Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Złodziejka książek

Tłumaczenie: Hanna Baltyn-Karpińska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
8,4 (6936 ocen i 1100 opinii) Zobacz oceny
10
1 905
9
1 937
8
1 360
7
1 074
6
356
5
171
4
45
3
52
2
13
1
23
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Book Thief
data wydania
ISBN
9788310120588
liczba stron
496
kategoria
historyczna
język
polski

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie...

Rok 1939. Dziesięcioletnia Liesel mieszka u rodziny zastępczej w Molching koło Monachium. Jej życie jest naznaczone piętnem ciężkich czasów, w jakich dorasta. A jednak odkrywa jego piękno - dzięki wyjątkowym ludziom, których spotyka, oraz dzięki książkom, które kradnie. Od momentu wydania powieść znajduje się na szczycie listy bestsellerów „The New York Timesa”. Zyskała również ogromne uznanie krytyki literackiej.

...zasługuje na miejsce obok Dziennika Anny Frank oraz Nocy Elie Wiesela. Ma szansę stać się pozycją klasyczną.
„USA Today”

Poruszająca i do głębi przejmująca.
„Washington Post”

 

źródło opisu: Nasza Księgarnia, 2008

źródło okładki: Nasza Księgarnia, 2008

pokaż więcej

książek: 1035
Kinga | 2012-12-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 09 grudnia 2012

Powiedzmy sobie szczerze, że nie umiem napisać recenzji tej książki. Bo jak to? Przeczytałam powieść, na której lekturę czekałam kilka miesięcy, która okazała się czymś pięknym i strasznym do bólu i teraz mam tak po prostu przejść do porządku dziennego i napisać „Markus Zusak to to, to i tamto, a Złodziejka książek to powieść taka, taka i taka”? Tak? Tak mam napisać? Nie dam rady, nie umiem, nie potrafię. Nie będę też porywała się z przysłowiową motyką na przysłowiowy księżyc i próbowała sklecić coś rozsądnego, coś, co oddałoby choć po części ducha tej książki. Tego nie potrafię tym bardziej.

Tak, mam problem z książką, której tytuł nie widnieje na liście BBC, która nie należy do klasyki i nie jest znana przez przeciętnego, statystycznego Polaka. Mam problem z książką, której nie posiada moja całkiem nieźle wyposażona biblioteka. Książką, o której pewnie nie słyszałabym do dziś, gdybym swojego czasu nie znalazła sobie dziwnego hobby polegającego na przeglądaniu przeróżnych blogów traktujących o książkach. Siedzę teraz wygodnie na fotelu, myśląc nad tym problemem i zastanawiając się „po co ja to w ogóle piszę?”. Nie wiem, nie wiem, naprawdę nie wiem.

Może po to, ze właśnie zrozumiałam, że słowa naprawdę mają moc. I słowami chcę Wam przekazać piękno.

Liesel też kochała słowa. Lecz zarazem nienawidziła je. Była małą, przestraszoną dziewczynką, kiedy w pociągu umarł jej braciszek. Później odeszła matka. Ojca nawet nie pamiętała. Jednak Liesel miała pamiątkę, miała książkę – „Podręcznik grabarza”. Niezbyt odpowiedni tytuł jak dla małej dziewczynki, prawda?
Małe, wychudzone i śmiertelnie przestraszone dziecko trafiło do rodziny zastępczej. Zamieszkało przy ulicy Niebiańskiej – Himmelstrasse wraz z wyglądającą jak szafa i mającą bardzo cięty język Rosą oraz cichym akordeonistą, malarzem pokojowym Hansem. Mieszkała, uczyła się czytać, zawierała przyjaźnie i kradła. Książki oczywiście. Słowa, słowa, słowa.

A prawie cały świat pogrążony był wtedy w wojnie.

„Był sobie raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje:
1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie niż wszyscy.
2. Zapuścił mały kanciasty wąsik.
3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem."

Pierwszy raz spotkałam się ze Śmiercią w roli narratora. Uwierzcie, Śmierć umie opowiadać. Robi to w przystępny, lecz specyficzny sposób. Dodaje swoje uwagi i spostrzeżenia. Czasami wyprzedza akcję, czasami jest cyniczny, ale… ma serce. I czuć to z każdej strony.

O wojnie można mówić w sposób czuły. Mimo, że wojna to bez wątpienia największa w historii machina do zabijania, najwyższe okrucieństwo na świecie (nawet Śmierć jej nie lubi), to ona także może wzruszać, przejmować i łapać za serce. Być człowiekiem w czasach Hitlera? Wręcz niewykonalne. A Oni byli. Dzielili się, pomagali, żyli dobrze, porządnie, jak zawsze. Kochali. Dzięki temu ta książka jest śliczna. Po prostu śliczna, cudowna, subtelna. I przerażająca, wstrząsająca, taka, że czytelnik tylko może trząść się ze strachu.

Rzadko płaczę przy książkach. Raczej zdarza mi się to przy filmach. Powieści, które doprowadziły mnie do łez mogę policzyć na palcach jednej ręki. Czytałam wcześniej o tym, że „Złodziejka książek” jest bardzo wzruszająca. Jednak czytałam, czytałam i… nic. W sercu, w głowie miałam mętlik, przeróżne myśli, wszystko bardzo mocno przeżywałam, ale moje policzki były suche. [MINI-SPOILER] Jedynie, parada Żydów i zachowanie Hansa sprawiło, że lekko zaszkliły mi się oczy. [KONIEC SPOILERU]. Gdy byłam przy końcu książki, myślałam „Widzisz, Kingo? Jesteś twarda. Nic cię nie wzrusza, a ty mówiłaś, że beksą jesteś. A tu suprise! Wszyscy płaczą a ty nie!”. I wtedy zaczęła się część dziesiąta. Nie wytrzymałam, nie dałam rady. Szlochałam. Łzy kapały na poduszkę, kap, kap, kap. Stała się tak mokra, jakbym włożyła ją pod prysznic i wtedy… zamknęłam książkę. Przepłakałam dokładnie 46 stron, aż do końca. Taaak, twarda Kinga... Już dawno nie przeżyłam czegoś takiego (Jeśli już płaczę przy książce, to robię to cicho i niezauważalnie).

Napisałabym więcej. Napisałabym, co o tym wszystkim myślę, jak to wszystko rozumiem. Opowiedziałabym o moich dogłębnych wrażeniach, o tym, co się u mnie zmieniło po lekturze tej powieści, ale… Nie. Nie będę Wam nic narzucać. Nie będę Wam niszczyć zabawy. Odnajdźcie TO sami. Przeczytajcie i przeżyjcie te wydarzenia wraz z Liesel, Rudym, Maksem, Hansem, Rosą. Posłuchajcie Śmierci. Poznajcie.

Słowa, słowa, słowa.

tulipanowo.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Początek

FENOMENALNA!!!! Jak w każdej części przygód Roberta Langdona Autor genialnie łączy obiekty, sztukę, symbole, historie i badania naukowe z fabułą książ...

zgłoś błąd zgłoś błąd