Igrzyska śmierci

Cykl: Igrzyska śmierci (tom 1)
Wydawnictwo: Media Rodzina
8,26 (19084 ocen i 2224 opinie) Zobacz oceny
10
4 937
9
4 065
8
4 470
7
3 419
6
1 454
5
433
4
156
3
102
2
27
1
21
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hunger Games
data wydania
ISBN
9788372786371
liczba stron
352
język
polski

"Igrzyska śmierci", pierwszy tom bestsellerowej trylogii Suzanne Collins, trafia do kin! To opowieść o świecie Panem rządzonym przez okrutne władze, w którym co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i...

"Igrzyska śmierci", pierwszy tom bestsellerowej trylogii Suzanne Collins, trafia do kin! To opowieść o świecie Panem rządzonym przez okrutne władze, w którym co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie.

Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a już to zasługuje na miano prawdziwej walki o przetrwanie...

Trylogia Suzanne Collins to prawdziwy bestseller: wszystkie trzy tomy utrzymywały się w czołówce listy bestsellerów magazynu „The New York Times” przez wiele tygodni!

 

źródło opisu: http://shop.mediarodzina.com.pl/catalogue/book/id/889

źródło okładki: http://shop.mediarodzina.com.pl/catalogue/book/id/889

pokaż więcej

książek: 758
Blanka | 2012-10-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: lipiec 2012

Serię poznałam właściwie przez moją mamę, która, jako miłośniczka audiobooków, ściągnęła sobie tę trylogię. Po przesłuchaniu Kosogłosa, bo pechowo pomyliły jej się części, uznała, że może mi się spodobać, dlatego mi ją poleciła. Stwierdziłam, że skoro obie mamy podobny gust co do książek, to czemu by nie przeczytać?

Następnego dnia udałam się do biblioteki, i po uprzednim sprawdzeniu kolejności, wypożyczyłam sobie tytułową pozycję.

Przeczytałam książkę w jeden weekend. Zafascynowała mnie do tego stopnia, że kiedy tylko miałam trochę wolnego czasu, pobiegłam do biblioteki i wzięłam kolejne dwie części. Je przeczytałam równie szybko.

Bardzo pochłonęła mnie akcja w tej książce; czytając drugą część w pewnym momencie poczułam się jak Katniss, która podróżowała po dystryktach. Zaczęłam pisać swoje własne wyobrażenia dożynek, samych igrzysk. Próbowałam stworzyć coś, co miało być kontynuacją życia naszego Kosogłosa i chłopca, który za młodu dwoma nic nie znaczącymi dla nas bochenkami chleba uratował jej życie.

Dosłownie zakochałam się w tej serii.

Możecie więc zgadnąć, jaka była moja reakcja na wiadomość, że na podstawie „Igrzysk” ma powstać film. Gdy szłam ulicą, chciałam zabrać każdy plakat, jaki tylko minęłam.

Kiedy w końcu do moich rąk trafiła płytka z napisem „Igrzyska śmierci”, byłam w siódmym niebie. Myślałam, że ta ekranizacja zachwyci mnie jak każda inna, przykładowo „Harry Potter” J.K. Rowling czy „Anioły i demony” Dana Browna. Gdy spojrzałam na jego długość (ponad dwie godziny) zdałam sobie sprawę z tego, że to może być naprawdę dobry film. Usiadłam wygodnie, wzięłam ze sobą wszystko, co było mi potrzebne do oglądania obrazów zrealizowanych na podstawie książek, czyli kartkę i długopis, aby później zdawać recenzje, i zaczęłam oglądać.

Po skończonym seansie byłam naprawdę mocno zawiedziona.

Nie spodobało mi się to, jakiego aktora wybrali na Peetę. Pominęli dużo jak dla mnie ważnych szczegółów. Ogólnie film nie przypadł mi do gustu.

Następną rzeczą, która mnie zniechęciła do ekranizacji było to, jak cała młodzież XXI wieku zaczęła się nim bez opamiętania fascynować. Nie mówię, że ja do tej grupy społecznej nie należę, bo tak właśnie jest, ale co do tego, potrafię się chociaż w małym stopniu opanować. Ledwo co film wszedł do kin, a na ulicy zaczęłam zauważać ludzi namiętnie czytających książki, pokazujących się z akcesoriami związanymi z filmem (broszki z kosogłosem, małe chlebki na pierścionkach itp.), a kiedyś w centrum stolicy widziałam nawet dość młodą dziewczynę wystylizowaną na Effie Trinket. No błagam, ludzie, nie przeginajmy!

Na szczęście jednak do tej pory zdarzył się tylko jeden taki przypadek. Oczywiście ani ci wszyscy „wierni fani” serii, którzy jedynie obejrzeli film i już uważają, że wiedzą wszystko o mieszkańcach Kapitolu, jak i całego Panem, nie zrazili mnie do całych „Igrzysk”. Kilka tygodni później, na spokojnie, włączyłam sobie ten film jeszcze raz. Tym razem jakoś bardziej mi się spodobał, chociaż nadal nie mogłam znieść widoku Josha Hutchersona jako Peety. Był dla mnie zbyt… dziecinny? Tak, chyba tak bym to nazwała.

Podsumowując, daję 9/10, ponieważ książka sama w sobie mnie zachwyciła, wręcz powaliła na kolana, ale ten cały szum, który powstał wokół niej, moim zdaniem odstrasza ludzi, którzy wcześniej nie mieli z tym styczności.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Marlene

Temat II wojny światowej sam w sobie jest trudny i ciężki. Spodziewałam się lodów kobiety na tle wydarzeń historycznych. Opis jej walki o przeży...

zgłoś błąd zgłoś błąd