Hasło brzmi: Sailor V t. 1

Tłumaczenie: Rafał Rzepka
Cykl: Hasło brzmi: Sailor V (tom 1)
Wydawnictwo: J.P. Fantastica
6,42 (105 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
6
8
8
7
30
6
28
5
13
4
5
3
7
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Code Name-wa Sailor V
data wydania
ISBN
8387877115
liczba stron
202
kategoria
komiksy
język
polski
dodała
Ala

Zobaczcie w akcji przewspaniałą Minako Aino jako wojowniczkę w mundurku Sailor V oraz jej towarzysza - białego kota Artemisa! Nie będziecie mogli oderwać oczu! Wreszcie tom o początku sagi o Czarodziejkach w Twoich rękach!

 

źródło opisu: JPF, 2000

źródło okładki: http://jpf.com.pl/

Brak materiałów.
książek: 2513
electric_cat | 2013-07-23
Przeczytana: 23 lipca 2013

Tekst można również przeczytać na moim blogu pod adresem:
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/07/haso-brzmi-sailor-v-w-pogoni-za.html#more

W połowie lat dziewięćdziesiątych wielu z nas przed telewizory przyciągała słynna "Czarodziejka z Księżyca". Ciepła seria o grupce dziewczyn ratujących świat przed intrygami złych mocy stała się hitem. Niby prosta i schematyczna fabuła, znany młodszym odbiorcom z filmów o zwierzętach głos Krystyny Czubówny [wciąż w mojej opinii miły dla ucha] i niezbyt skomplikowany design postaci [przyjrzyjcie się Sailorkom], ale seria przyjęła się na naszym gruncie. Intrygowała i inspirowała. Ba, sama nawet w przedszkolu [bo tam zastała mnie emisja "Sailor moon"] bawiłam się z rówieśnikami w czarodziejki. Oczywiście, Usagi z racji naturalnego wówczas koloru włosów być nie mogłam, ale kto by się tym przejmował?
Do "Sailor Moon" do dnia dzisiejszego mam pewien sentyment i zapewne to on popchnął mnie do odświeżenia sobie pierwszego tomu krótkiej [bo liczącej zaledwie trzy książeczki] serii będącej prequelem do głównej serii - tytułu "Hasło brzmi: Sailor V!".

Wielu z Was kojarzy Minako Aino - charyzmatyczną Czarodziejkę z Wenus, kochliwą bestyjkę należącą do piątki głównych bohaterek serialu. Kim była jednak zanim stała się jedną z Sailor Senshi [jedną ze wspomnianej piątki]? Tego dowiecie się z kart niniejszego komiksu.
Minako poznajemy jako przysłowiowego "kota". Trzynastolatka [tak, tyle latek liczy sobie nasza bohaterka] niedawno rozpoczęła naukę w gimnazjum. Wyróżnia się pod względem sprawności fizycznej - potrafi robić salta [co prawda pokaz został zrujnowany przez białego kota będącego nie w tym miejscu i nie o tej porze co trzeba, ale trudno] i wiele innych akrobacji, ale niestety leży z przedmiotów wymagających wysiłku umysłowego.
Dziewczyna kumpluje się z Hikaru - dziewczyną nie tylko wyglądem, lecz także usposobieniem przypominającą Ami Mizuno [krótka fryzurka, dystans wobec manii przyjaciółki i dużo czasu poświęcanego nauce].
Tak, jest jeszcze wspomniany kot, na którym w trakcie nieszczęsnego salta wylądowała Minako. Wielu zapewne wie, że ów sierściuch to Artemis, ale czy są świadomi jak przekonał Minę do zostania Obrończynią Miłośći, Sprawiedliwości i Przyległości? Ano właśnie...


Przypadkowo [!!!] do gimnazjum, do którego uczęszcza także i Minako, chodzi szkolny przystojniak Higashi. Nie trudno się domyślić, że zaprząta uwagę nie tylko naszej bohaterki, ale także stada śliniących się smarkul będących rozkrzyczanym tłem pierwszego rozdziału.
Jednocześnie w życiu bohaterki, a właściwie pod jej rzycią [tylko bez głupich skojarzeń mi tu] pojawia się białe kocisko z księżycem na czole. Oczywiście futrzak dodatkowo utrudnia jej dostęp do "jak zwykle pierwszej i prawdziwej miłości życia" i pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie.
Sama Minako jest jeszcze nieświadoma, że biały kocur Artemis pracuje dla tajemniczego Szefa i za zadanie ma odnalezienie Sailor V i przebudzenie w niej magicznej mocy, by ruszyła do walki ze złem. Nie, Mina w międzyczasie ma ważniejsze zmartwienia. Przecież z powodu kiepskich wyników z matmy otrzymała bożyszcze nastolatek jako korepetytora z matmy! Teraz nic tylko się chłopakowi przypodobać, a może weźmie od niej list miłosny i zechce z nią chodzić?! No, to jest plan! Szczegół, że bzdurny i dziecinny, ale zawsze plan.
Tylko że sprawa się rypnie, gdy wspaniały Higashi okaże się wrogiem wysysającym energię z biednych i zakochanych nieszczęśliwie nastolatek...

