Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Elbing 1945. Odnalezione wspomnienia

Autor:

więcej informacji
seria/cykl wydawniczy: Prawdziwa historia Elbląga tom 1
wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
data wydania: listopad 2010 (data przybliżona)
ISBN: 9788362329106
liczba stron: 356
słowa kluczowe: Elbląg, historia, wspomnienia
kategoria: historyczna
język: polski
typ: papier
dodał: Joanna_kalio
7.33 (9 ocen i 4 opinie)
 
Kup książkę
Cena od 28,10 zł

Koniec 1944 roku, Prusy Wschodnie. Nadciąga sowiecka ofensywa. W powieści o prawdziwej historii Elbląga autor przedstawia obraz miasta, które czeka krwawa zagłada. Na podstawie relacji mieszkańców, ur... Koniec 1944 roku, Prusy Wschodnie. Nadciąga sowiecka ofensywa. W powieści o prawdziwej historii Elbląga autor przedstawia obraz miasta, które czeka krwawa zagłada.
Na podstawie relacji mieszkańców, urywków listów, notatek i dokumentów powstała niezwykła opowieść opisująca wydarzenia tamtych dni. Poznajemy mieszkańców ówczesnego Elbinga, losy niemieckich obrońców oraz historię żołnierzy Armii Czerwonej. Ich oczami poznamy kulisy tych niezwykle morderczych walk, które posłużyły Sowietom jako poligon przed zdobyciem Berlina.
Powieść Tomasza Stężały ukazuje Ziemie Odzyskane z innej perspektywy i w barwny i sugestywny sposób ukazuje czytelnikowi jak naprawdę przebiegało sowieckie wyzwolenie?
Tomasz Stężała ? mieszkaniec, miłośnik i znawca historii Elbląga.
pokaż więcej.


źródło opisu: nota wydawcy

źródło okładki: nota wydawcy



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (6)

Opinie czytelników
Przeczytana: 13 czerwca, 2011

Okres wojenny w Polsce siał zniszczenie wszędzie. Wiele miast obróciło się w ruiny, a ich mieszkańcy tracili życie, opustoszając rejony, które zamieszkiwali.
Pewnie większość osób szukających w tej chwili w swojej pamięci informacji
historycznych, myśli o Warszawie i ma przed oczami obraz ogromu jej zniszczenia czy też przypomina sobie, tytuły mówiące o bohaterach walczących w jej obronie.
U niektórych może pojawiają się zapisy z losów wojennych, ich rodzinnych miast.
A czy ktoś pomyślał może o Elblągu? Szczerze w to wątpię.

Pan Tomasz Stężała, jako mieszkaniec tego miasta i pasjonat jego historii, na pewno miał świadomość tego jak mało wie się o dziejach tego rejonu (teraźniejszej) Polski, a ówcześnie Prus Wschodnich. Postanowił więc spróbować zmienić ten stan rzeczy za pomocą niniejszej książki „Elbing 1945. Odnalezione wspomnienia”. Jak sam przyznaje, jest to wynik złączenia w całość, historii zaczerpniętych z bardzo wielu źródeł (także Internetu) oraz jego własnej interpretacji faktów stąd „rasowi” historycy w przypadku niektórych wątków mogą mieć odmienne zdanie niż autor.

Jednak większość szczegółów zawartych w niniejszej pozycji jest bezsporna w odniesieniu do tego co działo się latach 1944-1945 na tym terenie. Zgadza się, że Elbing był rodzajem twierdzy dla Niemców i poligonem dla Sowietów (choć mówi się o nich jako o „wyzwolicielach”) – stąd liczne opisy „przepychanek” militarnych między tymi dwoma tyranami wojennymi. Wszystko dzieje się na oczach i z udziałem ludności cywilnej, której życie też śledzimy podczas lektury.
Początkowo to „bieganie” w toku akcji od sytuacji po niemieckiej stronie, przez sowiecką ofensywę i do życia codziennego mieszkańców, może przyprawiać o lekki zawrót głowy, ale dość szybko można się do tego przyzwyczaić. Po skończonej lekturze wydaje się to być wręcz plusem, bo nie nużyła mnie ona samymi opisami walk, a była ciekawie urozmaicona.

Na ogromną pochwałę wg mnie, zasługuje sam pomysł na połączenie w całość zbioru tak licznych opowieści. Nie jest to suchy tekst z zapisem informacji jakie udało się autorowi zebrać i okraszony jego przemyśleniami. To opowieści ludzi, dokumenty „spięte” razem za pomocą formy literackiej.
Wszystko to razem powoduje, że książkę czyta się przyjemnie i szybko. Nie powiem by była przeznaczona tylko dla historyków i osób zainteresowanych tematem – jest napisana na tyle lekkim językiem i tak skonstruowana by człowiek, który historią się słabo interesuje lub w ogóle, mógł ją z zaciekawieniem przeczytać.

