Delirium

Tłumaczenie: Monika Bukowska
Cykl: Delirium (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,83 (7233 ocen i 1002 opinie) Zobacz oceny
10
1 382
9
1 285
8
1 763
7
1 408
6
799
5
324
4
145
3
86
2
26
1
15
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Delirium
data wydania
ISBN
9788375151565
liczba stron
360
słowa kluczowe
miłość, dystopia
język
polski
dodała
adela

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa. Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna. I zawsze im wierzyłam. Do dziś. Teraz wszystko się zmieniło. Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”. Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem. W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić. Potem...

„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?

 

źródło opisu: Otwarte, 2012

źródło okładki: otwarte.eu

pokaż więcej

książek: 19
karodi | 2017-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2017

"Noszę twe serce z sobą (noszę je w moim
sercu) nigdy się z nim nie rozstaję (gdzie idę
ty idziesz ze mną; cokolwiek robię samotnie
jest twoim dziełem, kochanie)

i nie znam lęku (...)"

~ Cummings Edward Estlin "***Noszę Twe serce z sobą"
___________________________________________

"Ze wszystkich chorób najgorsze są te, które pozwalają człowiekowi wierzyć, że ma się dobrze".

Przeczytałam tą książkę dwa razy. Raz- zachwycona od palców u stóp do czubka głowy porównaniem "miłości jako choroby" i sama chorując na delirię (a było to chyba niedługo po polskiej premierze książki) oraz drugi- w ostatnich dniach, gdyż książka spodobała mi się na tyle, by do niej powrócić i za nią "zatęskniłam" (ach, znów ta deliria).

Myślę, że lepiej czytało mi się tą książkę, gdy byłam młodsza i takim czytelnikom chyba ta książka jest dedykowana- młodzieży. Niektóre opisy mogą być dla dorosłego czytelnika za ubogie, zbyt ogólne (np. opis pocałunków lub raczej- jego brak), a np. dialog Aleksa z Frankiem wydawać się może wymuszony ("- Wiesz, jak to jest. - Wiem, jak to jest"). Mimo tych szczegółów książkę czyta się bardzo dobrze, z przyjemnością wręcz, pomysł intryguje, fabuła wciąga. Do tego dobre wrażenie robi okładka, która poniekąd łączy się z treścią (ale nie będę tutaj pisać spoilerów ;) ).

___________________________________________

"Właśnie tak czuję się teraz. Zagubiona i odnaleziona, i znów zagubiona, wszystko naraz".

"Delirium" daje nowe spojrzenie na miłość. Miłość- choroba, którą trzeba leczyć. Miłość- choroba, od której się umiera. Choć te porównania często krążą w powietrzu, to Lauren Oliver nakreśliła to wprost, dodała do tego bohaterów, historię i stworzyła świetną książkę. Tak- mimo paru opisów, dialogów, zachowań bohaterów, które mogą drażnić, ta książka jest dla mnie świetna. Być może dlatego, że nie czytałam wcześniej podobnych, a być może dlatego, że to pierwsza taka książka, która wykreowała społeczeństwo, w którym miłość się leczy- nie wiem. Nie wiem też, czy byłabym na tyle odważna, by żyjąc w takim społeczeństwie stawić opór w imię miłości, czy raczej prowadziłabym bezpieczne życie i dała się wyleczyć. Wiem tylko jedno- to książka warta przeczytania.

___________________________________________
"jest nas więcej niż możesz sobie wyobrazić"

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wotum nieufności

Hmm... akcja tak naprawdę rozkręca się na sam koniec. Takie flaki z olejem jak dla mnie. Polskie House of cards...nie sądzę!

zgłoś błąd zgłoś błąd