Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,33 (6 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
1
6
2
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
370
słowa kluczowe
Proust, literatura francuska
kategoria
czasopisma
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

ISSN 0324-8305
Nr indeksu 364088

 

Brak materiałów.
książek: 57
sylabo | 2016-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2016

Zbiór pod redakcją Michała Pawła Markowskiego został tak dobrany, aby uświadomić czytelnikowi, że znakomitość Prousta – jak pisał jego biograf G.Painter – wynika z tego, że postanowił on przyznać swemu życiu rangę dzieła sztuki. „Lektura znajduje się na progu życia duchowego” – fraza zaczerpnięta z eseju Prousta, zdaje się najtrafniej ilustrować pogląd o nadmiernej roli przypisywanej lekturze. Podobnie jak piękno w rozumieniu opiewanym przez Ruskina, postawione jako cel naszych zmagań, staje się fetyszem. Opracowanie odsłania również rolę pastiszy w twórczości pisarza, które były „odtworzeniem stylistycznych warunków jego możliwości”, swoistym naśladownictwem stylu innych autorów, które cenił on wyżej niż klasyczny dyskurs o ich dziele. W ten sposób pracował nad wytworzeniem swojego stylu:, „który nie jest kwestią techniki przypomina raczej barwę u malarzy, swego rodzaju wizję, objawienie wyjątkowego świata, który spostrzegł każdy z nas, lecz którego inni nie mogą dostrzec”. Wyrazem takiej wizji są właśnie znaki – wedle G. Deluze – które nie odsyłają do niczego. To za ich pomocą Proust piętnuje „światowość, która jawi się zwodnicza i okrutna; z punktu widzenia zaś myślenia - głupia. Nie myśli się i nie działa, lecz wysyła znaki”. R. Barthes odsłania zaś konstrukcję „Poszukiwania..” jako dramatu w trzech aktach, co głównie dotyczy powołania twórczego, prób przezwyciężenia przeszkód, wreszcie odnalezienia sensu na samym dnie zwątpienia. Nie mniej istotne są również uwagi na temat snu, będącego stylistycznym odpowiednikiem chwiejności i rozkładu, które ustanawiają własną logikę; dopiero w jej ramach możliwy jest epizod z magdalenką. I pytanie natury ogólniejszej: co się stało, że pisarz po wielu wahaniach, porzuca światowe życie i dotychczasowe zapiski, pogrążając się w świecie „Poszukiwania…”. R. Barthes podsuwa myśl, że najważniejszy powód zdaje się dotyczyć kryzysu, pęknięcia w dotychczasowej biografii pisarza: „Proust bowiem nagle, po odejściu Rodziców, po zabiciu w sobie Mistrza (Ruskina), po okresie długotrwałego odrętwienia, zaczyna walczyć o siebie (…) gdy w 1905 roku umiera madame Proust, Marcel cierpi a jednocześnie wyzwala się z epoki tłumaczeń.” To, zdaje się najistotniejsze stwierdzenie w prezentowanym zbiorze, gdyż stanowi najgęstszą esencję jego dzieła, które ma przede wszystkim pobudzać i rozniecać ”łatwość myśli” każdego z czytelników.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Budka Suflera – Memu miastu na do widzenia. Muzyka – miasto – ludzie

Budka Suflera, założona w 1974 roku, a działająca nieprzerwanie do roku 2014. Wielokrotnie zmieniany skład, jednak to co najlepsze zawsze zostawało w...

zgłoś błąd zgłoś błąd