Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Aleja Bzów

Cykl: Aleja Bzów (tom 1)
Wydawnictwo: Prozami
7,13 (499 ocen i 111 opinii) Zobacz oceny
10
39
9
51
8
83
7
179
6
89
5
35
4
14
3
8
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392865780
liczba stron
310
język
polski
dodała
malineczka74

Na głowę Izabeli, młodej, samotnej dziennikarki spadają kolejne problemy. Zawierucha w pracy, nagły wyjazd jedynej przyjaciółki, kłopoty finansowe – to wszystko kumuluje się w jednym czasie. Na domiar złego nadchodzi wiadomość, że pałac na wsi, położony przy uroczej Alei Bzów, w którym Izabela spędziła dzieciństwo i w którym mieszka jej babcia - został sprzedany przez gminę i staruszka...

Na głowę Izabeli, młodej, samotnej dziennikarki spadają kolejne problemy. Zawierucha w pracy, nagły wyjazd jedynej przyjaciółki, kłopoty finansowe – to wszystko kumuluje się w jednym czasie. Na domiar złego nadchodzi wiadomość, że pałac na wsi, położony przy uroczej Alei Bzów, w którym Izabela spędziła dzieciństwo i w którym mieszka jej babcia - został sprzedany przez gminę i staruszka niebawem zostanie eksmitowana. Dopiero gdy Izabela poznaje Monikę – matkę chorego dziecka, jej własne problemy odchodzą na dalszy plan. Zaangażowana w pomoc nowej koleżance, pochłonięta pracą, nie zauważa, że i do niej powoli zaczyna uśmiechać się szczęście. Bo choć przeprowadzka babci wydaje się być nieunikniona, to każda wizyta w Alei Bzów powoduje u Izabeli mocniejsze bicie serca...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prozami, 2011

źródło okładki: www.prozami.pl

pokaż więcej

książek: 442
alison2 | 2012-12-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Audiobook
Przeczytana: 13 grudnia 2012

Sięgając po Aleję Bzów, miałam w pamięci całą masę pozytywnych recenzji, a i chęć poznania twórczości kolejnej polskiej pisarki pociągała. Zakładałam, że to będzie dość lekka i przyjemna opowieść, wprost idealna na chłodniejsze wieczory. Czy „Aleja Bzów” spełniła oczekiwania, o tym za chwilę.

Główną bohaterką jest tutaj Izabela – młoda dziennikarka, która ostatnio na nudę w życiu narzekać nie może. Walka o wyższe stanowisko w wydawnictwie, wyjazd przyjaciółki, eksmisja grożąca babci, trzeba nieźle się napracować by to wszystko jakoś opanować. Jakby tego było mało jej droga krzyżuje się z Moniką, matką ciężko chorego dziecka, mężczyzną, przez którego babcia prawdopodobnie będzie musiała się przeprowadzić, bezwzględną koleżanką w pracy i bardzo sympatycznym psiakiem.

Mamy więc kilka zgrabnie poprzeplatanych wątków, opisanych w bardzo przyjemny sposób. Co prawda od razu zakładałam, że w ręku mam sympatyczne czytadło, jednak mimo to rozczarowała mnie duża przewidywalność pewnych wątków (choćby sprawa ze starym gburem czy pułapką zastawioną przez koleżankę w pracy). Bo chociaż absolutnie nie przeszkadza mi to, że w takich książkach pod koniec wszyscy najprawdopodobniej będą żyli długo i szczęśliwie, jeśli i we wcześniejszych wydarzeniach brak elementu zaskoczenia, to człowiek zaczyna się zastanawiać, czy w ogóle brnąć w to dalej.

Niestety nie zdołałam zaprzyjaźnić się z Izabelą. Co więcej, po pewnym czasie złapałam się na tym, że nawet po cichu trzymam kciuki, by coś jej się nie udało ;-) W moim odczuciu najlepiej podsumował ją jeden z czarnych bohaterów książki:

Okoliczności się zmieniły, to i twój pogląd na uczciwość ewaluował.

