Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Punkt obserwacyjny

Seria: Pasaże
Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
6,83 (12 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
1
7
2
6
2
5
0
4
3
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374538848
liczba stron
152
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
A--

Czasami (bardzo rzadko) pozostawiam swój punkt obserwacyjny. Wsiadam do samochodu albo pociągu i jadę przez długie godziny gdzieś, gdzie brak jest późnojesiennego błota, gdzie ludzie przesyłają sobie życzliwe spojrzenia, gdzie czas, ten codzienny dręczyciel, przyjmowany jest tak samo pogodnie jak inni mili goście. Z jesieni miejskiej w jesień wiejską. Z miasta murowanego do miasta drewnianego....

Czasami (bardzo rzadko) pozostawiam swój punkt obserwacyjny. Wsiadam do samochodu albo pociągu i jadę przez długie godziny gdzieś, gdzie brak jest późnojesiennego błota, gdzie ludzie przesyłają sobie życzliwe spojrzenia, gdzie czas, ten codzienny dręczyciel, przyjmowany jest tak samo pogodnie jak inni mili goście.
Z jesieni miejskiej w jesień wiejską. Z miasta murowanego do miasta drewnianego. Z epoki po królu Kazimierzu Wielkim do epoki sprzed jego panowania. Tu – nieustanne zachmurzenie, tam – słońce i wszystkie barwy jesieni, górski wiatr, dalekie widoki. Już wiemy, gdzie jesteśmy: w czarodziejskim mieście – Zakopanem.
Schodzę z wysoka, z nocnej przystani, jaką było dla mnie maleńkie schronisko na Hali Kondratowej. Schronisko, które wygląda identycznie jak przed laty, kiedy wraz z rodzicami mieszkałem w nim dni kilka i syciłem się pod tą dobrą opieką widokami przepysznymi: w dzień – gór wysokich, a w nocy – gwiazd dalekich. Wczoraj również przyglądałem się nocnym konstelacjom namalowanym wyjątkowo wyraźnie na górskim niebie, które o skaliste szczyty się niegdyś zaczepiło i pozostało tu na zawsze na uciechę zakochanym, zwariowanym i zamyślonym, bo przeważnie takich się tutaj spotyka.
Ale już przecież dzień, słoneczna symfonia, która wzbudza optyczne dźwięki na każdym źdźble trawy, na każdym kamieniu i na mnie – człowieku z plecakiem ogromnym.

 

źródło opisu: terytoria.com.pl

źródło okładki: terytoria.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 394
Fille | 2017-04-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 kwietnia 2017

Moja Teściowa, tak samo jak ojciec autora pochodzi z Warszawy. Mieszka we Wrocławiu od wielu lat, mimo to zawsze mam wrażenie, że dla niej życie toczy się gdzie indziej. Mnóstwo w niej nostalgii za miastem rodzinnym, gdzie musiała zostawić wszystkie wspomnienia i historię swojej rodziny.
Mam wrażenie, że książka Krzysztofa Rudowskiego pełna jest tęsknoty i nostalgii. Autor tęskni i za tym co minęło i za tym, co jest teraz, jakby świadomy tego, że wszystko jest ulotne. Uczucia, związki, ludzie wokół podlegają entropii, są nieustannie w ruchu, są, a jakby ich nie było.
Ta książka pozornie opowiada o codzienności, o zapisie codziennej rutyny. Dla mnie to próba zapisu zdarzeń ulotnych, próba nadania wspomnieniom wyraźnego smaku i tamtej głębi.
Językowo świetna, bardzo precyzyjna proza. Zachwyca mnie również strona graficzna, nawiązująca do równie nostalgicznych "Paryskich pasaży" Krzysztofa Rutkowskiego.
Polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Buntowniczka z pustyni

Nie oszukujmy się, jesteśmy powierzchowni i oceniamy książki po okładce. Często zwracamy uwagę jedynie na lektury ładne wizualnie i kupujemy je, nawet...

zgłoś błąd zgłoś błąd