająca jak Marley i ja
Zlecenie za zleceniem, praca po szesnaście godzin na dobę, sukces okupiony zmęczeniem, stresem i nieustannym brakiem czasu – tak wyglądał każdy dzień Jackie i Stephena, londyńskiego małżeństwa wziętych architektów. Marzenie, że pewnego dnia zamieszkają w Hiszpanii i kupią sobie psa, wydawało im się nie do spełnienia…
Nie przeczuwali, że spełni się w najbardziej nieoczekiwany sposób. Że letni dom w malowniczej wiosce zmieni się w ich wyśnione miejsce na ziemi. Że zamieszkają w nim na stałe – i to z całą sforą najbardziej uroczych i najbardziej niesfornych czworonogów.
Ich wspomnienia przesycone magią andaluzyjskich wieczorów, zapachem pomarańczowych gajów, smakiem paelli, aromatem wina z pobliskiej winnicy i dźwiękami flamenco to historia odważnych ludzi, którzy u szczytu kariery postanowili zupełnie zmienić swoje życie. Oczarowani pięknem łagodnych wzgórz i serdecznością życzliwych ludzi uczyli się cieszyć słońcem, tańcem, winem; rozumieć, co naprawdę się liczy. I czym naprawdę jest szczęście.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Amber, 2010

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (140)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3407
Monika | 2012-10-14
Przeczytana: 13 października 2012

Na własne oczy widziałam ludzi, którzy wyjeżdżali gdzieś na wakacje, odpocząć i zostawali już w tym miejscu do końca swojego życia. Jedno małżeństwo spotkane przez mnie na Krecie już przed końcem swojego urlopu zapłaciło zadatek za dom, planowali wrócić na chwilę do Polski, pozałatwiać wszystkie sprawy i zamieszkać na Krecie w trybie pilnym :) Najczęstsze takie przypadki widziałam w Egipcie. Rozumiem tych ludzi doskonale, bo sama też miałam na to niejednokrotnie ochotę, wielką ochotę, naprawdę niewiele brakowało...

Angielskie małżeństwo z książki na swój raj wybrało Hiszpanię. Nigdy nie żałowali tej decyzji. Planowali posiadanie psów, ale nie w takiej ilości, jaka ich "dopadła". Szczegółów zdradzać nie będę, przeczytajcie sami, bo naprawdę warto. Książkę polecam szczególnie sympatykom czworonogów - dla Was to powinien być rarytas :)

Książka ta jest jednak nie tylko o miłości do czworonogów, to również świetna lektura na pochmurną polską jesień. Andaluzja zdaje się być rajem tak...

książek: 5947
allison | 2013-04-03
Przeczytana: 03 kwietnia 2013

Początek nie zapowiadał się obiecująco, ale (na szczęście!) nie zniechęciłam się i dzięki temu spędziłam miło czas przy pogodnej, optymistycznej lekturze.

Treścią i klimatem książka nieco przypomina mi "U mnie zawsze świeci słońce" i "Andaluzja, ole!" Victorii Twead. Nie jest to jednak zarzut, bo wszystkie te tytuły odznaczają się lekkością, błyskotliwością i subtelnym poczuciem humoru.
Z przyjemnością i zaciekawieniem śledziłam perypetie angielskiego małżeństwa architektów, ich andaluzyjskich sąsiadów i czworonożnych przyjaciół, którzy szybko stawali się pełnoprawnymi członkami rodziny. Ta ostatnia rozrosła się w ciągu kilku lat tak bardzo, że podwórko Toddów zaczęło przypominać schronisko dla porzuconych psów i kotów. A właściwie stało się nim w naturalny sposób, gdyż Anglicy nie potrafili przejść obojętnie obok skrzywdzonych zwierzaków, mimo iż za każdym razem obiecywali sobie solennie, że to już ostatni raz, kiedy przygarniają psiaka lub kocurka.

"Nasze piękne dni..." to...

książek: 1991
Renax | 2014-09-25
Przeczytana: 25 września 2014

Dałam książce 6 gwiazdek za radość, którą mi dało jej czytanie. Sama historia przypomina mi 'Pod słońcem Toskanii' budową i przesłaniem. Jest to książka o tym, jak angielskie małżeństwo za zaoszczędzone pieniądze kupuje sobie domki w Andaluzji, tam je odnawiają i wynajmują turystom. Przy okazji spełniają swoje marzenie o opiece nad psami i kotami. Opowieści miejscami wzruszające, o prostych, szczerych ludziach, o skrzywdzonych psach bez patosu, bez sztucznych rozmów, bez cudownej zmiany losów. Zwykłe życie, poranna kawa na tarasie, słońce, kwiaty, basen. To co lubię. A że dla mnie książka była mentalną podróżą do Andaluzji, to do półeczki 'podróżnicze' ją przydzieliłam.
Opowieść jest autentyczna, sprawdziłam przed chwilą link na końcu książki. Domki są. Piękne fotografie.
Polecam na poprawę humoru wszystkim.

książek: 767
BeataBe | 2012-04-21
Przeczytana: 11 kwietnia 2012

Książka bardzo nierówna. Momentami znakomita (wycieczka Lourdes do Londynu, rozdziały o przygarniętych zwierzętach) - które mnie bawiły lub wzruszały. Tu były uczucia, przeżycia, wzruszenia autorki.
Momentami książka była bardzo nudna (opisy życia mieszkańców) - te rozdziały przypominały sprawozdania, które obowiązkowo miały się znaleźć w książce... Niestety ze szkodą dla powieści.
Powiem szczerze - omijałam je, nie ciekawiły mnie, były nudne, nijak miały się do reszty powieści - jakby autorka co kawałek na siłę wklejała jakieś opowieści o życiu mieszkańców Andaluzji. Nie wiem po co? Żeby książka miała większą objętość? Żeby treść pasowała do tytułu? (nawiasem mówiąc tytuł książki beznadziejny).

książek: 1752
Incognito | 2013-04-07
Przeczytana: 06 kwietnia 2013

Poczuj Andaluzję!
Ciepła (jak dni w Hiszpanii) opowieść o spełnieniu swoich marzeń, sielankowym życiu na wsi w otoczeniu gromadki zwierząt.
Bardzo przyjemnie się czyta. Autorka z prawdziwą swadą opowiada o swoich kochanych psach, kotach oraz ludziach w otoczeniu których mieszka.
Nie raz podczas lektury będzie rozbrzmiewał wasz śmiech, gdy przeczytacie przygody tej gromadki.
Czasem żal ściśnie Wam serce, gdy wyobrazicie sobie istotkę, która znalazła wreszcie DOM i Miłośc po latach/miesiącach/dniach tułaczki.
Aż się łezka w oku zakręci...
Niby zwykłe życie, a jednak czytając książkę mam wrażenie że znalazłam się w raju...
Wspaniała lektura która przekaże Wam wiele pozytywnej energii i po raz kolejny pokaże że warto pomagać.
Polecam wszystkich zwłaszcza miłośnikom zwierząt (w tym kochanych psów ;-D)

książek: 32310
Muminka | 2013-09-10
Na półkach: 2013, Przeczytane
Przeczytana: 10 września 2013

Bardzo pozytywna książka. Jak zwykle brytyjscy emeryci wpadają na pomysł by osiąść na starość w ciepłej Andaluzji. Opisy ich perypetii byłyby nużące i wtórne, bo co rusz czytam takie wspomnienia czy relacje, ale mamy tu do czynienia z prawdziwymi miłośnikami zwierząt. Gdy osiedlili się w Andaluzji, wiele czworonogów cieszyło się z polepszenia swojej pieskiej egzystencji. Widać autentyczną miłość i zaangażowanie autorki. Wzruszająco opowiada o małych i większych pieskach czy kotkach które przygarnęli. Charlie, kundel nieokreślonej maści był pierwszy. Poruszył mnie humanitaryzm "Brytoli". Doskonale zasymilowali się z autochtonami, czego przykładem jest zafundowana Lourdes wycieczka do Londynu. Z humorem i przymrużeniem oka opisują kocie i psie podrzutki, nie pomstując na bezduszność właścicieli, którzy wykorzystywali ich opinie obrońców zwierząt. Mamy i porody, i karmienie smoczkiem psich osesków, i przygarnięte psie oraz kocie nieszczęścia jak ślepy Radar, bezuszny Ocho itp. Dzięki...

książek: 2708
Fragile | 2011-09-27
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

zakochałam się w tej książce; to naprawdę piękna opowieść jak spełniają się marzenia...
dla kochających zwierzęta - balsam na duszę - naprawdę można stworzyć kawałek nieba dla naszych braci (i sióstr:))mniejszych

książek: 679
Kotik | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 17 maja 2013

Cudowna, bardzo, bardzo optymistyczna opowieść o spełnieniu marzeń. Ciepła, słoneczna, idealna na złą pogodę i chandrę. Przedstawia ludzi, którzy znaleźli swoje miejsce na ziemi i wiernych przyjaciół, którzy za okazane serce i miłość odwdzięczają im się niezachwianą wiernością i miłością. Polecam wszystkim, niezależnie od wieku.

książek: 92
katarzynka91 | 2014-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lipca 2014

Czy warto mieć marzenia? Pewnie! Nawet nie wiesz, kiedy mogą się spełnić!

Para architektów w średnim wieku spełnia marzenie swojego życia - osiada się na stałe w Hiszpanii. Mimo, że ich życie odbiega nieco od wytyczonych, wyśnionych planów, to odnajdują w Andaluzji szczęście i czują się spełnieni.

Powieść jest lekka, ciepła, może momentami nieco nudna. Mimo to ukazuje dobrych ludzi, którzy nie patrzą tylko na siebie, tylko widzą inne stworzenie - czy to człowieka, czy zwierzaka ;) Czytałam z uśmiechem na twarzy!

książek: 255
magika78 | 2012-02-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lutego 2012

Bardzo fajna opowieść o pięknej Andaluzji, aż mnie zachęciła do odwiedzenia tego zakątku Hiszpanii. Fajnie jest umieć znaleźć swoje miejsce na ziemi, osiedlić się tam, jednocześnie dając wszelkim stworzeniom miłość i kochający dom. Warto usiąść w fotelu i poczytać o mądrych psach i jeszcze mądrzejszych ludziach.

zobacz kolejne z 130 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd