Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią

Tłumaczenie: Danuta Korziuk
Wydawnictwo: Replika
7,69 (194 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
31
8
47
7
53
6
29
5
6
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Day the Voices Stopped. A memoir of madness and hope
data wydania
ISBN
9788360383933
liczba stron
267
język
polski
dodała
Ryjek

Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam pośród szeptów. Czternastoletni Ken Steele słuchał radia w swoim domu w Connecticut, kiedy po raz pierwszy pojawiły się głosy, rozkazujące mu, by się zabił. Jak noblista, matematyk John Nash, którego historię życia uwieczniono w "Pięknym umyśle", Steele miał przez następne trzydzieści dwa lata żyć z niszczycielskimi objawami...

Dręczony strachem, wyszydzany, namawiany do samobójstwa. Sam pośród szeptów. Czternastoletni Ken Steele słuchał radia w swoim domu w Connecticut, kiedy po raz pierwszy pojawiły się głosy, rozkazujące mu, by się zabił. Jak noblista, matematyk John Nash, którego historię życia uwieczniono w "Pięknym umyśle", Steele miał przez następne trzydzieści dwa lata żyć z niszczycielskimi objawami schizofrenii: torturowany przez wewnętrzne głosy, niszczony przez paranoidalne złudzenia, ledwo przetrwał na marginesie społeczeństwa.
W tej inspirującej historii Steele opowiada o swoim zwycięstwie nad chorobą i o tym, jak działalność i bycie rzecznikiem chorych psychicznie pomogły mu odzyskać zdrowie oraz przekazać nadzieję innym podobnym do niego.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Replika, 2001

źródło okładki: http://www.replika.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 86
Bohren | 2012-11-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 listopada 2012

Dzień, w którym umilkły głosy. To jednocześnie dzień, w którym współautor (i wielu jemu podobnych) zadaje sobie pytanie, czy bez wspomnianych głosów - z którymi notabene walczył przez 32 lata swego (zwłaszcza młodzieńczego) życia - potrafi w ogóle istnieć. Okazuje się że t a k, chociaż wcale nietrudno zrozumieć wątpliwości cierpiących. Mimo iż głosy w absolutnie żadnym momencie życia nie namawiały ich do dobrego, była to - nie oszukujmy się - integralna część ich istnienia. Ken Steele obrazowo opisuje sytuacje, gdy po tytułowym "wyciszeniu" wszelkie odgłosy dochodzące wokół stały się nie do zniesienia. Gwizdek gotującej się wody w czajniku, ptaki śpiewające za oknem, głos wychodzący z radia - wszystko to, niezmącane dotychczasowymi szeptami nakazującymi mu popełnienie samobójstwa, stało się (o dziwo!) ciężkie do zaakceptowania. Zjawisko to można porównać do syndromu sztokholmskiego, znanego z wiktymologii.

Książka doskonale obrazuje stadia rozwoju schizofrenii oraz przykłady charakterystycznych dla niej zachowań. Ukazuje jak ważna jest rola najbliższej rodziny w procesie "zdrowienia" chorego (a czego głównemu bohaterowi najbardziej zabrakło) oraz to, jak fundamentalną wartość stanowi odnalezienie właściwego lekarza, angażującego się w wyżej wymieniony proces, zdolnego zrozumieć skutki uboczne przepisywanych wcześniej dla pacjenta leków i zaryzykować, stosując nowe, wcześniej nieznane medykamenty. Właśnie t o - po ponad 30 latach - stało się dla "Shannona" Steele'a impulsem, mającym go wkrótce doprowadzić do całkowitego "wyleczenia".
Celowo piszę tu o wyleczeniu w cudzysłowiu, jako że sam współautor nadmienia, iż całkowite wyzdrowienie ze schizofrenii nie następuje nigdy. Są jednak odpowiedni ludzie i odpowiednie medykamenty, które potrafią leczyć somatyczne objawy schizofrenii, i przy regularnym stosowaniu terapii wraz z odpowiednimi lekami można rozpocząć własne, samodzielne życie, identyczne jak życie "zdrowych" ludzi. Podążając ze słowami autora: "(...) tak jak diabetyk musi brać insulinę, żeby kontrolować cukrzycę, schizofrenik musi pozostać na lekach - każdego dnia. To jest kwestia utrzymania obecnego stanu rzeczy. Schizofrenia jest chorobą, którą można kontrolować, ale nie wyleczyć"...

Ważne podkreślenia jest tu także niezwykle intensywne zaangażowanie się Kena Steele'a w pomoc takim samym jak jeszcze w niedalekiej przeszłości on, poprzez liczne spotkania, mityngi i "telefony pomocy".
Niestety - jak sam bohater pisze - jest jeszcze wiele do zrobienia w amerykańskim społeczeństwie (a zwłaszcza na szczeblu rządowym), by ludzie psychicznie dysfunkcyjni nie byli dyskryminowani.
Obecnie w Stanach Zjednoczonych istnieje masa aktów, komisji i planów mających w swym statucie równorzędność szans zatrudnienia, równość społecznego ubezpieczenia niepełnosprawnych umysłowo, jednak wciąż zdarzają się przypadki, że zdrowiejący schizofrenik, który dostał pracę, porzuca swą posadę i wraca na garnuszek państwa, jako że zarabiając mniejsze czy większe pieniądze, traci możliwość dofinansowania za wizyty u terapeuty lub wykupione leki, niezbędne przecież do dalszego etapu zdrowienia...

Książka otwierająca oczy, chociaż nie będąca klinicznym poradnikiem. Jednak z całego serca pozycja jest warta przeczytania, żeby zrozumieć siebie nawzajem, bo - cytując autora - "ponad 22% populacji ma możliwe do zdiagnozowania zaburzenia umysłowe"...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyśniona jedenastka

Osinskipoludzku.blogspot.com Książka Pawła Fleszara dostępna jest tylko w formie elektronicznej i można ją pobrać za darmo.Nie ukazała się dotychcz...

zgłoś błąd zgłoś błąd