Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Delirium

Tłumaczenie: Monika Bukowska
Cykl: Delirium (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,88 (6756 ocen i 970 opinii) Zobacz oceny
10
1 336
9
1 220
8
1 640
7
1 297
6
733
5
294
4
133
3
72
2
18
1
13
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Delirium
data wydania
ISBN
9788375151565
liczba stron
360
słowa kluczowe
miłość, dystopia
język
polski
dodała
adela

Inne wydania

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem...

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?

 

źródło opisu: Otwarte, 2012

źródło okładki: otwarte.eu

pokaż więcej

książek: 1426
patusia_dorota | 2013-05-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 27 kwietnia 2013

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.” (Hymn o miłości z listu św. Pawła do Koryntian)

Czymże jest miłość dla człowieka? Czy bez niej da się żyć? Czy można wyłączyć wszelkie uczucia? Co by było gdyby rodzice nigdy nie powiedzieli ci kocham cię, nigdy nie przytulili? Gdyby zaspokajali tylko Twoje fizyczne potrzeby? Wyobrażacie sobie ludzi, którzy postępują według utartego schematu, bez żadnych odczuć? Wyobrażacie sobie świat, w którym nie miłości? Wyobrażacie sobie może, by miłość uznać za chorobę, za coś niebezpiecznego, coś co trzeba leczyć?

„Oto najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada, i wtedy, gdy go omija.Ale to niedokładnie tak.”

Świat bez miłości przedstawiła w swojej książce „Delirium” Lauren Olivier. Książka intrygowała mnie od bardzo dawna, kilka miesięcy temu ja kupiłam. Jednak jak spora ilość książek na jakiś czas wylądowała na półce. Czekała. Wtedy ja zaczęłam czytać recenzje na jej temat, na temat kontynuacji. Większość, na które trafiłam okazała się bardzo pozytywna, powiedziałabym nawet, ze była ogromnie wychwalana. Jednak jak ja na nią zareagowałam? Tego dowiecie się za chwilę.

Lenie pozostało 94 dni do najważniejszego wydarzenia w życiu każdego człowieka, wtedy właśnie ma się poddać ewaluacji. Zabieg ma ją wyleczyć z choroby zwanej amor deliria nervos. Dziś udaje się na rozmowę z komisją, która oceni jej zachowanie, dzięki temu będzie mogła wybrać jej partnera, studia i postanowi, co dalej z jej przyszłością. Lena odlicza dni, już niedługo będzie bezpieczna. Jednak tego dnia, coś się dzieje, coś niewyobrażalnego, coś co ucieka od utartego schematu, to coś zmieni jej życie.

Muszę Wam napisać, że trudno było mi się zabrać za tworzenie tej recenzji, po przeczytaniu powieści miałam bardzo mieszane uczucia. Jednak te kilkanaście dni po przeczytaniu spróbuję napisać o niej jak najlepiej potrafię.

„Uczucia nie trwają wiecznie. Czas nie czeka na człowieka, ale postęp czeka, aby człowiek wprowadził go w życie.”

Lauren Olivier miała niezwykły i kreatywny pomysł na utworzenie własnego, nowego świata. Jako czytelnik mogłam się dosłownie w nim zagłębić. Czułam, ze autorka ma dokładny pomysł, że wiedziała, co chcę stworzyć, od pierwszej strony towarzyszyło mi uczucie, że to wszystko jest przemyślane i bardzo oryginalne. Przed każdym rozdziałem autorka pomagała mi również poznawać zasady panujące w tym książkowym świecie. Powoli zaczynałam rozumieć, w jakiej sytuacji znajdują się ludzie. Niestety znalazłam też spory minus, prawie całkowity brak akcji. Czasem przez to czytanie mi się bardzo dłużyło, bo pani Olivier skupiała się w większości przypadków na uczuciach. Są one bardzo ważne, ale po tej książce liczyłam na coś więcej, na jakiś dramatyczny obrót zdarzeń, tu wszystko działo się etapowo, nie było wielu zaskoczeń. Podkreślam nie było wielu, ale zakończanie pokazało mi, że autorka potrafi pisać bardzo zaskakująco, może właśnie nie emocjonujące zakończenie nie czepiałabym się spokojnej akcji. Końcówka była emocjonująca i no muszę powiedzieć, że tego się nie spodziewałam, znaczy połowicznie tak, ale coś dołączyło do tego zdarzenia, co bardzo, ale to bardzo mnie zadziwiło.

„Przeszłość jest wyłącznie ciężarem: kulą u nogi, kamieniem u szyi”

Świat w delirium jest niezwykły. Autorka doskonale pokazała coś, czego ja nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Życie bez miłości to jak studnia bez wody, jest, jednak nie daje nic od siebie, nie ma głębi. Po prostu nie jest całkowite. Już jakiś czas nie czytałam żadnej książki z gatunku dystopii, a przynajmniej nie takiej, w której świat jest tak pomysłowy. Bardzo mi to imponowało. Czułam, że autorka przemyślała wszystkie aspekty od początku do końca i że ma określony plan na powieść. Książka wywołała u mnie pewna przemyślenia, z których głównym pytaniem, które sobie zadałam było, czym by był świat bez miłości. Jak już pisałam, dla mnie jest to niesamowicie trudne do wyobrażenia.



Przejdę teraz do bohaterów. Ludzie żyjący w świecie „Delirium” byli do siebie podobni, mdli, czułam jakby mieli cały czas na oczach okulary i nieodbierani jasno świata. Jedynymi jasnymi punktami w całej tej historii byli Lena, jej przyjaciółka, Hana i nowo poznany chłopak, Alex. Główna bohaterka(również narratorka) początkowo mnie denerwowała, nie mogłam przeboleć, że jest taka jak reszta, ze nie widzi prawdziwego sensu zdarzeń. Polubiłam ją dopiero gdy uległa swoistej przemianie, wtedy dopiero zaczęło się coś rozkręcać w książce. Imponowała mi za to od początku jej przyjaciółka, która okazała się silną osobowością, momentami było mi jej żal, że urodziła się w takim świecie, nie pasowała do tego miejsca. Postać Alexa mnie ciekawiła, długo nie mogłam dokładnie zrozumieć jego osoby, podejrzewałam jednak pewne kwestie w jego sprawie, okazały się one prawdziwe.


Podsumowując moje nieudolne próby zrecenzowanie tej książki powiem, że powieść wywołała u mnie mieszane uczucia, nie było to dokładnie to na co liczyłam, po tylu rewelacyjnych recenzjach. „Delirium” momentami mnie męczyło, jednak chciałabym lepiej poznać książkowy świat, do tego to zakończenie. Oczywiście, jak to ze mną bywa zapomniałam napisać o cudownych cytatach, rozdziały często w nie obfitowały. Nawet po napisaniu tych słów nie wiem, co dokładnie o niej myślę, w końcu zdecydowałam się na ową ocenę, uważam, ze jest sprawiedliwa i łączy się z moimi wrażeniami.
Ocena 6/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sezon na ptaszka

Rekomendowana jako zbiór zabawnych postaci i historii powieść okazuje się zbiorem - cóż... nudnych i krótkich historyjek, ledwie zaczniemy czytać rozd...

zgłoś błąd zgłoś błąd