Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Amsterdam Parano

Wydawnictwo: Wydawnictwo COMM
6,21 (28 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
3
7
6
6
12
5
3
4
0
3
0
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-625-1800-5
liczba stron
328
słowa kluczowe
Amsterdam, Holandia, przełom wieku
język
polski
dodała
Izabela

Sugestywne obrazy Amsterdamu z przełomu wieków, dynamiczna fabuła, ironiczne spojrzenie, halucynacje, prostytutki, kokaina, przyjaźń, miłość, egzotyka - Amsterdam Parano to osobliwy i wciągający przekładaniec, który z pewnością stanie się jedną z klasycznych pozycji nurtu skandalizującego

 

źródło opisu: Opis z okładki

źródło okładki: wydawca

Brak materiałów.
książek: 11
Tomasz Przewoźnik | 2012-11-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 stycznia 2011

Amsterdam parano Michała Puchalaka. Tak jak w przypadku pierwszej książki Wydawnictwa Comm, tak i tym razem zwraca na siebie uwagę krzykliwa okładka – widzimy tańczących ludzi otoczonych jakimś nieokreślonym wirem, a tytuł przyozdobiony jest listkiem marihuany i nawiązuje do Las Vegas parano w reżyserii Terry'ego Gilliama w oczywisty sposób sugerując tematykę.
Amsterdam parano to autbiografia. Główny bohater, 19-to letni Michał, wyjeżdża do Holandii i oczarowany imprezowo-narkotykowymi możliwościami pozostaje w niej kilka lat. Poznaje masę podobnych sobie ludzi z całego świata, ciągle się przeprowadza, najczęściej nie z własnej woli, przeżywa niewiarygodne przygody, których starczyłoby na niejeden życiorys i debiut, eksperymentuje ze środkami zmieniającymi świadomość, od popularnej marihuany czy tabletek ekstazy, poprzez grzyby halucynogenne i LSD, aż po opium. To powoduje że balansuje na granicy prawa i rzadko trzeźwieje.

Wszyscy znamy osoby tego typu – ekstrawertyczne, łatwo nawiązujące kontakty, mające powodzenie u płci przeciwnej, nie bojące się eksperymentów i lubiące być w centrum uwagi. Zapewne ktoś z czytających te słowa taki właśnie jest. Ludzie ci lubią opowiadać o swoich przeżyciach i ciekawych historiach. Są to zazwyczaj opowieści barwne i zabawne, świetne do luźnego spotkania przy piwie i dowartościowujące w późniejszym, niewątpliwie nudniejszym okresie życia. Jedynym problemem podczas ich słuchania jest to, że w dużej ilości męczą. I tak niestety jest w tym wypadku.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, jednak czytelnika może zrazić duża ilość powtórzeń i częstych wtrąceń słowa „był”. Zapewne w dużej mierze jest to związane z przyjętą przez autora stylistyką - chciał przedstawić siebie takiego jakim był w Amsterdamie. Brak tu jednak głębszej refleksji, całościowej analizy tego co i dlaczego się dzieje. Tak jak bohater zostajemy wciągnięci w wir i pędzimy nie wiadomo gdzie, a obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ma to swój urok, ale tylko do pewnego momentu. Pierwsza głębsza myśl bohatera pojawia się dopiero przed połową książki, gdy autor porównuje marihuanę do alkoholu i zastanawia się nad absurdem zdelegalizowania jej w większości cywilizowanych krajów. Podaje za i przeciw i już zaczyna być ciekawie, gdy nagle znów porywa go ekstatyczny wir. Mnie to pędzenie na łeb na szyję nie przekonuje. Połowę historii można było wyrzucić, a nad resztą usiąść na dłużej.

Piszący pod wpływem narkotyków Philip K. Dick nawet w swojej fabularyzowanej autobiografii opisywał narkotyczne doświadczenia po coś. Na przykład po to, żeby psychozy danego bohatera coś nam o nim powiedziały. W Amsterdam parano tego brakuje. Przeskakujemy z jednej halucynacji w drugą, z jednego łóżka w kolejne. Z punktu widzenia czytelnika pogłębiona analiza może zaoferować znacznie ciekawszą podróż niż opisywanie kolejnej halucynacji, czy narkotykowej psychozy bez wyciągania z niej wniosków.

Brakuje mi także przemiany bohatera. Takie ilości narkotyków przepuszczone przez organizm musiały go przeobrazić, co przyznaje w ostatnim, głębokim i bezczelnie krótkim rozdziale. Jednak tej przemiany nie widać w całości tekstu. Co z tego, że autor dopiero na końcu zauważył, co stało się z nim w wyniku „eksperymentu”? Nikt nie bronił mu wpleść informacji o zmianach wcześniej. Zamiast tego przez znaczną część książki mamy niekończącą się imprezę, do której doklejono rozdzialik podsumowujący. Ma on być również przestrogą dla innych użytkowników narkotyków, ale to ostrzeżenie nie miało szans wybrzmieć odpowiednio w tak krótkiej formie.

Pomimo opisanych wad muszę przyznać, że książka momentami przykuwa do fotela, szczególnie pierwsza połowa. Udziela nam się optymizm i radość głównego bohatera, jego nieskrępowane eksperymenty oraz otwartość na świat i ludzi, być może mu nawet zazdrościmy. Momenty „pod wpływem” opisywane są na tyle dobrze, że każdy użytkownik narkotyków rozpozna te doświadczenia, a może nawet dozna „flashbacków”, a ci, którzy nigdy nie próbowali będą mieli bezpieczny wgląd w odmienne stany świadomości. Pytanie brzmi, czy da się je przekazać słowami. Jeśli to w ogóle możliwe, to komu jak komu, ale Michałowi Puchalakowi się udało. Dzięki ironicznym i bardzo zabawnym komentarzom bohatera kilka razy zaśmiejemy się na głos. Autor bardzo dobrze wykreował postać Krystiana. Kibicujemy również związkowi z piękną Łotyszką.

Czy ten debiut był udany? Nie do końca. Moim zdaniem, materiał mający duży potencjał nie został w pełni wykorzystany. Mamy ciekawego bohatera, mamy niesamowite przygody, ale zabrakło głębi. Poza tym na początku przeszkadza dyskusyjny styl autora.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dzienniki gwiazdowe

Dzienniki Gwiazdowe są fenomenalne z kilku powodów. Najważniejszymi z nich są dla mnie filozoficzne rozmyślania Lema, niczym jak przykryte pierzyną na...

zgłoś błąd zgłoś błąd