{{http://ksiazkowka.blox.pl}}


Na półkach: Przeczytane, Mam w domu
Przeczytana: 15 lutego, 2011

Ze wstępu do tej powieści dowiadujemy się, że autor napisał książkę na podstawie relacji bezpośrednich świadków ze zdobywania Elbląga w styczniu 1945r. I dlatego ta historia jest taka przejmująca.
Otóż relacje są prowadzone dwutorowo - oglądamy przygotowywanie miasta do obrony, widzimy ogromne skupisko ludzi zamieszkane przez Niemców i Polaków. Często napotykamy wzmianki, że przed wojną było tu wielu Żydów i właściwie nikomu oni nigdy nie wadzili - mieszkańcy nauczyli się żyć w zgodzie i harmonii w tym wielonarodowościowym tyglu. Mieszane małżeństwa wcale nie były rzadkością. Przykładem takiej mieszanej rodziny jest małżeństwo brata jednej z głównych bohaterek - Polki Katarzyny. Jej brat ożenił się z Trudą i w codziennej rzeczywistości nikt nie pamiętał o tym, że ona jest Niemką.
Co mną wstrząsnęło najbardziej to fakt, że taki stan rzeczy przeszkadzał Niemcom przygarniętym z dobrego serca przez tych ludzi. Mauerowie to Niemcy uciekający przed Sowietami z Kurlandii. Długo się tułali, zanim osiedli na trochę w Elbingu, w domu Roberta i Trudy. Dostali dach nad głową, jedzenie, ciepło, dobre słowo. A co im przeszkadzało? To, że Truda wyszła za tego "Polaczka"? Za podczłowieka.

Takich różnych drażliwych sytuacji jest mnóstwo. Rosyjscy żołnierze hamowali się ze swoim bestialstwem na terenach rdzennie polskich, ale gdy tylko ofensywa ruszyła na tereny Prus, musieli sobie odbić za wszystkie krzywdy, których dotychczas zaznali od hitlerowców. Za rodziny zmarłe z głodu w Leningradzie, za ofiary nacjonalistycznych czystek na Ukrainie.
Trudno mi o tym pisać obiektywnie - czytałam tę książkę z wielkim zainteresowaniem, bo Rastenburg to dzisiejszy Kętrzyn, obwodnicę wokół Elbląga mam opanowaną i resztę tych terenów znam tyle o ile, ale wiecie, jak to jest, gdy się czyta o miejscach, po których często się jeździ. Iława, Ostróda, Pasłęk, wioski na trasie Elbląg-Trójmiasto - przypominałam sobie te miejsca. Dlatego ta książka jest dla mnie ważna.
Niestety, pierwszy tom kończy się w momencie, kiedy zdobywanie samego Elbląga ma się dopiero zacząć. Przez całą książkę obie strony się do tego przygotowują - Niemcy budują umocnienia (wykorzystując więźniów z obozu w Sztutowie), Rosjanie szkolą swoich nowych poborowych. Poznajemy bohaterów, ich marzenia, pragnienia, rodziny. Zżywamy się i z Ottem i z Andriejem. Ci młodzi chłopcy w innych okolicznościach może zostaliby przyjaciółmi?

Kiedyś, dawno dawno temu, nastolatką będąc, nudziłam się już czytając o wojnie. Wojna i wojna - myślałam. Ile można? A dziś twierdzę, że trzeba przypominać młodym ludziom o tamtym koszmarze. Trzeba im pokazać i nie można nigdy zapomnieć. Nigdy. Żeby koszmar się nie powtórzył. A ta książka pokazuje tragedię ludzi. Nie państw, nie systemów, ale ludzi.

Na koniec muszę coś dorzucić, żeby nie było za słodko. Jak można zmarnować tak dobrą historię? Tu kamyczek w stronę wydawnictwa - może przydałaby się ponowna korekta? Autor powinien mieć duże zastrzeżenia do stanu powieści. Takiej ilości błędów dawno nie widziałam.

Ale mimo to mam nadzieję na drugi tom. Bo ja wiem, jak to się skończy - poszperałam w necie, poczytałam o historii Elbląga, popatrzyłam na przebieg przemarszu Armii Czerwonej, więc wiem - zakończenie mnie nie zaskoczy. Ale jak wcześniej napisałam - historia składa się z losów jednostek. Ciekawa jestem, co będzie z Katarzyną i Hubertem, Karlą i Elsą. I małym Erwinem. Bo miasto to ludzie w nim żyjący. Jak ludzie poradzą sobie w tej dziejowej nawałnicy?


