Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Siedem lat później

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte
6,83 (2704 ocen i 282 opinie) Zobacz oceny
10
165
9
214
8
415
7
844
6
619
5
288
4
80
3
48
2
14
1
17
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Heart of the Matter
data wydania
ISBN
9788375150957
liczba stron
408
słowa kluczowe
miłość, siedem
język
polski
dodała
Lucy

Podobno siedem to szczęśliwa liczba. Podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat. Podobno wiele małżeństw rozpada się po siedmiu latach. Tessa i Nick Russo zakochali się od pierwszego wejrzenia. Teraz są już siedem lat i dwoje dzieci później. Kiedy w rocznicę ich ślubu romantyczną kolację przerywa telefon ze szpitala, żadne z nich nawet nie domyśla się, ile może się zmienić. Tego...

Podobno siedem to szczęśliwa liczba. Podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat. Podobno wiele małżeństw rozpada się po siedmiu latach. Tessa i Nick Russo zakochali się od pierwszego wejrzenia. Teraz są już siedem lat i dwoje dzieci później. Kiedy w rocznicę ich ślubu romantyczną kolację przerywa telefon ze szpitala, żadne z nich nawet nie domyśla się, ile może się zmienić. Tego wieczoru doktor Russo spotyka Valerie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2011

źródło okładki: http://otwarte.eu/books/siedem-lat-pozniej/

pokaż więcej

książek: 537
gabith | 2016-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 sierpnia 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Dobre wydawnictwo. Ładnie wydane, błędów brak, bardzo ładna okładka (kolory, zwłaszcza te na wzorku i sposób zastosowania błyszczącej folii podobają mi się). Dobre tłumaczenie.

No, to na pewno nie jest chick-lit, to coś więcej, w sensie lepszego. Kwalifikuje się do "powieść obyczajowa". Zaczęłam czytać i natychmiast się domyśliłam, że Nick zdradzi Tessę... I odechciało mi się czytać dalej, bo taki temat to dla mnie nie temat: studium narodzin/powstawania zdrady, bo tak to można podsumować... Błeee... Czytałam jednak dalej. Podobały mi się postaci, sposób ich przedstawienia. W trakcie czytania myślałam sobie, że:
- język/styl jest jakiś sztuczny, taki chyba za bardzo poprawny, jakby jakaś pensjonarka poprawiała swój pierwszy tekst i za bardzo się wysilała - nie spodziewałam się tego po Giffin, chyba po "Coś..." wolałam swobodniejszy styl (a może to tłumaczenie)... pod koniec jednak doszłam do wniosku, że taki sposób narracji sprzyja wolniejszemu czytaniu i lepszemu zagłębieniu się w treść
- spodobało mi się, że Tessa opowiada o sobie w pierwszej osobie, a cała reszta (rozdziały o Valerie) są w trzeciej osobie - ha, bardzo ciekawy zabieg!
- pod koniec już wciągnęło mnie na całego, bo sytuacja wiadomo, jaka jest, ale pytanie i niewiadoma to: co zrobi/zdecyduje Tess? Wszak możliwości jest kilka... Do końca nie wiadomo, jak się skończy, czy będzie HEA... I jest, w pewnym sensie, mimo, że nic tego nie zapowiada.

Myślę, że zakończenie tej powieści ma w sobie jakiś morał: jeśli kochasz go n a p r a w d ę to wybaczysz mu zdradę... Kluczowe jest tu "naprawdę". Oczywiście pytanie co to jest "prawdziwa miłość"...
Ja NIGDY nie spotkałabym się z "nią"! Rozumiem, że w książce to pewnego rodzaju kluczowy moment, bo chyba najważniejsze się okazuje to, że Tess usłyszała od Valerie, że Nick jej (Valerie) nie kocha ale to jakieś chore... Spotykać się z s***, która sprowokowała twojego męża do przespania się z nią... .
Nigdy nie pojmę mózgu faceta, który postępuje jak Nick: zakochuje się, zdradza, wie, że spieprzył małżeństwo, ale chce je zachować i prosi o przebaczenie... Po prostu nie pojmę. Palant wie, że ryzykuje wszystko, całe swoje życie, nie tylko rodzinę ale i opinię i karierę. A jednak wdeptuje w to g***... I co? Myśli? Nie, kieruje się fi***em... I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Choćby nie wiem ile stron napisać o uczuciach i rozterkach takiego Nicka.

A propos narracji: myślę, że taki sposób pokazuje, że najważniejsza jest tu Tess i jej wybór. I to z nią czytelniczka ma się utożsamić. Valerie też wzbudza sympatię, gdyby była bohaterką jakiejkolwiek innej książki, takiej, w której nie ma Tess, to z całego serca kibicowałoby się jej, żeby im się z Nickiem udało... I mimo, że Valerie jest tą złą, to jednak - jak wspomniałam - jest sympatyczna, a na końcu jeszcze można ją podziwiać za szlachetność, że skłamała i powiedziała, że Nick jej nie kocha/kochał. I mimo, że to jej dziecko ulega wypadkowi i też jest niesamowicie fajne i sympatyczne, a więc można się zastanawiać, czy to nie Valerie "należy" się wspaniały Nick... Ja jednak jestem za Tess.
Irytował mnie temat dzieci, za dużo tych bachorów, ale wiem że to akurat było konieczne tło...

Po przeczytaniu rozumiem też wreszcie oryginalny tytuł...
Coś tam było fajnego, jakieś japońskie powiedzenie, że jeśli małżonkowie przez pierwszy rok po ślubie wkładają do słoika ziarnko fasoli za każdym razem, kiedy się kochają, to potem, gdy za każdym razem gdy się kochają wyjmują to jedno ziarnko - do końca życia nie opróżnią słoika...

A, fajne jest to, że w powieści pojawiają się Rachel i Dex z "Coś pożyczonego". Dex okazuje się być bratem Tess.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
One Night of Scandal

Lekki romans, wyważona erotyka, dobry humor. Kolejna przygoda 'złego chłopca', który chce dorosnąć, ale czy znajdzie kogoś z kim odnajdzie się w doros...

zgłoś błąd zgłoś błąd