Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sztejer

Cykl: Sztejer (tom 1) | Seria: Asy Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,61 (580 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
34
8
99
7
170
6
133
5
55
4
21
3
20
2
9
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375742398
liczba stron
320
słowa kluczowe
Sztejer
język
polski
dodał
Bartek

Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary. Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda. Z tą klaczą to akurat - to trzecie... Z mieczami zresztą też. Obrzyn poręczniejszy. Nazywam się...

Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary.

Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda. Z tą klaczą to akurat - to trzecie... Z mieczami zresztą też. Obrzyn poręczniejszy.

Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra.

Roboty nie brakuje. Zagładę przetrwały właściwie tylko trzy gatunki: karaluchy, szczury i sukinsyny. Mutanci w chórkach u Najświętszej Panienki też raczej nie śpiewają.
Za odpowiednią sumkę pakuję się w ten syf i przerabiam cele na nawóz.

Że śmierdzi? Ty co? Nietutejszy? Tak teraz pachnie cywilizacja...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2004
Dominik | 2010-12-27
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 07 grudnia 2010

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Co może się stać po kolejnej wojnie, tym razem atomowej, w której udział biorą bombowce zrzucające kolejnych braci "Little Boy'a"? Tym razem w wersji hard, bo obejmuje ona cały świat. Według pana Forysia przeniesiemy się do głębokiego i mrocznego średniowiecza, po którym chodzić będzie jeden z niezniszczalnych zabijaków, którego nie pokona nic, ani nikt.

"Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra" - głosi pierwsze zdanie książki. I dzięki niemu już wiemy o czym będzie książka. O zabijaniu. Ale czy zabijanie w tym jest najważniejsze? Tutaj najwidoczniej tak. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

Przygodę zaczynamy z oczu tytułowego bohatera Vincenta, który właśnie ma za zadanie upolować utopca - jednego potwora z licznego bestiariusza bestii, które powstały po Zagładzie, czyli wojnie atomowej.
Wojny tej zaś nikt nie pamięta, prócz zakonników z Torunium (mi się kojarzy z Toruniem i chyba po przeczytaniu kilku zdań i myśli bohatera, sami zauważycie, że pan Robert puszcza nam tutaj oko i naśmiewa się trochę z jedynego Ojca polskiego chrześcijaństwa i posiadacza jedynego Radia i głosu katolicyzmu - czyli pana Rydzyka). Zakonnicy ci zaś starają się za wszelką cenę złapać Sztejera, który ucieka przed nimi, ponieważ zna kilka tajemnic, o których nikt nie może się nic dowiedzieć, a szczególnie prosty lud. I na tym głównie polega fabuła całej książki – uciekaniu, walczeniu i próbie przetrwania, której Vincentowi pozazdrościł by sam Bear Grylls. Chodź bohater odnosi niepowtarzalnej ilości obrażenia, zawsze uda mu się wstać i dokonać dzieła, przetrwać noc i iść dalej, a to tylko dlatego, że nauczył się pewnej magicznej techniki w klasztorze Opactwa, gdzie był elitarnym mordercą – członkiem Czarnej Gwardii.

Ale dość o samej fabule i niezniszczalności Sztejera. Zajmijmy się częścią techniczną. Język powieści nie powala, chodź znalazło się kilka powiedzonek i hasełek, które mnie rozśmieszyły. Tak samo historia, wszystko to już było i nic nowego pan Foryś nam nie pokazał.
O wiele lepsze była jego ostatnia książka wydana w tym samym wydawnictwie o przygodach Joachima Hirsza w Warszawie w 1612 roku.

Za to popatrzmy na same wykonanie Fabryki. I znów mistrzostwo. Piękna okładka przedstawiającego „chyba” głównego bohatera, na którego szyi fajnie wisi jeden ze znaków naszych czasów, czyli ulubiony znaczek dresów, sławny mercedes. Obrazki w środku są po prostu piękne, duży plus za Azjatkę oraz za opis z tyłu, który mnie osobiście powalił na kolana.

Książkę polecam na jeden wieczór , w który nie chcemy przemęczać naszych mózgów zbyt ciężką lekturą i gdzie nie będziemy zbytnio myśleć o tym co robi bohater, a czasami po prostu działał głupio. Ale książka ogólnie podobała mi się, była takim lekkim odejściem od ostatnio czytanej literatury na studia. Jeżeli poszukujesz akcji, seksu i bohatera z ostrym językiem, który nie wie co to zahamowania, książkę polecam, zaś osoby które szukają literatury mocno filozoficznej rozkazuję książkę omijać z daleka, bo można się mocno zawieść.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Star Wars - Powrót Jedi

Dobra historia wykreowana tak naprawdę przez scenariusz filmowy. Jak na adaptację książkową, wnosi zdecydowanie za mało innowacji.

zgłoś błąd zgłoś błąd