Przeczytana: 27 lutego, 2011

Długo zwlekałam z recenzją tej książki. Nie dlatego, że nie przypadła mi do gustu, lecz aby uporządkować porządnie myśli. Historia jest ważna, przynajmniej warto byłoby znać ostatnie stulecie, aby mieć w ogóle pojęcie o stanie rzeczy i różnych bestialstwach, do jakich człowiek mógł się dopuścić. I chociaż cały czas wraca się do tematu "II wojny światowej" to powinno się wracać jeszcze mocniej. Przypominać na okrągło o tych wydarzeniach. Może gdyby się nad tym co poniektórzy zastanowili to nie byłoby tej pogoni za stołkiem do władzy? Gdyby, gdyby, gdyby... Szkoda, że to nadal pozostaje w sferze gdybań.

Elbing (czyli po niemiecku Elbląg) to okupowane przez trzecią rzesze miasto, gdzie polska ludność została przesiedlona, życie płynie sobie pomału, pomimo bombardowań przez anglików czy amerykańców. To tu w styczniu 1945 zaczyna się powieść tego autora. Dzięki dogłębnym badaniom Pana Stężały możemy zapoznać się z niebanalną historią tego miasta, poznać historie wielu osób, z różnego punktu widzenia. W chwili czytania powieści zatapiamy się w świat wojny, który (przynajmniej mnie) ominął i o którym czytam tylko w podręczniku od historii.

W książce prowadzonych jest wiele wątków, z jednej strony bardzo mnie to cieszyło, bo jest tu dosłownie wszystko - miłości podczas wojny, opisy zasobów militarnych, budowy maszyny, stopnie i zachowania w poszczególnych jednostkach wojskowych, relacje niemieckich żołnierzy, jak również rosyjskiej armii - z drugiej, ciężko skupić się na wszystkich fragmentach. Nie mniej jednak, autor z starannością wprowadza nas w świat zimnej wojny, sprawia, że wydarzenia są nam bliższe i z bijącym sercem czeka się na dalsze losy tego miasta. Dzieje się nawet tak, że pomału można zrozumieć tych, którzy walczyli w tej wojnie. Dużo mężczyzn walczyła, bo tak kazał honor ratowania mieszkańców, ale to nie była ich wojna. Zupełnie inaczej teraz patrzę na te wydarzenia, dokształcam się w temacie wojny. To właśnie ta książka spowodowała, że zaczęłam poszukiwania na własną rękę. W końcu to wyjątkowo interesujące, co czuje jedna i druga strona konfliktu.

Silną podstawą jest fabuła, aż mnie dziw bierze, że można stworzyć coś tak wyjątkowego na podstawie listów, wspomnień i dokumentów. Powieść to bardzo przyjemna forma przekazania całej historii Elbląga, tematu pewnie w jakiejś części przemilczanego, zatuszowanego. Niecodziennie obszar staje się polem ćwiczebnym przed natarciem na Berlin. Co musieli czuć ci wszyscy ludzie, nie ważne jakiego pochodzenia, kiedy wychodząc z domu widzisz czołgi na ulicy, twoi bliscy giną, bo tak się komuś podoba, musisz udawać kogoś kim nie jesteś i bacznie się pilnować, co by nie skończyć jak inni niechciani przez okupantów ludzie. Co mnie też szokowało, przykładowa sytuacja - Mauerowie to Niemcy uciekający przed Sowietami z Kurlandii, znajdują schronienie u mieszanej rodziny, w domu Trudy i Roberta, z czego tylko Truda jest Niemką. Ci uchodźcy mają czelność jeszcze wydziwiać jak to rodowita Niemka wyszła za "podludzia", a u tego podludzia znaleźli schronienie! Naprawdę można nad wieloma aspektami rozmyślać podczas czytania tej książki, bo nigdy nie jest tak, że jedna drużyna jest dobra a druga zła. Zawsze będą takie jednostki, których niegodziwe czyny nie dotyczą i których robi się nam żal.

To wyjątkowa książka. Szkoda, że nie każde miasto może być tak wnikliwie opisane i przebadane. Elbląg może się poszczycić osobą, która pokazuje prawdziwe oblicze wojny, która tak zmieniła to miasto. Nie mogę doczekać się drugiego tomu by poznać dalsze losy, a wszystkim miłośnikom historii, tym, którzy chcą uzupełnić wiedzę lub wiedzieć, co w trawie piszczy polecam tą książkę!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

nadal mi brakuje opracowania historycznego dotyczacego wyzwolenia miasta://


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 maja, 2011

Przeczytana: 23 czerwca, 2011