6,79 (29 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
14
6
5
5
1
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stephen Hawking. A life in Science
data wydania
ISBN
83-204-1706-6
liczba stron
320
język
polski
dodała
Agnieszka

Autorzy książki z wielkim talentem przybliżają na postać słynnego Stephena W. Hawkinga, genialnego naukowca, wyjątkowego człowieka, który - choć dotknięty nieuleczalną chorobą, od lat przykuty do wózka inwalidzkiego, ostatnio porozumiewający się za pośrednictwem syntezatora mowy - prowadzi intensywne życie naukowe, towarzyskie, rodzinne. Poznajemy jego pracę, dom, rodzinę i przyjaciół. Książka...

Autorzy książki z wielkim talentem przybliżają na postać słynnego Stephena W. Hawkinga, genialnego naukowca, wyjątkowego człowieka, który - choć dotknięty nieuleczalną chorobą, od lat przykuty do wózka inwalidzkiego, ostatnio porozumiewający się za pośrednictwem syntezatora mowy - prowadzi intensywne życie naukowe, towarzyskie, rodzinne. Poznajemy jego pracę, dom, rodzinę i przyjaciół.
Książka ukazuje też najnowsze osiągnięcia kosmologii i fizyki czasoprzestrzennej, umożliwia lepsze zrozumienie współczesnej nauki. Zmusza do refleksji nad ludzką egzystencją, potęgą umysłu człowieka, siłą jego woli, granicami poświęcenia i miłości.

 

źródło opisu: Nota wydawcy

źródło okładki: www.inbook.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 395
veinylover | 2017-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 października 2017