Sentyment sentymentem, ale przeczytana po jakiś 9-10 latach ponownie "Hasło brzmi: Sailor V!" nie wzbudza we mnie tak gwałtownych i pozytywnych odczuć jak te parę latek temu, gdy dzieci były młodsze, dinozaury biegały po ziemi, a ja miałam naiwniejsze nastawienie wobec świata.

Swoje rozważania rozpocznę od fabuły: kuleje. Jest oparta na prostym schemacie: roztrzepana nastolatka otrzymuje tajemnicze moce, które mają jej pomóc ochronić Japonię [ale suprajs!] przed wpływem wielkiego i niewyobrażalnego zła. Usagi Tsukino? Kamikaze Kaito Jeanne? Tabun innych superbohaterek?
Standardowo Minako Aino jest nogą w przedmiotach wykładowych [leży matma, angielski], ale w ogóle się tym nie przejmuje. Przecież wokoło tyle przystojniaków i idoli nastolatek, a może nawet i przystojnych idoli nastolatek? Przecież to rozprasza, co nie?
Nasza Sailorka drepta również po szkole do salonu gier, który prowadzi jej bracholek - później przemieniony przez autorkę w kolejnego przystojniaka na osi czasu miłostek Minako. Pani Takeuchi konsekwentności trochę! Nie można było dodać jakiegoś "przynieś-podaj-pozamiataj" pomocnika zamiast mieszać czytelnikom w głowach i propagować związki kazirodcze?!
Wzięłam na warsztat salon gier, a więc popatrzmy jeszcze na to: na stronie 48 pierwszego tomu Minako wchodzi do przybytku "w cywilu" i do strony 57 tak paraduje, pyka na konsoli i zadziera z miejscowym otaku. Tak więc na stronie 58 przybiera postać komputerowej wojowniczki w zbroi [jakaś wariacja na temat "Saint Seya"?], ale niemal zgwałcona przez maniaka na stronie 59 już jest dumną Sailor V w marynarskim mundurku, prutu-tutu [znana śpiewka]... Jakim cudem nikt się nie kapnął kim jest owa wojowniczka?!!
Weźmy również pod uwagę wrogów naszej kochanej panny Aino. W większości walczy ona z idolami nastolatek [od nieszczęsnego sempaja Higashiego rozpoczynając po tabun piosenkarek i piosenkarzy przypominających do złudzenia jęczące zespoliki popularne wśród obecnej młodzieży]. Piosenki tych wykonawców skupiają się wokół prostego założenia typu "rzuć wszystko i bądź moją walentynką". Nie, nie mówi tego Szymon. Tak oto mamy Pandorę, małą Pandorę [suprajs!], Dark Guys [taki Bieber x3], Twin Dark [znowu suprajs!], Dark Princess [łojej] i Darek otwórz [choć to już nie ta bajka]. Pozornym urozmaiceniem wydaje się elektroniczna wojowniczka Luga. Pozornym. Przeca Mina ma w tym tomie 2 ataki i możliwość zasłonięcia się długopisem!
No i średnio co rozdział rozkmina o tym jaką wojowniczką nasza bohaterka jest... Wnerwiało mnie coś takiego w "Special A", wnerwia i tutaj. Drodzy autorzy mang, Wasi czytelnicy nie są takimi debilami jak uważacie i pamiętają kim jest bohaterka z lubianej serii.

Pogadałam na naiwną fabułę, przyjrzyjmy się kresce. Pierwszy rzut oka na obie nogi na okładce i już widać, że jest coś "nie halo". Raziło mnie to parę lat temu, razi dzisiaj. Nie wiem, czy narysowałabym lepiej, rysownikiem nie jestem, swoich prac nie wydaję w formie tomików. Bohaterowie z wyglądu to bardzo często Ctrl+C, Ctrl+V, przez co musiałam się namiętniej wczytywać w dymki by wywiedzieć się, że nie jest to już bohater A, lecz - o zgrozo! - już D! I przy okazji - czemu Minako ma na czole księżyc? Nie pamiętam by wszystkie sailorki nosiły ten znak. Miały diademy i chyba na tym się kończyło.

W myślach gra mi teraz fragment słynnego przeboju "High hopes" zespołu Pink Floyd:
"The grass was greener

The light was brighter
The taste was sweeter ".
I tak mrucząc go pod nosem dochodzę do wniosku, że nie ma sensu niszczyć mitu z dzieciństwa wracająć do niego po latach. Lizaki pudrowe już nie smakują tak dobrze, popularny napój ze strzelającym korkiem jest przesłodzony, a popularne za smarkacza serie stają się naiwne, przesłodzone i nielogiczne. Nie wiem, czy najdzie mnie jeszcze, by powrócić do "Sailor V". Niby towarzyszyła mi w dzieciństwie, ale... Ono bezlitośnie dobiegło już końca.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Świt, który nie nadejdzie

To że Remigiusz Mróz jest niezwykle płodnym pisarzem wiemy już chyba wszyscy. Niestety wiemy też że poziom napisanych przez niego książek nie jest rów...

zgłoś błąd zgłoś błąd