Bo tak to już z tą całą Izabelą jest – innych lubi otwarcie krytykować, jednak jeśli chodzi o nią samą to już inna sprawa. I tak jeśli sama nie pojawia się na zebraniu i koleżanka stażystka zgadza się przejąć jej tematy to wredna żmija. Swoją drogą owa koleżanka zdaje się być jedyną osobą w wydawnictwie, która ma naprawdę sporo roboty, zdobywa materiały, wszędzie jej pełno, podczas gdy reszta albo się kawkuje albo znika z budynku pod pretekstem jakiegoś wywiadu. Koleżanka z założenia ma być zła, więc trzeba jej było przypisać artykuł niskich lotów, goniący za tanią sensacją, który wywołuje u Izabeli święte oburzenie. Gdy jednak ona sama dostaje zadanie do wykonania, zamiast zabrać się do roboty, dyskutuje na temat domniemanego romansu osoby, której materiał ma dotyczyć, a gdy owa osoba zgadza się na wywiad, zaczynają się podejrzenia że to psychopatka, która planuje dziennikareczkę zabić... Jak też odnieść się do faktu, że namiętnie obgaduje ową stażystkę, która podobno ma w wydawnictwie powiązania rodzinne (nigdy nie zostały one potwierdzone) na których próbuje się wybić, kiedy jednak sama pada ofiarą podobnych domysłów, nagle cała redakcja to banda wrednych i zawistnych ludzi? Pewnego mężczyznę darzy śmieszną, raczej dziecinną nienawiścią, która jakoś wcale jej nie przeszkadza, by raz po raz korzystać z jego uprzejmości, po czym oczywiście nie zapomni zaznaczyć, że wcale go nie lubi... Izabela nie jest idealna, zdarzają jej się nieczyste zagrania, brak jej jednak tupetu, by choć raz uczciwie się do nich przyznać, lepiej trzymać język za zębami...

Jasnym światełkiem w tunelu jest za to Monika, matka chorej dziewczynki, postać zdecydowanie bardziej ciekaw, bardziej zasługująca na główną rolę w tej opowieści i wszystko, co najlepsze... Kobieta boleśnie doświadczona losem, uparcie walcząca o przyszłość swojej córeczki, wyważona i mądra. Gdyby to ona była główną bohaterką, zapewne Izabelę postrzegalibyśmy jako roztrzepaną przyjaciółkę, której wszędzie pełno, dużo gada ale którą niekoniecznie trzeba zawracać sobie głowę.

Bardzo sympatyczny jest również „babciny wątek”. Ciepła, wiejska mentalność, pełna miłości i prostego spojrzenia na świat, o którym, o ile lubi się takie klimaty, czyta się z nieukrywaną przyjemnością.

Interpretacja lektorki początkowo nie za bardzo mi odpowiadała. O ile idealnie pasowała do scen z babcią i jej najlepszą sąsiadką, o tyle jakoś nie bardzo sprawdzała się w przypadku młodej dziennikarki z Warszawy. Szybko jednak okazało się że to nie interpretacja nie spełniła oczekiwań, a główna bohaterka, której bliżej właśnie do wiejskich pogaduch niż profesjonalnej pracy w stolicy. Z tej perspektywy nie mam lektorce nic do zarzucenia.

Otwarte zakończenie otwiera drogę kontynuacji opowieści, która pewnie ucieszy fanów Alei. Ja niestety do nich się nie zaliczam i na tym etapie podróż jednak zakończę...

(http://alison-2.blogspot.com/2012/12/aleja-bzow.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu

Coś tu nie zagrało. Nie wiem czy nie miałem nastroju akurat na Masłowską, którą ogólnie uwielbiam, czy też może Masłowska – felietonistka to dla mnie...

zgłoś błąd zgłoś błąd