Książka z założenia ma przybliżyć postać niezwykłego fizyka, którego hart ducha wspierany przez kobietę jego życia pozwolił mu oprzeć się bardzo ciężkiej i uciążliwej chorobie prowadzącej do fizycznego kalectwa i rozwinąć swój umysł w stopniu wystarczającym do osiągnięcia sukcesu w fizyce. I to w jej zakresie dotyczącym zagadnień podstawowych.
Doprawdy, nie jest to łatwe. Można naszego bohatera podziwiać za to. Ma on poczucie humoru i pogodę ducha, jak na sytuację życiową, z jaką przyszło mu się zmierzyć i jest nietuzinkową osobowością. Ma on także ciemne strony swojego charakteru. Bywa wredny, egoistyczny i nieempatyczny. W sprawach społecznych bardzo zbuntowany. Silnie akcentuje swoje lewicowe poglądy (może to akurat w jego sytuacji jest zaletą bardziej niż wadą zważywszy na wiele sytuacji z jakimi musi się uporać osoba fizycznie niepełnosprawna w zetknięciu z bezdusznym tradycyjnym konserwatyzmem ówczesnych elit brytyjskich). Bohater książki po pewnym czasie w większym stopniu staje się celebrytą, niż fizykiem i ewidentnie nadużywa swojej pozycji i autorytetu jako naukowca w jednej dziedzinie (fizyka) do autorytatywnego wypowiadania się w sprawach metafizycznych i transcendencji, nad którymi z całą pewnością nie miał ani czasu ani ochoty wnikliwie i analitycznie się zamyślić. Widać w tym jego osobistą złość i negację wynikającą z sytuacji życiowej: trudno bowiem pokochać złośliwego Boga, który w taki sposób znęca się przez całe życie nad fizykiem. Taka złośliwa istota albo nie jest warta zastanawiania się nad nią, albo nie istnieje - jako tak zwany „kochający Bóg”. No, chyba że przyjmiemy, iż jest to miłość skrajnie sadystyczna, ale tu mamy problem, bo Hawking masochistą nie jest, więc ciepłym uczuciem na sadyzm nie odpowie... A kysz... a kysz... spadaj, nie ma cię, nie istniejesz transcendencjo, świat doskonale sobie radzi bez wpychania w niego tych twoich sadystycznych łapsk...
Wejście w książkę jest w duchu nachalnej propagandy lewicowej i sączy się ona przez wszystkie karty książki, co akurat na mnie działa irytująco. Propagandy, a nie osobistego poglądu na rzeczywistość, bo czymże różni się pogląd metafizyczny i zestaw własnych wartości od nachalnej propagandy? Własny system ontologiczny i aksjologiczny wypowiadany spokojnie jako jeden z możliwych, to rzecz naturalna. Twierdzenie, że tylko poglądy ontologiczne autora i jego system wartości jest jedynie słuszny, a z każdego mającego inny namysł autor usiłuje uczynić barbarzyńcą, nieukiem i ćwierćinteligentem, na dodatek wzmacniając swoje przekonania poprzez postawienie przy sobie innych takich samych jak on, celem wzmocnienia autorytarności swego przekazu - to jest własnie propaganda. Typowa lewicowa propaganda i subiektywnie dla mnie - dość obrzydliwa w swej manipulacyjnej warstwie. Do tego te komentarze robiące z Jana Pawła II religijnego przygłupa czekającego tylko z maczugą i stosem, żeby zwalczać poglądy Hawkinga w dziedzinie fizyki jakoby sprzeczne z religią. Jestem niewierzący, ale pisania takich głupot wstydziłbym się wiedząc, że rozdzielenie przestrzeni języka fizyki i metafizyki religijnej, to wręcz aksjomat porządnej religii (religia walcząca z wynikami nauki, to sekta, a nie religia). Leniwemu autorowi zalecam choćby przeczytanie encykliki „Fides et ratio”, być może spisanej na użytek sprzątania w głowie lewicowych ideologów.
Cóż, posprzątać tych głów tam w środku umysłu nie udało się...
Bohaterowi książki, Hawkingowi - nie dziwię się, z uwagi na jego bunt i złość wobec zastanej rzeczywistości własnego życia, natomiast autor książki nie ma dystansu do siebie; nie ujawnia także własnych widocznych powodów do zatruwania wolnych umysłów.
Ale trudno, jakoś udało mi się to znieść i przeczytałem uważnie całość.
W kwestii opisów zagadnień naukowych - nie ma tam nic nowego, a i sporo rzeczy już jest dość przestarzałych, co nie dziwi, bo nauka prze wściekle do przodu. Nie będę się nad tym zatrzymywał, bo zajęłoby to wiele miejsca w opinii, ale można znaleźć choćby na YouTube znakomite wykłady dr hab. Bajtlika i profesora Krzysztofa Meissnera przecudownie opowiadających w sposób popularnonaukowy o aktualnym stanie wiedzy kosmologicznej obowiązującym na dzień dzisiejszy.
Nazywanie Hawkinga drugim Einsteinem, to przegięcie graniczące z śmiesznością. Fizyk nie wymyślił niczego tak odmiennego jakościowo, jak einsteinowska ogólna teoria względności rewolucyjna wobec praw Newtona. Przecież Hawking na dobrą sprawę nie wyszedł poza ogólną teorię względności. Zauważył i dopracował, zresztą zainspirowany przez innych - teorię dotyczącą parowania czarnych dziur, fakt zgrabnie połączył namysł nad termodynamiką tych obiektów z ich naturą wynikłą z ogólnej teorii względności, do tego świadomość istnienia mechaniki kwantowej - no i wyszło z tego promieniowanie Hawkinga. Ważne, ciekawe, istotne, ale nie przełomowe w stopniu choćby zbliżonym do osiągnięć Einsteina. Hawkingowskie „nie wiem - to się wypowiem” ponadto szczerbi posąg fizyka, posąg z celebryckiego brązu.
Hawking jest jednak tak czy inaczej czarującym celebrytą i wciąż lubimy się wsłuchiwać w jego wypowiedzi. Ostatnio zachęcał do ekspansji kosmosu i za to go lubię. Jeśli ludzkość ma istnieć trochę dłużej i podokazywać we Wszechświecie przez okres przekraczający czas życia Ziemi - musi ten heroiczny wysiłek podjąć. Nie ma wątpliwości...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przegrany

Kolejna sportowa biografia człowieka który miał góry złota...a teraz nie ma nic poza nałogami i długami. Lekka, łatwa i przyjemna w czytaniu, choć nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd