Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Delirium

Tłumaczenie: Monika Bukowska
Cykl: Delirium (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,88 (6757 ocen i 970 opinii) Zobacz oceny
10
1 336
9
1 221
8
1 640
7
1 297
6
733
5
294
4
133
3
72
2
18
1
13
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Delirium
data wydania
ISBN
9788375151565
liczba stron
360
słowa kluczowe
miłość, dystopia
język
polski
dodała
adela

Inne wydania

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem...

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?

 

źródło opisu: Otwarte, 2012

źródło okładki: otwarte.eu

pokaż więcej

książek: 1179
vilandra | 2012-04-11
Przeczytana: 10 kwietnia 2012

„Kocham cię. Pamiętaj. Tego nam nie odbiorą.”

„Delirium” to jedna z tych książek, które wciągają czytelnika bezpowrotnie i nie pozwalają mu się oderwać, choćby na chwilę. Tak też było ze mną. Powieść ta pochłonęła mnie całkowicie i chociaż skończyłam ją stosunkowo dawno, to myślę o niej bez przerwy, czekając z utęsknieniem na kolejną część trylogii, napisanej przez autorkę, dotąd mi nieznaną – Lauren Oliver.
„Delirium” zaskakuje nie tylko bogatym, nienagannym słownictwem, ale również oryginalnością. Dotąd nie miałam okazji spotkać się z podobną wizją przyszłości, jaką zaprezentowała nam autorka, przedstawiając niezwykle intrygującą historię nastoletniej Leny Haloway. Kunszt pisarski jest bardzo dojrzały, poukładany więc mogę śmiało stwierdzić, że mam do czynienia z doświadczoną pisarką, która niewątpliwie wie co robi.
Akcja powieści osadzona została w przyszłości i rozgrywa się w Portland, morskim miasteczku, położonym w stanie Maine. Główną bohaterką, a zarazem narratorką jest mieszkanka owego miasta, uczęszczająca do liceum – Magdalena Haloway. Świat widziany i opisywany z jej perspektywy, wydaje się być niezwykle realny i prawdziwy, pomimo iż składa się to na subiektywny punkt widzenia.
Lenę poznajemy, jako zwyczajną, przeciętną siedemnastolatkę, która wprowadza nas w realia rzeczywistości, w której miłość, określana często jako „amor deliria nervosa” została zaklasyfikowana jako groźna choroba, epidemia, którą musiano wytępić. Dziewczyna czeka z niecierpliwością na dzień, w którym skończy swoje osiemnaste urodziny i będzie mogła poddać się remedium – specjalnemu zabiegowi, który wyleczy ją z delirii, czyniąc ją tym samym odporną na jej działanie. Odlicza, lata, miesiące, dni, wciąż drżąc ze strachu, że płynące w jej żyłach zalążki choroby zaatakują ją niespodziewanie, a ona podzieli los swojej matki – która z miłości popełniła samobójstwo, osierocając ją i jej starszą siostrę Rachel, która również była „zarażona”. Sześcioletnią wówczas Lenę zaadoptowała ciotka Carol, natomiast jej wyleczoną siostrą sparowano z mężczyzną, z którym się ożeniła i zamieszkała. Taki sam los miał również spotkać naszą bohaterkę, żyjącą w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, zupełnie nieświadomą okrutnych mechanizmów, w które została mimowolnie wplątana. Opoką dla niej jest jej przyjaciółka, Hana, która jako jedyna wyciągnęła do niej pomocną dłoń, gdy inni tępili ją za to, że jest córką kobiety, która była chora i którą pomimo wielu zabiegów nie zdołano wyleczyć. Hana w oczach Leny jest ideałem, ale dziewczyna zdaje się być pogodzona ze swoją przeciętnością i cieszy się, że zawsze może znaleźć oparcie w swojej przyjaciółce. Ale mimo całej swojej przezorności i ostrożności w planowaniu każdego kroku, każdego ruchu, Lena nie mogła przewidzieć jednego – że na jej drodze stanie Alex – chłopak, który nie jest tym, za kogo się podaje, a który mimo wszystko staje się dla niej całym światem.

„Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija. Ale to niedokładnie tak. To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki ci, Boże. Miłość – zabije cię i jednocześnie cię ocali.”

Alex pokazuje jej, jak piękna jest miłość i jak wygląda prawdziwy świat, który nie ma zupełnie nic wspólnego z jej wyobrażeniami. Bo wszystko okazało się kłamstwem. Perfidnym kłamstwem, w którym żyła od zawsze. Lena zdała sobie sprawę, że cały jej świat – bezpieczny, wolny od bólu – był tylko złudzeniem, niczym więcej. Kiedyś bała się miłości. Bała się, bo nie wiedziała, czym w rzeczywistości jest to uczucie. Ale gdy go doświadczyła, bała się już tylko jednego – że może to stracić, że może stracić Aleksa. Dziewczyna uświadamia sobie, że podobnie, jak reszta mieszkańców Portland – tkwiła w egzystencjalnej śpiączce, pogrążona w martwocie duszy, zmanipulowana przez ludzi, którym ufała, wierząc, że oni zapewnią jej bezpieczeństwo, uwolnią od cierpienia.

„ To niesamowite, że zawsze uważałam za normalny sposób, w jaki większość wyleczonych idzie przez życie, otulona gęstą peleryną snu. Może dlatego, że ja też wtedy spałam. Dopiero odkąd Alex mnie przebudził, widzę wszystko wyraźnie.”

Alex stał się jej wybawicielem, który przywrócił ją do życia. Miłość – choroba, która zabija, paradoksalnie uczyniła ją silniejszą, wzmocniła na ciosy, upadki. Przestała bać się bólu, gdy pogodziła się z faktem, że jest on nieodzowną częścią egzystencji, dzięki któremu ma świadomość tego, że żyje i czuje. I k o c h a….

„Chłodne powietrze wchodzi i wychodzi z moich płuc boleśnie, ale to dobry rodzaj bólu: ból, który przypomina, jak cudownie jest oddychać.”

Lauren Oliver napisała genialną książkę i jestem pewna, że jeszcze nie raz wezmę w ręce jej książki. Stworzyła świetnych bohaterów, obok których nie można przejść obojętnie. Ich historia też nie może pozostać bez odzewu – historia miłości Leny i Aleksa wciąż pobrzmiewa w moim umyśle, jak cudowna, kojąca symfonia, dlatego też jestem niezmiernie ciekawa dalszych losów bohaterów, których połączyło zakazane uczucie. To wszystko i jeszcze więcej składa się na wyjątkowość „Delirium” – na jej nietuzinkowość, prostotę, która ujmuje swoim pięknem i bogactwem. Zapoznajcie się z tą pozycją – jestem pewna, że nie będziecie żałować i każdy wyciągnie z niej jakąś lekcję dla siebie.

„Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić.”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej

Bardzo dobra książka podróżnicza, reportażowa. W końcu jakiś inny format od znanych na rynku. Jedyne czego mi brakowało, to zdjęcia ilustrujące report...

zgłoś błąd zgłoś błąd