Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Balladyny i romanse

Seria: Proza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,91 (1235 ocen i 169 opinii) Zobacz oceny
10
80
9
160
8
235
7
300
6
229
5
122
4
34
3
46
2
21
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308044940
liczba stron
526
słowa kluczowe
literatura polska, satyra
język
polski

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej. Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też...

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.

Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za Gesty, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 137
Małgorzata | 2012-04-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2012

Właśnie skończyłam. Mam tak dużo oplatających mnie równoczecześnie myśli, że nie wiem od czego

zacząć ten wpis.



Więc zacznę od końca. I od tego co pewne. Zdecydowanie przyznaję książce notę 6/6. Ma spore szanse zostać moją książką roku. I to pomimo, iż, jestem tego bardziej niż pewna, nie wszystko zrozumiałam. Nie wszystko potrafię zinterpretować. Nie każdą subtelność zdań wyłowiłam.

Na pewno szóstka, nawet z plusem za ironię. Za wnikliwą obserwację rzeczywistości – aż trudno uwierzyć, że autorem jest facet. I za rewelacyjny pomysł, ujęty w karby słów, zdań, rozdziałów. Jedna wielka gra językowa. Piękna woltyżerka skojarzeniowo-ironiczno-absurdalna.

Dla przykładu, zapadające w pamięć: Gdyby kózka kwiecień plecień, to by ślimak chuj ci w dupę, lub

Moje imię jest Jezus. Jezus Chrystus, ksywka Ichtys. Jestem bardzo popularny, od dwóch tysięcy lat na topie. Występuję głównie w Biblii, która jest obok Hair największym musicalem wszech czasów. (…) Jestem bogiem w Trójcy jedynym. To znaczy, że jedynym bogiem jest również mój Ojciec i Duch Święty. Jesteśmy jednością, aczkolwiek jesteśmy też osobni. Niezły pomysł, ciut skomplikowany. Od początku mówiłem Ojcu i Gołębicy, że ludzie tego nie załapią. (…)


Całość, podzielona szkatułkowo na trzy części. Pierwsza, to kilka historii osób nam współczesnych, żyjących w Polsce. To Polska Olgi, bogini płacy minimalnej, robiącej zakupy w Biedronce, Janka, pijącego, kradnącego sieroty, Rafała, Bartka, Kamy.Druga – to wielki miszmasz Bogów, żyjących w mieście miast, na górze gór i w chmurze chmur itd…Bogowie, pomimo, że w niebie, żyją jak ludzie, bo to co postanowi kościół (i ludzie) znajduje odbicie w niebie.

Trzecia część to zstąpienie Bogów na ziemię, do kraju w promocji, na miejsce kawy i żelazek, które nagle zniknęły. Od tej chwili nie ma już Piekła, Nieba. Ludzie zostali pozbawieni celowości życia. Nie ma związków przyczynowo-skutkowych, zbrodnia nie rodzi już w oczywisty sposób kary, strzała Erosa dosięga przekornie, łącząc nie te pary, które powinna.

A jak bogowie odnajdują się na Ziemi. Jedni lepiej, inni gorzej. Zupełnie jak ludzie.

Zarabiamy, płacimy rachunki, dajemy radę. Nie jest źle. Można takie życie polubić, zwłaszcza w sytuacji braku alternatywy.

Brak ambicji, wegetacja w M1, poranek szósta rano. Jedzenie, seks, seriale (już nawet polskie, nie tylko brazylijskie), jedzenie kupione w Biedronce, w promocji. Spanie. Następnego dnia to samo. Czy to czasem nie brzmi znajomo?

Czy to nie jest opis życia, a raczej wegetacji sporej części polskiego społeczeństwa?

Nie żyjemy w pełni życia na ziemi, omamieni, czasem opętani, kratami wyimaginowanego świata jaki nas czeka po śmierci. A jeżeli, jak w książce, Niebo zamknięte i niczego nie ma, nic na nas nie czeka po śmierci? Jak może zmienić się nasze życie, gdy w końcu do nas dotrze, że musimy żyć w pełni, nie na bródno, nie udając życia? Nie zamykając go w M1, serialach, braku ambicji. Wegetując?

Musimy się obudzić. Niebo zamknięte. a zespół Feel, Dan Brown, czy Grochola to za mało.

I tak ja odczytuję Balladyny…

Ja się już obudziłam Ale droga tak daleka, że nie wiem, czy zdążę. Smutne, tym bardziej, że świadomość wzmaga ból.

W lekturze, nie odnajdą się ludzie, którzy korzystając z lenistwa lub konformizmu (jak zwał, tak zwał), zapatrzeni w dogmaty wolą myśleć i żyć schematycznie.

Balladyny…, moim zdaniem, są dla tych czytelników, którzy nie boją się pomyśleć co mogą zrobić dalej ze swoim życiem. Dalej, w czasach upadku wiary, obalenia dogmatów. Gdy straszenie karą wiecznego potępienia, wpędzanie w poczucie winy i podsycanie lęku przed kolejnym, pozagrobowym życiem już uwiera.

Ja, po lekturze, zostałam z pytaniem – co innego niż wiara i sieczka popkultury może wyznaczać jakość mojego życia?

Nie mogę się tez oprzeć wrażeniu, że Balladyny, rodząc natychmiastowe skojarzenie z “Balladami i romansami” Mickiewicza (które zapoczątkowały w 1822 r. epokę romantyzmu), może zgodnie z intencjami autora, mają zapowiadać przełom? Przełom literacki, duchowy, życiowy? A może każdy po trochu?
http://pokojksiazek.wordpress.com/2012/04/11/balladyny-i-romanse-przelom-w-literaturze/#more-137

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Zimny dzień w Raju

Wreszcie jakiś ciekawy thriller z dreszczykiem. Z  zimną otoczką. Bohaterowie surowi, ale przez to bardziej ciekawi. Nie jest to książka, na której cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd